Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Niedouczoność i przesladowanie w...

    24.02.07, 15:19
    Miejscach pracy. Ponieważ jestem przenoszona czasem w ciągu tygodnia w kilka
    miejsc, odrenych miejsc on jest nieporuszony. Stosuje jakąś chorą strategię-
    to co robię ma niby świadczyć o nim- Niby, bo przypuszczalnie nawet znajomość
    dwóch osób opiera się na zasadzie wzajemnego tolerowania obu stron, nie tylko
    przeciwną stronę przez strony. Zaczęło się od atakowania mnie na forum,
    którego byłam moderatorką – najwidoczniej czymś zasłużyłam sobie na to
    szczytne miano i funkcje- a kończy się na codziennych atakach z jego strony
    jako użytkownika forum Gazety- pod wieloma postaciami i nickami. Staram się
    nie dopuszczać do siebie myśli, że ten człowiek chce stworzyć ze mną związek-
    zostałam przez niego publicznie ośmieszona, co kończy się gdzieś i nigdzie. W
    środowisku uchodzi za „predofila”- to obiegowa opinia, siebie przedstawia
    jako psa i małpę, przyznaje się otwarcie do alkoholizmu, stara się za wszelką
    cenę zachować pozory moralności i normalności- co jest w istocie czymś
    normalnym dla osoby, która istotnie chce i ma coś do ukrycia. Uwielbia, gdy
    się o nim mówi. Jest prawdopodobnie rozwodzącym się czyimś mężem- jako
    kandydatka na tworzoną przez niego wybitnie polską żonę taką do łóżka i
    prania skarpetek, nie zostałam poinformowana, czyim. Sama nie mam planów ani
    matrymonialnych, zaś jego działalności w internecie i poza jego granicami
    jest ściśle strzeżona przez niego i jego „poważnych” kolegów znajomych ze
    środowiska, o których mówicie. Moje zainteresowania, potrzeby emocjonalne,
    potrzeba rozwoju są nie ważne. Jest zainteresowany głównie tym co mam do
    powiedzenia i jak to będzie wpływać na jego rozwój (alkoholizm jak wiadomo
    jest nieuleczalny, pedofilia jest uznana za degenerację, satanizm jest formą
    wstępną zdążającą ku samounicestwieniu lub unicestwieniu tego co znajduje się
    wokoło osoby interesującej się satanizmem- i skierowania swojego
    zainteresowania w celu polepszenia swojego samopoczucia w stronę innej
    osoby). Jestem ateistką, on nie jest wyznawcą religii rzymsko-katolickiej.
    Napisałam o nim jak o człowieku młodym, świadomym- niestety nie jest ani
    młody, ani świadomy, a ja nie powiem mu wprost tego (no bo jak?) że jest dla
    mnie za stary i znęca się nade mną nie tylko on, ale on i jego środowisko, ja
    zaś nie jestem przyzwyczajona do tego, aby rzucało się na mnie stado dzikich
    bestii, których wy uważacie za poważnych dziennikarzy radiowych i
    telewizyjnych, w wieku 30-50 lat- każdy ostatecznie udaje, że nie wie co się
    dzieje i co uległo zmianie, ważne że jest się na co rzucać a poza rzucaniem
    uchodzić na poważnych „dopuszczonych do głosu chłoptasi”, którzy w muzyce
    zmuszeni szukać byli trendów i odnosić się do nich prekursorycznie. Jak
    wspomniałam, chodzi mi tylko o to rzucanie się, bo ona dotyka mnie
    najbardziej.
    Właściwie to nie wiem od którego momentu zawierającym w sobie datę dnia,
    miesiąca i roku zacząć rozliczanie się, nudzę się czekając na wyroki. Na
    wyroki. A więc to inni rozliczają się ze mną. Pisząc- każdy udaje, że nic się
    tak naprawdę nie stało mam na myśli, obserwowanie mnie i pisanie na forum na
    przykład o mojej wypatrzonej nie wiadomo gdzie skoliozie kręgosłupa (tak tyle
    musiałam się naczytać żeby „wyłowić” garść niezbędnych informacji
    prowadzących do tego, aby dowiedzieć się, że sytuacja nie ulegnie zmianie a
    być może pozostanie taka na zawsze), usuwanie wątków, które zawierały w sobie
    całe studium człowieczeństwa- dlatego było ich kilka, tych wątków, usuwanie
    wątków, które nie miały nic wspólnego z wątkami, które wcześniej zostały
    usunięte- wiecie jak zachowywał się Andrzej Michnik podczas przesłuchania w
    sprawie dochodzenia niewinności Lwa Rywina? Nota bene, AM jest właścicielem
    forum Gazety, ciekawe czy jest świadom, kto się tam jak w nie ukropie uwija -
    on ma plan wyleczyć się z pedofilii i alkoholizmu, przy mojej skromnej pomocy
    udzielonej nie wiadomo czyimi siłami i nie wiadomo kiedy i czym; miejsce na
    mój rozwój nie został pomyślany. Wniosek ostateczny- ponieważ został uznany
    za pedofila, będzie dręczył mnie aż według parametrów wyglądu przestanę
    wyglądać na młodszą niż jestem, żadnych innych „za” dręczeniem nie wynalazł.
    A więc, dedukując, robi to specjalnie, a więc, kim może zostać w przyszłości?
    Analfabetą? Nie, to daleko posunięty wniosek.
    Dlaczego napisałam to w ten sposób, wspominając o rozwoju, meandrując i
    tworząc swoiste riposty? Bo brakuje riposty. W sytuacji w której się znajduję
    cały napisany tekst bazuje na ripoście, którą jest presja otoczenia w którym
    się znajduje i zdolność do ukarykaturniania przez środowisko „poważnych”
    dziennikarzy zwyczajnych przewidywalnych odruchów. Riposta ostateczną jest
    zatem oddziaływanie. Większość z osób wchodzących w skład środowiska –a piszę
