kkleszcz 05.03.07, 16:58 Dlaczego pracodawcy nie podają przynajmniej minimalnego wynagrodzenia jakie chcieliby zaproponować, lub kwot od...do? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ania19610 Re: Płace 05.03.07, 18:29 Hej, ja też się z tym zetknęłam. Podczas rozmowy omijany był temat zarobku, wiec gdy spytano mnie czy mam jakieś pytania ja spytałam o zarobki. odpowiedziano mi ze po rekrutacji przyjdzie czas na negocjacje i ustalenia co do pracy. Czy miałam prawo spytać o zarobki czy jednak postawiłam się w negatywnym świetle? Odpowiedz Link Zgłoś
sirtalent Re: Płace 06.03.07, 18:25 ania19610 napisała: > Hej, ja też się z tym zetknęłam. > Podczas rozmowy omijany był temat zarobku, wiec gdy spytano mnie czy mam jakieś > pytania ja spytałam o zarobki. odpowiedziano mi ze po rekrutacji przyjdzie czas > na negocjacje i ustalenia co do pracy. > Czy miałam prawo spytać o zarobki czy jednak postawiłam się w negatywnym świetl Moim zdaniem w negatywnym świetle przedstawia się kandydat, który nie ma odwagi dbać o własny interes i boi się pytań o wynagrodzenie. Kandydat ma pełne prawo o wynagrodzenie pytać a pracodawca powinien przynajmniej odpowiedzieć, czy nasze oczekiwania mieszczą się w jego widełkach na danym stanowisku. W praktyce jednak pracodawcy najczęściej w pełni wykorzystują swoją przewagę na rynku pracy. Żądają od kandydata podania konkretnej kwoty a sami nie zdradzają szczegółów finansowych swojej oferty. Silniejszy ma rację - tak stanowi prawo dżungli. pozdrawiam, Paweł :) > e? Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Re: Płace 06.03.07, 21:21 niby masz racje, w koncu przyszłaś rozmawiać o pracy (wykonywanych obowiązkach) a tu nie chcą powiedzieć jednej z najważniejszych informacji. Ale patrząc z drugiej strony pisząc LM też trochę "kadzisz" próbując sie "sprzedać", czyli przesadzasz lub uwypuklasz swoje zalety RETUSZUJĄC wady, ubierasz wszystko w piękne słówka itd. To też jest pewna forma oszustwa lub naciągania prawdy. Szef robi to samo i tyle. acha, a propos zarobków, takie rzeczy mniej więcej sie wie (jeżeli wogóle interesuje sie rynkiem pracy). Można samemu zrobić widełki i nie wyskoczyć z niedorzeczną propozycją zarobków, Powodzenia i pozdrawiam, Beata -- Odpowiedz Link Zgłoś
kkleszcz Re: Płace 06.03.07, 22:28 "acha, a propos zarobków, takie rzeczy mniej więcej sie wie (jeżeli wogóle interesuje sie rynkiem pracy). Można samemu zrobić widełki i nie wyskoczyć z niedorzeczną propozycją zarobków, " chodziło mi o to, że czasem to pracodawca wyznacza tak niedorzeczną propozycję, że człowiek się zastanawia... Odpowiedz Link Zgłoś
patrycja.zasieczna Re: Płace 06.03.07, 09:46 Pracodawcy czesto nie podaja proponowanego wynagrodzenia, tlumaczac to poufnoscia wynagrodzen w danej organizacji. Oczywiscie kandydat ma prawo zapytac o proponowane wynagrodzenie podczas rozmowy rekrutacyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
culpix Poufnosc wynagrodzen 06.03.07, 11:09 Pracodawca sam "dba" o poufność wynagrodzeń w swojej firmie, co bywa nie przeszkadza mu zadawać kandydatom pytań o ich dotychczasowe zarobki w dotychczasowych firmach, tak jakby w tych firmach nie obowiązywała poufność. Kandydat niby może odmówić odpowiedzi, a nawet powinien, ale może to oznaczać dyskwalifikację jego kandydatury. Z obawy przed dyskwalifikacją kandydat może więc zdradzać tajemnice swojego pracodawcy, co jest było nie było wykroczeniem. A może samo szukanie pracy, gdy jest się zatrudnionym jest wykroczeniem...? Czy jest paragraf na zadawanie pytań o dotychczasowe zarobki? Czy nie jest to czyn nieuczciwej konkurencji (jest na to ustawa)? Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 08.03.07, 21:01 patrycja.zasieczna napisała: > Pracodawcy czesto nie podaja proponowanego wynagrodzenia, tlumaczac to > poufnoscia wynagrodzen w danej organizacji. Oczywiscie kandydat ma prawo > zapytac o proponowane wynagrodzenie podczas rozmowy rekrutacyjnej. Gosc forum pyta sie nie o to czym pracodawcy sie tlumacza, ale dlaczego w istocie tak tobia - nie podaja stawek wynagrodzenia. Nie odpowiedziala Pani na postawione pytanie. Panowie od wymuszen rowniez jakos tlumacza swoja dzialalnosc (tzw. "ochrona") etc. Pytanie nie tyczy sie tego czym sie pracodawcy tlumacza nie podajac wynagrodzen, ale dlaczego nie podaja tej waznej informacji. Pani tak juz przesiakla tymi przekretami w przekretach (polska rekrutacja), ze dzala Pani jak automat - ktos daje haslo, Pani zaswieca sie odpowiednia lampka i wyrzuca Pani z siebie karteczke z odpowiednim numerkiem oraz trescia jedynie "sluszna i wlasciwa". Gdzie podziala sie prawda, gdzie prawdziwe informacje trzymajace sie rzeczywistosci? Moze potrzebuje Pani urlopu, moze jest Pani przemeczona? Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 14:17 Genialna odpowiedź 10/10! już wcześniej zauważyłam że odpowiedzi pani "ekspert" są cholernie dyplomatyczne. Pani "ekspert" chyba zapomniała że jest tutaj aby służyć fachową wiedzą i pomocą - ale lepiej nie mówić im za dużo, bo jeszcze zaczną myśleć! pozdrawiam, Beata Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 14:39 No cóż nie zgodzę się z Tobą. Odpowiedzi pani ekspert są często ciekawe :))). Dla mnie osobiście są źródłem rozrywki. Szczególnie odpowiedź w jednym wątku, której nie omieszkałam skomentować :))). Bo sama pani ekspert potwierdziła, że proces rekrutacyjny traci sens :))). Poza tym nie ma odpowiedzi uniwersalnych, a jeśli wszystkie aspekty sprawy nie są wyjaśnione, to lepiej nie udzielać odpowiedzi, bo przypomina to wróżenie z fusów. A ponieważ ekspert udziela takich odpowiedzi, to nie można mu zarzucić, że odpowiedzi są dyplomatyczne. Raczej nieprzemyślane :))) Pozdrawiam. Basia :). PS. Żeby uzyskać odpowiedź, która nam się spodoba, trzeba w sposób zrozumiały dla eksperta ( wyprzedzając jego tok myślenia ) zadać pytanie ;). A najlepiej zacząć tak: pani Patrycjo wiem, że ... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 16:06 Po 1. Forumowicze zadają pytania ( w końcu do specjalisty) aby uzyskać pomoc czy sugestię. I o dzięki Bogu, ze pozostali forumowicze są bardziej 'rozgadani" i dzielą sie swoimi informacjami i doświadczeniami. Ledwo odczuwa się obecność pani specjalistki! Zwłaszcza że pytania na tym forum dotyczą spraw, na które z reguły można w prosty i logiczny sposób odpowiedzieć, nawet nie będąc specjalistą ( z całym szacunkiem do pani ekspert) Po 2. A propos dyplomacji, to ekspert niby daje odpowiedź a jej nie daje! Odpowiedzi wyrażane są w sposób ostrożny i sprytny i oby nie powiedzieć za dużo (zwł. w sprawach rekrutacji) - to właśnie jest dyplomacja. pozdrawiam, Beata - Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 16:31 No i tu się z Tobą zgodzę. Sprawy, które są poruszane nie wymagają wiedzy eksperta :))). Wystarczy rozumować logicznie. Ale to pani Patrycja powiedziała kiedyś, że trzeba być sobą, bo to NASZE powody warunkują NASZE decyzje. Więc ja osobiście jestem, zdziwiona, że po takiej odpowiedzi eksperta, ludzie mają jeszcze jakieś pytania :))). A sama przyznasz, że mało który ekspert zaprzeczyłby sensowi istnienia swojego forum. No i jak tu nie lubić pani Patrycji? ;). Pozdrawiam. Basia :) PS. Wiesz już dlaczego ekspert daje odpowiedź i jej nie daje? ;). Dlatego, że te odpowiedzi mają być zgodne z Twoim sposobem myślenia, więc nie są to odpowiedzi uniwersalne :))). To rekruterzy muszą się podszkolić, żeby umieć czytać między wierszami, bo kandydaci mają być SOBĄ :))). Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 16:52 Ale to pani Patrycja powiedziała > kiedyś, że trzeba być sobą, bo to NASZE powody warunkują NASZE decyzje. Więc ja > > osobiście jestem, zdziwiona, że po takiej odpowiedzi eksperta, ludzie mają jeszcze jakieś pytania :))) Otóż są ludzie których nie stać na fachową literaturę, a więc tańszym wyjściem jest pisanie na forum. Nie musi być odpowiedzi tak obszernej jak książka ale też nie ogólnikowa czy po prostu jak z automatu. Po za tym, po to są Targi Pracy i takie fora, aby dowiedzieć sie jak NAJWIECEJ. A jeszcze jak pomyślę o odpowiedziach "redagowanych"pod "mój sposób myślenia" to mi się płakać chce! pozdrawiam, Beata Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 17:14 Beatko, chyba jednak się nie rozumiemy :))). Właśnie dlatego, żeby dzielić się wiedzą z innymi ja zaczęłam pisać na forum, a p. Patrycji i innym ekspertom na forach eksperckich takich jak " porady prawne" i " nowoczesny manager" rzuciłam wyzwanie ;)... Odpowiedzi i tak będą redagowane pod Twój sposób myślenia, bo nawet jak napiszesz ułożone wg nowej mody CV i LM i podrasują Cię przed rozmową kwalifikacyjną, żebyś umiała się sprzedać, to i tak długo nie wytrzymasz w tej masce :))). Dlatego ja napisałam, że jeśli przełożony nie umie dogadać się z pracownikiem, to trzeba zwolnić szefa :))). W ten sposób proces rekrutacyjny nie ma sensu, a rekrutacje są po to, żeby spece od HR mieli pracę ;). Pozdrawiam. Basia :) PS. Mnie np cieszy, że mogę pomagać innym na forum i moje odpowiedzi są długie, bo lubię pisać :))). Są też jak to się mówi " z głupia frant" ;). No i dlatego to spece mają się podszkolić, żeby nikt nie wykorzystał ich odpowiedzi przeciwko nim :))). Pani Patrycja nie myśli jak wszyscy rekruterzy, bo na tym forum wypowiadają się i inni rekruterzy i mają od niej inne zdanie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 18:43 Oczywiście wiem iz mówią nam to co chcemy usłyszeć (prawie jak politycy), ale "kij ma dwa końce" czyli ja też potrafię pisać na testach to co oni chcą przeczytać. w/g mnie tak naprawdę wszystko zależy od pracodawcy - szefa. Dla mnie, rekruta, najważniejsza jest rozmowa z szefem sam na sam. I wtedy to właśnie powinnam umieć się sprzedać (bez skojarzeń, proszę). Osobiście dziwię się pracodawcom którzy wynajmują firmy konsultingowe do takich zadań (rekrutacji),nie dość że płacą im majątek to jeszcze taki rekruter nie jest członkiem organizacji, nie zna jej kultury i nie rozumie, od wewnątrz, jej wartości. Dlaczego więc proces rekrutacji wynoszony jest na zewnątrz? Tego nie rozumiem. pozdrawiam, Beata Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Pani Patrycjo..., na milosc boska.... 09.03.07, 19:20 Widzisz Beatko mnie to tak samo dziwi jak Ciebie :))). Nawet pracodawcy nie zdają sobie sprawy dlaczego w organizacji jest kultura antyefektywnościowa, bo widzą tylko artefakty. A kultura organizacyjna to przede wszystkim założenia, których nie da się opisać, a co dopiero zmienić. Więc jak rekruter który przychodzi z zewnątrz i ma przekazane tylko atrefakty ma wiedzieć, co jest w danej organizacji? Dlatego napisałam, że nie przyjmują tych co trzeba, tylko tych co wydaje im się, że chcą przyjąć. Dlatego firmy się nie rozwijają i nie tworzy się nowych miejsc pracy. Za to tworzy się: wyceny stanowisk, ścieżki karier i miejsca pracy dla speców od szkoleń ( spece z zewnątrz ). No i wprowadza się ISO bo to wyznacznik jakości. Przeczytaj sobie na forum "dilbertoza" czego wyznacznikiem jest ISO :))). Jest tam ciekawy wątek pt " Po ISO nam to ". A w ogóle na tym forum są same ciekawe wątki :))) Pozdrawiam. Basia :) PS. Rekruterzy tym bardziej są rozchwytywani im więcej szamańskich sztuczek stosują. A proces rekrutacyjny można porównać do baśni pt " nowe szaty cesarza" Odpowiedz Link Zgłoś
culpix Re: Płace 06.03.07, 11:14 Nie podają, bo u nas nie ma takiego zwyczaju. Wciąż jest w przeważającej większości rynek pracodawcy i bez problemu można znaleźć pracowników za najniższe pensje. Jeśli jest z tym problem - pojawiają się konkretne oferty zarobków. W innych przypadkach pracodawcy nie podają oferowanych zarobków, bo lubią przeprowadzać wiele rozmów rekrutacyjnych, szczególnie jeśli firma chce się pokazać na rynku. Rekruterom daje to wielkie poczucie władzy nad ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
mariola2006 Re: Płace 07.03.07, 06:55 niestety tak.To jest zenujace i nieetyczne.Pracownikowi naleza sie podstawowe informacje o stanowisku aby odpowiedziec sobie czy mu to stanowisko pasuje.Jesli nie pasuja place to znaczy ze nie powinien na nie aplikowac.I problem z glowy i rekruterzy maja mniej roboty.No chyba ze lubia sobie komplikowac zycie. Poza tym badania pokazuja ze im wiecej szczegolow o danym stanowisku zawieramy w ogloszeniu tym wieksze sa szanse na retencje pracownika dlugoterminowo- przyjmuje bowiem stanowisko z pelna swiadomoscia tego co go czeka i widocznie to mu odpowiada Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Płace 07.03.07, 07:49 Nie byłabym do końca taka pewna, że przyjmujemy kogoś kogo chcemy przyjąć. Proces rekrutacyjny to wielka manipulacja. Zarówno ze strony potencjalnych pracowników jak i ze strony rekruterów, a później pracodawców. Pisałam o tym już wiele razy :))). Zaczyna się od pisania CV i LM mocno podrasowanego ( żeby rekruterzy go zrozumieli), później podrasowuje się kandydatów, żeby umieli się sprzedać, a następnie wmawia się pracodawcy, że tylko ten kandydat. A co tak naprawdę otrzymuje pracodawca? Ano zmodyfikowanego kandydata. Nie oszukujmy się. Zachowań ludzkich nie da się przewidzieć. A w sytuacji zagrożenia, rywalizacji itp. na pewno. Wtedy pojawia się mobbing. Ludzie mają potrzeby ( p. hierarchia potrzeb Maslowa) i dopóki te potrzeby, które są na najniższym stopniu nie zostaną zaspokojone, nie ma się co łudzić, że rozwiną się potrzeby wyższego rzędu, a o to chodzi. Kreowanie zaangażowania każdy rozumie na swój sposób :))). Jeżeli warunki są niestabilne, zaczynają się wojny podjazdowe i najczęściej zostają lizusy, donosiciele i słabi pracownicy. W ten sposób nigdy firmy się nie rozwiną. Więc w jakim celu te szopki przy rekrutacji? Pozdrawiam. Basia :) PS. Nikt mi nie powie, że sytuacja firmy zawsze będzie stabilna, bo jest gospodarka rynkowa. Dlatego mają być w firmach najlepsi pracownicy, bo wtedy tworzy się nowe miejsca pracy. Skoro nie widać, żeby się tworzyło, to znaczy, że albo nie przyjmuje się odpowiednich pracowników albo w firmach już są nieodpowiedni pracownicy, których warto byłoby poddać rekrutacji :))). A co do wymagań finansowych nie od dziś wiadomo, że to co jest tanie, jest drogie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
sirtalent Re: rekrutacja / manipulacja 08.03.07, 11:08 krytykantka07 napisała: > > Proces rekrutacyjny to wielka manipulacja ... Więc w jakim celu te szopki przy rekrutacji? Moim zdaniem przesadzasz i nadużywasz tu pojęcia manipulacji. Manipulacja jest wtedy gdy działanie ma ukryty cel w dodatku jest on wbrew interesom manipulowanego a za to w interesie manipulanta. Cel procesu rekrutacji a także jego przebieg jest naogół znany i przewidywalny, więc gdzie tu manipulacja ? Możemy mówić o wywieraniu wpływu i to jest najzupełniej normalne. Ja lubię mówić, że proces rekrutacji to gra. Oczywiste jest że obydwie strony się do niej przygotowują i chcą swoje cele osiągnąć: - kandydat chce zrobić jak najlepsze wrażenie, otrzymać pracę na możliwie najkorzystniejszych warunkach. - pracodawca chce wybrać i zatrudnić najlepszego kandydata, który przyniesie firmie najwięcej korzyści, będzie pracował z zaangażowaniem, rzetelnie wykonywał obowiązki, przekraczał cele i będzie najlepiej rokował na przyszość. Będzie też rozumiał że podwyżki czy awanse są dla najlepszych i trzeba sobie na nie zapracować, będzie też możliwie najlepiej "sterowalny" - czyli podatny na metody zarządzania. > Dlatego mają być w firmach najlepsi pracownicy, bo wtedy > tworzy się nowe miejsca pracy. Tu z kolei należałoby się umówić, co znaczy "najlepszy pracownik" Gdyby w firmie pracowali na wszystkich stanowiskach przekwalifikowani pracownicy z doktoratami w kieszeniach lub też sami liderzy w rozwoju - aż strach pomyśleć coby się wtedy wyrabiało :))) To temat na dłuższą dyskusję wykraczającą poza temat rekrutacji, choć dobra rekrutacja to jej początek niepodważalny. Skoro nie widać, żeby się tworzyło, to znaczy, > że albo nie przyjmuje się odpowiednich pracowników albo w firmach już są > nieodpowiedni pracownicy, których warto byłoby poddać rekrutacji :))). A co do > wymagań finansowych nie od dziś wiadomo, że to co jest tanie, jest drogie ;) Po to właśnie tworzy się siatki płac, wycenia każde stanowisko i przyporządkowuje mu się przedział płacowy. Siatki zaś tworzone są na podstawie raportów płacowych zakupionych od wyspecjalizowanych firm - co daje możliwość odniesienia płac do tego co oferuje na podobnych stanowiskach rynek. Obiegowe opinie nie zawsze się sprawdzają, zdziwiłabyś się Basiu jak dobrze potrafią pracować nowozatrudnione osoby spoza W-wy za 2/3 tego co dostają inni. Jak mróweczki pracują i cieszą się że pracę dostali. pozdrawiam, Paweł :) Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: rekrutacja / manipulacja 08.03.07, 13:30 Wiesz Pawełku obawiam się, że Ty jesteś idealistą, bo nie chciałabym myśleć, że jesteś naiwny. Niestety widocznie jesteś przyzwoitym człowiekiem, który poważnie traktuje swoje słowa i wierzy w to, co mówi. Dlatego nie mieści Ci się w głowie, że proces rekrutacyjny może być zwykłą manipulacją. Zapewniam Cię, że nie różni się on niczym od wyborów czy reklam, a kreowanie chama na dżentelmena opisywałam Ci już nieraz :))). Nie ma żadnej możliwości, żeby w wyborach wybrać najlepszego kandydata i tak samo nie ma żadnej możliwości aby w rekrutacji zwyciężył najlepszy dla danej firmy kandydat. Musiałbyś umieć przewidywać przyszłość, a tej umiejętności, mimo swoich niewątpliwie rozlicznych talentów, chyba nie posiadasz? ;). Nie wiem dlaczego upierasz się, że w pracy bez umiejętności manipulowania szefami można cokolwiek osiągnąć. Zapewniam Cię, że niewiele, bo przerabiałam to i mimo, że trudno Ci w to uwierzyć, ja też na początku manipulowałam szefami. Ale tylko dlatego, że zdałam sobie sprawę z tego, że zasady nie mogą być na papierze. Więc robiłam wszystko, żeby ograniczyć koszty. A szefowie mieli przy mnie pracę, bo chodziłam do nich z moimi pomysłami. Oni się tylko podpisywali. Nie byli specjalnie zachwyceni moim zaangażowaniem, bo woleli udawać pracę. No ale mojemu urokowi nie mogli się oprzeć i mówili, że Basia dba o wszystko, chociaż czasami trudno im mnie zrozumieć. A innym osobom na takim jak moje stanowisku oraz szeregowym pracownikom tym bardziej. Bo wiedziałam ile czasu naprawdę poświęcali na pracę i nie mogli mnie oszukać. I wiesz dokąd mi się to udawało? Dopóki ktoś się nie zorientował, że kierownictwo lubi lizusów i donosicieli. A że ja byłam dla nich konkurencją zaczęli donosić na mnie. Tak więc Pawełku żadne cele nie były realizowane. Nie myśl sobie, że to była firma kogucik i nie było wycenionych stanowisk, ścieżek kariery, systemów ocen pracowników, wprowadzonego modelu kapitału ludzkiego. To wszystko było, ale nie znaczyło kompletnie nic. Wiesz dlaczego miałam problemy? Bo przekraczałam swoje kompetencje. Ale jeśli ja co chwilę pakowałam się w czyjeś kompetencje, to znaczy, że obowiązki i kompetencje były niewłaściwie określone. Rozumiem, że dane na temat umiejętności były zbiorem pobożnych życzeń. Nikt nie musiał ich udowodnić w praktyce, (bo i komu, kto się na tym znał?). Pracodawcy ( czytaj właściciele, ale nie szefostwo ) odziedziczyli nie tylko szeregowych pracowników, których zawsze można zmienić. Ale przede wszystkim kadrę. Zaufali im, bo tak naprawdę nie znają się na ich pracy. Oczywiście nieświadomie nagradzali też lub karali przypadkowych pracowników. Sam widzisz, że jak na górze była blokada, pracownicy zajmowali się wszystkim tylko nie pracą. No i teraz sam sobie odpowiedz: czy umiejętne manipulowanie przełożonymi się nie opłaca? Ja pracowałam i angażowałam się w pracę, a wygrali ci, co wmawiali szefom jacy są mądrzy, ale nieszczęśliwi, bo mają takiego pracownika jak ja. Pawełku spróbuj zrozumieć, że to iż pracownicy pracują jak mróweczki nic nie znaczy. Bo nawet nie szukają pomysłów, żeby usprawnić sobie pracę. Ja to robiłam, dlatego moje zadania wykonywałam szybciej niż inni i wcale się nie męczyłam w pracy. A ci co narzekali, nie wykonywali na czas swoich zadań i jeszcze ja musiałam im pomagać. Zgadnij kto na tym zyskał? Nie wiesz co to są zadania spektakularne i dlaczego niektórzy znajdują się tylko tam, gdzie powinni się znaleźć, żeby szef ich zobaczył przy pracy? A reszta dnia upływa im na ploteczkach, kawusiach i licho wie czym jeszcze. Ale jak wchodzi szef to tylko oni chwalą się ile zrobili albo ile jeszcze mają pracy. Inni są na tyle zmęczeni, że nawet nie chce im się mówić. Nie uważasz, że to kolejna manipulacja? A od kiedy szefowie są jasnowidzami? Pozdrawiam. Basia :) PS. Zrozum, że do takiego wzorca jaki Ty lansujesz ( i ja też ) trzeba mentalności Japończyka. A Polak potrafi wszystko zepsuć. Za długo była komuna i teraz jest nadal odtwarzana. Bo ludzie nie potrafią inaczej. Tak więc i Ty i ja jesteśmy naiwni na swój sposób :))). Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Re: Płace 08.03.07, 20:47 kkleszcz napisała: > Dlaczego pracodawcy nie podają przynajmniej minimalnego wynagrodzenia jakie > chcieliby zaproponować, lub kwot od...do? Bo w Polsce to co zwie sie rynkiem pracy jest w istocie targiem niewolnikow. Najlepiej niewolnikow pokornych, z wysokimi kfalifikacjami, ktorzy beda siedziec w domu nad robota z pracy za darmo i beda to wszystko robic za 2.8-4 tysiace miesiecznie "na reke". W mysl takowej "kultury naboru", pracownik powinien byc szczesliwy, ze w ogole ma prace i bac sie caly czas, ze ja straci. Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś