Gość: stolp
IP: *.sympatico.ca
03.08.03, 23:10
Poseł SLD pomaga firmie swojej żony
Sobota, 2 sierpnia 2003r.
Słupski poseł SLD Jan Sieńko działa na rzecz firmy, w której
udziały ma jego żona. - Ostrzegam, jak o tym napiszecie, podam
was do sądu - zapowiada Sieńko.
Chodzi o spółkę Elektrownie Wiatrowe SA z Pieńkowa. Bożena
Więckowska-Sieńko, żona parlamentarzysty, ma w niej udziały.
Zasiada też w Radzie Nadzorczej EW. Poseł Sieńko jest zaś
członkiem sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów
Naturalnych i Leśnictwa. Na jej posiedzeniach mocno wspiera
ideę wytwarzania prądu z wiatru. Zgodnie z polskim prawem,
zakłady energetyczne mają obowiązek odbierania wyprodukowanego
ekologicznie prądu od elektrowni wiatrowych. W ten sposób mają
one zapewniony zbyt. Poseł nie widzi nic zdrożnego w tym, że
zabiega o interesy branży, w którą zaangażowana jest jego
żona. - Nie mam wpływu na to jak dorabia do pensji - twierdzi.
Słupski poseł SLD Jan Sieńko popiera w Sejmie działalność
elektrowni wiatrowych. Ma w tym interes, bo jego żona jest
współwłaścicielem jednej z nich. - Proszę mnie nie łączyć z
tym, co robi moja żona - mówi Sieńko. - Obchodzi mnie tylko
ekologia. Poseł Sieńko jest w Sejmie członkiem Komisji Ochrony
Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Na jej forum staje
w obronie interesów firm prowadzących elektrownie wiatrowe.
Dlaczego?
- Korzyści z działalności takich elektrowni są oczywiste -
tłumaczy. - Zyskuje na nich środowisko i miejscowe społeczności.
Dodajmy, że w Polsce produkowanie energii elektrycznej z wiatru
wymaga koncesji i kilkunastu milionów złotych kapitału. Ale to
nie odstrasza inwestorów. Polskie prawo obliguje bowiem zakłady
energetyczne do odbioru wyprodukowanego przez nie prądu.
Określają to specjalne limity. Dzięki temu elektrownie wiatrowe
mają zapewniony zbyt.
Jak wynika z biuletynów posiedzeń komisji, Sieńko jest
zwolennikiem systematycznego zwiększania limitów poboru prądu z
elektrowni wiatrowych. Chce także, aby państwo otoczyło je
większą niż dotychczas opieką. Postuluje nawet stworzenie
systemu kar dla zakładów energetycznych, które nie wywiązują
się z obowiązku odbioru energii z wiatru i ustalenia minimalnej
ceny jej zakupu. Zdarza się, że ujmuje się wprost za
producentami elektryczności z wiatru. - Przypominam, że w 2001
roku po kilku latach przygotowań ruszyły w Polsce, na Pomorzu,
skąd jestem posłem, dwie rdzennie polskie farmy wiatrowe -
grzmiał na posiedzeniu komisji 7 stycznia br., komentując
sytuację w energetyce wiatrowej. - Teraz inwestorzy są na
skraju bankructwa, a ich zabiegi skierowane ku ratowaniu
znacznych środków własnych i pokaźnych kwot publicznych, kończą
się fiaskiem.
Na tym samym posiedzeniu obecny był Wojciech Romaniszyn, szef
firmy Elektrownie Wiatrowe SA.
- Dziś produkowaną przez nas energię elektryczną sprzedajemy po
znacznie zaniżonych kosztach - żalił się posłom. - Wszystko
wskazuje na to, że spółka będzie musiała ogłosić upadłość.
Elektrownie Wiatrowe SA prowadzą farmę wiatrową w Barzowicach
koło Darłowa. Produkowany przez siebie prąd sprzedają do
koszalińskiego zakładu energetycznego. Romaniszyn i Sieńko nie
wspomnieli jednak, że jej współwłaścicielem oraz członkiem Rady
Nadzorczej jest żona tego drugiego - Bożena Więckowska-Sieńko -
na co dzień pracownik Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku.
Spółka Elektrownie Wiatrowe SA w Pieńkowie powstała dziesięć
lat temu. Bożena Więckowska-Sieńko dołączyła do firmy rok temu.
Z danych ze słupskiego sądu wynika, że ma w niej kilka procent
udziałów. Zasiada także w Radzie Nadzorczej spółki. Nie miała
jednak ochoty na rozmowę z nami.
- Dziękuję panu bardzo - powiedziała naszemu reporterowi. - I
do widzenia.
Bardziej rozmowny okazał się szef Elektrowni Wiatrowych SA
Wojciech Romaniszyn. Twierdzi, że jego firma nie korzystała
nigdy z pomocy posła Sieńki.
- To, że jego żona jest jednym z właścicieli firmy, nie ma
żadnego znaczenia dla naszych interesów - mówi Romaniszyn.
Zapytaliśmy posła Sieńkę, czy nie widzi nic niestosownego w
tym, że wspiera interesy branży, w którą zaangażowana jest jego
małżonka.
- Co robi moja żona, to jej sprawa - tłumaczy poseł. - Nie
interesuje mnie, jak dorabia do pensji.
Parlamentarzysta ma z żoną rozdzielność majątkową. Z jego
oświadczeń, zamieszczonych na stronie internetowej Sejmu,
wynika, że nie korzysta na wiatrowych interesach żony.