Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony

      • Gość: olo Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: 80.54.93.* 11.04.08, 10:13
        ten artykuł to chyba na zamówienie urzędów pracy.pracuję w
        instytucji również zajmującej się bezrobociem i znam tą gadkę
        pracowników pup - tzn. pracy jest w bród tylko ludziom się nie
        chce.i cóż to za atrakcyjne szkolenia : jak napisać cv, obsługa
        koputera na poziomie podstawówki itp.a dobre kursy to się wyczerpują
        w lutym.pracodawcy wiedzą że pup będzie szukał im frajerów co za
        1500zł zgodzą się na pracę po 10 godz.7 dni w tygodniu...
      • Gość: księgowa-62lata Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.eltekenergy.pl 11.04.08, 10:13
        W całym świecie występuje jakiś procent autonomicznego bezrobocia.
        Wydaje mnie się, że w Polsce brak jest tradycji przejmowania
        rodzinnego "interesu". Tradycji szacunku dla pracy. Tradycji
        szacunku dla innego człowieka.
        Zdarzyło mnie się korzystac z usług sędziwego już rzemieślnika.
        Tak bardzo starał się wykonac usługę nienagannie, że aż mnie to
        peszyło.
        Jego komentarz:"pani jest nie tylko moją klientką, pani jest moim
        chlebodawcą".
        Czujecie klimat?
        Pracuję w dużej firmie. Przychodzą młodzi ludzie, którzy natychmiast
        potrafią organizowac swoje stanowisko pracy.
        Widac inwencję, zapał, mają to w genach. Napewno nie żałują.
        Ale też zdarzają się tacy, którzy nie ruszą ręką bo akurat na ich
        biurku brak długopisu, program się zawiesił,śrubowkręt się złamał.
        Ładna pogoda, brzydka pogoda...
        Zespół bardzo młodych ludzi, z którymi pracuję, jest wspaniały.
        Dzieki nim firma ma obroty, zyski, a my wynagrodzenia.
        księgowa-62 lata
      • Gość: aska Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 10:25
        pracowac sie nie chce,lenie i tyle
        • Gość: realista A ja chce nowego mercedesa za 2000 zł! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 10:31
          Chcę nowego mercedesa za 2000 zł albo chociaż toyotę corollę/auris! Tylko, że ci
          wredni właściciele salonów samochodowych nie chcą mi go sprzedać za tyle. To
          znaczy, że w Polsce brakuje mercedesów i toyot? A może to ja chcę zapłacić
          WYBITNIE NIERYNKOWĄ CENĘ za nowy samochód???

          Tak samo jest z pracą w Polsce. Ludzie chętni są ale trzeba im zapłacić
          odpowiednią, rynkową cenę. Ten co chce znaleźć naiwnych za 700-900 zł
          miesięcznie na rękę, ma ten sam problem co ja z kupnem mercedesa za 2000zł :)

          Paniali???
          • Gość: Kotik555 Re: A ja chce nowego mercedesa za 2000 zł! IP: *.frh.faurecia.com 11.04.08, 10:38
            .. i to ma znaczyć, że usprawiedliwione jest dojenie ludzi
            pracujących - opłacających też składki bezrobotnych?
            Ubezpieczenie chce się mieć prawda?
          • and_nowak Chcij, ale nie kradnij 11.04.08, 11:00
            W pełni rozumiem ludzi, którzy nie chcą pracować za 1500zł. Tylko NIECH
            PRZESTANĄ KRAŚĆ!
            Niech przyznają, że zarabiają na czarno i odczepią się od państwowej kasy. Mogą
            też nic nie robić - bycie darmozjadem jest legalne - ale znowu niech nie biorą
            kasy od państwa.

            Parafrazując twoją przypowieść sa mamy sytuację, że nie możesz kupić Mercedesa
            za 2000, więc sobie ukradniesz używanego Passata - tylko dlatego że to łatwe.
            • Gość: realista A ile oni biorą od tego państwa? IP: *.aster.pl 11.04.08, 11:14
              Przy własnej działalności gospodarczej składka zdrowotna wynosi
              niecałe 200 zł miesięcznie. I o takiej kwocie można mówić, że
              bezrobotni "dostają" od państwa. Rzeczywiście, oszałamiająca kwota w
              porównaniu z "socjalem" w Zachodniej Europie czy nawet USA :-)
              • and_nowak Tak, kradną niewielkie kwoty 11.04.08, 11:35
                Gość portalu: realista napisał(a):
                > Przy własnej działalności gospodarczej składka zdrowotna wynosi
                > niecałe 200 zł miesięcznie.
                To teraz wiesz, ile kradnie pan od kafelków. Dołóż do tego całą obsługę
                administracyjną bezrobotnego. Dołóż podatki, których nie płaci.

                Tak naprawdę, to kradną UBEZPIECZENIE, niezależnie od jego ceny.

                Bezrobotni "od LG" kradną chleb ze smalcem z pomocy społecznej.

                Tak, czy inaczej SĄ ZŁODZIEJAMI.
                • Gość: kroton To NIE oni kradna, to ONI są okradani IP: 193.0.122.* 11.04.08, 11:46
                  okradani z mozliwości pracy, z możliwości zarobienia na życie, z
                  możliwości wychowania dzieci, z wszelkich perspektyw życiowych, z
                  godności i człowieczeństwa. Sa opluwani przez bezmyślnych i
                  okaleczonych moralnie "ludzi sukcesu", których jedynym sukcesem
                  najczęsciej jest posiadanie właściwych koneksji lub przypadek, ze
                  akurat ich zakład pracy nie został sprywatyzowany. Ci ludzie mają
                  PRAWO do odszkodowania za cała poronioną transformację, gdzie
                  wszyskie koszty ponoszą najbiedniejsi, po to, aby garstka cwanych i
                  bezwzględnych krętaczy okradłszy cały kraj z dorobku pokoleń dalej
                  żerowała na innych i dalej gnoiła swoje ofiary.
                  • and_nowak Demagogia złodzieja 11.04.08, 11:54
                    ość portalu: kroton napisał(a):
                    > okradani z mozliwości pracy, z możliwości zarobienia na życie, z
                    > możliwości wychowania dzieci, z wszelkich perspektyw życiowych, z
                    > godności i człowieczeństwa.

                    Mają możliwość pracy, często mają samą pracę (kafelkarz z artykułu wyciąga do
                    16.000 miesięcznie!!!). Nie chrzań o człowieczeństwie i dzieciach, bo to nie na
                    temat i nie zasłoni zwykłego złodziejstwa.

                    Ja też jestem ofiarą transformacji, wcześniej stanu wojennego, powstania
                    warszawskiego, wojny, Grunwaldu itd.
                    Tylko że ja płacę podatki, a oni je KRADNĄ.