    to z wyżej wymienionych powodów- uległo szowinistycznym przekonaniom
    nieracjonalizującym realia. Jest niedouczony i wionie od niego zarówno
    alkoholem jak niewiedzą. Czasem mam wrażenie, że mam do czynienia z kims
    pokroju szefa „Buraka” ze sławnych opowiadań Rufusa, ale to nie może być
    akurat prawda.
    Obserwuj wątek
      • y.ves Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 24.02.07, 18:22
        I po tym wszystkim dochodzi pytanie, jak się mam zachowywać.Kulenie uszu po
        sobie nie jest dobrze przyjmowane, co więcej, jest przyjmowane jako normalny
        objaw na wiele reakcji, co jest dowodem na godzenie się na takie traktowanie.
        • y.ves Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 24.02.07, 18:23
          Co robić, co robić...?
          • krytykantka07 Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 24.02.07, 21:09
            Napisałaś aż trzy posty, więc wnioskuję, że sprawa jest poważna, a ja w ogóle
            nie wiem o czym Ty piszesz. Zupełnie tak, jakbyś zwracała się do kogoś, kto wie
            o czym mówisz albo kto Cię zna. Ja nie miałam przyjemności przeczytać Twoich
            postów. Nie wiem też na jakim forum byłaś moderatorką, a to co przebija z
            Twojego pierwszego postu, wstrząsnęło mną. Pytasz co robić, ale nie nakreśliłaś
            sytuacji, żeby ktoś kto Cię nie zna, mógł zrozumieć o jaką radę chodzi.
            Pozdrawiam. Basia :)
            PS. Tytuł zrozumiałam, ale kontekst mi się wymknął ;). O kim lub o czym
            piszesz? Bo dwa kolejne posty jeszcze umiałabym zrozumieć, gdyby nie było
            pierwszego postu...
            • y.ves Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 24.02.07, 23:57
              Szczerze mówiąc napisałam dwa posty, ale drugi post w niewyjaśnionych
              okolicznościach został nieoczekiwanie wysłany- nie przeze mnie.
              Sprawa jest poważna i rzeczywiście, nie trzeba wysyłać nawet dwóch postów, żeby
              ją opisać.
              Na reszte odpowiem jutro, na dzisiaj muszę juz kończyć.
            • y.ves Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 25.02.07, 10:52
              Zgodnie z zapowiedzią, spróbuję odnieść się do tego co napisałaś wczoraj.
              Poniewaz post przeczytałam uważnie, trudno mi wyciągnąć jakiekolwiek wnioski,
              to tyczy sie dzisiejszego czytania. Zaś to co tyczyło się wczorajszego
              napisałam we wczorajszym poście.
              To co się dzieje opisane jest w pierwszym poście wątku. Nie jest poddawany
              żadnym manipulacjom, zaś wrażenie mam takie, że ja jestem nim poddawana.
              Przykro mi, że masz taki wąski horyzont umysłowy, skoro nie to co zostałoby
              napisane póxniej jest kluczowe, ale to co stanowi sedno wątku, czyli wszystko
              co jest opisane w wątku pierwszym.
              • krytykantka07 Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 25.02.07, 11:14
                Hmmmmm Nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc o moim wąskim horyzoncie
                umysłowym. Ja napisałam tylko, że nie rozumiem, co piszesz, bo ja mam inny
                sposób komunikowania. Dla mnie Twój sposób jest chaotyczny i ja wytłumaczyłam
                to sobie na swój sposób, o czym napisałam Ci na ... :))). Po prostu jestem
                prostolinijną i nieskomplikowaną osobą, więc to, co jest skomplikowanie
                napisane, usiłuję zrozumieć na swój sposób i tylko proszę o potwierdzenie, czy
                dobrze ( kierując się emocjami, jakie towarzyszyły Ci przy pisaniu postu)
                zrozumiałam jego treść. Czytając pierwszy post, odniosłam wrażenie, że
                wcześniej musiałaś coś napisać, a to była tylko riposta ;). Więc o to zapytałam.
                Pozdrawiam. Basia :)
                PS. Ja nie odczytałam manipulowania postem, natomiast forma Twojego przekazu
                wskazuje na to, że nie wiesz do końca czy jesteś manipulowana.
                • y.ves Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 26.02.07, 18:44
                  Bardzo mi to schlebia, bo oznaczać by to miało, że to jest prawda.
                  Reszty nie czytam, bo odpowiedź jest tylko jedna- jak w tytule.
          • noteb to jakiś kod ? 04.03.07, 11:10
            y.ves napisała:

            > Co robić, co robić...?


            przestań ćpać
            • y.ves Re: to jakiś kod ? 07.03.07, 20:41
              Nie wiadomo, czy jakims kodem posługuje się uczony do zapisywania tego, co
              powinno zostać zapisane, pewnie swoim umysłem.
      • czarry_marry Re: Niedouczoność i przesladowanie w... 27.02.07, 20:36
        Z tego co zdązyłam zobaczyć i nauczyć się to ponoć niezłe odniósł wrażenie w
        połaczeniu ze mną.
        Ten człowiek nie ma własnej ekspresji, o czym przekonałam się sama na własnej
        skórze.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka