tetlian 16.09.07, 21:32 Religia, a praca to dwie odrębne sprawy i nie powinny być ze sobą mieszane. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: lena Świadkowie Jehowy IP: *.acn.waw.pl 17.09.07, 09:21 Wszystko byłoby pięknie, ale autor popełnił błąd mieszając religie z sektą, a tą są świadkowie Jehowy. Nazwanie rzeczy po imieniu od razu tłumaczy te wszystkie dziwne restrykcje i obowiązki świadka Jehowy - im większa kontrola nad delikwentem, tym mniejsze prawdopodobieństwo, ze przejrzy na oczy. Moja babcia była kiedyś nagabywana przez świadków Jehowy. Przyłazili do domu i rozmawiali o Bogu. W końcu babcia się wkurzyła, wygrzebała trzy różańce i powiedziała słodkim głosem "Państwo tacy mili i religijni. Odmówmy razem różaniec, to mój Bóg was nawróci". Wyszli w ciągu minuty i wiecej nie wrócili... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wacek Re: Świadkowie Jehowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 10:12 Świadkowie Jehowy są oficjalnie zarejestrowanym związkiem wyznaniowym, a że liczą sobie w Polsce ponad 100 000 (tylko katolików i prawosławnych jest więcej), nic więc dziwnego, że dla autora jest to swego rodzaju zjawisko, któremu poświęca sporo miejsca. Pani raczyła odejść od tematu, bo mowa jest o Świadkach Jehowy w pracy, a nie w domach ludzi, do których "przyłażą". No i ciekawostka - dlaczego skoro są tacy dziwni, to często pracodawcy poszukują właśnie Świadków Jehowy (a nie na przykład katolików lub ewangelików)? Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Świadkowie Jehowy 17.09.07, 13:41 > No i ciekawostka - dlaczego skoro są tacy dziwni, to często > pracodawcy poszukują właśnie Świadków Jehowy (a nie na przykład > katolików lub ewangelików)? A kto ich szuka ? Bo jakoś nigdy nie słyszałem. Przy okazji: różnica między "wyznaniem" a "sektą" jest niekiedy bardzo cienka. Nie chciałbym przesądzać do którego grona należy zaliczyć Jehowych. Co ciekawe, większość wyznań chrześcijańskich nie uważa Świadków Jechowy za chrześcijan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shithead Re: Świadkowie Jehowy IP: *.ipt.aol.com 17.09.07, 19:15 W kraju katolickich moronow - koscielny powinien zostac krolem. Sluchalby wtedy zawsze ksiundza proboszcza, a i lud jego by myslec nie musial. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Ja wyznaję religię, oni należą do sekty IP: 192.231.41.* 17.09.07, 20:55 and_nowak napisał: > Przy okazji: różnica między "wyznaniem" a "sektą" jest niekiedy > bardzo cienka. Zwykle definicja sekty, podobnie jak i innych negatywnych określeń jest prosta - ja wyznaję jedynie prawdziwą religię, a wszyscy inni wyznawcy Boga należą do sekt. Ostatnio Benedykt XVI przypomniał katolikom i innym, że jedynie katolicyzm prowadzi do nieba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza Re: Świadkowie Jehowy IP: *.aster.pl 18.09.07, 11:44 A sami świadkowie Jehowie uważają się za tzw. PRAWDZIWYCH chrześcijan. A chrześcijaństwo za religię fałszywą. Czy nie zetknał się Pan z wielką akcją broszurową "kres religii fałszywej jest bliski"? szukają świadków Jehowy, gdyż oni są mili, bezkonfliktowi, uprzejmi, nie wdają się w pracowe przyjaźnie, no i ich religia NAKAZUJE być sumiennym pracownikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Re: Świadkowie Jehowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 13:16 Raczysz żartować. Swiadkowie Jehowy są mili i uczynni? Nie znam takich. Znam za to ( i to dobrze) największą plotkare i modnisie na osiedlu, bedąca za razem Swiadkiem Jehowy (a jaj ojciec bezrobotny alkoholik i nalogowy palacz-podobno to u nich zabronione). A takze sąsaida i jego zone-pijakow-awanturnikow, ktorych dobrze zna policja. I mam kolege, ktory pije i pali i baluje jak kazdy mlody chlopak, a przeciez jest z dobrej rodziny Swiadkow Jehowy... Cos mi tu nie pasuje.To jest najnormalniejsza sekta, na dodatek gorsza od innych bo legalna(nie wiem jak to sie stalo? widac, ze licho nie spi) i wszedzie jej pelno. Za dobrze ich znam i za duzo o nich wiem zeby myslec inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kika Re: Świadkowie Jehowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.07, 22:02 Katolicy to też sekta nota bene. Pani raczyla mowic o sektach tzw. destrukcyjnych. A Swiadkowie do takich nie naleza. Sa oficjalnie uznanym wyznaniem. Za sekte natomiast uwazaja ja zazwyczaj ludzie niezorientowani lub negatywnie nastawieni. Co wiecej, na swiecie nie ciesza sie taka niechecia jak w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Świadkowie Jehowy IP: 62.242.2.* 17.09.07, 16:27 Co nie zmienia faktu ze sa sekta. Moze nie sa tak destruktywni jak "niebo" itp ale sekta sa i tego nie zmienisz. Poza tym maja ciekawa regule, nie daja szansy tylko wykluczaja - tak to latwo szczycic sie "czystymi" czlonkami. Odpowiedz Link Zgłoś
critic Największą sektą jest Kościół katolicki 17.09.07, 21:20 I na dodatek ma usankcjonowany prawnie monopol na pranie mózgów osób nieletnich (i.e.: religia w szkole). Odpowiedz Link Zgłoś