                    W sumie gadane masz jak Lepper - szybko zmieniasz temat. Lepcio nawet złapany na
                    kradzieży powie, że to nie jego ręka, udowodni, że winien jest Balcerowicz i
                    ulituje się nad dziećmi i godnością ludzką.
                    • Gość: realista A kafelkarz z artykułu jest typowym bezrobotnym? IP: *.aster.pl 11.04.08, 12:05
                      We wspomnieniach Lee Iacocci (prezes Forda, potem Chryslera) można znaleźć
                      fragment, w którym autor relacjonuje zdziwienie swojego pracodawcy - Henry'ego
                      Forda, kiedy ten musiał pewnego roku zapłacić kilka tys. dolarów podatku
                      dochodowego. Poprzednio nie płacił nic.
                      Nie wiem na ile przypadek Forda jest typowy dla przemysłowców, ale nie widzę
                      powodu aby sądzić że pracujący za 16 tys. miesięcznie "bezrobotny" jest bardziej
                      typowy.
                      • and_nowak W pewnym sensie tak 11.04.08, 12:14
                        Pisałem w innym komentarzu - to najbardziej typowy przykład "bezrobotnego".
                        Pracujący na czarno. Owszem, zarobki b. duże, ale w budowlance ostatnio bardzo
                        dobrze płacą.
                        Tu zresztą nie chodzi o zarobki, chodzi o REGUŁĘ: pracuję tu i tam, ale udaję
                        bezrobotnego, by mieć ubezpieczenie itd.
                        • Gość: realista Już Ci tłumaczyłem wyżej, że prawo do leczenia IP: *.aster.pl 11.04.08, 12:22
                          przysługuje każdemu obywatelowi, a rejestracja jako bezrobotny to biurokratyczna
                          formalność (dotycząca zresztą nielicznych osób, których małżonek nie pracuje, bo
                          jeżeli pracuje, to prościej wyrobić książeczkę rodzinną).
                        • Gość: trener Na pracy na czarno zyskują tylko przedsiębiorcy IP: 193.0.122.* 11.04.08, 12:57
                          pracownicy tracą i to bardzo dużo. Tacy przedsiębiorcy okradają
                          wszystkich innych, bo ciężar utrzymania ich pracowników na starośc
                          przerzucają na społeczeństwo. A kara za to spotyka najczęściej
                          wyłacznie ofiarę nieuczcowego pracodawcy, bo pracodawca płaci
                          groszowy mandat, który i tak odbije sobie z pensji pracowników. A
                          pracownik posądzony o donos do PiP, traci środki utrzymania. To
                          kolejny dowód na to, ze nasze prawo nie broni ofiar, tylko sprawców
                          przestępstw. Złapanego pracodawcę powinno postawić się przed sądem,
                          a całe jego mienie powinien przejąć ZUS na fundusz świadczeń dla
                          ofiar pracodawców - oszustów. A takich jest zdecydowana większość -
                          ostatnia kontrola PiP wykazała nieprawidłowości w zatrudnianiu w 53%
                          skontrolowanych firm. I co - złodzieje i oszuści dalej kradną i
                          oszukują...
                    • Gość: kroton Re: Demagogia liberała IP: 193.0.122.* 11.04.08, 12:40
                      To nie na temat? Jak najbardziej na temat, bo po to się pracuje,
                      żeby żyć i wychować dzieci, a nie po to, żeby taki pan nowak kradł
                      wynagrodzenie za cudzą pracę. Te potatki, które pan nowak płaci, to
                      tylko niewielka część, z tego, co jest winien innym.
                      • and_nowak Re: Demagogia komunisty 11.04.08, 12:49
                        Gość portalu: kroton napisał(a):

                        > To nie na temat? Jak najbardziej na temat, bo po to się pracuje,
                        > żeby żyć i wychować dzieci,
                        Nie interesuje mnie po co ktoś pracuje. Naprawdę. Może kupować wódkę i chodzić
                        na dziwki.



                        > a nie po to, żeby taki pan nowak kradł wynagrodzenie za
                        > cudzą pracę. Te potatki, które pan nowak płaci, to
                        > tylko niewielka część, z tego, co jest winien innym.

                        Kłamstwa. Kompletny bełkot. Nikomu niczego nie ukradłem nie pracuję na
                        państwowym, nie po znajomości, moja pensja jest rynkowa.
                        Ile według ciebie mam płacić tych podatków? Słucham!

                        Nie wciskaj mi, że kogokolwiek okradam, bo to zwykła potwarz.
                        Fakt, że nadal utrzymujesz styl a'la Lepper.
                        • Gość: kroton Re: Powyżej czterech średnich 85% co najmniej IP: 193.0.122.* 11.04.08, 13:02
                          A co do twojej pracy, to chyba jesteś rzeźnikiem, sadząc z
                          niedorozwoju emocjonalnego. Lepper zaś jest bliższy Tobie, też
                          garnie tylko do siebie. 100% liberała z bełkotliwym wsparciem
                          ideologicznym.
                          • and_nowak Skończyły się argumenty, zaczęły inwektywy ;-) 11.04.08, 17:12
        • Gość: Emanuel podaż i popyt IP: *.chello.pl 11.04.08, 10:46
          Jak do dupy oferta to dlaczego miała by znaleźć nabywców?

          Jak batonik jest za drogi albo gó..any to go nie kupuje, producent nie robi mi
          wyrzutów że "o, czekoladki się jeść nie chce!", tylko robi lepszy produkt albo
          idzie z torbami.

          Tak samo z pracą.
          Ale Polski Wyzyskiwacz (czytaj, Przedsiębiorca), będzie od leni wyzywał.
          I mówię to jako jeden z "wyzyskiwaczy" :)
          • Gość: prywaciarz Re: podaż i popyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 13:06
            Dokładnie tak! Masz 100% racji!
            Też jestem drobnym badylarzem - jak wielu tu by mnie nazwało, lecz doskonale
            rozumiem, że ludzie nie się nie pchają na kiepsko płatne posady. Sam wolałem
            otworzyć własną działalność niż zapi erda lać u kogoś za grosze!
      • Gość: mloda pracujaca Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.centertel.pl 11.04.08, 10:27
        Artuur, wez prosze pod uwage, ze ja takze skonczylam studia i poszukuje pracy...
        idziemi kiepsko poniewaz mam wysokie wymagania co do przyjmujacej mnie firmy,ale
        zeby nie tracic czasu i pieniedzy zatrudnilam sie w firmie nie wymagajacej nawet
        skonczonego liceum, ani zadnych dodatkowych kwalifikacji poza znajomoscia jezyka
        obcego.

