Gość: awersja
IP: *.as.kn.pl
02.04.08, 14:12
Smugi deszczu, niczym kotara, zasłaniają betonowy świat za oknem. Właściwie
ten deszcz to jedyna rzecz mającą jakikolwiek związek z naturą w świecie
zmienionym przez człowieka, stworzonym na potrzeby brutalnego przemysłu
będącego namiastką dżungli. W takim świecie jednostka nie ma większego
znaczenia. Każdy może być zastąpiony jeśli zajdzie taka potrzeba. Otoczony
murami, za którymi mieszkają tysiące podobnych do mnie istot ludzkich. Godzina
10.00, mam wrażenie jakbym sam zamieszkiwał całe blokowisko. Żadnego dźwięku z
za ściany. Prawdopodobnie większość pochłonięta jest pracą w którejś z firm
wielkiego miasta. Na stanowiskach przed telewizorem znajdują się obecnie tylko
emeryci. Nawet małe dzieci pogrążone są zapewne zabawą w którymś z licznych
przedszkoli, nieświadome rzeczywistości której za parę lat będą zmuszone
stawić czoła. Chciałbym być znowu dzieckiem, beztrosko patrzącym na świat, lub
chociaż posiadać pracę której mógłbym oddać się bez reszty zapominając o
myślach dręczących mnie każdego dnia. Dotychczas starałem się wzbogacić swoją
osobowość poprzez realizowanie licznych zainteresowań, pogrążając się w nauce,
dążąc do coraz to nowych celów jakie sam sobie stawiałem. Jakiekolwiek
niepowodzenia były wynikiem mojego niedbalstwa bądź też brakiem chęci. Winić
za nie mogłem tylko siebie, najczęściej wyciągając wnioski parłem dalej do
przodu.Tak skończyłem studia, liczne kursy pogłębiające moją wiedzę z
obszarów, jakie uznałem za godne zainteresowania. Skończyłem studia
podyplomowe w nadziei podjęcia pracy w zawodzie, który mnie fascynował.
Niestety nie miałem tyle szczęścia by ową pracę dostać. Przegrałem w walce o
stanowiska, chociaż łudzę się, że jest to wynik układów i koneksji których ja
nie posiadam. Staram się patrzyć na siebie jako na osobę wartościową,
niedocenianią przez innych. Taka postawa pomaga przetrwać kolejny dzień w
czterech ścianach. Nie muszę opuszczać domu by za pomocą internetu szukać
zatrudnienia. Folder wiadomości wysłanych pęka w szwach od aplikacji będących
moją odpowiedzią na ogłoszenia zamieszczane na dziesiątkach portali
internetowych. Nadzieję straciłem już dawno, nie mając doświadczenia
zawodowego właściwie nie mam co marzyć o ciekawej posadzie, która nie musiała
by być wcale dobrze płatna. Liczy się przeciez to co się robi a nie to co się
z tego ma. Oczywiście pieniądze są niezbędne do życia, jednak moje
niewygurowane wymagania finansowe pozwoliły by mi na jako taką egzystencje.
Niesty po 3 miesiącach bardzo intensywnych poszukiwań efekt nie jest
zadowalający, właściwie nie ma go wcale. Kilka odbytych rozmów
kwalifikacyjnych które niczego nie zmieniły. Dlaczego moi znajomi mają pracę z
której są przynajmniej odrobinę zadowoleni? Na to pytanie znam odpowiedź.
Pracę zdobyli poprzez układy swoich rodziców bądź krewnych, chociaż ich
przygotowanie merytoryczne do pełnionych obowiązków nie jest najlepsze. Czas
płynie nieubłaganie, każdy dzień bez pracy to swoistego rodzaju klęska jaką
ponoszę ja, młody człowiek pragnący wejść w świat który stara się na nowo
poznać i zrozumieć.