Gość: cincin
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
30.06.03, 22:34
Chciałbym podzielić się z wami moimi doświadczeniami z firmą Selgros.
Mianowicie wysłałam do nich aplikację (w odpowiedzi na ogłoszenie w GW) na
stanowisko pracownika działu personalnego. Praca miała byc w Krakowie, a
tam bowiem szukam pracy. Odezwali sie po 3 tygodniach, że chcieliby mnie
zaprosić na rozmowę kwlifikacyjną. Rozmowa miała odbyć się w Warszawie i
Selgros zobowiązał się pokryć mi koszty dojazdu do stolicy. Pani, która
umawiała mnie na spotkanie nakazała mi przywieść wszelkie dyplomy, indeks i
do tego świadectwo prac albo zaświadczenie o odbytych praktykach. Ja jak
głubia napaliłam się, postawiłam wszytsko na głowie. Pojechałam do firmy w
której miałam rok wcześniej praktykę, by napisali mi jakieś zaświadczenie i
ewnetualnie rekomendację. Skompletowałam dokumenty i pojechałam do Warszawy
(dodam, że nie dali mi zbyt dużo czasu). Zapłaciłam 150 zl w obie strony za
expres (tańszą klasą podróż nie była możliwa bo nie dojechałabym na czas).
Na rozmowie czekały na mnie 4 osoby. Byłam zadowolona z przebiegu rozmowy;
na każde pytanie merytoryczne (związane z ewntualną wiedzą, która niezbędna
jest do pracy na oferowanym stanowisku) odpowiedziałam prawidłowo - nic mnie
nie zaskoczyło, a na pytania odnośnie planów, zainteresowań odpowiadałam
zgodnie z prawdą. Na koniec podsunięto mi ankietkę, mającą określić czy moja
osobowość zgodna jest z profilem stanowiska. Wszystko bardzo pięknie, pan na
koniec poprosił bym podała mu nr konta, w celu przelania kasy. Mnie niestety
nikt nie poinfromował że mam mieć przy sobie, więc pan zostawił wizytówkę,
żebym zadzwoniła, bądź wysłała mailem ten numer to on przeleje pieniądze.
Pan spytał czy dojechałam pociągiem - nie padła suma jaką mieli mi zwrócić,
a ja stwierdziłam że to nie elegancko na koniec rozmowy domagać się zwrotu
kasy jeszcze co do złotówki. Państwo przepięknie mnie pożegnali i
powiedzieli że skontaktują się do tygodnia - to było 16 czerwca! Jeszcze
okazało się że nikt nie chciał żadnych zaświadczeń, i xerokopii dyplomów.
Nie dość, że nikt do mnie nie zadzwonił, to jeszcze nie zwrócili mi nawet
kasy za przejazd tym cholernym pociągiem! Pomijam, że nidoinformowanie
pracowników tejże firmy naraziło mnie na dodatkowy koszt 40zl który wiązał
się ze zdobyciem przeze mnie tego cholernego zaświadczenia że odbyłam
praktyki!
Człowiek normalnie może się zdołować po takiej rozmowie i zwątpić w swoje
możliwości. Czy do cholery byłam tak nieodpowiednią osobą na to stanowisko,
że nie warto było mi chociaż oddzwonić? Gdyby to nie wiązało się z taką
fatygą z mojej strony to nie miałabym żalu, ale kosztowało mnie to 200zl.
Najgorsze jest to, że moja wiedza i umiejętności były na odpowiednim
poziomie - nic mnie nie zaskoczyło i byłam na tą rozmowę przygotowana.
Nie wiem co zrobiłam nie tak - bo nie trawię tłumaczenia że kogoś po
znajomości tam wsadzili, albo że jest bezrobocie. Szlag mnie trafia że
zawsze jestem o krok od sukcesu. Zawsze są lepsi. A ja jestem słabsza. Takie
chyba jedyne wytłumaczenie. Ale zboczyzłam z tematu i się użalam nad sobą -
faktem jest, że firma SELGROS przekręciła mnie na 200 i nawet nie zadzwoniła
że dziękują mi za przybycie ale ktoś tam był taki czy owaki i go przyjęli.
Szkoda słów............
Dodam, że nie tylko czuję sie oszukana, ale czuję się jak frajerka... Ze tak
łatwo dałam się nabrać...
Pozdrawiam wszystkich, może ktoś ma jakiś skuteczny chwyt który pozwala
wyczuć takich nieuczciwych pracodawców?
Trzeba być bogatym bezrobotnym żeby dziś szukać pracy..........