critto sekciarstwo ogolnie 18.09.07, 12:34 niektore praktyki Kosciola Katolickiego rowniez moznaby uznac za sekciarskie: 1. uwazanie, ze jest sie jedyna prawdziwa i sluszna instytucja chrzescijanska 2. uwazane, ze jak ktos sie nie zgadza z KK w jakichs sprawach to nie jest Katolikiem 3. uwazanie, ze wszyscy wyznawcy innych religii bladza, bo istnieje jedyna prawdziwa i sluszna religia 4. uwazanie, ze wszyscy z p. 3 pojda do piekla albo w inny sposob zostana ukarani, nawet jesli nic zlego nikomu nie robia, sa prawymi obywatelami i ludzmi 5. slepe zaufanie do hierarchow, np. dogmat nieomylnosci papieza - kto go podwaza, jest uznawany za 'grzesznika' 6. dazenie do nawrocenia calego swiata na swoja wiare (obecnie metodami pokojowymi, w dawniejszych wiekach - nie tylko), ubolewanie, gdy ktos trwa w innej religii i nie chce sie 'nawrocic' 7. straszenie tych, ktorzy odchodza lub sa ekskomunikowani potepieniem punkty 3, 4 i 5,6,7 pokazuja wyraznie sekciarska mentalnosc: kto nie z nami, ten jest gorszy i pojdzie na zatracenie; ocaleja ci, ktorzy sa w naszej grupie. Oczywiscie, czesc tej mentalnosci tkwi w samej Biblii, dlatego uwazam, ze kazda swieta ksiege nalezy traktowac z dystansem (dotyczy to rowniez Rigwedy, Bhagavad-Gity, Zend Avesty czy tym bardziej Koranu), jako zrodlo madrosci, nad ktorymi trzeba sie zastanawiac, ale niekoniecznie traktowac je doslownie. Swiadkowie Jehowy nie interesuja mnie w ogole; tez daza do nawracania, tez strasza innowiercow czy odstepcow, co wskazuje na te same sklonnosci co u Chrzescijan (szczegolnie Katolikow). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: sekciarstwo ogolnie IP: *.net89.kollegie6400.dk 18.09.07, 21:52 To wszytsko co piszesz bylo moze prawda wieki temu i nie mialo nic wspolnego ani z Biblia ani z Koranem. Nazywalo sie to chciwoscia ludzka i wykorzystywaniem "ciemnego" narodu. Jak ktos sie danej sitwy nie trzymal to sie krzyknelo ze czarownik/a i na stosik a majatek przechodil wiadomo gdzie. Tym samym usparawiedliwiano stosy, podboje, swiete wojny itp itd. Sama zas Biblia mowi duzo o Tolerancji i milosci blizniego (szczegolnie nowy testament), podobnie jest z Koranem a to ze rozni dziwni interpretuja go tak zeby bylo wygodnie i wykorzystuja zacofanych ludzi to nie wina madrych ksiag a zlych ludzi. A odnosnie tych "dogmatow" o ktorych napisales to nawet nasz Papiez pokazywal ze mozna inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: izaa Re: Świadkowie Jehowy IP: *.aster.pl 18.09.07, 11:40 Szanowna Pani - wiem, że śwoiadkowie Jehowy znajdują się w słownikach i leksykonach sekt. A więc są zaliczani do sekt... i samo ich postępowanie jest trochę manipulatorskie. Nie chciałam jednak ich obrażać i nazywać "publicznie" sektą. Pozdrawiam serdecznie, iza - autorka Odpowiedz Link Zgłoś
p406_737u Re: Katolicyzm i etos pracy? Bzdury. 17.09.07, 09:54 Etos pracy? Tak, ale w kościołach zreformowanych. Popatrzcie na mapę Europy: tam gdzie jest wysoka stopa życia (zasobne swoją pracą społeczeństwa), tam zazwyczaj religią dominującą nie jest katolicyzm, lecz któryś z kościołów zreformowanych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Katolicyzm i etos pracy? Bzdury. IP: 62.242.2.* 17.09.07, 16:32 Lokomotywa niemieckiej gospodarki, najbogatszy land? odpowiedz: Bawaria - dominujaca religia: katolicyzm. Najszybciej rozwijajace sie kraje "starej unii": Irlandia i Hiszpania, religia dominujaca: katolicyzm. Kolejne wysoko rozwiniete kraje europejskie: Francja, Wlochy, religia dominujaca: katolicyzm. Tak jakos wypada ze praktycznie polowa starej unii to katolicy wiec chyba nie trafiles z postem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radar Re: Katolicyzm i etos pracy? Bzdury. IP: *.spray.net.pl 17.09.07, 17:47 > sie kraje "starej unii": Irlandia i Hiszpania, religia dominujaca: > katolicyzm Hiszpania - najszybciej laicyzujacy sie obecnie kraj europejski. Sukces gospodarczy - efekt wstapienia do EU i wzorowego wykorzystania funduszy unijnych. To samo dotyczy zreszta Irlandii. :) Coz zostala jeszcze Bawaria i ich BMW. :) Odpowiedz Link Zgłoś
czarek62 Re: Katolicyzm i etos pracy? Bzdury. 17.09.07, 23:14 Gość portalu: Krychaj napisał(a): Irlandia i Hiszpania - po wejsciu do UE i odseparowaniu KrK od wplywow, Francja bywala i jest bogata, ale kraje skandynawskie - tam od lat jest wyskoi standard zycia,bez katolikow, Wlochy, religia dominujaca: katolicyzm - no wlasnie, gdyby nie UE to Wlochy wygladalyby jak Polska Kaczystow. Kraje katolickie tylko dzieki Unii sie rozwinely - to jest antyteza twojego dzikiego wywodu, wyjatkiem jest Bawaria, ale pamietaj, ze jest od lat zintegorwana czesia Niemiec i musi brac pod uwage uchwaly rzadu federalnego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krychaj Re: Katolicyzm i etos pracy? Bzdury. IP: *.net89.kollegie6400.dk 18.09.07, 22:18 Nie to nie jest antyteza bo ja nie mialem zamiaru udowodnic ze kraj rozwija sie gospodarczo jesli jego lud wyznaje gorliwie jakas religie w tym przypadku katolicka. Mi chodzilo o to, ze rozwijaja sie nie tylko kraje, w ktorych religia dominujaca jest niekatolicka i ze rodzaj religi nie ma wiekszego wplywu na gospodarke. Chodzi raczej o "oswiecenie" spoleczenstwa o poziom intelektualny - czlowieka inteligentnego, wyksztalconego, majacego dosep do roznych zrodel wiedzy trudniej zmanipulowac (co robia np rozni dziwni nawolywacze islamscy czy pewien polski dyrektor). Na rozwoj ma raczej wplyw podkreslane tu rozdzielenie religi od panstwa i system nauczania wolny od indoktrynacji religijnej (co nie ma zbyt duzego zwiazku z nauczaniem danej religii lub nauczaniem o religiach). Tak dobrze prosperujaca Skandynawia jest w zasadzie ateistyczna - choc teoretycznie protestanka. Podobnie Holandia czy Niemcy (kto widzial w niedziele w polnocnych, protestnackich Niemczech pelny kosciol?, a w Holandii to wogole sa pozamykane). Chcialem przedstwic twierdzenie ze zarowno kraje protestanckie jak i katolickie mogly osiagnac podobny poziom rozwoju przy zalozeniu ze wolnosc wyznania byla wolnoscia wyboru danego obywatela. To ze ktos jest wierzacy, ma mozliwosc poznawania wiary, weryfikowania pewnych faktow w oparciu o rozne zrodla, dochodzenia prawd nie czyni go zlym i zabobonnym. Zle jest natomiast jak komus wciska sie jakas interpretacje np. Bibli czy Koranu (mimo ze mowia o tolerancji i wzajemnej milosci) i nie ma on mozliwosci weryfikacji bo np nigdy ani jednej ani drugiej nie mial w reku. Potem nazywa sie mieczem Boga i terrorysta gotowy - w takim przypadku to kazdy sie zgodzi ze ciezko budowac dobrobyt i rozwijac sie. Widac zle sformulowalem poprzedni post. Odpowiedz Link Zgłoś
czarek62 Katolicyzm i etos pracy? Extremalnie przeciwne!!! 17.09.07, 23:07 Katolicyzm = ubostwo, udawanie, ze jest gorzej, niz jest - jaki etos pracy? Gdy ktos cokolwiek osiagnie to, zgodnie takze z ostatnio oficjalna linia rzadow kaczych tego kraju - zlodziej! Czy to motywuje do pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
zbawieni Religia i praca 17.09.07, 09:29 Ile warta byłaby wiara zamknięta w murach kościelnych, bez wpływu na codzienne życie osoby wierzącej. zbawieni.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mycha Re: Religia i praca IP: *.chello.pl 17.09.07, 09:54 zbawieni napisał: > Ile warta byłaby wiara zamknięta w murach kościelnych, bez wpływu > na codzienne życie osoby wierzącej Bo w miejscu pracy nie każdy musi być wierzący. Trafiłam kiedyś do małej firmy gdzie szef był fanatykiem religijnym. Prowadził jakąs wspólnotę, do której zmuszeni byli chodzić co sobotę wszyscy pracownicy - czuy chcieli tego czy nie. Ja odmówiłam i zostałam zwolniona. Odpowiedz Link Zgłoś
zbawieni Re: Religia i praca 17.09.07, 15:38 Mamy swobodę wyznawanej religii i swobodę kształtowania umów cywilno-prawnych. Jeśli szef chce Cię zwolnić, to zawsze znajdzie sposób. Z drugiej strony wiara nie polega na uczestniczeniu w spotkaniach religijnych, tylko powinna się przekładać na uzyskiwaniu MIERZALNYCH efektów w codziennym życiu. zbawieni.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
uneroy1 Re: Religia i praca 17.09.07, 19:26 zbawieni napisał: "Mamy swobodę wyznawanej religii i swobodę kształtowania umów cywilno-prawnych". I dobrze to, bracie, ująłeś! Pracodawcy wolno być "fanatykiem religijnym" i zatrudniać pracowników pod warunkiem uczestniczenia w spotkaniach grupy związanej z jego religią. Jak mi się to nie podoba, to nie podpisuję z nim umowy o pracę, ot i wszystko. A pracodawcy wolno być "fanatykiem religijnym" i wszelkim euro-socjałom od tego WARA!!! Wszystkim zwolennikom równości od tego WARA!!! I wszystkim euro-tolerancyjnym od tego WARA!!! A jak się im ludzka wolność nie podoba to WYNY!!! Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Religia i praca 18.09.07, 20:03 > A pracodawcy wolno być "fanatykiem religijnym" i wszelkim euro-socjałom od tego > WARA!!! Wszystkim zwolennikom równości od tego WARA!!! I wszystkim > euro-tolerancyjnym od tego WARA!!! A jak się im ludzka wolność nie podoba to > WYNY!!! naprawde myslisz, ze Unie obchodza takie poglady?? Bardzo watpie. A dostosowac sie do regulacji bedziesz musial, bo jak nie, to zaplacisz takie kary i odszkodowania, ze stracisz swoja firme i wszystkie pieniadze przeznaczone na dzialalnosc (rozumiem, ze jestes pracodawca albo managerem). I wiedz, ze zawsze znajda sie tacy, co na ciebie doniosa - z przyjemnoscia i satysfakcja bym to zrobil, gdybym trafil na takiego szefa jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
uneroy1 Re: Religia i praca 22.09.07, 12:53 Dla wiadomości szanownego kolegi: jestem pracownikiem, nie pracodawcą, dostającym za swoją pracę 800 zł na rękę - i teraz możemy sobie podyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Religia i praca 18.09.07, 20:08 > I dobrze to, bracie, ująłeś! Pracodawcy wolno być "fanatykiem religijnym" i > zatrudniać pracowników pod warunkiem uczestniczenia w spotkaniach grupy > związanej z jego religią. prawo mowi co innego, wiec przekrecasz fakty. Jezeli uwazasz, ze powinno byc mu wolno - w porzadku, uwazac mozesz co chcesz, ale napisz, ze *powinno* tak byc, a nie ze jest. Odpowiedz Link Zgłoś
critto dyskryminacje trzeba zwalczac 18.09.07, 12:40 zbawieni napisał: > Mamy swobodę wyznawanej religii i swobodę kształtowania umów > cywilno-prawnych. > Jeśli szef chce Cię zwolnić, to zawsze znajdzie sposób. Umowa o prace NIE JEST umowa cywilnoprawna, tylko... No wlasnie, w polskim slownictwie prawniczym jest nazywana 'umowa pracoprawna' (od Prawa pracy) Mniejsza jednak z nazewnictwem, chodzi o ustawe, ktora ja reguluje, a ta ustawa jest Prawo pracy, a nie Kodeks cywilny. Dyskryminacja z powodow wyznaniowych jest zakazana w krajach UE, w tym w Polsce. Co wiecej, to pracodawca musi UDOWODNIC ZE NIE DYSKRYMINOWAL, jezeli pracownik pozwie go o dyskryminacje. Mysle, ze warto - zawsze mozna dostac za to troche pieniedzy z odszkodowania za straty moralne. Co nie znaczy, ze trzeba na sile pracowac tam, gdzie atmosfera jest nieciekawa, bo po co, jesli mamy wybor??? W imie czego?? Uwazam, ze w kazdym takim przypadku nalezy skladac pozew do sadu pracy i doniesienie do PIP-u. Pracodawca POWINIEN SIE BAC stosowania dyskryminacji i wiedziec, ze nie moze byc pewien dnia ani godziny, bo w kazdej chwili kazdy dyskryminowany pracownik moze na niego doniesc i zlozyc pozew. > Z drugiej strony wiara nie polega na uczestniczeniu w spotkaniach > religijnych, tylko powinna się przekładać na uzyskiwaniu > MIERZALNYCH efektów w codziennym życiu. > > zbawieni.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
