Gość: rebel
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.12.07, 13:07
"Już w dziesięciu polskich miastach bezrobocie wynosi mniej niż 5
procent. Spadło poniżej tzw. naturalnego wskaźnika, za który uznaje
się poziom 4-5 proc. Pracy nie ma więc tam mniejszy odsetek ludności
niż w wielu stolicach zachodniej Europy, informuje "Rzeczpospolita".
W Sopocie bez pracy pozostaje już tylko 2,4 proc. mieszkańców; w
Gdyni - 2,6 proc. Kolejne miejsca zajmują Poznań (3,0 proc.),
Warszawa (3,1 proc.), Katowice (3,4 proc.), Gdańsk i Kraków (po 3,9
proc.). W granicach "naturalnego wskaźnika" mieszczą się jeszcze
Olsztyn (4,5 proc.), Krosno (4,7 proc.) i Wrocław (4,8 proc.).
- "Oznacza to, że w tych miastach problem ze znalezieniem pracy
spadł praktycznie do zera, komentuje Krzysztof Pater, były minister
pracy. - W rejestrach bezrobotnych pozostali jedynie ci, którzy
zmieniają pracę, lub w ogóle nie chcą jej podejmować".
Jeszcze kilka miesięcy temu liderem na tej liście była Warszawa -
miała najniższe bezrobocie w kraju. Inne miasta jednak obniżają je
skuteczniej. W Gdyni w ciągu roku spadło o 3,4 punkty procentowe, w
Sopocie - o 2,6 pkt., w Poznaniu - o 2,1 pkt., a w stolicy - o 1,6
pkt. proc. "
może mi ktoś powiedzieć, czemu ten skrajnie ogólnikowy news pojawił
się na wszystkich polskich serwisach poza serwisem Gazety Wyborczej,
gdzie by pasował z kolei chyba najbardziej?;D