myszunia78
13.09.09, 13:02
Pracuję prawie 8 lat. Przydała by się podwyżka albo awans ale nie podlizuję
się szanownej kier. M. Pewnie nigdy nie zasłużę bo tu jest odwrotnie kto
więcej się myli, chodzi na zwolnienia ma podwyżki i awanse. No i oczywiście
ta, która najwięcej plot roznosi. Niezły bajzel jest na zwrotach. Nieraz jak
popatrzę na to kółeczko wzajemnej adoracji to wymiotować się chce. A najgorzej
jest z A. Wystarczy, że pojawi się na horyzoncie braciszek, to nie ważne jaka
jest kolejka na zwrotach, ona na boku ucina sobie dodatkową przerwę. Innym
razem wybrała się na zakupy w godzinach pracy również z braciszkiem. A nie
może po pracy. Przyszła w końcu pracować, a nie podtrzymywać kontakty z
rodziną. Nas wołają po 2 minutach nieobecności, a nie daj boże jak ktoś
znajomy stanie przy kasie. Z chwilę urywa się telefon, że są kolejki. Niech
ktoś w końcu przejrzy na oczy. A szczególnie kier. M.