Gość: OM
IP: *.85-237-178.tkchopin.pl
25.06.07, 11:38
Muszę pogodzić pracę z leczeniem schorzenia, które na samą pracę wpływu nie
ma, ale wizyty u lekarza często odbywają się w godzinach
wczesnopopołudniowych, czyli wtedy, kiedy powinnam być w pracy. Jest to
niezależne ode mnie. Po prostu specjalistów jest mało a pracują np. między 10
a 15. I kicha.
Już raz się urywałam po południu, trzy razy się spóźniłam, teraz czeka mnie
kolejna wizyta i znowu muszę się urwać. Urlopu na cały dzień brać nie chcę,
ale jednocześnie szefostwo patrzy na to moje urywanie się mało przychylnie.
Co zrobić? Pójść do lekarza byle jakiego i poprosić o L4 na ten dzień czy jak?
Jak Wy sobie radzicie w takich przypadkach?