        W wiekszosci jednak bezrobotni,to nie ludzie poszkujacy pracy na swoim
        poziomie,tylko darmozjady i lenie,ktore po skonczonej podstawowce, moze jakiejs
        szkolce zawodowejmaja aspiracje na manne z nieba! praca za duza kase,malo godzin
        i jeszcze zeby mieli samochod firmowy... wola siedziec w domu, baki zbijac,
        zasilek pobierac i narzekac na to straszne zycie w polsce. obok mojego domu jest
        osrodek 'dziennej opieki spolecznej',kiedys przychodzili tam starsi ludzie, na
        sniadanie,obiad, jakies cwiczenia z terapeuta, pospiewac sobie piesni
        wojenne...itd. Od paru lat oprocz staruszkow zostali tam skierowani na
        dozywianie takze bezrobotni, staruszkowie posilki mieli czesciowo refundowane,
        bezrobotni maja za friko! efekt? Jedzenie jest kiepskiej jakosci,niezbyt smaczne
        i w malych ilosciach (wiem, bo moja babcia tez tam chodzila,zeby troche z
        rownolatkami pobyc;]). Ale bezrobotnito nie to samo co rencisci,ktorzy
        faktycznie (zgodnie z teoria) nie moga wykonywac pracy, to sa chlopy w wieku
        roboczym i z zapitymi ryjami. Czemu on ma sie obrzerac za moje pieniadze?czemu
        nie moze isc do posredniaka i zatrudnic sie jako sprzatacz, mechanik niskiej
        klasy...itd. czemu? bo teraz robi na czarno jak mu kasy brekuja na wino, a jak
        ma to wogole tylka nie rusza. On palcem nie ruszy za mniej niz 2000 brutto, a
        nauczyciele jada w szkole od 8 za mniej, majac na koncie doswiadczenie i studia
        wyzsze. Moze w posredniakach nie znajdzie sie duzo pracy dla osob z wyzszym
        wyksztalceniem, ale wiekszosc bezrobotnych to raczej nie sa mozgowcy chyba...
        aludzie ktorzy robia na czarno cale zycie,a ubezpieczaja sie z naszych podatkow?
        NASZYCH!,moich, twoich,ale nie ich.. bo oni ich nie placa!!! qrde.
      • Gość: Ola Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.08, 10:30
        Ja skończyłam polonistykę z dziennikarstwem i pedagogikę. I jak pięć
        lat temu w moim zawodzie nie było pracy, to zaczęłam pracować w
        innym. Nie każdego stać na półroczne bezrobocie po studiach.Jakby
        nie miał kto dać Wam jeść, to byście nie przebierali w ofertach. Ja
        po studiach byłam na rocznym stażu w ZUS-ie za śmieszne 450 zł na
        rękę. I dałam radę. Ale jak się szuka od razu za 5 tys. miesięcznie,
        to się nie znajdzie . I tyle. I nie pisz, że trzeba się "cenić".
      • Gość: Leonidas Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: 195.187.251.* 11.04.08, 10:38
        Po pół roku i masz dość?? Cóż za wytrwałość!! Rośmieszyłeś mnie. Poza tym kto Ci
        bronił zacząć szukać pracy jeszcze przed zakończeniem studiów? A jak masz takie
        kwalifikacje jak napisałeś, a nie możesz znaleźć pracy, to znaczy, że albo
        udajesz, albo napisać cv i list motywacyjny nie umiesz dobry, albo nie potrafisz
        się zupełnie zaprezentować. Zanim zaczniesz obwiniać system i ludzi za swoje
        niepowodzenia, spojrzyj na siebie i zastanów się dokładnie, jakie błędy mogłeś
        popełnić. Żałosne.
      • Gość: autor Ta łagowska to jeszcze straszna gó..uara. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 11.04.08, 10:40
        Ona nie wie co pisze lub celowo obraża Polaków. Jej rysy twarzy nie
        pozostawiają wątpliwości.
      • Gość: ogam Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 10:45
        mnóstwo zostało już powiedziane na temat treści artykułów a ja tylko chcę
        zwrócić uwagę autorowi tekstu- że termin "opieka społeczna" już dawno się
        zdezaktualizował i jeśli już pisze taki artykuł to mógłby się pofatygować i
        sprawdzić ,że po te nie - zapomogi a zasiłki bezrobotni zwracają się do POMOCY
        SPOŁECZNEJ
      • Gość: 50+Bezrobotny Bezrobotny = odrzucony IP: *.aster.pl 11.04.08, 10:48
        Nikt nie odpowiada na moje ogłoszenia, nikt nie odpowiada na składane aplikacje
        ! Taka jest rzeczywistość! Odrzucony = to najlepsze określenie dla bezrobotnych
        takich jak ja .
        • and_nowak Bezrobotny = pierdoła ? 11.04.08, 11:05
          Gość portalu: 50+Bezrobotny napisał(a):
          > Nikt nie odpowiada na moje ogłoszenia, nikt nie odpowiada na
          > składane aplikacje
          > ! Taka jest rzeczywistość! Odrzucony = to najlepsze określenie
          > dla bezrobotnych takich jak ja .

          Wolę określenie: PIERDOŁA.
          Skoro jesteś 50+ to albo coś umiesz, albo nie. W obu przypadkach możesz pracować
          w MacDonalds - praca lekka i przyjemna, mało płatna - ale znacznie powyżej płacy
          minimalnej.

          Jeżeli coś umiesz, to ...może przeceniasz swoje umiejętności. Niemniej jednak
          "profesorowi" polecałbym aplikowanie na "asystenta" - wtedy będziesz dobrym
          kandydatem.

          P.S. Wiem, łatwo ferować wyroki - ale powiedz szczerze: ile ogłoszeń ze "ściany
          płaczu" oferuje pracę, do której się nadajesz ? Ile McEtatów czeka na ciebie ?
          • Gość: 50+Bezrobotny Re: Bezrobotny = pierdoła ? IP: *.aster.pl 11.04.08, 15:41
            Niestety ale nawet na McEtaty aplikowałem bezskutecznie. Ale masz rację jestem
            wykształciuchem i potrafię sobie wyliczyć ile emerytury dostanę z takiej pracy.
            Doprawdy wolał bym pracować ! Ale do tego potrzebny jest PRACODAWCA który mnie
            zatrudni! A takiego NIE MA !!! Rozumiem jednak Twoją wypowiedź. Masz
            zapotrzebowanie by wzbudzić do mnie pogardę a we mnie pouczycie winy, a wszystko
            dlatego, że się nie zeszmaciłem i nie przyjąłem miernej pracy za gó..aną pensję!
            • and_nowak Re: Bezrobotny = pierdoła ? 11.04.08, 17:25
              Gość portalu: 50+Bezrobotny napisał(a):
              > Doprawdy wolał bym pracować ! Ale do tego potrzebny jest
              > PRACODAWCA który mnie zatrudni! A takiego NIE MA !!
              [...]
              > a wszystko dlatego, że się nie zeszmaciłem i nie przyjąłem
              > miernej pracy za gó..aną pensję

              Wszystko dlatego, że przeczysz sam sobie: skoro nie przyjąłeś pracy (gó*nianej,
              ale pracy), to nie mów, że nie znalazł się pracodawca.

              Naprawdę nie mam zamiaru nikogo poniżać, ale albo jesteś pierdołą, albo NIE
              CHCESZ podjąć jakiejkolwiek pracy - szukasz czegoś lepszego.

              Masz prawo żyć z emerytury, z pensji żony, z oszczędności, ale skoro odrzucasz
              oferty (kiepskiej ale zawsze) pracy to znaczy, że nie jesteś zainteresowany
              KAŻDĄ pracą. Powiedz to sobie samemu, nie udawaj ofiary systemu.

              Aha, najważniejsze: każdy kto nie bierze takiej pracy, jak mu dają, nie
              powienien też brać zasiłków/socjali.
              • Gość: 50+Bezrobotny Re: Bezrobotny = pierdoła ? IP: *.aster.pl 12.04.08, 10:16
                Gdy czytam o pobieraniu zasiłków to od razu wiem że osoba pisząca nie ma pojęcia
                o bezrobociu. Przecież bezrobotni praktycznie nie dostają żadnego wsparcia od
                państwa - wystarczy że w rodzinie pracuje jedna osoba. Oczywiście pracy jest w
                bród i dlatego jako 248 złożyłem aplikację na pewne stanowisko. Jakie mam
                szanse - bo miejsce jest jedno ! Jakie mają szanse osoby które aplikowały w
                styczniu 2007r. na stanowisko "kasjer z obsługa kredytową" w SKOK Stefczyka,
                aplikacje złożyło 387 osób, oferta była ponawiana w 2007r. jeszcze przynajmniej
                3 razy a niedawno czytałem ją ponownie. Jakie są szanse na uzyskanie pracy w
                mini Banku BPH złożono 5500 aplikacji, zatrudniono 350 osób. Podkreślam, że
                dotychczas nie dostałem pozytywnej odpowiedzi na żadną moją aplikację - czyli
                brak jest zainteresowania ze strony PRACODAWCÓW. Ale mam jeszcze jedno, osobiste
                pytanie! Czy potrafisz udzielić zwięzłej odpowiedzi bez chowaniu Swego tekstu
                pomiędzy fragmenty mojej wypowiedzi??? Bo odnoszę wrażenie, że przy odpowiednim
                modelowaniu wybranych fragmentów, przeinaczeniu ulega moja wypowiedź!
          • Gość: su and_nowak spasuj juz, bo ci cisnienie skoczyi dosa IP: 80.50.239.* 11.04.08, 16:20
            wszyscy rozumiemy, że unieszczęsliwiają cię fałszywi bezrobotni, kradnący
            państwową kasę - i słusznie, nikt nie twierdzi, ze to jest w porządku.

            ale w Polsce sa też prawdziwi bezrobotni, czy tego chcesz czy nie - twoje
            "magiczne" myslenie o świecie nic tu nie zmieni. nie jest tak, ze jak ktoś nie
            ma pracy, to od razu pierdoła czy nieudacznik - moze masz jakis ukryty wyrzut
            sumienia, który każe ci sobie wmawiać, że nie ma na świecie ludzi aytentycznie
            potrzebujących pomocy, bo sam do pomocy skory nie jestes, a i państwo bys z tej
            pomocy zwolnił najchhetniej - no chyba, ze by sie Tobie noga podwinęła. Ale
            Tobie się nie podwinie, bo przecież takim jak Ty się zawsze wszystko udaje, prawda?

            "w MacDonalds - praca lekka i przyjemna, mało płatna - ale znacznie powyżej
            płacy minimalnej " - kochany, naprawdę nie wypowiadaj się w kwestiach, o których
            nie masz zielonego pojęcia, bo pleciesz bzdury, i przykro się czyta - ani nie
            wiesz, jak się w MCdonalds pracuje, ani ile tam płacą, bo inaczej bys takich
            rzeczy nie pisał.


            • and_nowak Nie ma obawy, ciśnienie mam niskie ;-) 11.04.08, 17:32
              Gość portalu: su napisał(a):

              > wszyscy rozumiemy, że unieszczęsliwiają cię fałszywi
              > bezrobotni, kradnący
              > państwową kasę - i słusznie, nikt nie twierdzi, ze to
              > jest w porządku.
              1. Unieszczęśliwiają to złe słowo: po prostu uważam to za nieuczciwość. Jedną z
              wielu na świecie.
              2. Problem polega na tym, że 3/4 moich dyskutantów właśnie twierdzi, że
              pobieranie zasiłków przez osoby pracujące na czarno, lub świadomie rezygnujące z
              zatrudnienia jest OK, bo cośtam. A ja z uporem maniaka (oj, jestem uparty ;-)
              )wykazuję, że nie mają racji.

              Aha, 1/4 respondentów twierdzi, że Nowak to cham, menda, złodziej i liberał.
              ;-))) Ale tego nie warto komentować.


              > "w MacDonalds - praca lekka i przyjemna, mało płatna - ale
              > znacznie powyżej płacy minimalnej " - kochany, naprawdę
              > nie wypowiadaj się w kwestiach, o których
              > nie masz zielonego pojęcia,

              Wiem, mam pojęcie. 1500 zł to więcej od płacy minimalnej. Wyraźnie więcej. Praca
              JEST lekka, chyba że za punkt odniesienia weźmiemy jakichś urzędasów. Znam
              studenciaków, którzy tam sobie dorabiali. Żadne kokosy, ale zawsze jakaś robota
              i jakaś kasa.
              Nigdy nie twierdziłem, że to szczyt marzeń - wręcz przeciwnie: ostateczna
              ostateczność. ALE JEST.



              bo pleciesz bzdury, i przykro się czyta - ani nie
              > wiesz, jak się w MCdonalds pracuje, ani ile tam płacą, bo inaczej bys takich
              > rzeczy nie pisał.
      • Gość: trener To nie pracę oferują, ale tymczasowe IP: 193.0.122.* 11.04.08, 10:54
        chałtury bez pewności zatrudnienia, wypłaty pensji (z zasady
        groszowej), fatalnie zoragnizowane i nie dające szans na jakąkolwiek
        stabilizację i perspektywy. W Anglii mozna pracować robiąc to samo,
        co oferują nasi "przedsiębiorcy", ale po opłaceniu mieszkania i
        utrzymania zostaje dwa razy tyle, co zarobiłoby się w Polsce. Nic
        dziwnego, że trudno znaleźć kogoś do harówki po 10-12 godzin za
        najniższą pensję lub 50 zł więcej. Życie z dnia na dzień powoduje,
        ze człowiek traci umiejętność myślenia perspektywicznego, a do tego
        kilkakrotnie oszukany traci wiarę w siebie i innych. Przez prawie
        dwadziescia lat robiliśmy wszystko, żeby spacyfikować i stłamsić
        ludzi bezrobotnych, teraz jak dla części z nich może znalazłaby się
        praca, oni już najczęściej bez solidnej terapii nie sa w stanie jej
        podjąć.
      • Gość: born to lose I jak tu się nie denerwować? IP: *.promax.media.pl 11.04.08, 10:54
        A czy ktoś z Was kiedykolwiek pomyślał dlaczego bezrobocie spadło? To wszystko
        jedna wielka fikcja, zobaczcie ile osób wyjechało za granice to odpowiedź się
        sama nasunie... Sam tam byłem i miałem bardzo dobrze, ale musiałem wrócić na
        studia, nie wiem czy podjąłem dobrą decyzje. Czas pokaże, na razie dorabiam
        sobie w supermarketach kiedy tylko się da, a wcześniej pracowałem w sklepie
        narzędziowym pracując z prostakami traktującymi Cię jak śmiecia tylko dlatego,
        ze studiujesz za marne 450 zł na miesiąc na umowe zlecenie (a w pracy i tak 9
        godzin). Rzuciłem to w cholere.... będziesz mógł sobie jechać do szkoły jak
        będziesz musiał. haha śmiech na sali...
      • and_nowak Żałośni frustraci i zwykli złodzieje 11.04.08, 10:55
        Bezrobotni w Polsce (pomijając NIELICZNE wyjątki) dzielą się obecnie na dwie
        kategorie:

        1. ZŁODZIEJE.
        Zwykli złodzieje, którzy okradają podatników korzystając z nieszczelnego
        systemu. Złodziejem jest wspomniany w artykule glazurnik który wyciąga nawet
        4000 tygodniowo, ale kradnie zasiłki i ubezpieczenia. Gdyby chciał być uczciwy,
        to mógły zarejestrować działalność gospodarczą, ale prościej i taniej jest kraść.
        Ci z PGRów, co nie chcieli do LG to też złodzieje, tylko że bardzo leniwi. Im
        wystarczy chleb ze smalcem (I WINO PATYK), byleby nic nie robić.

