Gość: kiwaczek11
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.04.07, 17:10
przypomnę co pisałem wcześniej :
"
nie wiem jaki jest charakter Waszej pracy biurowej. Ja projektuję, licze,
robie
obszerne i szczegółowe opisy. Do tego wszystkiego potrzebuję ciszy, bo praca
wymaga skupienia. Muzyka w tle, owszem, ale przy pracachy wykonywanych
mechnicznie, bez wiekszego zaangażowania mózgownicy. Niestety ostatnio moi
współpracownicy , wbrew mojej opini i prosbie, przywlekli do biura takiego
pie..ta kupionego za 5 zł na targu. bardziej skrzeczy niz gra. używam
stoperów, ale to ma takie skrzeczące pasmo, że nawet stopery tego nie tłumią.
No i oczywiście Zetka, czyli chłam i sieczka, jak w każdych mediach zresztą.
Moim zdaniem biuro to miejsce pracy, miejsce publiczne , z którego nie mogę
ot
tak wyjść na 8 godzin. Dlatego dobry obyczaj to taki, ze jeśli w biurze cos
komuś przeszkadza w pracy to pozostali powinni to uwzglednić i dostosować
się.
Niestety mało kto zna dobre obyczaje."
Obecna sytuacja jest następująca. Dziś po raz kolejny poprosiłem o wyłączenie
radia. Jak zwykle u racowników wymowne zdziwienie i konsternacja. Tak jak
zawsze przy takich prośbach. Ale nowość polega na tym, że kierownik biura
powiedział z oburzeniem, że wszyscy ( 6 osób) chcą słuchać tylko ja robię
problem. Nalegałem mówiąc , że przeszkadza mi w pracy. Zostało wyłącone na
krótki czas, dopóki nie musiałem wyjść ze sprawą z biura. Po powrocie juz
było
włączone i to chyba jeszcze głośniej. Próby przyciszenia tego jazgotliwego
pie.r.d.elc.a nic nie dają bo ma to pasmo słuchawki telefonicznej. No ale jak
już kierownik dołączył ze swoim faszystowskim podejściem ( bo przecież gdyby
wzystkim to odpowiadało, to np. wbrew mojej woli opindoliliby mi nogę, bo
tylko
mnie by to przeszkadzało) sprawa nabrała ostrości.
Nie wiem jak rozwiązać ten problem. Zwykłe prośby, poważne czy żartobliwe nic
nie dają. A ja na prawdę nie moge przy tym pracować.
Mam ochote na takie warianty:
1. Wystosować pismo do głównego szefaz kopią do mojego kierownika o
zapewnienie
warunków do wykonywania pracy ( w skrócie) - czyli otwarta wojna
2. przynieść głośniki do kompa i równolegle do radyjka odtwarzać muzykę ,
którą
lubię. Jest to Meshuggah, która dla niewtajemniczonego ucha brzmi jak
krajzega.
Jako drastyczny przykład przy którym cos te tępe łby zrozumieją gdy poczują
się
w mojej sytuacji
3. Rozwiązanie ostateczzne - rzut radiem z okna i zwrot kasy właścicielowi.
Może coś zasugerujecie lub podacie inne rozwiązanie... Proszę...