uneroy1 Re: dyskryminacje trzeba zwalczac 18.09.07, 18:47 "[...] to pracodawca musi UDOWODNIC ZE NIE DYSKRYMINOWAL, jezeli pracownik pozwie go o dyskryminacje". > > Uwazam, ze w kazdym takim przypadku nalezy skladac pozew do sadu pracy i > doniesienie do PIP-u. Pracodawca POWINIEN SIE BAC stosowania dyskryminacji i > wiedziec, ze nie moze byc pewien dnia ani godziny, bo w kazdej chwili kazdy > dyskryminowany pracownik moze na niego doniesc i zlozyc pozew. > > > Z drugiej strony wiara nie polega na uczestniczeniu w spotkaniach > > religijnych, tylko powinna się przekładać na uzyskiwaniu > > MIERZALNYCH efektów w codziennym życiu. > > > > zbawieni.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
uneroy1 Re: dyskryminacje trzeba zwalczac 18.09.07, 18:56 "[...] to pracodawca musi UDOWODNIC ZE NIE DYSKRYMINOWAL, jezeli pracownik pozwie go o dyskryminacje". I właśnie o to, chłopcze, chodzi! To za rewolucji francuskiej dowodzić należało swojej niewinności - i czy to ma być zdrowy system?! Chłopcze! "Uwazam, ze w kazdym takim przypadku nalezy skladac pozew do sadu pracy i doniesienie do PIP-u. Pracodawca POWINIEN SIE BAC stosowania dyskryminacji i wiedziec, ze nie moze byc pewien dnia ani godziny, bo w kazdej chwili kazdy dyskryminowany pracownik moze na niego doniesc i zlozyc pozew". Chłopcze! A po jaką cholerę pracownik pracuje tam, gdzie jest "dyskryminowany"? Jak się nie podoba, to WYNY!!! Jak pracodawca zechce, to może nakazać swym praconikom, by 3 razy dziennie podskakiwali rytmicznie wykrzykując "Drang nach Osten, drang nach Osten, bum-bum-bum!" i wszelkim inspekcjom pracy od tego WARA!!! Jak pracownikowi się to nie podoba, to niech szuka innej pracy. A jak Unia jeszcze trochę pokarze nas za nietolerancję, to spowoduje tylko i wyłącznie wylanie się na świat tak wielkiej fali nienawiści, że nawet sobie z tego sprawy nie zdają te wszystkie "euro-socjały", ci wszyscy "tolerofile". Bo jak słyszę o "tolerancji", to mam ochotę bić "pedałów", a jak nikt mi o tym nie mówi, to najzwyczajniej w świecie staram się szanować homoseksualistów; ale nie "tolerować", bo ja nikogo nie "toleruję" i "tolerować" nie zamierzam - ja staram się ludzi "szanować". Samo słowo "tolerancja" rodzi we mnie nienawiść i pragnienie mordu. Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: dyskryminacje trzeba zwalczac 18.09.07, 20:01 uneroy1 napisał: > "[...] to pracodawca musi UDOWODNIC ZE NIE DYSKRYMINOWAL, jezeli > pracownik pozwie go o dyskryminacje". > > I właśnie o to, chłopcze, chodzi! To za rewolucji francuskiej > dowodzić należało swojej niewinności - i czy to ma być zdrowy > system?! Chłopcze! wszystko jedno, czy zdrowy, czy niezdrowy, wazne, ze mozna sobie legalnie dorobic na odszkodowaniach, a pracodawca MUSI SIE BAC PRACOWNIKA. > Chłopcze! A po jaką cholerę pracownik pracuje tam, gdzie > jest "dyskryminowany"? Jak się nie podoba, to WYNY!!! Jak pracodawca > zechce, to może nakazać swym praconikom, by 3 razy dziennie > podskakiwali rytmicznie wykrzykując "Drang nach Osten, drang nach > Osten, bum-bum-bum!" i wszelkim inspekcjom pracy od tego WARA!!! prawo mowi co innego, poglady mozesz miec sobie dowolne, ale kogo to obchodzi?? Nikt nie bedzie zmienial przepisow dla takich jak Ty - Unia na szczescie oplotla Polske kordonem regulacji chroniacych prawa Polakow i tak bedzie, niezaleznie czy Ci sie to podoba, czy nie. > A jak Unia jeszcze trochę pokarze nas za nietolerancję, to spowoduje > tylko i wyłącznie wylanie się na świat tak wielkiej fali nienawiści, > że nawet sobie z tego sprawy nie zdają te wszystkie "euro-socjały", > ci wszyscy "tolerofile". nie martw sie, Unia sobie z tym poradzi. Pracodawcy na Zachodzie dawno sie podporzadkowali tym regulacjom, wiec i polscy beda musieli. A co do agresji... Pamietam o unijnym nakazie aresztowania i wspolpracy sil policyjnych... Wiec aspiracje, o ktorych mowisz, zostana zgniecione jak wydmuszka jajka:) PS. nie jestem dla ciebie 'chlopcem', dzieciaku· Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: dyskryminacje trzeba zwalczac 18.09.07, 20:43 Samo słowo "tolerancja" rodzi we mnie > nienawiść i pragnienie mordu. moze wiec potrzebujesz psychoterapii? Nie mi to oceniac, ale sa ludzie, ktorzy potrafia (niemniej wymaga to osobistego kontaktu). I wiedz, ze jezeli bedziesz wyrazal swoja agresje inaczej niz slowami (np. niszczeniem mienia czy biciem) to mozesz trafic na taka terapie niezaleznie od tego, czy sie na to zgadzasz, czy nie - panstwo zadecyduje ZA CIEBIE. Odpowiedz Link Zgłoś
uneroy1 Re: dyskryminacje trzeba zwalczac 22.09.07, 12:56 Kolego. Zadam Ci tylko jedno pytanie: czy naprawdę chcesz żyć w kraju, w którym każdą sferę życia reguluje państwo? Odpowiedz Link Zgłoś
uneroy1 Re: dyskryminacje trzeba zwalczac 22.09.07, 12:57 I tak przy okazji - dlaczego wyrwałeś moje słowa o "chęci mordu" z kontekstu? Dzięki takim machinacjom rzeczywiście każdego można wsadzić do ciupy, ale to już się nazywa stalinizm. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ateusz Re: Ora et labora ... IP: *.adsl.alicedsl.de 17.09.07, 18:01 dokladnie,to cel sam w sobie doswiadczenia na ludzkiej duszy.teraz zdobycze techniki i nauki daja jeszcze psychopatom benediktynskim szerokie pole do popisow.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ateusz praca i czlowieczenstwo IP: *.adsl.alicedsl.de 17.09.07, 09:53 socjologiczni manipulanci i rozni nawiedzeni dewoci zawsze znajda dosc argumentow do twierdzenia,ze czlowiek jest niczym,religia jest natomiast motywem wszystkich ludzkich dzialan.ostatnio w celach masowego oglupienia lansuje sie publicznie tezy o wszechpoteznym zwiazku czlowieka i zabobonu religijnego nie widzac prostego zwiazku czlowieka z natura ktorej jest tylko czescia,pardon najwiekszym szkodnikiem.."ora et labora" jeko teza o pracy jest dobra tylko dla tych,ktorzy kosztem innych probuja budowac swoj "wlasny swiat".. Odpowiedz Link Zgłoś
parazyd Religia a praca posłów 17.09.07, 10:14 Jaki mogłaby i powinna mnieć wpływ religia na pracę posłów? Oczywiście taki aby byli uczciwi, rzetelni, pracowici i wrażliwi na problemy ludzi. A jaki ma wpływ praktycznie? A taki że powiesili w sali sejmowej krzyżyki na ścianach i wciśnęli religię do szkół... A podobno mamy konstytucyjny rozdział państwa i kościoła??? Zatem z dwojga złego wolę żeby religia nie miała żadnego wpływu na pracę posłów, bo praktycznie mocno im szkodzi i uderza do głów zamiast pomagać. I chyba tak samo jest w przypadku innych grup zaowdowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: róża Religia i praca IP: *.chello.pl 17.09.07, 10:19 widzę, że agitacja nawet na forum się pojawia, co do św. jehowy to temat jest obgadany od wielu lat, ja na przykład sobie nie życzę agitacji w pracy, co robi moja koleżanka, która zatrudniła się tylko po to żeby cytować strażnicę, jest już na okresie wypowiedzenia na szczęście....sekty to ciężka sprawa bo komuś kto w nich jest nie da się wytłumaczyć że ma się powstrzymać w pracy od werbowania do zboru.... Odpowiedz Link Zgłoś
tersta Polski katolicyzm to FIKCJA. Wystarczyłoby ... 17.09.07, 11:15 wprowadzić podatek od dochodu katolików na finansowanie swojej wiary i kościoła i już okazałoby sie, ze katolików w Polsce jest nie 99%, ale 9%. A poniewaz kosciół korzysta (obrabowuje) nie-katolików na rzecz finansowania swoich religijnych fanaberii, to wszystkim sie zdaje ze są tacy silni. Katolicy: cha! cha! cha! Odpowiedz Link Zgłoś
doubty Re: Polski katolicyzm to FIKCJA. Wystarczyłoby .. 17.09.07, 11:47 Tersta, rozumiem, ze ty na szczęście nie psujesz statystyki i nie jesteś bierzmowana/y, nie będziesz brała/a ślubu w kościele i dzieci też nie ochrzcisz? Jeśli tak, to na szczęście coś się zaczyna zmieniać... Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Polski katolicyzm to FIKCJA. Wystarczyłoby .. 17.09.07, 13:48 tersta napisała: > wprowadzić podatek od dochodu katolików na finansowanie swojej wiary > i kościoła i już okazałoby sie, ze katolików w Polsce jest nie 99%, > ale 9%. A poniewaz kosciół korzysta (obrabowuje) nie-katolików na > rzecz finansowania swoich religijnych fanaberii, to wszystkim sie > zdaje ze są tacy silni. Katolicy: cha! cha! cha! Przeczysz sama sobie. Skoro co niedziela dajemy się "obrabowywać", to może ten podatek nie spowodowałby większych zmian ? Bo Kościół Katolicki jest utrzymywany z datków wiernych. Dobrowolnych datków. Pomijam POLITYCZNE ekscesy typu dofinansowanie Świątyni Optrzności Bożej - to posłowie wymyślili żeby się komuś przypodobać. Mnie (katolikowi) bardzo to nie odpowiada, na szczęście tego typu zjawiska są marginalne. Poza tym nie mylmy biedy/chytrości/słabości z wyznaniem. Gdyby wprowadzić ostre represje wobec katolików, to na pewno wielu by oficjalnie wyparło się wiary, ale po cichu (w katakumbach) nadal ją wyznawało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafvonthorn Re: Polski katolicyzm to FIKCJA. Wystarczyłoby .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 14:22 "Mnie (katolikowi) bardzo to nie odpowiada, na szczęście tego typu zjawiska są marginalne" Marginalne? Wpisz w google "konkordat". Co roku na cele kultu katolickiego budżet przeznacza 2-3 mld złotych. Odpowiedz Link Zgłoś
jagodamela Religia i praca 17.09.07, 11:30 We wszystkich państwach wysoko rozwiniętych, gdzie ludziom dobrze sie żyje nie miesza sie religii z polityką i wtedy jest dobrze. A tam gdzie religia dominuje jest jeden syf,patrzcie na tych dżihadów czy innych oszołomów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyKocik Jednym słowem pochwała sekty "kociej wiary" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 12:00 Sekta jehowych wzorcem do nasladowania:))) Zwłaszcza z propagandowym zacięciem namolnych żołnierzy tej sekty uzbrojonych w medialny młotek prania mózgu -"Strażnicę" i powtarzających regułki biblijne z dostosowanej do własnych potrzeb wersji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabla Re: Jednym słowem pochwała sekty "kociej wiary" IP: 194.42.116.* 17.09.07, 14:52 Gość portalu: antyKocik napisał(a): > Sekta jehowych wzorcem do nasladowania:))) Zwłaszcza z propagandowym > zacięciem namolnych żołnierzy tej sekty uzbrojonych w medialny > młotek prania mózgu -"Strażnicę" i powtarzających regułki biblijne z > dostosowanej do własnych potrzeb wersji. A wiesz z ilu ksiąg składał się NT, zanim rzymscy biskupi zaczęli w nich gmerać swoimi tłustymi paluszkami, odrzucając te części, które nie były im na rękę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atarynka Re: Jednym słowem pochwała sekty "kociej wiary" IP: *.itc.swri.edu 17.09.07, 16:47 Rzymscy biskupi odrzucili czesci Bibli, ktore byly im nie na reke? Szybkie pytanko. Kiedy to po raz ostatni miales Biblie w reku i zajrzales to indeksu ksiag. Czy je policzyles? Biblia katolicka sklada sie z 73 ksiag. Za to biblia protestancka sklada sie z ... 66 ksiag. I kto to odrzucil te ksiegi, ktore im byly nie na reke? Odpowiedz Link Zgłoś
diabla Re: Jednym słowem pochwała sekty "kociej wiary" 17.09.07, 18:15 Gość portalu: atarynka napisał(a): > Rzymscy biskupi odrzucili czesci Bibli, ktore byly im nie na reke? Szybkie pytanko. Kiedy to po raz ostatni miales Biblie w reku i zajrzales to indeksu ksiag. Czy je policzyles? Biblia katolicka sklada sie z 73 ksiag. Za to biblia protestancka sklada sie z ... 66 ksiag. I kto to odrzucil te ksiegi, ktore im byly nie na reke? Atarynko, po pierwsze - jestem kobietą, po drugie - miałam PŚ w ręku, nawet niejednokrotnie i wiem, z ilu ksiąg się składa, po trzecie - czytaj ze zrozumieniem i nie wkładaj komuś w usta słów, które nie padły. Nie interesuje mnie ile tekstów odrzuciły inne wyznania. Odniosłam się natomiast do czyjejś wypowiedzi o "wybiórczości" Świadków J. - wszak nie są jedyni w wybiórczym traktowaniu powstałych pism. Obecny kształt Ewangelii uznawanej za kanoniczną w k. katolickim jest wynikiem ludzkiej (a zatem ułomnej i ograniczonej) oceny tego co jest a co nie jest pismem natchnionym. Nikt z nas, żyjących na tej planecie, nie ma patentu na nieomylność i monopolu na prawdę, szczególnie w kwestiach związanych z Bogiem. Wszystko jest kwestią wiary. Każda prawda w temacie religii jest subiektywna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzych Re: Jednym słowem pochwała sekty "kociej wiary" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 15:15 gdybyś dokładnie zbadał sprawę to byś wiedział że nie protestanci odrzucili tylko katolicy dołączyli te księgi które mają usprawiedliwiać ich odstępstwa. każdy kto sumiennie czyta Pismo, zauważy że te dołączone sa napisane nie natchnionym językiem. są jak pismo brukowe przy Panu Tadeuszu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czlowiek Religie to najwieksze pralnie mózgów świata !!!. IP: 129.35.231.* 17.09.07, 12:04 jeśli ktoś wierzy w te straszne brednie( totalne ściemy) to pozostawialam jego myślenie bez komentarza. Jest XXIw środek cywilizacji, tylko ciemnota wierzy w to co mówią religie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mormoon a od kiedy to Jehowi są przedstawicielami religii? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 12:06 W wielu krajach to sekta, a teraz dowaidujemy się z GWna, że to religia:))))))) W związku z powyższą tezą, wyznawcy Wielkiego Moona, Shimavanti z psycholem Matuszeffskim to też religia... wg Wybiórczej:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pszte Re: a od kiedy to Jehowi są przedstawicielami rel IP: *.sie.vectranet.pl 17.09.07, 12:23 A dlaczego sektą ma być to co ma mniej wyznawców, a to co więcej to religia? Kwestia nazewnictwa. Dla mnie sektą jest katolicyzm, protestantyzm, Jehowi itp i nikomu nic do tego. A, że Świadkowie Jehowy są w Polsce 3. co do liczebności - to GW wzięła je pod uwagę. Trochę myślenia, a nie polegania tylko na tym co, gdzie, jak się uznaje i nazywa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza Re: a od kiedy to Jehowi są przedstawicielami rel IP: *.aster.pl 18.09.07, 11:21 Nazwałam świadków Jehowy odłamem religijnym, a nie sektą świadomie, bo nie chciałam ich obrażać ani dyskwalifikować. Wzięłam ich pod uwagę nie ze względu na liczebność - lecz dlatego, że ich wiara jest dla mnie szalenie ciekawa, choć niektóre zachowania ŚJ i ich "świętoszkowatość" bywają irytujące. Pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie. Iza, autorka tego shitu:) Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: a od kiedy to Jehowi są przedstawicielami rel 18.09.07, 09:44 19 maja 1989 roku zostali oficjalnie zarejestrowani w Polsce jako związek wyznaniowy, są trzecią co do liczebności religią, jest ich np więcej niż muzułmanów. Ergo - są religią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Ora et Labora IP: *.tkdami.net 17.09.07, 19:41 i Stella Maris... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katiusza Re: Religia i praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.07, 12:36 Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że "człowiek i praca to są dwie odrębne sprawy i nie powinny być ze sobą mieszane". Dla człowieka prawdziwie religijnego wiara wypełnia całość jego życia. Jest człowiekiem wierzącym w domu, pracy, w czasie wolnym. Co wcale nie znaczy, że religia ma w jakiś sposób przeszkadzać w pracy. I nie chodzi o agitację religijną w miejscu pracy. Ani o wieszanie krzyży w miejscach użyteczności publicznej. Bardzo powierzchowny artykuł - i powierzchowny komentarz. Odpowiedz Link Zgłoś
carpathian Re: Religia i praca 17.09.07, 12:37 Nawiązując do tego cytatu... "Co jednak ciekawe literatura religijna (Anselm Grun OSB, Módl się i pracuj , Kraków 2005) również przestrzega przed pracoholizmem, i to wcale nie dlatego, że pracoholik nie ma sił i czasu na modlitwę, lecz z przyczyn ... bardzo praktycznych. Otóż nie jest on wydajnym pracownikiem i wbrew pozorom firma nie ma z niego wielkich korzyści - spala się, nie jest kreatywny, a jego ambicje wynikają z egoistycznych pobudek". jestem katolikiem, ale sam dla siebie, nie na pokaz. Nie mówię, że jestem idealny, bo któż z nas jest? Nikt nie jest bez grzechu... Jestem wierzący, ale nie praktykujący... To jest oczywiste, że każdy pracuje z egoistycznych pobudek. Trzeba z czegoś żyć, utrzymać siebie i rodzinę. Szczęście mają ci, którzy chętnie wykonują swoje obowiązki, pracują z pasją i są godziwie za to wynagradzani. Nikt nie będzie pracował dla ideii... Są w prawdzie wolontariusze, ale ci należą do wyjątków i większość z nich ma też inne źródła dochodu. Samą miłością bliźniego nikt jeszcze nie przeżył. Jak ja nie będę mieć egoistycznych pobudek i pracować tak, aby godziwie zarobić, to niestety pracodawca będzie mieć w sobie tyle egoizmu, że to wszystko wykorzysta. Nawiązując do kolejnego cytatu... "Oczywiście, są też pracownicy bardzo religijni, którzy wyróżniają się życzliwością i praktycznym realizowaniem najważniejszego przykazania - o miłości bliźniego. Jednak i oni nie byli wolni od "pracowych" grzeszków. Owszem, szkoda im było czasu na plotki, papierosa i piątą kawę... Ale to z nimi odbyłam w czasie godzin pracy trzygodzinną dyskusję, którą roboczo można by zatytułować "czy Jezus był pokorny czy dumny?"." No właśnie, szkoda im było czasu na kawę, papierosa, ale dyskusje prowadzili... i myślą, że to ich uszlachetniło? No, ale niezły odpoczynek mieli... Bez używek... W jakiej firmie można 3 godziny nic nie robić? Dajcie znać, chętnie zakotwiczą się tam... Też chcę mieć coś z życia... Odpowiedz Link Zgłoś
diabla Re: Religia i praca 17.09.07, 14:58 carpathian napisała: > jestem katolikiem, ale sam dla siebie, nie na pokaz. Nie mówię, że > jestem idealny, bo któż z nas jest? Nikt nie jest bez grzechu... > Jestem wierzący, ale nie praktykujący... Może od czasów mojej I komunii cos się zmieniło, ale chyba nie można być "katolikiem niepraktykującym". Katolicyzm ma kilka zasad, których należy przestrzegać, jak chociażby udział w nabożeństwach, spowiedź, przyjmowanie komunii i inne podobne procedury kościelne. Jeśli tego nie praktykujesz, to nie jesteś katolikiem, bycie nim bowiem zakłada, że wierzy się w konieczność tych czynności - nie przyjmujesz komunii, nie chodzisz na msze = nie obcujesz z Bogiem itp itd Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Odnoszę dziwne wrażenie 17.09.07, 13:32 Odnoszę wrażenie, że władzom Świadków Jehowy zależy na utrzymaniu swoich "owieczek" w ciemnocie i zacofaniu. Że mniej wykształconymi łatwiej jest sterować. Niestety, podobne poglądy zdarzają się księżom katolickim. Odpowiedz Link Zgłoś
krawiec6661 Re: Odnoszę dziwne wrażenie 26.09.07, 13:55 Człowiekowi inteligentnemu trzeba cos zaoferowac, czyms przekonac, podyskutowac, przekonac itd. CZłowiek prosty bierze wszystko na slowo albo godzi sie bo tak wypada. Krotko mowiac, czlowiek na poziomie jest bardziej wymagajacy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Irka mala dygresja IP: 208.76.75.* 17.09.07, 14:42 "Trochę oldskulu" - kiedy to 'oldskul' wykielkowal w jezyku polskim? GW wyprzedza sama siebie, czy ja jestem nie-'aptudejt'? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Los Angeles Religia i praca IP: *.socal.res.rr.com 17.09.07, 15:41 mieszkam w Pd Kaliforni,w dosyc zamoznej czesci kolo LA, wczoraj jak prawie co tydzuem bylem wna porannej mszy w moim kosciele, bylo jak zwykle okolo 500 osob, po mszy krotkie przeowienie mial reprezentant Klubu Meskiego parafi, ktory ma okolo 300 facetow, mowil o sniadaniu ktore jest organizowane co niedziela rano i o wspieraniu klubu, pozniej mowila dyrektorka szkolu parafialnej ktoraa wywolala okolo 50-60- nauczycieli woluntariuszy na srodek kosciola w celu podziekowania im za prace. Jaki jest sens co pisze , tuaj jest bardzo duzy wplyw wiary i integracji srodowiska katolickiego na to co ludzie robia zawodowo, jezeli sa lepsimi ludzmi to ma to ogromny wplyw na ich prace , solidnosc, rzetelnosc i stosunek do kolegow. Ta spolecznosc jest zupelnie biala, i doscy mloda z malymii dorastajacymi dziecmi, za kazdym razem msza mnie nastraja bardzo dobrze na caly tydzien , nie mowiac o tym ze jest pogodna i ksieza sa bardzo dowcipni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sancta Simplicita Czy Stworca Wszechswiata potrzebuje sluchac tych.. IP: *.acn.waw.pl 17.09.07, 17:30 klepanych wierszykow kiepskiej jakosci? Galaktyk jest ponad 100 milardow, kazda zbudowana jest z miliardow gwiazd i jak sie mozna domyslac kilka razy wiecej planet. Czy Stworca tego niezwykle wielkiego i skomplikowanego uniwersum musi sluchac jakis prymitywnych szeptow garstki mikrobow na malutkiej planetce polozonej na skraju niewielkiej galaktyczki bedacej atomem w oceanie materii wszechswiata? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Ludzie potrzebują wiary, nadziei i miłości IP: 192.231.41.* 17.09.07, 21:07 Gość portalu: Sancta Simplicita napisał(a): > Czy Stworca Wszechswiata potrzebuje sluchac tych klepanych > wierszykow kiepskiej jakosci? Nie wiem co potrzebuje Stworca Wszechswiata jeśli takowy istnieje. Wiem natomiast, że ludziom wiara w Boga pomaga. Statystyki mówią, że ludzie wierzący i praktykujący żyją dłużej i szybciej wracają do zdrowia w przypadku choroby. Wolter nie znając tych danych kiedyś powiedział - jeśli Boga nie ma to należy go stworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
michal2708 Re: Ludzie potrzebują wiary, nadziei i miłości 18.09.07, 12:48 Gość portalu: Miś napisał(a): > Wiem natomiast, że ludziom wiara w Boga pomaga. Statystyki mówią, że > ludzie wierzący i praktykujący żyją dłużej i szybciej wracają do > zdrowia w przypadku choroby. Wolter nie znając tych danych kiedyś > powiedział - jeśli Boga nie ma to należy go stworzyć. Pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. Jednym wiara w boga (jakiegokolwiek) pomaga a dla innych jest niepotrzebna. A szybszy powrót do zdrowia zdeterminowany jest po pierwsze indywidualnymi predyspozycjami chorego (tj. jego organizmu do walki z chorobą) a po drugie tzw. chęcią wyzdrowienia (która może być wspierana przez wiarę). A jeśli boga nie ma to wcale nie trzeba go stwarzać. Widocznie nie jest potrzebny. pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
nospam-net Katolicyzm jest "antypracowity" 17.09.07, 18:29 To protestantyzm każe swoim wiernym bogacić się swoją pracą w imię Boga, katolicyzm każe być biednym, bo "szybciej wielbłą przejdzie przez ucho igielne niż bogaty póidzie do nieba", po za tym praca i pieniądze to przecież tylko doczesność, więc po co pracować, bóg i tak na tym lepszym ze światów wynagrodzi wszystko mauluczkim! Patrząc na Polskę wydaje się, że bardzo wiele ludzi jeszcze w to wierzy! Odpowiedz Link Zgłoś
wujekmik Re: Religia i praca 17.09.07, 19:01 Zgadzam się Nie bardzo rozumiem co ma mieć religia wspólnego z pracą jeśli nie jest sie księdzem Odpowiedz Link Zgłoś
monte-everesto Religia i praca 17.09.07, 20:25 Rydzyk jest najlepszym przykladem na to, ze warto byc ksiedzem: audi, imperium, konszachty z "czarownicami" prezydenta, moze gadac co chce, nikt sie nie przyczepi, moze zdefraudowac setki milionow, zaden prokurator nie ma odwagi przyjrzec sie sprawie. Tak, ten to ora i rabuje.Dlaczego? A to jest wlasnie pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
adam81w nie modlę się. Jestem areligijny. 17.09.07, 21:18 Mam życie wewnętrzne głębokie. Tak wpływa ono na moją pracę, bierze się ona z niego. Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Dodajmy do tego: A garb Ci sam urośnie. 17.09.07, 21:59 Szanuję pracę. Pracę szanują też kościoły protestanckie i w krajach gdzie protestancyzm jest dominującą religią panuje dobrobyt. Kościół Rzymsko - Katolicki popiera pracę o ile ta praca przynosi jego urzędnikom korzyści, natomiast w jego doktrynie praca jest lekceważona, bo i tak będzie "jak Bóg zechce". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ps.mieto Religia i praca IP: *.pronet.lublin.pl 18.09.07, 01:40 Według mnie nie można oddzielać wiary, religii, od pracy. W tym miejscu chciałbym zadać pytanie wierzącym (nie ateistom), do których i siebie zaliczam: - "Czy my (wierzący) po to żyjemy żeby chodzić do kościoła, modlić się, chodzić na pielgrzymki? Nie, nie po to! Tylko po to chodzimy na msze, modlimy się, oraz uczestniczymy w pielgrzymkach, aby będąc poza kościołem żyć tak jak nakazuje wiara, przykazania. Ogromną część czasu własnego poświęcamy na pracę. Zawodową, niezawodową, ale i na wypoczynek, na inne sprawy. I nie powinno być tak że ktoś uważający się za wierzącego - jedynie w kościele będąc - ujawnia powyższy fakt przed sobą, przed innymi. Winien także "ujawnić" ten fakt w miejscu pracy. Nie poprzez składanie rąk, lecz całkowite poświęcenie się zadaniom jakie są przed nim do wykonania. Bowiem dobrze wykonywana praca, z zapałem, profesjonalnie - jest także modlitwą. Nie jest modlitwą praca wykonywana po partacku, niechlujnie, niedbale - nawet przez człowieka robiącego wrażenie zapracowanego. Bądź rzeczywiście nim będącego. Dzisiaj żeby coś dobrze zrobić - trzeba to także umieć robić. A więc mieć kwalifikacje. Nie wystarczą same chęci. Jeśli ktoś nie chciałby dobrze i solidnie wykonywać swoich obowiązków zawodowych (gdziekolwiek będąc) popełnia grzech.Sposób w jaki wielu podchodzi do pracy w stylu: "a czy mi się to opłaca", lub "co ja z tego będę miał(wysokość wynagrodzenia)" - to nie jest postawa chrześcijańska. Osobie wierzącej nie wolno także w miejscy pracy czynić intryg czy złośliwości pod kątem pozostałych pracowników - nawet gdyby powyższy fakt nigdy nie był możliwy do wykrycia przez ludzi. Powie ktoś - ateiście też tego nie wolno. Oczywiście że nie. Nikomu. Tyle że osoba niewierząca w przypadku absolutnej pewności iż jej czyn nie będzie możliwy do wykrycia, w chwili ogromnych pokus najprawdopodobniej go popełni. Inną sprawą jest to, czy w ogóle wykrycie zła w każdym przypadku jest niemożliwe. Na pewno nie jest, i to w znacznej mierze. Zatem bardzo źle się dzieje iż są tacy którzy chcieliby oddzielać życie zawodowe od spraw religijno duchowych. W takim razie oddzielą oni od religii i wypoczynek, i czas wolny, i dosłownie wszystko. Tylko po co w takim razie udawać wierzącego? Tego typu "aktorstwo" niczemu dobremu nigdy nie służyło. Nie powinno się - "w uprawianiu religii" - kibicować ani innym ani sobie, bo tak naprawdę wszyscy jesteśmy nie kibicami lecz graczami biorącymi udział w tej samej grze jaką jest życie. W której jak w każdej innej - albo się wygrywa, albo przegrywa. Odpowiedz Link Zgłoś