        2. Frustraci.
        Często absolwenci "prywatnej uczelni" (tzw. Wyższej Szkoły Ch*j Wie Czego), mają
        wygórowane mniemanie o sobie, niestety zupełnie niesłusznie. Nie wiem jakie
        studia ukończył autor pierwszego postu, ale na pewno nie był to Wydział
        Ortografii ;-))) I tacy ludzie uważają, że to "im powinno się zapewnić..." -
        generalnie prezentują postawę roszczeniową. Zero inicjatywy.
        Zatrudniając ludzi czasem mam wybór: kandydat formalnie lepiej wykształcony,
        mniejsze wymagania finansowe kontra facet CHĘTNY DO PRACY, kończący studia,
        UMIEJĄCY COŚ (bo ja sprawdzam umiejętności, a nie dyplomy z uczelni). I
        zgadnijcie kogo zatrudniam ;-)

        • Gość: gość Re: Żałośni frustraci i zwykli złodzieje IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.08, 11:46
          Głupi jesteś andNowak.

          Będziesz miał 50 lub więcej to (mimo swoich kwalifikacji) usłyszysz
          od przeprowadzającej rozmowę kwalifikacyjną gó..ary z HR (młodszej
          od Twojego dziecka):

          - "wie pan, ale myśmy chcieli kogoś młodszego"
          - "wszystko OK, ale my potrzebujemy kogoś "under 35", tylko, że
          teraz tego nie pozwalają pisać w ogłoszeniach"
          - "pan nie wytrzyma tempa pracy w naszej firmie" (autentyczne!)
          itp. itd.

          życzę ci abyś kiedyś doświadczył, młody, nawiedzony propagandzisto
          ("ci" - celowo z małej litery)
          • and_nowak Inwektywy zamiast argumentów 11.04.08, 11:57
            > Głupi jesteś andNowak.
            [...]
            ("ci" - celowo z małej litery)
            [...]
            > Będziesz miał 50 lub więcej to

            Skąd wiesz ?
            A może inaczej: g*wno wiesz i rzucasz inwektywami - brak argumentów
            Nie wiesz, ile mam lat, ale ...oooops! Ty wiesz LEPIEJ ile ja mam lat.
            • Gość: trener Re: Inwektywy zamiast argumentów IP: 193.0.122.* 11.04.08, 14:34
              Sadząc z tego jak i co piszesz, to masz tych lat bardzo mało,
              rzeczywistość znasz jedynie z mediów. Twoje argumenty sa argumentami
              może i w miare logicznymi, tyle, że bardzo mało maja wspólnego z
              rzeczywistością, to troche jak system matematyczny oparty na
              założeniu, że 1+1 = 3. Nie jest to prawda, ale trochę zabawy
              logicznej można z tym miec. Cierpisz tez na niedorozwój uczuciowy i
              brak umiejetnosci zrozumienia innych ludzi, czyli empatii. To
              wszystko jest bardzo typowe dla młodzieży, której rodzice zamiast
              wychowania i rozwoju osobowości zafundowali kwalifikowana hodowlę i
              wyścig szczurów - z wielką obrazą dla tych wspaniałych zwierząt.
              Jesteś po prostu fanatyczną wydmuszką liberalizmu o bardzo
              prymitywnych wąziutkich horyzontach i wypranym mózgiem. Smutne
              zjawisko, ale tak wyglądają zmanipulowane małolaty...
              • and_nowak Re: Inwektywy zamiast argumentów 11.04.08, 17:36
                Gość portalu: trener napisał(a):
                > Sadząc z tego jak i co piszesz, to masz tych lat bardzo mało,
                > rzeczywistość znasz jedynie z mediów.
                Sądząc z tego co ty piszesz to masz 120 lat i poziom umysłowy jaskiniowca po
                lobotomii ;-)))
                Będziemy używali argumentów, czy inwektyw?

                Z tym małolatem możesz sobie gadać i gadać, a rzeczywistości nie zmienisz. Skoro
                pracowałem za komuny to muszę mieć ponad 18 latek - nieprawdaż ? ;-)))


                > Jesteś po prostu fanatyczną wydmuszką liberalizmu o bardzo
                > prymitywnych wąziutkich horyzontach i wypranym mózgiem.

                Jesteś pogrobowcem najzatwardzialszego komunistycznego betonu, naszym polskim
                Honeckerem, Enverem Hodżą. Mózgu nie masz wypranego, ale i tak jest bielutki -
                nigdy nie był używany...

                Plujemy dalej ?

        • Gość: GURUU Re: Żałośni frustraci i zwykli złodzieje IP: *.icpnet.pl 11.04.08, 12:54
          Drogi Panie.Zapewne jesteś super specem od psychologii i masz opanowane
          wszystkie rodzaje i typologie ludzi szukających pracę, ale jak jesteś taki
          wszystko wiedzący chciałbym wiedzieć czym kierujesz się w wyborze właściwego
          kandydata do pracy, bo ja właśnie szukam (choć pracuję obecnie na stanowisku
          kierowniczym w "pożal się Boże" supermarkecie za 1500-2000, i kończę zaoczne
          studia w Wyższej Szkole ch*j Wie Czego, jak to pięknie określiłeś)i jakoś nie
          mogę znaleźć, nikt nawet się do mnie nie odzywa choć wysyłam mnóstwo aplikacji.
          Fajnie jakbyś odpowiedział na mój post szanowny specjalisto.
          • and_nowak Odpowiadam 11.04.08, 17:55
            Drogi GURUU,
            Nie jestem specem od psychologii, raczej dużo czytam. Obydwa typy to nie mój
            pomysł, ja go tylko w uproszczeniu przedstawiłem. Oczywiście jak zawsze w takich
            sytuacjach, są to pewne uogólnienia. Np, na tzw. ścianie wschodniej jest dużo
            trudniej znaleźć pracę, niż w dużym mieście.

            Czym się kieruję
            Przede wszystkim fachowością. Zdarza się, że nawet człowiek po studiach
            kierunkowych jest głąbem. Częściej jest tak, że studia dają papierek i niewielką
            porcję wiedzy praktycznej, zaś od studenta zależy czy się SAM CZEGOŚ NAUCZY.
            Podsumowując: WIEDZA.
            Kolejny punkt: DOŚWIADCZENIE. Jeżeli pracowałeś w innej firmie to zebrałeś
            jakieś doświadczenie zawodowe. Mam tu na myśli pracę w określonej profesji, a
            nie "wykładanie chemii" w markecie.
            Podejrzliwie patrzę na b. pracowników budżetówki: tam się płaci mało i tam
            zwykle niewiele można zdziałać. Zazwyczaj osobnicy stamtąd są niedouczeni i
            jacyś tacy "z innej epoki".
            Im lepsi poprzedni pracodawcy, tym wyższy poziom zaufania, ale bez przesady.
            Po trzecie: język angielski. Obowiązkowy. Sprawdzam to, certyfikaty mnie nie
            interesują (widziałem betonów z certyfikatami).
            Po czwarte - to jest trudne: jakieś takie ogólne wrażenie, zachowanie, sposób
            bycia, itd. Chętnie rozmawiać z ludźmi z polecenia (ŻADNEJ PRYWATY!), bo mogę
            się dowiedzieć o kandydacie czegoś więcej.
            Trudno to dokładnie zmierzyć, jeszcze trudniej mi to wyartykułować.
            ;-)
            Po ostatnie: pensja. Nie mogę dać więcej niż pewien limit (powyżej średniej
            krajowej). Co ciekawe, jeżeli ktoś chce zbyt mało, to mu DAJĘ WIĘCEJ. Nie chcę
            tworzyć dużych dysproporcji w zespole, nie chcę utracić pracownika, bo gdzie
            indziej dostanie trochę więcej.

            Zapomniałem o szkole: Szkoła to ważna referencja. WSChWC jest gorsza od
            Uniwersytetu Warszawskiego - nie ma dwóch zdań. Zaoczna WSChWC to jeszcze gorzej.
            Mając wielu kandydatów na jedno miejsce (to moje zadanie, by wybrać DOBREGO
            KANDYDATA) wolę takiego po lepszej uczelni dziennej, niż WSChWC w trybie
            wieczorowym. Choć zdarzało się, że zatrudniłem człowieka bez studiów.

            Co do twojej sytuacji: UCZ SIĘ i PRACUJ. To naprawdę działa. Jeżeli stwierdzisz,
            że w danej pracy nic nie osiągniesz, to pisz CV i szukaj innej pracy, być może w
            innym mieście. Szukaj długo i cierpliwie. Licz się z możlwością przesiadki do
            innej profesji.
            Też kiedyś zaczynałem od byle czego, wielu moich dawnych współpracowników nic
            nie zmieniło w swoim życiu - nadal mają marną pracę, niską płacę i nadal marudzą.

            Pozdrawiam

            Szanowny Specjalista ;-)

            P.S. Nie złapałem Pana Boga za nogi, ja tylk nie czekam aż ktoś mi coś da. Bo
            nikt mi nic nie dał. Żadnych układów, znajomości, koterii. Nigdy nie wygrałem na
            loterii. ;-(
            Ale zawsze wiedziałem, że NIE KRADNIJ obowiązuje nawet biednego.
      • Gość: krakus Niestety sporo ludzi ma problem mentalny IP: *.chello.pl 11.04.08, 10:57
        to typowe podejście - ta praca sie nie opłaca, staż za kilkaset
        złotych sie nie opłaca, wogóle nic sie nie opłaca , najlepiej leżeć
        brzuchem do góry

        powiem tyle, że jeśli ktoś nie ma nic innego do roboty, jeśli siedzi
        w domu na utrzymaniu rodziny (bo z czegoś żyć musi) to jakikolwiek
        staż jest korzyścią - bo czegoś nowego sie dowie, pozna nowych
        ludzi - zawsze to zwiększa jego szanse
        jeśli kurs czy staż jest ciekawy to czasami nawet dopłacić warto by
        łapać coś nowego a nie siedzieć na ławce przed blokiem

        ja poprostu nie rozumiem ludzi z takim nastawieniem - jesli
        aktualnie nie ma super pracy to może warto rozważyć podjęcie jakiejś
        słabszej, mniej pasjonującej - ale też coś dającej, uczącej,

        najgorsze co można robić to nic nie robić,

        natomiast o pracy na czarno - tu nawet nie ma co mówić, dopóki
        będzie w Polsce taki system który dyskryminuje ludzi uczciwych a
        nagradza oszustów, to będzie tego pełno. Jesli składki ZUS , podatki
        są tak wysokie, a równocześnie nikt nie kontroluje prac na czarno,
        jesli wystarczy sie zarejestrować w urzędzie i państwo już opłaca
        składki to nie mam więcej pytań, aż dziwne że wogóle ktoś legalnie
        pracuje
      • Gość: Michał Wiedziałem, że na pewno napiszą o tej firmie IP: *.aster.pl 11.04.08, 10:59
        pl.youtube.com/watch?v=QtUe4VqTZ-M
        A może frytki do tego.
      • Gość: Heronim Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 11:11
        Gdy odchodziłem z poprzedniej pracy pół roku temu (ze względów
        osobistych), to pani kadrowa, gdy się dowiedziała, że w ciemno
        odchodzę wprost mi powiedziała, jeżeli nie masz znajomości, to
        cięzko będzie znaleźć nową pracę. I przyznam jej rację. Wysyłałem
        przez pół roku setki CV, wiele rozmów, gdzie oferowano istne grosze,
        a najczęściej na wysłane CV zero odpowiedzi. Po pół roku znalazłem
        pracę i to z rekomendacji znajomego, owszem jestem z niej póki co
        zadowolony. Ale stwierdzenie, że jest tyle pracy, a nie ma chętnych
        to czysty fałsz. Owszem za 1200 zł brutto miałem kilka propozycji i
        to taki pracodawca organizował 3-stopniową selekcję, na ostatniej
        jednej z tych ofert dowiedziałem się, że będę miał 1000 zł brutto +
        premia (nawet do 50% podstawy!). Prestroga, jeżeli masz pracę, nawet
        taką, gdzie panuje niemiła atmosfera, to zanim nie znajdziesz nowej
        nie decyduj się na rezygnację ze starej. Pekło się zacznie dopiero
        wówczas, gdy twój potencjalny "przyszły pracodawca" będzie wymagał
        znajomości kilku języków, udokumentowanych sukcesów zawodowych i
        zaproponuję niewolniczą obrożę za 1 tysiąc PLN....
      • Gość: antypasożyt pasożyty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.08, 11:12
        to prawda takich niby bezrobotnych jest coraz więcej. Szlag mnie
        trafia jak moje koleżanka - wieczna bezrobotna choć mgr inż - wraca
        do PL z nielegalnych saksów tylko wtedy gdy ją ząbek boli albo
        oczko, idzie za darmo do lekarza, wszystko sobie wyleczy, kupi leki
        i wyjeżdża. Jak mnie coś boli idę do lekarza prywatnie bo nie mam
        czasu na państwową służbę zdrowia BO PRACUJĘ, a co miesiąc kupa kasy
        z mojej pensji idzie na takich darmozjadów jak ona, którzy do
        wspólnego wora nie wrzucają ani grosza... tylko cyckają ile wlezie.
        • Gość: wstydzepolak Re: pasożyty IP: *.lublin.mm.pl 11.04.08, 11:17
          ...kto ty jesteś polak mały-Mały,Złośliwy Wredny i Podły!!!
          • vitabravo Re: pasożyt "wstydzepolak" 11.04.08, 12:01
            Jeśli wredny, podły i fałszywy - to raczej nie Polak.
      • Gość: klepaucius34 Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 11:20
        Jkabym szukal pracy w posredniaku tak jak ty to tez pewnie bym nie znalazl.
        Jakim tzreba byc nieudacznikiem, albo jakie meic wymagania (20 tys miesiecznie?)
        zeby nie znalezc pracy? Ja tracilem lub sam sie zwalnialem z pracy 3 razy i za
        kazdym razem nowej nie szukalem dluzej niz 3-4 tygodnie. Z wyksztalcenia jestem
        elektrotechniiem.
        • vitabravo Tuskolandia 11.04.08, 11:58
          "Wydalismy znaczna czesc oszczednisci na kosztowne i jałowe
          dojazdy na rozmowy kwalifikacyjne i telefony. Jeszcze czekamy do
          wakacji i zjezdzamy z tego syfu do Anglii albo Irlandii.
          >
          Ale codziennie w internecie i telewizji slyszymy ze jest
          mnostwo pracy i jak ktos jej nie ma to jest leniem i niedojda.
          Przypomina sie z opowiesci rodzicow komuna w najgorszym okresie,
          kiedy to na polkach byl ocet a gazety pisaly o dobrobycie.
          >
          Dodam, ze Urzad pracy tez nam nie pomogl. Organizuja kursy
          ale nie dajace zatrudnienia tylko nabijające kase prywatnym
          firma szkoleniowym.
          .. .. ..
          No comments.
      • fleshless czy nikt nie rozumie, że zasiłek za to albo za 11.04.08, 11:21
        siamto, to jest po prostu niesprawiedliwy układ?
        że ktoś inny pracuje, państwo zabiera mu jedną trzecią i oddaje na takie
        pasożytnictwo?

        co innego wsparcie, a co innego takie ukształtowanie systemu, że z formy pomocy
        zamienia on się w sposób na utrzymanie?
        • vitabravo Mój bezrobotny sąsiad z bloku mówi: 11.04.08, 11:45
          SZKOLENIA: "Wysyłali mnie na kurs kultury obsługi klienta,
          albo na kurs sztuki układania kwiatów. Po co mi to, jestem
          mechanikiem. Kiedy chciałem na kurs operatora maszyn
          budowlanych, to powiedzieli, ze nie ma takich kursów
          w rozdzielniku.
          (Rozdzielnik układa szwagier szefa Urzędu Pracy, który jest
          właścicielem butki z kwiatami i założył właśnie szkołę
          układania kwiatów, bo UP dopłaci mu za kursy.)
          ŚCIANA PŁACZU:
          "Jak dobrze obejrzeć te karteczki z ofertami, to często
          wystepują te same. W ten sposób jest ich więcej, co
          sprawia wrażenie boomu gospodarczego.
          Jak przyjrzeć się jeszcze lepiej, to okaże się, że oferent
          zażyczył sobie 15 kandydatów na jedno miejsce i on sobie
          wybierze. Ponieważ oferta jest mało interesująca, to kartka
          taka wisi przez rok lub dłużej.
          To znakomicie pozoruje brak rąk do pracy."


          • Gość: Galanteria Dużo w tym prawdy. IP: *.chello.pl 11.04.08, 16:48
            Trzy razy w życiu byłam w pośredniaku - raz, bo mojej babci coś
            zadzwoniło w chorej głowie, że jak skończyłam liceum i nie dostałam
            się na studia, to mam lecieć i się zarejestrować, bo mnie do szkoły
            policealnej nie przyjmą - miałam 18 lat, i takiej gó..arze chcieli
            zaproponować pracę niańki (w życiu wcześniej nawet dziecka na rękach
            nie trzymałam); drugi raz szukałam już pracy naprawdę - dotarłam do
            jakiegoś pokoju, przed którym stała kolejka-tasiemiec i odechciało
            mi się wszystkiego, 8 lat później pobiegłam tam znowu (z nadzieją,
            że coś się w urzędzie zmieniło) i dostałam reprymendę od jakiejś
            biurwy obłożonej ciasteczkami i kawą, że mam iść do innego pokoju po
            numerek, potem jeszcze gdzieś itd. Kolejki nie było, ale numerek był
            niezbędny. Do tego babsztyl zażądał tony papierów, żeby mnie w ogóle
            zarejestrować jako bezrobotną, znowu odpuściłam i szukałam pracy na
            własną rękę. Odnoszę wrażenie, iż ci (przynajmniej "młodzi" przed 45-
            tym rokiem życia), którzy naprawdę szukają pracy, nie tracą czasu na
            urzędy, które są po to, żeby panie piły kawkę i leczyły swoje
            kompleksy kosztem ludzi, którym los i tak dał kopa. Co do karteczek
            z ofertami - człowiek, który wydeptał ścieżki za pośrednictwem
            urzędu mówił, że każde z ogłoszeń, zanim dotarł do potencjalnego
            pracodawcy, było już nieaktualne. Urząd Pracy to niepotrzebny
            pożeracz publicznych pieniędzy - nie ma co liczyć na pomoc
            pracujących tam osób, które odwalają 8 godzin i pod koniec miesiąca
            odbierają pensje nie wiadomo za co, bo efektywną pracą to trudno
            nazwać.
      • Gość: dred W macsyfie czy markecie to też bezrobotni IP: 193.0.122.* 11.04.08, 11:36
        Bezrobotny, to taki ktoś, kto nie ma pracy pozwalajacej utrzymać na
        minimalnym poziomie siebie i rodzinę. Czyli dopiero zarabiając
        minimum biologiczne - czyli ok. 500 zł na osobę w rodzinę i mając
        zapewnione mieszkanie możesz powiedzieć, że NIE jesteś bezrobotnym.
        Dorywcze prace za grosze (jeśli łaskawy pracodawca ma fantazję w
        danym miesiącu i wypłaci pensje) pozwalają przetrwać, ale to wcale
        nie znaczy, że nie jest się bezrobotnym poszukującym pracy.
      • darkraj Oj, durne te Polaczki 11.04.08, 11:44
        ================================== Przeciez NIKT nie mowi o braku
        pracy w Polsce.
        Problemem jest "bialoruskie" wynagrodzenie, pomimo, ze od 20 lat
        zyjemy w "radosnym i dostatnim" kapitalizmie, jak to Nam obiecano w
        1989 roku.
        Ceny mamy na poziomie zachodnim, a wkrotce nawet i ich przeskoczymy,
        bo poetosowe kliki musza dbac o dochody oligarchow i nie stac ich na
        dotacje z budzetu.
        No i co? Ano... g^wno!
        • vitabravo Re: Robić im się nie chce. 11.04.08, 11:53
          "Płacę im ok 1000zł na miesiąc, każę kopać rowy pod
          miastem, tylko chcę, żeby przyszli we własnych butach
          i z łopatą (błoto tam wielkie). No i trochę daleko,
          dojazd bedzie ich kosztowła ok 300zł/miesiąc i trzy
          godziny czasu na dojazd do pracy i spowrotem.
          Pomimo takich świetnych warunków nikt nie przyszedł.
          Robić im sie nie chce."
          .. .. ..
          Zaczerpnięte z sondy ulicznej TVN. Tak, tej samej stacji
          telewizyjnej w której kabotyn redaktor otrzymuje
          kilkadziesiąt tysięcy miesięcznej pensji.
          • and_nowak Re: Robić im się nie chce. 11.04.08, 12:32
            vitabravo napisał:
            > "Płacę im ok 1000zł na miesiąc, każę kopać rowy pod
            > miastem,
            [...]
            > Zaczerpnięte z sondy ulicznej TVN. Tak, tej samej stacji
            > telewizyjnej w której kabotyn redaktor otrzymuje
            > kilkadziesiąt tysięcy miesięcznej pensji.

            I bardzo dobrze! Tak trzymać!
            Od kopania rowów są koparki. A wiesz dlaczego dziennikarzowi nie oferują 1000zł
            ? Bo nie każdy może nim zostać. Oczywiście wielu by chciało, ale nie każdy
            potrafi. Do rowów nie trzeba kwalifikacji, wystarczy łopata. A skoro za 1000zł
            nie poszli, to znaczy że mają LEPSZE ZAJĘCIE. Dlatego kierowcy mogą sobie
            grymasić, podobnie sprzedawczynie. Kilkudziesięciu tysięcy nie dostaną nigdzie,
            ale kilka już tak.
            Skończyły się czasy "prywaciarzy" - panów życia i śmierci. Teraz pracownik może
            się obrazić, rzucić robotę, bo znajdzie inną. Jeżeli oczekuje kokosów za nic, to
            się przejedzie, ale jeżeli oferuje dobrą pracę to znajdzie dobrą posadę.
            • vitabravo Re: Robić im się nie chce. 11.04.08, 13:05
              Wiem dlaczego dziennikarzom nie płacą 1000zł miesięcznie.
              Przestaliby być posłusznym narzędziem w rękach krętaczy.
              Przestaliby służyć kłamstwu, obłudzie i oligarchom.
              A do tego nie można dopuścić, dlatego im płaci się nienormalnie
              dużo.
              • and_nowak I wznowu wykryliśmy spisek ;-) 11.04.08, 17:57
                Szkoda komentować.

                Jak wytłumaczysz wysokie zarobki informatyków, lub operatorów dźwigu ?
                ;-)))
                • Gość: Gość: Re: Robić im się nie chce. IP: *.magma-net.pl 11.04.08, 18:29
                  Prosto wytłumaczę:
                  Operatorzy dźwigów nie biorą kokosów. Ich względnie dobra
                  sytuacja bierze się stąd, że Urzedy Pracy nie prowadzą kursów
                  dla operatorów dźwigów, tylko dla układaczy bukietów.
                  Boom dla informatyków kończy się powoli. Tysiącami opuszczają
                  absolwenci prywatnych uczelni specjaliści informatyki oraz
                  marketingu i zarządzania. Zarzadzania - jak to ładnie brzmi.
                  A może wiesz czym oni bedą zarządzać? Własnymi ogonami chyba.
                  • and_nowak Re: Robić im się nie chce. 11.04.08, 18:55
                    Gość portalu: Gość: napisał(a):

                    > Prosto wytłumaczę:
                    Co wytłumaczysz ?
                    Twój poprzednik uzasadniał wysokie zarobki dziennikarzy układem, spiskiem itd.
                    Zgadzasz się z nim ? ;-)

                    Co do reszty: gdybym był szukał roboty, to bym sam zapłacił za kurs dźwigowego.
                    Zaś zarobki wynikają z popytu i podaży. Dużo się buduje, to dźwigowi są w cenie.
                    Pseudo-specjalistów po Wyższych Szkołach Zarządzania w Kutnie Oddział w Radomsku
                    jest dużo, więc nie są w cenie. Zresztą - co oni potrafią ? Niestety.
                    • vitabravo Re: Robić im się nie chce. 11.04.08, 21:36
                      A gdybyś szukał roboty i nie miał pieniędzy, tylko długi?
                      Też zapłaciłbyś za kurs kilka tysięcy zł?
                      A po wykosztowaniu i skończeniu kursu mógłbyś usłyszeć:
                      "Panie, praktyki pan nie masz, mozesz się pan podetrzeć
                      tym papierem."
                      Typowe błędne koło, w kraju urządzonym przez żydokomunę.
                • Gość: cplus Re: I wznowu wykryliśmy spisek ;-) IP: *.e-wro.net.pl 11.04.08, 19:01
                  Z tymi informatykami to przesadziles, kiedys tak bylo. Dzis jest ich jak psow, a bedzie niedlugo jak mrowkow, i place sa juz mocno przecietne.
      • Gość: del Pasożytnictwo za pieniądze podatników. IP: 83.238.171.* 11.04.08, 11:58
        Ciężko pracujący ludzie żyją w biedzie bo muszą utrzymywać 10 milionów nierobów
        - rożnych dziwnych rencistów i zasiłkowiczów. Do tego dochodzą jeszcze dzieci i
        emeryci, których utrzymywać należy. Kiedy to się sko ńczy?
      • Gość: kubuś Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.profiline.pl 11.04.08, 11:59
        banialuki i nic wiecej
      • Gość: krzysiek Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 12:01
        nierobom to wiecznie zle!ja juz 3 robote mam 2 poprzednie mi nie pasowaly to
        zmienilem. mieszkam w swietokrzyskiem gdzie bezrobocie jest wysokie ale jak sie
        robic niechce to pewnie ze sie nie znajdzie roboty. wezcie sie nie roby do
        roboty bo my pracujaacy nie bedziemy placic na was podatkow!ludzie bezrobotni a
        nieroby to nie to samo. bezrobotni niemoga znalezc pracy ale szukaja i dlatego
        sa wartosciowymi ludzmi i kiedys osiagna swoj cel a nieroby siedzace w smrodzie
        brudzie bo sie im nawet sprzatac nieche to sa puste niepotrzebne jednostki ktore
        rujnuja nas pracujacych! jak mozna byc takim idiota zeby niechciec dojsc do
        swojego niemiec celu i liczyc na fuks i zasilek?tacy wlasnie wiecznie narzekaja
        normalne u polakow.
        • vitabravo Re: Bezrobotnych nie ma wśród towarzyszy. 11.04.08, 12:07
          "pani kadrowa, gdy się dowiedziała, że w ciemno odchodzę
          wprost mi powiedziała, jeżeli nie masz znajomości, to cięzko
          będzie znaleźć nową pracę.
          I przyznam jej rację. Wysyłałem przez pół roku setki CV, wiele
          rozmów, gdzie oferowano istne grosze, a najczęściej na wysłane
          CV zero odpowiedzi.
          Po pół roku znalazłem pracę i to z rekomendacji znajomego,
          owszem jestem z niej póki co zadowolony. Ale stwierdzenie,
          że jest tyle pracy, a nie ma chętnych to czysty fałsz. "
          .. .. ..
          A dlaczego nie ma bezrobotnych wśród towarzyszy?
          Bo, po pierwsze ich nie zwalniano - przecierz dyrekcje, zarządy
          to partyjna nomenklatura;
          A po drugie, Kadry i panie kadrowe to przedłużone ramię PZPR.

      • Gość: del Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: 83.238.171.* 11.04.08, 12:03
        Biedactwo. Jak komuś zależy to prace znajdzie. Ja szukałem pracy trzy miesiące,
        w czasach gdy bezrobocie było dwa razy większe niż teraz, nie było internetu, a
        komórki mięli tylko najbogatsi. Nikt mi nie pomagał, nikt mi niczego nie
        ułatwiał. Też miałem pod górkę, ale nie narzekałem. Tylko w autobus albo pociąg
        i tak dzień w dzień, po 6-8 godzin. Jak słyszę takie głosy, jak powyższy, to
        ręce mi opadają. Najlepiej dostać gotowe, bezwysiłkowo i bezstresowo.
      • Gość: marajka Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.rzeszow.mm.pl 11.04.08, 12:05
        Nie dość, że pisać nie potrafisz, to czytać też nie. Mowa o tych, co
        NIE CHCĄ pracować. Ty chcesz. Praca jest, ale fizyczna, a Ty na
        pewno chcesz czegoś więcej. Czytaj ze zrozumieniem. Kierowcy,
        ślusarze, budowlańcy pracę znajdą łatwo. Człowiek po
        fizyce...Dziewczyna po rachunkowości...Po tych kierunkach w Polsce
        jest ciężko znaleźć pracę, trzeba było myśleć wcześniej. Myślisz,że
        w Anglii to gdzie was zatrudnią?
        • Gość: xXx Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.08, 12:10
          Z praca po rachunkowości nie jest tak źle.
          • Gość: marajka Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.rzeszow.mm.pl 11.04.08, 12:17
            Źle może nie, ale absolwentów jest sporo, trzeba się jakoś wybijać.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka