Gość: Ania 25
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
07.04.08, 11:06
Witam, pracuje w firmie juz ponad rok, praktycznie moje obowiązki co
miesiąc zwiekszały sie, jednak ze wszystkim dawałąm sobie świetnie
rade. Ostatnio jeden z dyrektorów wyskoczył z arcygenialnym pomysem,
zebym to ja szykowała również oferty przetargowe, na co mój szef
wyraził pozytywną opinię. w tym momancie nie radze sobie z niczym,
muszę zajmować się w tym samym czasie:zamówieniami zagranicznymi,
sporządzaniem rysunków technicznych, organizowaniem transportów,
rozwiazywaniem problemów związanyc z brakami w transporcie,
przygotowywaniem umów i wszelkch zabezpieczeń do nich typu gwarancje
bankowe, ubezpieczeniowe, ściąganiem należności, prostowaniem spraw
jeszcze sprzed dw och lat - ściąganie kaucji gwarancyjnyhc od firm,
ponadt opiekuje się magazynem, tzn wiem ile czego tam mamy, komu to
wydać itd. Pomagam również handlowcom w kontraktach zagranicznych z
fabrykami. Przysięgam,że przetargi publiczne mnie dobiły i nie
panuje juz nad niczym, jestem przemeczona, bo gdy koncze jeden
preztarg, przynosza mi nastepny. Mowiłam prezesowi ,ze nie daje
rady, a on mi podpowiada,zebym nie pomagala handlowcom, gdy moja
pomoc handlowcom to tylko 1% moich obowiazkow. Moja pensja tez nie
jest porywajaca, za moja prace dostaje 2000 do reki. Nie dostaje
zwrotu za nadgodziny a czesto przez przetargi musze siedziec do 7
lub osmej. CZy jesli powiem ze nie chce prztargow szef uzna mnie za
leniwa...prosze sie nie smaic, ale tego sie obawiam. Poradzcie mi
prosze bo wpadne w depresje albo bede miala zalamanie nerwowe.