Gość: anka
IP: 217.98.12.*
13.11.07, 11:31
prosze Was o rade bo juz nie wiem co zrobic: zwolnic sie z pracy czy
isc na dlugotrwale zwolnienie czy moze kogos udusic wzglednie
porzadnie trzasnac... mam wyjatkowo antypatyczna wspolpracownice -
odbiera moja komorke kiedy na chwile wyjde z pokoju, grzebie w moim
komputerze gdy jestem na urlopie, juz nie wspomne o bzdurach ktore
wygaduje a buzia jej sie nie zamyka... w zeszlym tygodniu jednak
przeszla sama siebie: nawrzeszczala na mojego chlopaka kiedy
zadzwonil na nasz sluzbowy tel. od tego czasu nie moge po prostu na
nia patrzec siedze i caly dzien sie nie odzywam bo w srodku az sie
gotuje i boje sie ze nerwy mi puszcza, kiedy ona cos gada to az mi
serce kolacze, biore tabletki na uspokojenie ale to przeciez nie
jest wyjscie! nie moge jej po prostu wygarnac bo zacznie sie dopiero
zlosliwie zachowywac poza tym w pracy obchodza sie z nia jak ze
zgnilym jajkiem bo jej matka pracuje u nas na kierowniczym
stanowisku. nie wiem co zrobic mam ochote stad wyjsc i nie wrocic,
wiem ze histeryzuje ale nerwy mam juz po prostu zszarpane po roku
wysluchiwania idiotyzmow ktore wygaduje i znoszenia cierpliwie jej
wscibskosci i zlosliwosci... uff.. troche mi ulzylo jak to z siebie
wyrzucilam....