Gość: camelia
IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl
30.04.03, 15:42
Piszę to ku pokrzepieniu serc.
Pracy szukałam od czerwca. Miałam dni kompletnej załamki - wie ten kto
czytał nie które moje posty. Przestałam już wierzyć w siebie, i ze nadejdzie
kiedyś ten piękny dzień i "ktoś" się na mnie pozna i bedzie chciał mi zaufać.
Prace dostałam w firmie medycznej. Jeśli ktoś ma ochtę poczytać, to chętnie
zaprezentuję tę moją drogę do "sukcesu".
Droga rekrutacji jest - zabawna :))) Można ją opowiadać jako anegdotkę ;)))
Dokumenty wysłałam im 20.01. w odpowiedzi na DROBNE ogłoszenie na serwerze!
Zadzwonili do mnie w wielki czwartek, i tu zaczyna się część tzw. zabawna.
Rano (czyli o 11:15) obudził mnie jeden sygnał k-ki. Po kilku minutach, ktoś
znowu raz zadzwonił. Stwierdziłam, że właściwie wypadałoby wstać ;)))
Poszłam sobie wstawić wodę na kawkę - w końcu to już 11:30 ;))). Wielce
zaspana, pomyślałam sobie, że to moja siostra daje mi sygnały - popołudniu
bowiem miałysmy iść do nowootwartego supermarketu. W końcu znowu odezwał się
telefon. Odebrałam go i zaczęłam rozmowę takimi słowami:"co się tak
wsciekasz z tymi sygnałami... :)" Powiedziałam to tonem żartobliwym :))) i
usłyszałam ciszę....a po chwili męski rozbawiony głos: "dzień dobry dzwonię
z firmy , czy Pani aplikacja jest aktualna, i czy chciałaby się Pani z nami
spotkać?"
Miałam ok 40 min do spotkania. Więc zaczełam się szybko szykować i fruuu ;)))
Na spotkanie ledwie zdążyłam, a cały czas w drodze sie smiałam jak gościa
potraktowałam ;))))) Spotkanie przebiegało w baaardzo luźnej atmosferze ;))))
(miałam włączoną śmiejącą co na tego gościa spojrzałam), stwierdziłam, że
własciwie to mi wszystko jedno - jak dałam ciała przez telefon to albo rybki
albo akwarium ;))))Zestaw pytań był standardowy: dlaczego już pani nie
pracuje, mocne strony itp. W tym momencie zadali mi zadanie koszmar - takie
którego sie zawsze obawiałam . Otóz kazali mi sprzedać, taką pierdołkę z
plastiku do mieszania. Była to taka ozdobna syrenka - podana w szklance z
wodą mineralną ;))Syrenka była paskudna i miała tylko jedną rękę i to bez
dłoni ;))))Kazali sobie sprzedać , więc lets go ;))) Przedstawiłam się i
powiedziałam, że chcę sprzedać najnowszy wyrób z akrylu z domieszką
polimerów , który moze być stosowany w kontakcie z produktami spożywczymi.
Pan zapytał a do czego może tego używać. Właczyło mi się sto zastosowań
róznych dziwnych rzeczy ;)))) Może pan używać jako mieszadełko, jako
zakładka do ksiązki, można się tym podrapać,można rysować na piasku itp.
Generalnie nastąpiło rozbawienie ;))) Pan stwierdził , ze kupuje. Nie wiem
co we mnie wstąpiło, ale odpowiedziałam mu: bardzo sie cieszę, że jest Pan
zainteresowany, ale jak pan kupi 50 sztuk, 20 dostanie pan gratis ;))))
Faceta zapchało ;)))ale mówi a co ja z tym zrobię? :)) a ja odpowiedziałam:
może pan sprzedać ;))))
Następny zestaw pytań był bardzo profesjonalny, dotyczył on zagadnień typowo
medycznych. Pytano mnie o anatomię, patofizjologię, opatrunki. Obiecali
zadzwonić po świętach ;)))
W lany poniedziałek bylam, ze znajomymi na duuuuuuzym piwie. Telefon we
wtorek (od nich)bardzo mnie zaskoczył ;)))))Spotkanie odbyło się w tym samym
miejscu (była to kawiarnia jednego z bardziej luksusowych hoteli), traf
chciał, ze za barem spotkałam moją byłą klientkę. Wywiązała się rozmowa,
naświetliłam jej dlaczego się tu znalazłam :) Panowie z firmy przyszli, moja
była klientka przyszła przyjąć zamówienie, i w tym momencie odezwała się:
Przepraszam, że sie wtrącam, ale jestem byłą klientką tej pani, chcę
powiedzieć, że jest to profesjonalistka, jestem bardzo zadowolona z jej
usług , jak i moi znajomi którzy tez byli przez nią obsługiwani. Bardzo
dobrze nam sie współpracowało i chciałabym ją w ciemno polecić, bedziecie
panowie napewno bardzo zadowoleni z jej pracy. Przy stoliku nastąpiła lekka
konsternacja ;)))Pan zapytał czy to moja klientka, i stwierdził, że miło że
tak spontanicznie wystawia mi ktoś referencje ;)))Spotkanie trwało bardzo
krótko. Dostałam na nim zadanie bojowe, otóz na czwartek miałam nauczyć się
całej laryngologii!!!!
Mieliśmy się spotkać w czwartek i miałam być przepytana z tychże
wiadomości!! zadanie było bardzo ciężkie!!!! Ludzie uczą się tego latami! a
ja biedny żuczek miałam popołudnie na zdobycie informacji i jeden dzień na
nauczenie się tego !!! Musiałam zdobyć dane dotyczące szczegółowej anatomii
nosa, ucha ich fizjologii z takimi danymi szczegółowymi, że szok!!!Do tego
preparaty stosowane w schorzeniach, choroby tego układu, zabiegi operacyjne
itp.Postanowiłam ustalić sobie piorytety , ponieważ niemożliwością było się
tego nauczyć!!!Weszłam do pierwszej lepszej apteki, dowiedziałam się o
preparaty - spisałam sobie nazwy i ich skład. Gorzej było z laryngologią -
ale przypomniało mi się, że mam znajomego na gg który jest
laryngologiem ;))) Nadałam mu temat. Bardzo sie tym przejoł ( nie wiem jak
mu sie zrewanżuję), zadzwonił do mnie i gadał na k-ce chyba z 15 min!!!!!
Przygotował mi na majlu taką ściągę z nazwami zabiegów operacyjnych :))) Po
pół godzinie zadzwonił i mówi, nic się nie martw jesteś przyjęta :)))
Okazało się, że ten mój znajomy zna sie bardzo dobrze z moim pracodawcą ;))))
Rozmawiał z nim i okazało sie, że Firma jest bardzoooo mile zaskoczona, że
dobrze kombinuję ;)))))
Egzamin odbył sie w czwartek, wypadłam śpiewająco.Acha, okazało sie, że oni
mi celowo dali tak mało czasu na opanowanie tej laryngoligii.
Tyle mojej opowieści, przepraszam jeśli przynudzałam.
Morał tej opowieści miał być taki:trzeba być na luzie i wierzyć we własne
możliwości. Nie potrafiłam tego zrozumieć, a już wogóle tak na zawołanie się
wyluzować.Udało mi się teraz , tak zupełnie przez przypadek ;))))
Byłam na bardzooooo wielu rozmowach - okazało sie, ze moja samokontrola
totalnie mnie wyczerpywała fizycznie, i się po prostu spalałam....
Pozdrawiam
cóz pozostaje mi przekazać nadzieję, ze kazdy z nas w odpowiednim momencie
trafi na tę swoją firmę :)))
Trzymam kciuki!!!!!