Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bezrobotni z wyższym wykształceniem

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 15:43
    Co za mydlenie oczu. Cytuje: "Najliczniejsza frakcja bezrobotnych to
    absolwenci ekonomii......"
    Tymczasem pare dni temu przeczytalem w innym artykule,
    że "....rozchwytywani są min. absolwenci ekonomii, którzy nie
    powinni narzekac na brak ofert...."
    Ostatnio na temat bezrobocia pojawiło sie tyle skrajnych opinii;
    chyba zyjemy w 2 Polskach.
    Obserwuj wątek
      • Gość: pawell22 Skrajne opinie i mydlenie oczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 15:44
        Co za mydlenie oczu. Cytuje: "Najliczniejsza frakcja bezrobotnych to
        absolwenci ekonomii......"
        Tymczasem pare dni temu przeczytalem w innym artykule,
        że "....rozchwytywani są min. absolwenci ekonomii, którzy nie
        powinni narzekac na brak ofert...."
        Ostatnio na temat bezrobocia pojawiło sie tyle skrajnych opinii;
        chyba zyjemy w 2 Polskach.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl [...] 26.04.08, 14:21
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gazeta promuje przestępstwo 26.04.08, 14:24
            No tak, zapomniałam dodać: to właśnie magistrzy z pracami napisanymi przez panią
            Edytkę zasilają szeregi bezrobotnych...
            • Gość: mili_vanili Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.08, 16:43
              mnie strategia p. Edyty najmniej się podoba :/
              - p. Edyta jest oszustką
              - częśc bezrobotnych z mgr to pewnie klienci takich p. Edyt.

              A sam proceder jest bardzo rozpowszechniony: do mnie w ciągu dwóch
              lat wpłynęły trzy propozycje o napisanie A. pracy licencjackiej, B.
              pracy magisterskiej, C. przygotowania prezentacji maturalnej.

              Dodam, że nie zajmuję się czymś takim, i nie wiem, skąd u ludzi
              pomysł zwracania się o "pomoc" własnie do mnie.
              • Gość: pepe le pew Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.broker.com.pl 28.04.08, 12:20
                Czy artykuł był pisany przez gimnazjalistkę? Czytając go właśnie takie wrażenie
                odnoszę - ogólniki, lanie wody, banalne "górnolotne" stwierdzenia, mało
                odniesień do źródeł (stwierdzenie "jak podaje GUS" to trochę za mało). Wstyd
                gazeto, wstyd
                • Gość: Nareszcie Konkrety Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 12:54
                  Widzę wreszcie coś prawdziwego w GW, brawo! Osobiście odstaję od tego wizerunku ponieważ jako właściciel firmy sprzątającej mając niezły status materialny chodze w sprawnych t-shirtach noszonych na lewą stronę i regularnie wymieniam torby pełne butelek po piwie na pełne :-D
                  • Gość: taman [...] IP: *.san.res.rr.com 29.04.08, 06:06
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • Gość: nkab Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.toya.net.pl 29.04.08, 09:46
                      >Ludzie! Uczcie się sami podczas studiów - angielskiego i
                      >wszystkiego innego, co Was interesuje, weźcie życie w swoje ręce,
                      >poszukajcie pracy już na pierwszym roku, a nie po 5... Tyle fajnych
                      >rzeczy można zrobić, jeśli nam się chce chcieć... Jeśli się ma
                      >ambicje i nie czeka aż ktoś Wam wszystko (np. pracę) da na talerzu.


                      Niestety państwo polskie skutecznie w tym przeszkadza.
                      Nie możesz nic robić bez zgody państwa a państwo da ci
                      zgodę jak odprowadzisz haracz ponosząc nawet straty.

                      I to jest komunistyczne sku..syństwo.

                      Zliwidować obowiązkowy ZUS na rzecz alternatywnych
                      dobrowolnych, kontrolowanych przez nas ubezpieczeń.
                      Ustalić próg dochodów rocznych poniżej których nie
                      będzie żadnych obciążeń podatkowych co umożliwi
                      start nowym podmiotom gospodarczym.

                      Maksymalnie uprościć prawo gospodarcze tak aby
                      zachęcić zachodnie podmioty do prawdziwego inwestowania
                      w polsce. Nie pozwolić aby podmioty zagraniczne miały
                      udziały wyższe niż 49%, położyć nacisk na partnerstwo.

                      Lekcje religii zastąpić praktycznymi zajęciami z zakresu
                      rozwijania umiejętności pracy zespołowej. To przyda się
                      w nawiązywaniu kontaktów z zagranicznymi przyjaciółmi
                      zarówno tych ze wschodu jak i z zachodu.

                      Ten chłystek donald miał to zrobić a co robi.

                      Powinniśmy go zagryźdź jak psy violettę villas
                      co się podjęła zadania a nie dała dupie rady.

                      Andrzej.
            • Gość: Piper Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.aster.net.pl 28.04.08, 23:01
              Nie przesadzaj, praca magisterska jest potrzebna psu na budę, w praktyce może 1%
              absolwentów wykorzysta w praktyce umiejętności potrzebne do napisania pracy
              magisterskiej, czy licencjackiej. Paradoksalnie klienci Edyty mogą w ogóle nie
              być w gronie bezrobotnych - a wręcz przeciwnie ciężko pracować, i to właśnie
              sprawia, że wolą zapłacić niż tracić czas na w praktyce mało użyteczny twór.
              • Gość: JB Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.acn.waw.pl 29.04.08, 02:18
                Ano właśnie.
                Ja sam pisałem pracę magisterska i straciłem na to rok... w tym
                czasie koledzy pracowali i zdobywali doświadczenie i pieniądze.
                Później z mgistrem ale bez doświadczenia było mi trudniej o pracę
                niż im z doświadczeniem i bez magistra... teraz po kilku latachna
                jedno nam wychodzi bo liczy się doświadczenie a nie tytuł.
                • Gość: Bolek Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.77.classcom.pl 29.04.08, 12:43
                  Trzeba było do zawodówki iść. Pracy nie trzeba pisać, tanio, zawodu nauczą i już
                  w trakcie nauki płatne praktyki.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gazeta promuje przestępstwo 01.05.08, 12:17
                > Nie przesadzaj, praca magisterska jest potrzebna psu na budę, w praktyce może 1
                > %
                > absolwentów wykorzysta w praktyce umiejętności potrzebne do napisania pracy
                > magisterskiej, czy licencjackiej

                Pozwól, że cię sparafrazuję:
                Jesteś sfrustrowany, bo niepotrzebnie poszedłeś na studia.
                Tylko że to nie powód by pochwalać fałszowanie dokumentów państwowych. Że się
                minąłeś z powołaniem - to twój problem.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gazeta promuje przestępstwo 01.05.08, 12:20
                  No dobra, nie fałszowanie dokumentów państwowych, tylko pomoc w bezprawnym
                  uzyskaniu państwowego dyplomu.
            • Gość: no1 Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.acn.waw.pl 29.04.08, 13:35
              eeee..... nie zawsze jest tak źle, czasem odstaną jakąś prace, np. w Gazecie, a potem wypisują takie artykuły:

              serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,3571274.html
              serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,3571260.html

              W pierwszym, autorka (zapewne pani magister) myli wodorowęglany z węglowodorami, co słusznie zostało zauważone tu:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=47456565&a=47557468
              W drugim natomiast mamy powalajacy pokaz braków w wykształceniu (podstawowym), co tez zostało słusznie zauważone tu:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=47437183
          • jerry21 Re: Gazeta promuje przestępstwo 28.04.08, 11:25
            a co ona niby falszuje ?
            ktos zamowil , zaplacil - ona wykonala.
            co dlalej sie dzieje - to nie jej odpowiedzialnosc bo niby
            z jakiej racji.
            a co za roznica czy ktos bedzie magistrem na podstawie
            jej "pracy magisterskiej " czy wlasnej "tworczosci magistranta.
            i tak wyladuje na bezrobociu ...
            mnie tylko dziwi ten kult papierka za ktory jeszcze chca
            placic ..
            • Gość: Wykładowca Wielu z tych magistrów prezentuje poziom licealny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 12:58
              mimo papierka z szyldem "mgr". Ci z owczego pędu czyli z wieczorówek, zaocznych i wymęczanych licencjatów to klasyczne kujony, które nigdy nie będą potrafiły wykorzystać zdobytej wiedzy w praktyce! Mało tego - uwielbiają mówić i pisać o sobie "profesjonalista" :-)))
              • Gość: zaoczny zadowolony Re: Wielu z tych magistrów prezentuje poziom lice IP: *.136.c65.petrotel.pl 28.04.08, 20:35
                Ześmiałem się ze śmiechu, jestem po zaocznej administracji i na
                castingu do pewnego urzędu (bez żadnych znajomości) rozmiosłem w pył
                tych kreatywnych, dyspozycyjnych 25 godzin na dobę, superambitnych
                po studiach dziennych (15 chętnych na 1 miejsce). Nawet po Oxfordzie
                nikt ich nie zatrudni, nie mają PRAKTYKI, a mnie z pocałowaniem w
                rękę weźmie każdy pracodawca, zarówno prywatny , jak i instytuacja
                państwowa. Wiedza praktyczna dziś jest w cenie, a nie dyrdymały
                wyuczone u Wykładowcy. Wykładowca ma takie pojęcie o rynku pracy jak
                ja o balecie.
                • migalska33 Re: Wielu z tych magistrów prezentuje poziom lice 29.04.08, 10:35
                  Praktyka nie jest potrzebna ,gdy studia dobrze
                  kształcą.Doświadczenia nabywasz z wiekiem!
                • Gość: bsh Re: Wielu z tych magistrów prezentuje poziom lice IP: *.hstl5.put.poznan.pl 29.04.08, 13:16
                  a widziałeś Ty kiedyś kogoś po Oxfordzie?

                  oni nawet nie muszą szukać pracy po naszych urzędach :P
                • Gość: agnieszka1234 Re: Wielu z tych magistrów prezentuje poziom lice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.08, 13:18
                  Witaj zaoczny zadowolony, zgadzam sie ze doswiadczenie jest teraz w
                  cenie, ale ...z drugiej strony, chyba nie grzeszysz inteligencja
                  skoro musisz za studia płacic. Jak to sie mowi: ...studenci zaoczni
                  musza płacic za oceny, bo nie maja innnego wyjscia, zeby móc
                  ukonczyc jakies studia:p..Studia zaoczne nie sa nic warte, materiał
                  jest okrojony!!! w porównaniu ze studiami dziennymi... od studentów
                  dziennych wiecej sie wymaga, maja wiecej obowiazków, a doswiadczenie
                  przyjdzie z czasem..:p..
                • Gość: panna Re: Wielu z tych magistrów prezentuje poziom lice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.08, 23:22
                  masz po części rację...
                  ale np. ja miałam zajęcia "Romans z konsumentem", poświęcony strategiom
                  marketingowym ze strategiem-praktykiem z dużej firmy, warsztaty z HR
                  (rozwiązywanie zadań w grupie, przebieg rekrutacji itd) z szefową i trenerami
                  jednej z wiodących firm HR, zajęcia z reklamy z szefem domu mediowego....to
                  chyba kwestia, czego ktoś się uczy, jak wyglądają zajęcia (wykłady, ćwiczenia
                  czy warsztaty) i kto wykłada. A czy ktoś umie to przyswoić, a później
                  wykorzysta, to już inna sprawa.
              • Gość: Piper Re: Wielu z tych magistrów prezentuje poziom lice IP: *.aster.net.pl 28.04.08, 23:27
                > mimo papierka z szyldem "mgr". Ci z owczego pędu czyli z wieczorówek, zaocznych
                > i wymęczanych licencjatów to klasyczne kujony, które nigdy nie będą potrafiły
                > wykorzystać zdobytej wiedzy w praktyce!

                To prawda, tylko, że wiedza na większości studiów podana jest w takiej formie,
                jakości itd., iż jej wykorzystanie w praktyce nie jest proste, często nawet
                wykładowca nie miał styczności z praktyką.
                A ci co potrafią, cóż oni potrafiliby to nawet bez studiów - to pomylenie efekty
                i przyczyny: szkoły dobrze kształcą, bo przyjmują tylko dobrych kandydatów...

                > Mało tego - uwielbiają mówić i pisać o
                > sobie "profesjonalista" :-)))

                A kto to taki profesjonalista? Z papierkiem, z praktyką?
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gazeta promuje przestępstwo 01.05.08, 12:22
              Dyplom magisterski otrzymuje się za własną pracę. Jak ktoś nie chce sam
              pracować, to niech nie idzie na studia. Wy chcielibyście mieć ciastko i zjeść
              ciastko.
          • Gość: andy Re: Gazeta promuje przestępstwo IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.08, 18:53
            Czytaj ze zrozumieniem, ona niczego nie falszuje. Ona uczciwie zbiera materialy
            i wykonuje sumiennie swoja prace piszac rozprawy naukowe na zadane tematy.
            Falszerzami sa ci, ktorzy te rozprawy przedstawiaja jako wlasne.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gazeta promuje przestępstwo 01.05.08, 12:23
              > Czytaj ze zrozumieniem, ona niczego nie falszuje. Ona uczciwie zbiera materialy
              > i wykonuje sumiennie swoja prace piszac rozprawy naukowe na zadane tematy.
              > Falszerzami sa ci, ktorzy te rozprawy przedstawiaja jako wlasne.

              Ona postępuje nieuczciwie, bo pomaga innej osobie w uzyskaniu dyplomu do którego
              ta osoba nie ma prawa. To oszustwo. Jak osobie niepotrzebny jest dyplom, to
              niech nie idzie na studia i nie udaje magistra.
          • mulla_komar Pisanie pracy to nie jest falszowanie 29.04.08, 10:13
            Sam napisalem trzy, dwie dla siebie i jedna dla znajomej. Rzetelnie sie do nich
            przylozylem i napisalem je jak nalezy. Nic nie falszowalem. Poprostu odplatnie
            uzyczylem moich praw autorskich znajomej. Zero falszerstwa.

            Wyluzuj. To ze ktos zarabia na sprzedazy swoich prac nie jest powodem do takich
            wulgaryzmow z twojej ztrony.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Pisanie pracy to nie jest falszowanie 01.05.08, 12:24
              > Sam napisalem trzy, dwie dla siebie i jedna dla znajomej.

              No i jesteś zwykły przestępca i oszust.
              • przypadek Re: Pisanie pracy to nie jest falszowanie 02.05.08, 11:41
                A za to to już ty mogłabyś być oskarżona o zniesławienie. Prokuratura zajmowała
                się takimi przypadkami i przestępstwa nie stwierdzono.
          • migalska33 Re: Gazeta promuje przestępstwo 29.04.08, 10:34
            Dlaczego rynek pisania prac nie znajduje zastosowania w
            medycynie,stomatologii,weterynarii i kilku innych intratnych i
            pozbawionych bezrobotnych kierunkach.Odpowiedź- bo tam nie ma prac
            magisterskich,seminariów też nie ma!
        • Gość: anty,anty Re: Skrajne opinie i mydlenie oczu IP: 82.146.248.* 29.04.08, 07:44
          Ci wykształceni nie mogący dostać pracy,przeważnie to są magistrzy po prywatnych
          uczelniach o kierunku "gotowania na gazie"
          • Gość: bsh Re: Skrajne opinie i mydlenie oczu IP: *.hstl5.put.poznan.pl 29.04.08, 13:18
            nie tylko prywatnych - generalnie bardziej chodzi o kierunek(im bardziej
            ogólny), sposób studiowania(im więcej imprez) niż samą uczelnię(choć większość
            PWSZ i innych WSZ potwierdza to :( )
      • Gość: pawelll22 Co za mydlenie oczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 15:45
        Co za mydlenie oczu. Cytuje: "Najliczniejsza frakcja bezrobotnych to
        absolwenci ekonomii......"
        Tymczasem pare dni temu przeczytalem w innym artykule,
        że "....rozchwytywani są min. absolwenci ekonomii, którzy nie
        powinni narzekac na brak ofert...."
        Ostatnio na temat bezrobocia pojawiło sie tyle skrajnych opinii;
        chyba zyjemy w 2 Polskach.
        • Gość: sa Re: Co za mydlenie oczu IP: *.chello.pl 23.04.08, 16:01
          ekonomii i humaniści to wszystko prawda... jest ich za dużo przez
          szkoły prywatne . ja jak słysze że ktoś skończył marketing i
          zarządzanie myśle sobie :kolejny emigrant
          • Gość: Gość Re: Co za mydlenie oczu IP: 87.116.247.* 23.04.08, 18:57
            Również uważam, iż rynek psują liczne, prywatne szkoły "tego i
            owego".Później pracodawcy oceniają wszystkich absolwentów szkół
            wyższych przez pryzmat tych śmiesznych szkółek.Inną sprawą jest
            rozdźwięk pomiędzy tym czego uczą na studiach a oczekiwaniami
            pracodawców.Można zaryzykować tezę,iż z małymi wyjątkami uczelnie
            zupełnie nie przygotowują studentów do pracy zawodowej.
            • Gość: kowianeczka Re: Co za mydlenie oczu IP: *.lodz.msk.pl 24.04.08, 00:50
              Gość portalu: Gość napisał(a):
              > Inną sprawą jest
              > rozdźwięk pomiędzy tym czego uczą na studiach a oczekiwaniami
              > pracodawców.Można zaryzykować tezę,iż z małymi wyjątkami uczelnie
              > zupełnie nie przygotowują studentów do pracy zawodowej.

              Jakby uczelnie wyższe miały uczyć zgodnie z oczekiwaniami pracodawców, to większość wykładów musiałaby mieć temat: Jak zostać dobrym akwizytorem? Jak skutecznie wlepić klientowi towar?
              • annajustyna Re: Co za mydlenie oczu 24.04.08, 09:19
                Jak sie nie osmieszac na forum - takie wyklady tez by sie przydaly:/
                • Gość: Ina Re: Co za mydlenie oczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.08, 08:54
                  Myślę, że przede wszystkim brak jest zajęć na studiach z obsługi programów
                  komputerowych,gdzie MS OFFICE to podstawa w każdej instytucji czy firmie prywatnej.
                  Na licencjacie osobiście miałam zaliczenie z Accsessa, z którego kompletnie
                  nigdzie nie korzystam i do niczego nie jest mi potrzebny. Siłą rzeczy juz nawet
                  nie pamiętam o co chodzi.
                  Natomiast chętniej uczyłabym sie Excela, który jest standardowym programem,
                  wymaganym właściwie wszędzie.
                  Kolejne to programy graficzne - kompletny brak. Miałam za to zaliczenie z Power
                  Pointa, który też umówmy sie nie jest tak bardzo często wykorzystywany.
                  Uważam,że na to najbardziej uczelnie prywatne powinny zrwócic uwagę.
                  • Gość: Gość Re: Co za mydlenie oczu IP: 87.116.247.* 25.04.08, 17:01
                    Zgadzam się z Tobą.Na uczelniach, przynajmniej za moich nie tak znów
                    odległych czasów,w ogóle nie ma nacisku na edukację w zakresie
                    umiejętności praktycznych.Można tutaj wymienić wspomniane tutaj
                    zagadnienia z dziedziny komputerów i informatyki czy naukę języków
                    obcych.Stanowczo za dużo jest takiego typowo akademickiego
                    teoretyzowania, co zupełnie jest zbędne z pumktu widzenia kariery
                    zawodowej przyszłego absolwenta.
                    • Gość: alex Re: Co za mydlenie oczu IP: *.s3.kth.se 26.04.08, 09:38
                      uczenie obslugi MS Office to nie jest zadanie dla uczelni wyzszej. uczelnie maja
                      zajmowac sie nauka.
                    • Gość: K. Re: Co za mydlenie oczu IP: *.centertel.pl 26.04.08, 14:57
                      Studiowałem na mało prestiżowej politechnice w kraju i za granicą.
                      Nie wyobrażam sobie studiowania/korzystania ze
                      źródeł/przygotowywania sprawozdań i prezentacji/wykonywania obliczeń
                      i rysunków/komunikowania się z innymi studentami bez znajomości
                      PRAKTYCZNYCH narzędzi takich jak:ogólnie pojęty internet, Word,
                      Excel, Power Point, Autocad, Mathcad i co najmniej kilku innych
                      specjalistycznych programów. O znajomości jezyka obcego nie
                      wspominając...

                      Jeśli ktoś podczas studiów (niejako obok tego, co zawiera program
                      nauczania) nie potrafił nauczyć się obsługi prostych i niezbędnych
                      do pracy narzędzi, to widocznie nie powinien iść na studia. Szkoły
                      zawodowe są od przekazywania praktycznych umiejętności.

                      Studia mądremu nie zaszkodzą, a głupiemu nie pomogą.
                      • Gość: moe Re: Co za mydlenie oczu IP: *.homenett.pl 28.04.08, 16:49
                        > Studiowałem na mało prestiżowej politechnice w kraju i za granicą.

                        Trudno byłoby ci skończyć za granicą ,gdybyś nie znał języka .

                        W Polsce po szkole zawodowej więcej zarobisz niż po studiach .
                        • Gość: K. Re: Co za mydlenie oczu IP: 195.116.125.* 28.04.08, 18:28
                          Może niezbyt jasno się wyraziłem: znam język obcy bardzo dobrze.

                          Zaraz po skończeniu edukacji na szkole zawodowej zarobisz podobnie jak po
                          studiach, ale Twoje zarobki nie zwiększą się znacznie (bo po prostu nie bardzo
                          jest gdzie awansować).

                          Studia i doświadczenie/umiejętności to podstawa - reszta to ciężka praca, ciągła
                          nauka i dużo szczęścia.

                      • Gość: Piper Re: Co za mydlenie oczu IP: *.aster.net.pl 28.04.08, 23:33
                        > Studia mądremu nie zaszkodzą, a głupiemu nie pomogą.

                        I to jest najważniejsza myśl z tej dyskusji...
                    • Gość: Moni Re: Co za mydlenie oczu IP: 64.254.235.* 28.04.08, 20:59
                      Swieta prawda. Studiowalam w Polsce i w Kanadzie. W Polsce za duzo
                      jest czystej teorii i to teorii, ktorej nijak potem w praktyce
                      zastosowac nie idzie. W Kanadzie natomiast studiowalam ksiegowosc,
                      studia skladaly sie po czesci tylko z niezbednych informacji
                      teoretycznych, natomiast glowny nacisk na zastosowanie wiedzy
                      teoretycznej w praktyce.Druga rzecz- dlaczego licealisci boja sie
                      matematyki? Czy obowiazkowa matura z matematyki poprawi sytuacje?
                      Nie! Sprawi tylko, ze wieksza liczba maturzystow obleje ten egzamin.
                      Co naprawde powinno byc zmienione to program nauczania z matematyki.
                      Ilez w liceum bylo bzdetow w programie matematycznym, ktorych
                      musielismy sie uczyc i ktorych nie bylismy w stanie zrozumiec, nie
                      mowiac juz o tym, ze nigdy nie bedziemy mieli szans zastosowac w
                      zyciu.
                      • Gość: po maturze z matmy Re: Co za mydlenie oczu IP: *.chello.pl 01.05.08, 18:11
                        Gość portalu: Moni napisał(a):

                        > Ilez w liceum bylo bzdetow w programie matematycznym, ktorych
                        > musielismy sie uczyc i ktorych nie bylismy w stanie zrozumiec, nie
                        > mowiac juz o tym, ze nigdy nie bedziemy mieli szans zastosowac w
                        > zyciu

                        Wcale się nie dziwię, że nie potrafiłaś tego zrozumieć. Skoro wciąż nie
                        rozumiesz, że tych rzeczy z matematyki uczyłaś się nie po to, by je stosować,
                        lecz po to by ćwiczyć zdolność logicznego myślenia oraz ćwiczyć umysł, byś w
                        przyszłości mogła inne rzeczy zrozumieć.

                        Nie wiem, czy to zrozumiesz, skoro nie byłaś w stanie zrozumieć matematyki na
                        poziomie liceum.
                  • Gość: ROTFL Nauka korzystania z MSOffice na studiach wyższych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.08, 01:45
                    Nauka korzystania z MS Office itp na STUDIACH WYŻSZYCH???
                    No chyba, że w szkole pomaturalnej albo na zajęciach wyrównawczych dla osób,
                    które chodziły do bardzo zaniedbanych szkół, mają zaległości edukacyjne, nie
                    miały komputera w domu, a i poza domem niewiele okazji, by z komputera korzystać.

                    Współcześnie umiejętność posługiwania się takim oprogramowaniem powinno się
                    wynieść ze szkoły. Tak jak umiejętność posługiwania się długopisem.

                    P.S Accsess jest właśnie częścią pakietu MS Office. A Power Point jest
                    wykorzystywany bardzo często.
                    • Gość: Gość Re: Nauka korzystania z MSOffice na studiach wyżs IP: 87.116.247.* 26.04.08, 07:20
                      A dlaczego nie ?
                      • Gość: pit Re: Nauka korzystania z MSOffice na studiach wyżs IP: *.jmdi.pl 26.04.08, 10:43
                        Jak ktos ma od dziecka komputer to faktycznie wydaje sie to dziwne ale pomysl ze
                        nie wszyscy mieli tak fajnie. Ja tez czasem sie dziwie na rozmowach
                        kwalifikacyjnych jak mnie ktos pyta o umiejetnosci komputerowe to nie wiem o co
                        mu chodzi... :) zwykle pisze "rózne systemy operacyjne,rózne programy graficzne"
                        bo wymienianie tego co umiem to ponad moje siły i zdrowy rozsądek.
                    • fraps Re: Nauka korzystania z MSOffice na studiach wyżs 26.04.08, 09:50
                      "W mediach przez długi czas przedstawiano absolwentów zawodówek i techników jako nieudaczników. Sugerowano, że lepiej iść do ogólniaka, a potem skończyć studia. Łatwo i radośnie przejęła te poglądy tzw. opinia publiczna"
                      Kolejny dowod na to, ze na JAKAKOLWIEK informacje z mediow nie wolno reagowac absolutnie bez refleksji.
                    • Gość: olo co Wy wiecie o życiu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 12:04
                      ja to miałem przygodę na MiZ - był egzamin z grafiki komputerowej uczył go
                      przerobiony informatyk i pytał: ile kb będzie miała 16 bitowa wersja
                      kolorystyczna obrazka monochromatycznego - super nie?

                      a jak mu pokazałem że "zaznacz wszystko" to ctr+A to mało z wrażenia nie padł,

                      • Gość: karol Re: co Wy wiecie o życiu? IP: *.aster.pl 29.04.08, 13:05
                        nie wiem czy spadl czy nie, bo mnie tam nie bylo, ale takie pytania to sa
                        pytania na inteligencje, a nie na pamietanie skrotow klawiszowych programow.

                        jestem informatykiem i wiem, ze takie pozornie niewazne umiejetnosci sie
                        przydaja tak samo jak sie przydaje umiejetnosc logicznego myslenia, a jak ktos
                        zna tabliczke mnozenia, to na takie pytania moze odpowiedziec momentalnie.
                    • Gość: bsh Re: Nauka korzystania z MSOffice na studiach wyżs IP: *.hstl5.put.poznan.pl 29.04.08, 13:23
                      Jak zadałbym Ci test ze znajomości Excela (powiedzmy funkcje finansowe) to idę o
                      zakład, że miałbyś problem.
                      • Gość: guest Re: Nauka korzystania z MSOffice na studiach wyżs IP: *.ghnet.pl 01.05.08, 21:33
                        Excel? po co on komu, gdy istnieją bazy danych i jest SQL. Prawda jest taka, ze
                        same z tym Excelem problemy.
                  • Gość: gujk ??? IP: *.chello.pl 26.04.08, 09:27
                    Access niepotrzebny? No to się pochwal na rozmowie, że Access to taki wymysł, którego nie ma sensu się uczyć.
                    Excel wiadomo - podstawa.
                    Ale PowerPoint nie jest często wykorzystywany? No nie we wszystkich miejscach ale są firmy/posady, w których bez PP nie przeżyjesz.

                    Trochę śmieszne te Twoje żale.
                    Ja teraz kończę studia, na studiach miałem Office'a - to znaczy już bardziej zaawansowane rzeczy.
                    Ale już wcześniej to umiałem - w LO sam się uczyłem. Na rynku jest mnóstwo dobrych książek-poradników. Dla chcącego nic trudnego.
                    Jeśli będziemy tak narzekać to niedługo trzeba będzie wsprowadzić naukę pisania na klawiaturze bo może ktoś stwierdzi, ze go nie nauczyli szybko pisać.


                    I tutaj jest właśnie istotna kwestia - jeśli ktoś jest zaradny i umie się czegoś nowego uczyć to bezrobotnym na pewno nie będzie.Ale na rynku są też takie osoby, które wymagają podania wszystkiego na tacy. I nie dziwi mnie, że potem takie jednostki powiększają grono bezrobotnych.


                    A programy graficzne - no cóż albo jest się w tym amatorem albo profesjalistą. Aby profesjonalnie to robić to trzeba długo w tym siedzieć i wiele się uczyć.
                    Do amatorskiej wiedzy niewiele potrzeba - ponownie dobra książka i kilka weekendów przed komputerem.
                    • em_obywatel MS Office buahahahaha ROTFL 26.04.08, 11:56
                      Znajomość MS Office jest wymagana dla sekretarek i asystentek. Znajomość samego
                      MS Office nie wystarczy, MS Office to tylko narzędzie jak każde inne. Tak samo
                      jak np. Matlab z toolboxem do statystyki.
                      Studia mają nauczyć kilku rzeczy:
                      1. Logicznego myślenia i rozwiązywania praktycznych problemów.
                      2. Zdobywania wiedzy.
                      3. Wykorzystywania wiedzy w praktyce.
                      4. Kreatywności w rozwiązywaniu problemów.
                      • Gość: G Re: MS Office buahahahaha ROTFL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 11:41
                        Na studiach powinni jeszcze uczyc odpowiedniego uzywania olowka i
                        prowadzic szybki kurs obslugi dlugopisa. Do lamusa powoli odchodza
                        takie kierunki jak uzupelnianie piora wiecznego :) Ludzie tego
                        oczekujecie od studiow ...

                        :D
                        • Gość: loth Re: MS Office buahahahaha ROTFL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.08, 15:45
                          inżyniera polega na rozwiązywaniu problemów.. a wszytkie umiejetnośći to tylko
                          narzędzia..
                          niwiam jak tam w przypadku licencjatów i magistrów po licencjacie..
                          bo magister po inżynierze to i tak inżynierr...
                      • Gość: Piper Re: MS Office buahahahaha ROTFL IP: *.aster.net.pl 28.04.08, 23:40
                        > Studia mają nauczyć kilku rzeczy:
                        > 1. Logicznego myślenia i rozwiązywania praktycznych problemów.
                        > 2. Zdobywania wiedzy.
                        > 3. Wykorzystywania wiedzy w praktyce.
                        > 4. Kreatywności w rozwiązywaniu problemów.

                        A ile uczelni tego uczy?
                        • adas313 Re: MS Office buahahahaha ROTFL 29.04.08, 00:19
                          Np. niektóre politechniki.
                    • adas313 Re: ??? 29.04.08, 00:20
                      > Access niepotrzebny?

                      Pewnie. Są lepsze bazy danych ;o)

                      > Do amatorskiej wiedzy niewiele potrzeba - ponownie dobra książka i
                      > kilka weekendów przed komputerem.

                      Albo i mniej.
                  • Gość: hehehehe Re: Co za mydlenie oczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.08, 19:56
                    Gość portalu: Ina napisał(a):

                    > Myślę, że przede wszystkim brak jest zajęć na studiach z obsługi
                    programów
                    > komputerowych,gdzie MS OFFICE to podstawa w każdej instytucji czy
                    firmie prywat
                    > nej.


                    No tak, bo samemu trudno sie tego nauczyc, buhahahahahahahahaha,
                    hahahaha,
                    hehehehehe
                  • Gość: a Re: Co za mydlenie oczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.08, 11:56
                    Gość portalu: Ina napisał(a):

                    > Myślę, że przede wszystkim brak jest zajęć na studiach z obsługi programów
                    > komputerowych,gdzie MS OFFICE to podstawa w każdej instytucji czy firmie prywat
                    > nej.
                    > Na licencjacie osobiście miałam zaliczenie z Accsessa, z którego kompletnie
                    > nigdzie nie korzystam i do niczego nie jest mi potrzebny. Siłą rzeczy juz nawet
                    > nie pamiętam o co chodzi.
                    > Natomiast chętniej uczyłabym sie Excela, który jest standardowym programem,
                    > wymaganym właściwie wszędzie.
                    > Kolejne to programy graficzne - kompletny brak. Miałam za to zaliczenie z Power
                    > Pointa, który też umówmy sie nie jest tak bardzo często wykorzystywany.
                    > Uważam,że na to najbardziej uczelnie prywatne powinny zrwócic uwagę.



                    Wiesz gdybys umiala stosowac naprawde accesa to zobaczylabys ze do wiekszosci
                    zadan nadaje sie lepiej niz exel bo zwykle pracuje sie na bazach danych. chyba
                    ze jestes ksiegowa.
                    a power point to uniwersalne narzedzie. niemal w kazdej instytucji jak chcesz
                    przedstawic jakis projekt musisz uzyc power pointa.
                    akurat te dwa programy sa niezbedne w codziennej pracy.
                    chociaz nie powiem exel tez sie przydaje czasami.
                    ja bym sie cieszyla gdyby na studiach byly zajecia z offica (calego, lacznie z
                    accesem i pp) :)
              • Gość: k Re: Co za mydlenie oczu IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.08, 18:40
                Gość portalu: kowianeczka napisał(a):

                > Jakby uczelnie wyższe miały uczyć zgodnie z oczekiwaniami pracodawców, to więks
                > zość wykładów musiałaby mieć temat: Jak zostać dobrym akwizytorem? Jak skuteczn
                > ie wlepić klientowi towar?

                Od tego jest marketing..
              • Gość: JB Re: Co za mydlenie oczu IP: *.acn.waw.pl 29.04.08, 02:31
                Aby zostać magistrem informatyki na politechnice, trzeba sięuczyć
                analizy matematycznej, teorii obwodów i innych głupot zupełnie
                zbędnych w pracy programisty... a póxniej brakuje miejca na wykłady
                z inzynierii oprogramowania... w efekcie taki magister zna tylko
                podstawy programowania i na rynku pracy nie ma szans z kimś, kto
                zamiast studiować pracował i uczył się w między czaise w internecie.
                • Gość: lechdor Re: Co za mydlenie oczu IP: *.globalconnect.pl 29.04.08, 10:00
                  Co do analizy matematycznej - bredzisz waszmość
            • Gość: ALA bzdura................. IP: *.gprs.plus.pl 24.04.08, 21:04
              CO ZA BZDURY!!! Prywatne wcale nie znaczy gorsze!!! Niejedna szkoła
              prywatna przewyższa te państwowe poziomem nauczania, programem
              bardziej dostosowanym do rynku pracy i realiów zawodowych - tak już
              mówią nawet wykładowcy. Ja studiuje na AE w Katowicach, ich
              podstawowym argumentem w przyciąganiu kandydtów jest to, że są
              uczelnią państwową. Sam ten fakt im wystarczy żby uważać się za
              uczelnie z renomą, śmieszne! Poziom i treść zajęć wołają czasem o
              pomstę do nieba! A w przeciwieństwie do państwowych, uczelnie
              prywatne, ponieważ mają pod górkę (m.in. przez takie stereotypy jak
              te powyżej) muszą starać się i konkurować, ulepszać program i ofertę
              edukacyjną. Czasem są naprawdę LEPSZE!
              • Gość: a Re: bzdura................. IP: *.chello.pl 26.04.08, 09:17
                Uczelnia to jedno, student to drugie.

                Moj kolega nieraz pisze prace dyplomowe. Glownie studenci szkol prywatnych. Nieraz mi opowiada jakich to idiotow spotyka. I niby takie te szkoly dobre ale wielu studentow ma pusto w glowie.
                Uwazaja, ze skoro placa to moga wszystko. Wiec i placa za place dyplomowe albo podejscie za nich do egzaminu.
                • Gość: masa Re: bzdura................. IP: 80.54.10.* 26.04.08, 11:47
                  ALU - przenieś się na prywatną. Po co tracić czas na państwowej?
                • Gość: ALA Re: bzdura................. IP: *.gprs.plus.pl 27.04.08, 16:22
                  U nas na AE też są takie osoby. Nie chodzą na zajęcia, olewają naukę
                  i płacą 1000 zł za napisanie pracy żeby się nie przemęczać. To wcale
                  nie domena wyłącznie szkół prywatnych, niestety to mit!
                  Ja studiuję na AE bo niestety większość pracodawców myśli
                  stereotypowo, tak jak wy i uważąją szkoły prywatne za gorsze, a wiem
                  od znajomych i - o dziwo od innych wykładowców naszej uczelni!!!!-
                  że w niektórych prywatnych uczelniach jest naprawdę ciężko a i
                  programy bardziej nowoczesne i dostosowane do rynku pracy.
                • adas313 Re: bzdura................. 29.04.08, 00:23
                  Zależy czego się od studiów oczekuje.

                  Tróję w szkole prywatnej dostanie każdy głupi. Ale piątkowi absolwenci
                  prawdopodobnie w niczym nie ustępują tym z państwowych.

                  W końcu i tu i tu zajęcia prowadzą ci sami ludzie ;o)
              • wymiatator1 A są prywatne uczelnie techniczne? 26.04.08, 16:27

                • Gość: ... Re: A są prywatne uczelnie techniczne? IP: *.gprs.plus.pl 27.04.08, 16:29
                  Są. Np. Wyzsza Szkola Techniczna.
              • Gość: olo Re: bzdura...........nie to prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 12:06
                90% prywatnych - przykład Białystok 100% to maszynki do wyciągania kasy od
                głupich dzieciaków, absolwenci - dno w pełnym słowa znaczeniu i to jest tragedia
                że takie szkoły mogą działać...
                • Gość: ... uczelnie państwowe od zaocznych też zdzierają !!! IP: 217.98.90.* 28.04.08, 13:16
                  TAK, to prawda, prywatne szkoly skubią ludzi jak tylko mogą, ale te
                  państwowe od studentów zaocznych też wyciągają ile się da! Może
                  kiedyś tak nie było ale teraz to się niestety zrównało, np. AE -
                  najdroższa uczelnia w mieście, droższa od prywatnych! płacisz za
                  poprawki, dodatkowe terminy zaliczeń, powtarzanie semestru,
                  wznowienie studiów (za to nawet kilkaset zł opłaty!), wyznaczają
                  różnice programowe nawet jeśli miałeś już dany przedmiot (bo różnice
                  też oczywiście płatne). za WSZYSTKO.

                  Widać ze nie znasz wielu studentów prywatnych uczelni skoro dla
                  ciebie to "dno". ja znam kilku i mam zupełnie inne zdanie.

              • Gość: agnieszka1234 Re: bzdura................. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.08, 13:41
                Prywatne uczelnie...hmm, spojrzmy prawdzie w oczy...sa to szkoły,
                gdzie mozesz bez zadnych problemów, bez zadnej wiedzy, oczywiscie za
                pieniadze, bo jakze inaczej, zdobyc "tytuł":p..Studenci ciesza sie,
                bo zaliczenia nie wymagaja od nich wiekszego wysiłku, no przeciez
                skoro płacisz to wymagasz;p hehe
            • Gość: Piper Re: Co za mydlenie oczu IP: *.aster.net.pl 28.04.08, 23:30
              A uważasz, że państwowe szkoły z TOP10 uczą praktyki i pracy zawodowej?
              Chyba jednak nie, po prostu wybierają sobie dobrych studentów, a ci jakoś sobie
              radzą mimo rzucania im kłód pod nogi przez uczelnie...
            • Gość: JB Re: Co za mydlenie oczu IP: *.acn.waw.pl 29.04.08, 02:25
              Pracodawcy oceniają kandydatów n apodstawie rozmów i testów... a to
              czy mają dyplom czy nie ma znaczenie drógorzędne... no chyba, że
              firma startuje w przetargach rządowych... wówczas musi mieć
              wykształconą kadrę... i ta wykształcona kadra planuje nasze
              autostrady.
          • Gość: NiedoszłyAbsolwent Re: Co za mydlenie oczu IP: *.gprs.plus.pl 26.04.08, 09:25
            Najlepiej założyć własną działaność. Nigdzie nie zarobisz tyle ile u
            sibie
            • Gość: Op Re: Co za mydlenie oczu IP: *.chello.pl 26.04.08, 09:30
              Albo nigdy nie stracisz tyle co u siebie.

              Własna dzialalność to też ciężki kawałek chleba. Nie każdy to potrafi.
              Gdyby to było takie proste i zarobki wspaniałe to nikt by na posadzie nie siedział.
              Znam parę przypadków takich osób, które ciągle powtarzały, że tylko własna działalność!! No i teraz pracują na zwykłej posadzie bo interes nie wypalił i nawet trzeba długi spłacać.

              Jesteś obrotny, zaradny, masz dobry pomysł i umiesz to zrealizować to wejdź w to. Ale takich osób nie jest dużo.
        • fraps Re: Co za mydlenie oczu 26.04.08, 09:52
          Patrz moj post nizej. A co do bezrobotnych ekonomistow, to nie pierwszy raz czytam na ich temat na Gazecie
      • markus.kembi Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 23.04.08, 16:49
        Wreszcie jakiś rzeczowy artykuł, a nie, jak dotychczas, powtarzanie komunałów, że "brakuje rąk do pracy".


        > Brakuje szwaczek, krawcowych, mechaników, budowlańców.
        > To kuriozalna sytuacja! W mediach przez długi czas
        > przedstawiano absolwentów zawodówek i techników jako
        > nieudaczników. Sugerowano, że lepiej iść do ogólniaka,
        > a potem skończyć studia. Łatwo i radośnie przejęła te
        > poglądy tzw. opinia publiczna. W ten oto sposób, jak wieszczą
        > fataliści, Polska stanie się krajem ludzi z dyplomami,
        > niby wykształconych, ale sfrustrowanych, bez kompetencji
        > i motywacji do pracy.

        Otóż to. Gdy jeszcze chodziłem do szkoły, rodzice mnie straszyli "musisz się uczyć, skończyć studia, bo inaczej pójdziesz do łopaty albo ganiać z workami z cementem". A dzisiaj nie latam z workami, (zresztą mam chory kręgosłup), a gdziekolwiek kandyduję do pracy, mam kilkudziesięciu albo i więcej kontrkandydatów na jedno miejsce.


        > Winą za produkcję bezrobotnych obarczają władzę,
        > która opodatkowuje pracę jak towar luksusowy - za
        > zatrudnionego pracownika pracodawca musi płacić olbrzymi
        > podatek, prawie 80 proc. wysokości wynagrodzenia zatrudnionego.

        Otóż to. Ludzie psioczą na tzw. podatek Belki (czyli płacony tylko przez najbogatszych, to jest rentierów i inwestorów giełdowych, a więc ludzi, którzy mogliby stworzyć nowe miejsca pracy, ale im się to nie opłaca), chociaż sami nie wiedzą, co to dokładnie jest, a tymczasem jest to podatek, który obciąża kapitał, a nie pracę. Jeśli ciężar utrzymania ogromnego, socjalistycznego budżetu ma spoczywać głównie na podatkach obciążających pracę, to nie dziwię się, że nie opłaca się zatrudniać młodych, niedoświadczonych ludzi i do tego jeszcze inwestować w ich szkolenie. Jedyna nadzieja w reformie ubezpieczeń społecznych, ale tego ja już chyba nie dożyję, może dożyją wnuki niektórych forumowiczów.
        • dcio Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 23.04.08, 20:00
          ja zaluje ze nie poszlem do budowlanki tylko na studia, przed czymn innych
          przestrzegam
          • Gość: feri Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.chello.pl 23.04.08, 20:16
            tylko że ludzie dzisiaj nie zrozumieją .. są przekonani że uzyskując
            tytuł mgr będą dyrektorami , kadrą zarządzającą ze świetnymi
            zarobkami . w rzeczywistości skazując sie na długie lata bezrobocia
            az w koncu na prace za głodowe stawki typu 1400 brutto z wielkiej
            łaski i na rozmowie walka- 70 kontrkandydatów też po politologii ,
            historii ,marketingu (np).
            • Gość: Moni Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: 64.254.235.* 28.04.08, 21:43
              No wlasnie, to byl jakis glupi tok myslenia...ja po podstawowce
              chcialam isc do technikum gastronomicznego, bo uwielbiam gotowac.
              Niestety moi rodzice nie zgodzili sie i zapedzili mnie do ogolniaka,
              bo przeciez po ogolniaku latwiej bedzie mi sie dostac na studia i
              tego typu pierdoly...no i dostalam sie na studia, ktore potem
              porzucilam, by wyjechac do Kanady.Wywnioskowalam, ze lepiej mi
              bedzie wyjechac niz byc bezrobotnym magistrem. Jeszcze podczas
              studiow w Polsce staralam sie o prace na pol etatu w sklepie
              obuwniczym i powiedziano mi, ze oni potrzebuja tylko zwyklego
              sprzedawcy.....Magistrem ciagle nie jestem, mam tylko bachelor
              degree, ale przynajmniej mam dobra prace....Czasem to ambicje
              naszych rodzicow wyrzadzaja nam wiecej krzywdy niz pozytku. Moi byli
              po zawodowce i poprzez pchanie mnie na sile gdzie ja nie chcialam,
              chyba probowali sami siebie dowartosciowac czy jakos tam, sama nie
              wiem...
          • dcio Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 23.04.08, 20:17
            a propo 20 lat temu 3% absolwentow podstawowki wybieralo sie na studia, dzis
            80%. Rozmawialem na ten temat z dunczykiem i tam magistrowie ekonomii ,
            psychologii , zarzadzania rozkladaja towar na pulkach w hipermarketach bo do
            niczego wiecej sie nie nadaja.
            • Gość: je Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.08, 20:28
              dcio
              - co to jest "a propo"?
              - co to są "pUlki" w hipermarketach?
              Jakie trzeba mieć wykształcenie żeby tak pisać?
              • Gość: Gość Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: 87.116.247.* 23.04.08, 22:14
                Pewnie koleś sam jest takim magistrem od siedmiu boleści, co robi w
                pisaniu błąd za błędem.Można powiedzieć,iż "przyganiał kocioł
                garnkowi".
                • dcio Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 23.04.08, 22:21
                  od 5 lat mam prace tylko dorywcza oczewiscie nie w zawodzie i na umowe zlecenie,
                  dzielo, czy na czarno .

                  to jak czlowiek macha lopata przez 12 godz dziennie to moze zapomniec o ortografii.


                  Pozdrawiam kandydatow na studia :)
                  • Gość: leoooo Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.chello.pl 23.04.08, 22:56
                    w naszej bananowej republice praca jest dziedziczna przechodzi z
                    ojca na syna . z wójka na szwagra itd . te wszystkie papiery są po
                    to żeby nabijać kase pewnym kliką profesorów i doktorów ,którzy to
                    otwierają jedną szkołe za drugą . Otwieram pierwszĄ lepszą gazete a
                    tam na pół strony reklama i takie bzdury : studiuj już teraz
                    historie powszechną!!! wielka szansa kariery !!praktyki w
                    miedzynarodowym środowisku(może chodziło im o windows)2 pierwsze
                    semestry gratis!!! NÓŻ SIĘ W KIESZENI OTWIERA JE...NI TERORYŚCI!!!
                    • Gość: noxxxman Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 23:29
                      A tam narzekacie, wykształcenie bardzo poszerza horyzonty i sprawia że jesteśmy
                      osobami elastycznymi, szybko przyswajającymi nową wiedzę, umiejącymi
                      błyskotliwie myśleć i poszukiwać informacji w związku z tym jeśli ktoś jest
                      zaradny na pewno sobie poradzi, trzeba być upartym i dążyć do celu. Ja nie
                      żałuję że studiowałem 2 kierunki humanistyczne - bardzo dużo mi dały i jestem
                      pewien że w długim okresie czasu to zaowocuje. Jestem też przekonany że to ja za
                      10 lat będę miał bardzo dobrą pensję i szerokie perspektywy rozwoju kariery zaś
                      ci wszyscy fiozole będą w tym samym miejscu co 10 lat wcześniej z brakiem
                      perspektyw rozwoju. Oczywiście wszystko zależy tak naprawdę od jednostki, jej
                      siły przebicia, ambicji, zapału itd. Ale generalnie ludzie z wykształceniem mają
                      o wiele większe szanse rozwoju kariery niż ludzie bez wykształcenia w długiej
                      perspektywie czasu. Studia należy potraktować jako inwestycje w siebie a ktoś
                      kto zna podstawy inwestowania wie że na zyski czeka się nieraz latami.

                      Myślicie że na zachodzie jest lepiej?? W takiej Francji np mająod zatrzęsienia
                      socjologów, psychologów, politologów, historyków sztuki i taki sam problem jak u
                      nas. Wszystko kwestia indywidualnej zdolności funkcjonowania w świecie. Wiadomo
                      że ciężko jest ale trzeba być twardym :). Pozdrawiam wszystkich humanistów:)
                      • Gość: TTF Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.acn.waw.pl 24.04.08, 07:33
                        Ciekawe czy tam mlodzi z wyzszym pracuja jak u nas czesto za niecale
                        400euro miesiecznie :)

                        > Myślicie że na zachodzie jest lepiej?? W takiej Francji np mająod
                        zatrzęsienia
                        > socjologów, psychologów, politologów, historyków sztuki i taki sam
                        problem jak
                        > u
                        • Gość: M. Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.ksi-system.net 25.04.08, 16:57
                          porównując średnie zarobki - tak, pracują za odpowiednik naszych 1200-1500pln. przecież nie można porównywać zarobków w poszczególnych krajach po prostu ich przeliczając na odpowiednią walutę... Zastanów się.

                          Uprzedzając - niczego nie pisałem o kosztach życia. Nad tym też się prosze zastanowić przy ewentualnej odpowiedzi.
                          • Gość: TTF Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.acn.waw.pl 04.05.08, 16:12
                            > przecież nie można porównywać zarobków w poszczególnych krajach po prostu ich przeliczając na odpowiednią walutę...

                            Dlaczego to niby? Koszty zycia ogolnie rzecz biorac juz sie wyrownaly (zarcie, wynajem mieszkania, oplaty, paliwo itp). Z tego co wiem to znacznie drozsze sa ceny kupna domow/mieszkan.
                            W Anglii w MCDonald placili ok 5-6tys przeliczeniu na zlotowki (przelicznik i stan sprzed roku).
                            Moja znajoma (25lat), ktora tam byla na stanowisku kadrowej z narzeczonym (inzynier IT) z malym stazem, wynajmujac mieszkanie i zyjac na normalnym standardzie odkladali razem ok 5tys zl.
                            W GW reklamuja sie ze do ochrony potrzebuja chlopaczkow bez zadnego doswaiadczenia za 6funtow/h. Nie wierze wiec w prace za 400euro po studiach dla tubylcow...
                            Moze ktos jeszcze sie podzieli uwagami co do wynagrodzen i kosztow zycia?
                        • Gość: Janek Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.chello.pl 26.04.08, 09:37
                          Gratuluję myślenia.
                          Nawet człowiek po podstawówce powinien rozumieć, że 400Euro we Francji i w Polsce to nie jest to samo.
                          • lukasz2983 Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 12:44
                            Fakt. W Polsce jest drozej i za 400 euro idzie zdechnac. We francji tez pewnie za tyle idzie zdechnac ale przynajmniej mozna sie opic tanim a dobrym winem przed smiercia.
                            • Gość: M. Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.ksi-system.net 26.04.08, 14:40
                              Dlatego może lepiej zamiast pić te tanie przenieś się do Francji i za 400E pij droższe. Zanim wyjedziesz napisz jeszcze kto taki "idzie zdechnac".
                        • Gość: Kika Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.04.08, 15:49
                          Noz sie otwiera na takie teksty: czy na zachodzie mlodzi z wyzszym
                          wyksztalceniem ter pracuja za 400 Eur...
                          Tak czasami pracuja za 200, albo wcale. Zrozumcie polskie natury,ze
                          3-4 lata bujania na studiach to zaden gwarant na cale zycie. Dobrze
                          zarabia ten co pracuje w dobrze platnym zawodzie, jest dobry (
                          lepszy od innych) i umie sie przebic. wogole na zachodze nie ma
                          takiej klasyfikacji jak wyzsze wyksztalcenie czy srednie
                          wyksztalcenie. Jest poprostu wykonywany zawod, a do opanowania
                          takiego prowadza rozne, bardzo rozne drogi...
                          • Gość: TTF Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.acn.waw.pl 04.05.08, 16:22
                            Kolezanko o czym Ty piszesz?! Ja nie twierdze, ze bezposrednio po studiach ktos powinien dobrze zarabiac. Nawet uwazam, ze to byloby demoralizujace.
                            Ja mowie o GODNEJ placy dla absolwenta uczelni wyzszej, takiej, ze nie stac na GODNE acz skromne samodzielne zycie. W W-wie to kwota rzedu 2.0 - 2.5tys na reke.

                            Co do zarobkow na zachodzie to podam 2 przyklady:
                            Kierowca autobusu miejskiego (praca o ktorej dosc glosno bylo 1-2 lata temu, oficjalnie zalatwiana przez brytyjski rzad) dostaje na wejsciu 8tys zl - wystraczy prawko, i srednie
                            Konwojent w Niemczech tyle samo. - licencja i srednie.
                      • fraps Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 10:00
                        Mam wrazenie, studia humanistyczne byly dla Ciebie rodzajem hobby.
                        "szybko przyswajającymi nową wiedzę, umiejącymi błyskotliwie myśleć i poszukiwać informacji w związku z tym jeśli ktoś jest zaradny na pewno sobie poradzi, trzeba być upartym i dążyć do celu. "
                        Mysle, ze takim czlowiekiem sie jest, albo i nie, studia nie maja nic do rzeczy, a w pierwszym przypadku spokojnie mozna sobie poradzic w zyciu bez nich :)
                      • Gość: bambi7 Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.csk.pl 29.04.08, 11:09
                        pamiętaj, że kto ma szerokie horyzonty, ten ma wąskie perspektywy
                • Gość: Alfred Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.aster.pl 27.04.08, 11:11
                  Jeżeli na temat pracy masz tylko do zaoferowania ortografię - to odrobinę za
                  mało, zwłaszcza w podstawowym temacie!
            • Gość: Atk Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.chello.pl 23.04.08, 23:23
              W Polsce też rozkładają ;(
              Jednak, w przeciwieństwie do Danii, u nas w hipermarketach można
              spotkać też całkiem sporo inżynierów, techników i innych "bardzo
              potrzebnych firmom pracowników".
              Tak na prawdę firmy szukają przeważnie akwizytorów i tanią siłę
              roboczą (kilku produkuje na licencji, reszta próbuje to sprzedać).
              • Gość: Alfred Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.aster.pl 24.04.08, 08:25
                Sądzę że Twoja ocena sytuacji jest najlepsza !
          • Gość: chichot historii Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: 137.204.203.* 26.04.08, 19:37
            moze rzeczywiscie szkoda, ze "poszles" na studia. Trzeba bylo do budowlanki.
            Mentalnie nie odstajesz od poziomu "budowlanki".
          • Gość: ania Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.pp.htv.fi 26.04.08, 20:47
            No szkoda, ze POSZLES na studia...
      • Gość: Manieck Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los.. IP: 195.75.207.* 24.04.08, 08:59
        .. zadajcie sobie pytanie: czego sie nauczyliscie w ciagu 5 lat
        studiowania? ile daliscie z siebie zeby po studiach znalezc dobra
        prace? co umiecie tak naprawde robic po waszych studiach? jakie
        staze odbyliscie?

        narzekac to kazdy potrafi, a robic i uczyc sie nie ma kto

        ps. studiowalem na AE w krakowie i juz na 4 roku na wyklady chodzilo
        po kilka osob bo przynajmniej polowa potoku juz miala umowy o prace
        w calkiem fajnych firmach

        pozdrawiam
        • Gość: aron Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los. IP: *.lublin.enterpol.pl 24.04.08, 11:46
          trzeba opodatkować studentów np. akcyzą ( tak powiedzmy na początek
          500 zl miesięcznie)
        • Gość: Anna Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los. IP: *.ramtel.pl 24.04.08, 16:16
          Na 4 i 5 roku, a nawet na 3 mieli pracę. Ja też. Dopóki się nie obroniłam, bo
          wtedy firma musiała za mnie zacząć płacić ZUS i nagle po ponad 2 latach pracy
          przestałam być potrzebna (chyba, że zgodziłabym się pracować na czarno). Na moje
          miejsce przyjęli kolejną dziewczynę z czwartego roku...

          Mam 6 lat doświadczenia i podpiszę się pod tym, co jest w artykule. Nie jest
          łatwo, jest nawet bardzo trudno. Ale dlaczego - to przebija z tego artykułu i z
          innego, z dzisiaj. Jestem kobietą, a te niechętne przyjmuje się do pracy. Tu też
          - wszystkie opisane przypadki do kobiety. Niestety...

          Łatwiej jest na freelancerce, choć i tu zdarza się, że zlecenie dostaje facet,
          bo ja mam ponoć za małe doświadczenie, a przegrywam z gościem, który ma
          doświadczenie o miesiąc większe... Śmiech na sali. Ale nie można się poddawać,
          trzeba walczyć o swoje. I mieć nadzieję, że za parenaście lat pewne sprawy się
          jednak unormują i będzie lepiej...
        • Gość: paula Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los. IP: *.net128.okay.pl 24.04.08, 19:38
          heheh ja własnie jestem na 4-tym roku dzienne tez na AE w KRK i tez
          pracuję za całkiem ładne pieniązki. Dodam, ze jak wysłałam CV to po
          tygodniu musiałam wybierać między 4-rema ofertami pracy. Dodam, ze
          praca w zawodzie (analityk/controllingowiec), na roku pracuje mniej
          wiecej 50% osób, z czego jakieś 50% w zawodzie zgodnym z kierunkiem
          studiów, a pozostałe 50% w zawodach zbliżonych do zawodu wyuczonego
          (działy sprzedaży, handlowe, kadry, 2-osoby jako programiści, jeden
          koleś w dziale technicznym, sa tez dzinnikarze). Tak wiec w KRK
          raczej optymistycznie jesli chodzi o ekonomie i jakos nie chce mi
          sie wierzyc w to co mowia o bezrobociu. Zreszta jak widać u mnie
          ludzie bardzo elastycznii i w różnych dziedzinach sobie radza, tak
          wiec uczelnia chyba czegos jednak uczy :)
          • Gość: Gość Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los. IP: 87.116.247.* 25.04.08, 07:18
            Koleżanko jesteś bardzo młoda,jeszcze nie ukończyłaś studiów.Możemy
            pogadać jak ukończysz 35 rok życia,zobaczymy czy wtedy też będziesz
            tryskać optymizmem.Uwierz mi, wtedy zaczynają się pierwsze,poważne
            schody na rynku pracy.Nie jest to regułą,ale zwolnienia w tym wieku
            nie należą do rzadkości.
          • Gość: moe Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los. IP: *.homenett.pl 26.04.08, 11:26
            > praca w zawodzie (analityk/controllingowiec), na roku pracuje mniej
            > wiecej 50% osób, z czego jakieś 50% w zawodzie zgodnym z kierunkiem
            > studiów, a pozostałe 50% w zawodach zbliżonych do zawodu wyuczonego
            > (działy sprzedaży, handlowe, kadry, 2-osoby jako programiści, jeden
            > koleś w dziale technicznym, sa tez dzinnikarze). T

            Zajebisty rozrzut możliwości,brakuje pilota oblatywacza
          • Gość: aa Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 00:05
            Jakbym był pracodawcą, to też chętnie zatrudniałbym studentów. Życzę
            Ci serdecznie, żeby po dyplomie nie zaczęły się schody, bo trzeba Ci
            będzie wtedy dać prawdziwą umowę i zacząć płacić ZUS.
        • Gość: a Re: zanim zaczniecie narzekac na swoj biedny los. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.08, 13:30
          wiekszosc studentów pracuje i to nie wazne czy panstwowek czy prywatnych. taki
          rynek i tyle.

          i uwazam ze studia daja duzo. przede wszystkim mozliwosc wyboru. bo po studiach
          moge tachac worki z piaskiem, ale moge tez objac stanowisko kierownicze czy
          specjalistyczne.

          a zawodowki to naprawde przezytek... sa malo elastyczne. jak juz szkola jest i
          sa w niej etaty to jest nie do ruszenia i tak, kiedy nikt nie potrzebuje w
          rejonie np. technikow obrobki czegos tam, produkuje sie absolwentow obrobki
          przez nastepne 10 lat. przyszli bezrobotni... dopiero kiedy sami uczniowie
          decyduja sie przestac uczeszczac do takiej szkoly pojawia sie szansa na zmiane.

          do tego zawodowka to tez sa 3 lata nauki (kawal czasu) a mozna te wiedze zdobyc
          na kursach (znacznie krótszych)

          teraz zaden zawod nie jest "na cale zycie". rynek zmienia sie zbyt szybko.

          pracuje z osobami bezrobotnymi. 60% moich klientów to absolwenci zawodowek. to
          do mnie przemawia silniej niz pianie ze teraz to by sie szewc przydal. szewcem
          mozna zostac na kilka sposobow, a zawodowka to najgorszy.
      • Gość: corgan bezrobotne w wyższym wykszt. to głównie kobiety IP: *.chello.pl 26.04.08, 02:18
        wg. ostatnich danych GUS z IV kw. 2007 mamy:

        1. 168tys. bezrobotnych z wyższym wykształceniem z czego
        - 55tys to faceci
        - 113tys to kobiety

        2. 163tys. bezr. z wykształceniem średnim ogólnokształcacym z czego
        - 48tys. facetów
        - 114tys. kobiet

        3. 318tys. bezrobotnych z wykształceniem średnim zawodowym ale tutaj
        proporcję sa już zdrowe czyli prawie 50/50
        - 160tys. facetów
        - 158tys. kobiet

        W kategorii "bierny zawodowo" proporcje są mniej więcej podobne - na
        1 biernego zawodowego faceta przypadają 2 bierne zawodowo kobiety.
        Mówimy o grupie z wyższym wykształceniem i średnim zawodowym i
        ogólnokształcącym.
        • Gość: logik Re: bezrobotne w wyższym wykszt. to głównie kobie IP: 212.160.172.* 28.04.08, 12:45

          ięcej kobiet ma wyższe wykształcenie i średnie, a mężczyźni częściej
          mają zawodowe
      • muszek0 Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 05:48
        no nieźle, artykuł ma wymowę 'dlaczego tak sie dzieje, że ludzie z
        wyzszym wykszatłceniem nie mają pracy'. a później na spokojnie opis
        osoby, która zawodowo klepie prace magisterskie za odpowiednim
        wynagrodzeniem.

        :)))))))))
        • fraps Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 09:59
          Heheh, nie zwrocilem na to uwagi, faktycznie, wymowne :-)
      • Gość: myszek po politechnice nie ma bezrobotnych IP: *.ds.pg.gda.pl 26.04.08, 09:15
        nie znam nikogo bezrobotnego po studiach technicznych. Za to po humanistycznych studiach po z paroma wyjątkami nie znam nikogo kto załapał pracę w zawodzie. Ludzie myślcie zanim wybierzecie studia! Pedagogika, europeistyka, politologia, historia, polinistyka to naprawdę kierunki po których może 1% bedzie pracował w zawodzie. Reszta będzie musiała szukac pracy na zmywaku w Londynie, bo w Polsce naprawde nikt nie chce przemądrzałego magistra który nic nie umie.
        • wymiatator1 Re: po politechnice nie ma bezrobotnych 26.04.08, 16:30
          No właśnie! Ja jeszcze nie skończyłem studiów (mechanika) a już pracuję w
          zawodzie, w bardzo dobrym biurze konstrukcyjnym, którego dziełami wielu z Was
          jeździ (autobusy).
        • Gość: kat Re: po politechnice nie ma bezrobotnych IP: *.acn.waw.pl 28.04.08, 12:49
          Trendy na rynku pracy tez sie zmieniaja, obecna sytuacja jest inna od tej przed
          5-10 lat, a za kolejne 5-10 tez sie zapewne zmieni. Pare lat temu brakowało
          ekonomistów i marketingowców, teraz jest ich za dużo. Nadal jeszcze brakuje
          informatyków, ale kształci sie ich coraz więcej, kto wie, czy każdy z nich za 10
          lat będzie tak rozchwytywany jak teraz. Do niedawna ansolwenci budownictwa
          lądowali na bezrobociu - teraz firmy biją sie o nich. Znajomy inżynier
          elektronik pracował trzy lat jako sprzedawca telefonów, dopiero od niedawna w
          zawodzie. Ja swoje studia wybierałam 10 lat temu, wtedy przyszłościowa wydawała
          się socjologia, prawo, psychologia. Obecnie dobre prognozy ma turystyka,
          pedagogika, praca socjalna - humanistyczne kierunki, ale niech mi ktos powie, że
          nie będzie na nie popytu?
          Co do inżynierów - faktycznie, ostatnio trwał boom, chociaz pewna firma
          hiszpańska, która brała od nas budowlańców juz odwołała dwa projekty, bo budowy
          stają. Więc kto wie, może trend znów sie odwróci.
          • Gość: bsh Re: po politechnice nie ma bezrobotnych IP: *.hstl5.put.poznan.pl 29.04.08, 13:53
            odwołała roboty bo pieniądze się skończyły albo ekonomiści coś źle policzyli.
            Na inżynierów nowoczesnych technologii i "twardych" kierunków zawsze będzie
            popyt, bo zawsze będą samochody, komputery, domy, drogi - różnić się będą
            sposoby ich wytwarzania ;)
      • damianbsc Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 09:49
        W RP nigdy nie bedzie normalnie. CO z tego, ze z 'kanakpek' odejdzie po 3ch
        miesiacach? Przeciez przeszkolenia nastepnego magistra to tylko kilka godzin w
        takiej pracy.
      • Gość: Alinka to wszystko jest troche dziwne.. IP: *.tr0.sth3.prqinet.net 26.04.08, 09:53
        wezmy np mojego znajomego...skonczyl technologie zywienia na Akademii
        Ekonomicznej, specjalizacja zarządzanie jakościa... zaraz po studiach pracowal
        przez 3 lata w dużej firmie produkcyjnej na stanowisku specjalisty ds. jakosci
        ... ma certyfikaty auditora jakosci na normy ISO serii 9000 oraz 14000 a także
        na HACCP, za sobą wdrożenia wszystkich tych systemów. Firma zostala po tych 3
        latach przejeta przez inna (przejecie głownie marki - na miejscu zostawili tylko
        stacje magazyn a zlikwidowali produkjce)...
        Nastepnie czlowiek ten przez rok pracowal jako konsultant w firmie
        konsultingowej wdrazajacej systemy jakosci ... branza medyczna - na koncie 4
        skuteczne wdrozenia w placowkach sluzby zdrowia. I znow pech bo firma zmienila
        profil dzialalnosci na fundusze europejskie i przestali zajmowac sie ISO..... i
        co dalej??
        Juz niedlugo 3 lata uplyna jak znajomy szuka pracy...wszelkie oferty dla ludzi z
        jego wyksztalceniem byly niepowazne, no i generalnie nie ma zbyt wiele ofert w
        tej branzy w regionie. W miedzyczasie zarejestrowal sie urzedzie pracy... zero
        ofert, w desperacji ukonczyl tez kurs na wozki widlowe (z mysla o wyjezdzie do
        UK - jednak tak naprawde nie chce wyjezdzac, woli zostac w polsce)...
        Sytuacja pogarsza sie z miesiaca na miesiac ... bo teraz na potencjalnych
        rozmowach zaczynaja tez wypytywac o przyczyne przerwy w CV.
        Naprawde dziwne wydaje mi sie ze osoba z jego doswiadczeniem i wyksztalceniem,
        kwalifikacjami ma problemy... ale powiedzmy sobie szczerze .. w jednej z firm
        wprost powiedzieli mu ze szukaja kogos za 1200 na reke..
        • Gość: fakej Re: to wszystko jest troche dziwne.. IP: *.net.upc.cz 26.04.08, 12:50
          Życzę jak najlepiej Twojemu kumplowi, ale oby nie znalazł pracy w zawodzie,
          tylko jakimś normalniejszym. Specjaliści od ISO, AQUAPów czy innych badziewi
          zajmują się głównie tworzeniem wkurzających ludzi procedur i formalizowaniem
          każdej czynności jakąś się w pracy wykonuje z wyjściem do kibla włącznie. Ta
          sama kategoria to BHPowcy, inspektorzy bezpieczeństwa teleinformatycznego,
          pełnomocnicy ds. informacji niejawnych itp.
      • Gość: A. Jakość wyższego wykształcenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.08, 11:32
        Rośnie odsetek społeczeństwa z wyższym wykształceniem, kłopot w tym,
        że dzieje się to m.in. dzięki ogromnej liczbie szkół prywatnych,
        gdzie niejednokrotnie jakość wykształcenia pozostawia wiele do
        życzenia. Dostęp do wyższej edukacji jest dzis łatwiejszy, ale
        oznacza to również, że wyższe szkoły kończą osoby, które niegdyś nie
        byłyby dopuszczone do studiowania.
        • Gość: moe Re: Jakość wyższego wykształcenia IP: *.homenett.pl 26.04.08, 11:40
          Firmach prywatnych zwłaszcza małych pracownik ma zarabiać kasę,a dawniej to nie
          było konieczne .
        • Gość: woman Re: Jakość wyższego wykształcenia IP: 80.50.233.* 29.04.08, 12:28
          I szkół publicznych płatnych w 50-70% dopuszczających ludzi bez
          egzaminu na studia.
      • Gość: janziobro Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.eranet.pl 26.04.08, 11:39
        Co za dziumdziasty artykul!1!!!111 - 3 przykladowe osoby i zadna z nich NIE jest
        bezrobotna!!!

        #1 prcuje na czarno i dorywczo a poniewaz niezle jej sie wiedzie nie szuka
        legalnej/stalej pracy,

        #2 zajmuje sie wychowaniem dziecka i sciemnia ze jest bezrobotna aby wyludzic
        przywileje socjalne (z drugiej strony to glupie ze musi sciemniac - w koncu
        placila podatki we wlasnej firmie i jej maz tez placi podatki),

        #3 pracowala na stazu, miala problemy ze znalezieniem pracy i w koncu znalazla
        przez znajoma wczesniej odrzucajac posada w instytucji w ktorej robila staz.


        Kufa mac jezeli autorka piszac artykul z teza do gazety nie potrafi dobrze
        dobrac przykladow to ja sie pytam jak w tej Polsce ma byc dobrze. No jak, ja sie
        pytam? </sarkazm>
        • Gość: gość Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.adsl.inetia.pl 28.04.08, 15:08
          tekst napisany zapewne przez osobę z wyższym wykształceniem ;)

          Po jego lekturze - trudno się dziwić, że jeśli ktoś taki jak autorka
          ma wyższe wykształcenie - to pracodawcy tak "wykształconych" nie
          chcą ;)
      • Gość: didi Czy z humanisty bedzie dobry ksiegowy? IP: *.chello.pl 26.04.08, 12:18
        przerabianie sie na ksiegowych , sprzedawcow itp. tylko dlatego ze
        jest zapotrzebaowanie na te zawody dla osob z wyksztalceniam
        humanistycznym jest produkcja pracownika ktory nie cierpi tego co
        robi.Wszystko to porypane jest.
      • Gość: ann Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.csk.pl 26.04.08, 12:28
        kto jak kto ale ekonomisci zawsze znajda prace :P (ksiegowosc, finanse, handel,
        administracja, bankowość.............)hehe
        • marajka Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 14:52
          hehe...teoretycznie tak. Al teraz pomyśl o ilości kandydatów na 1 miejsce.
          • markus.kembi Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 22:43
            Ja kiedyś byłem jedną z 18 osób na assessment centre - CV musiało wpłynąć z 10 razy więcej. A ciekawe ile osób przyjęto - czy tylko jedną, czy może ze dwie?
            • Gość: ann Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.csk.pl 27.04.08, 12:33
              no ale o co wam chodzi? trzeba sie tez czyms wykazac, i 'połazić' troche na te
              rozmowy zeby cos osiaganc. z reszta nie od razu uderzac na stanowisko Dyrektora
              bla bla ale troszke pokoryy:)
              • markus.kembi Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 27.04.08, 16:34
                A ja nie rozumiem o co Tobie chodzi? Czy ja gdzieś napisałem, że kandydowałem na stanowisko dyrektorskie?
                • Gość: aron Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.lublin.enterpol.pl 28.04.08, 10:27
                  oj tam po prostu ludzie wolą pracować za 1000 zł pod dachem i za
                  biurkiem niż za 2000 zł na budowie w deszczu, śniegu, mrozie

          • Gość: A. Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 14:04
            Nie jest ważna ilość, ale jakość kandydatów (a o tą ostatnią coraz
            ciężej).
      • horatio_valor Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 12:59
        Kiedyś było wiele stereotypów, które zupełnie nie przystają do
        obecnej rzeczywistości, ale wciąż jeszcze pokutują. Np. stereotyp,
        że wyższe wykształcenie to automatycznie praca, oczywiście
        niefizyczna.Potem zaczęliśmy to weryfikować - nie każdy kierunek
        oznacza możliwość znalezienia pracy.

        Musimy jednak zweryfikować jeszcze kilka innych mitów. Na przykład
        nie ma takiego pojęcia jak "wykształcenie wyższe". To też (coraz
        bardziej!) podlega wartościowaniu - teraz trzeba pytać "a jaką
        szkołę skończyłeś?". Absolwent jednej z 10 najlepszych w kraju
        uczelni (nie różnicuję na państwowe i prywatne, zazwyczaj prywatne
        są gorsze, ale jest sporo wyjątków) to nie to samo, co absolwent
        szkoły wyższej z trzeciej setki rankingu. Mimo że obaj mogą być
        fomalnie np. magistrami ekonomii.

        Po drugie: jest bzdurą (i częstym mitem HR-owców), że pracownik jest
        całkowicie zdefiniowany przez to, co studiował. Pracownik to przede
        wszystkim człowiek. Każdy człowiek ma określony potencjał -
        inteligencję, kreatywność, umiejętność uczenia się nowych rzeczy,
        chęć samodzielnego przyswajania wiedzy, uiejętność rozwiązywania
        konfliktów, podatność na stres, obowiązkowość, inicjatywę i masę
        innych wyznaczników. To wszystko jest znacznie ważniejsze niż to, co
        kto ma napisane w dyplomie.

        To właśnie decyduje o przydatności do konkretnej pracy. Dlatego
        lepszym menedżerem może być absolwent bibliotekoznawstwa niż
        zarządzania - wszystko zależy od predyspozycji.

        Życie jest znacznie bardziej skomplikowane, niżby dało się opisać
        prostą regułką typu "skończyłeś zarządzanie - jesteś dyrektorem,
        skończyłeś kulturoznawstwo - smażysz frytki".
      • Gość: wolny ptak A ja czekam... IP: *.rc.kyushu-u.ac.jp 26.04.08, 14:36
        ...na artykuł, w którym ktoś wreszcie napisze, że ludzie z
        odpowiednimi kwalifikacjami (nie mylić z pseudoabsolwentami
        pdeudouczelni) mają odpowiednie oczekiwania, finansowe i nie tylko,
        i nie zadowalają się byle czym. Dlatego czasem świeżo upieczony
        absolwent przez pewien czas (np. kilka miesięcy) jest "bezrobotny" i
        nabija statystyki, gdyż nie interesuje go mało ciekawa praca, w
        dodatku za marne ochłapy. Ludzie często wolą poczekać, aż trafi się
        DOBRA praca, pozwalająca na więcej niż skromne życie, a do tego
        czasu np. dalej inwestować w siebie (i nie mam tu na myśli
        zdobywania kolejnych papierków świadczących o ukończeniu studiów
        podyplomowych itp.), wyjechać za granicę (bynajmniej nie na niemalże
        przysłowiowy już zmywak) czy trzaskać fuchy na czarno do czasu, aż
        zlecenia będą sypać się niczym z rogu obfitości i będzie warto
        zarejestrować własną działalność gospodarczą.

        Co się zaś tyczy wspomnianych wyżej stereotypów, to wierzcie mi, że
        znam typowych humanistów, którym w Polsce wiedzie się naprawdę
        dobrze. Znane mi są też przypadki ścisłowców, wydawać by się mogło
        po prestiżowych kierunkach na prestiżowych uczelniach, którzy
        musieli ustawić się inaczej niż poprzez pracę. Życie nas czasem
        zaskakuje.
      • Gość: jaca Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.08, 16:11
        i nie ma w tym nic dziwnego.Bo nie brakuje nam ludzi wykształconych w
        firmach.Tych jest pod dostatkiem a co roku przybywają nowi.Brakuje dramatycznie
        specjalistów produkcyjnych.Zawodów praktycznych,czyli ludzi którzy
        produkują,budują,tworzą.Z których tak na prawdę są pieniądze i zysk.Ich nie
        przybywa co roku.Ba ich nie przybywa nam od lat!zlikwidowane technika i
        zawodówki skutecznie zamknęły nam dopływ specjalistów.
        • wymiatator1 Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 16:40
          U mnie w grupie jest 31 osób (5 rok mechaniki) a na trzecim roku na tej samej
          specjalności zaledwie 8 :(
        • axx611 Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 16:48
          Zatem prosze panstwa najlepiej byc jezeli sie juz zostaje
          bezrobotnym to tylko w uprzemyslowionych krajach zachodnich czy USA
          lub Kanadzie. Pracodawcy musza placic ubezpieczenie od bezrobocia
          pracownikow. W USA wynosilo kilka lat temu w stanie Maryland $
          320.00 na tydzien dzisiaj chyba wzroslo. Wyplata przez 6 miesiecy
          brutto obecnie bedzie przedluzone do roku.Meldowanie przez telefon
          lub internet o poszukiwaniu pracy oczywiscie fikcja literacka ale
          trzeba sie odmeldowac obowiazkowo. Serwisy dla bezrobotnych swietnie
          zorganizowane i mozna uzyskac wszyskie informacje. Urzedy kieruja
          do pracy tych ktorzy maja kwalifikacje po prostu daja adres i
          prosza o zgloszenie sie do pracy. Pracy niskoplatnej nie brakuje.
          Jest jej naprawde duzo. Ci co szukaja wola stracic troche wiecej
          czasu i poszukac czegos lepszego. No i mozna takze sobie dorobic na
          boku bo chetnych na uslugi sporo,zatem drugi czek (co prawda jest to
          nielegalne)i jakos mozna wyzyc. W Europie jest jeszcze lepiej bo
          istnieje system opieki zdrowotnej a w USA trzeba sobie samemu kupic
          polise za powiedzmy $250.00 na miesiac na jedna osobe.
          Bezrobotni a sa wsrod nich inzynierowie,ekonomisci i inni do biura
          przyjezdzaja dobrymi samochodami jak Lexus czy Mercedes. Bezrobotni
          lubia te marki. Inni bezrobotni w ogole sie nie melduja i w ogole
          nic nie szukaja. Tych jest w USA okolo 30 mln (prawie tyle co
          mieszkancow Polski) Ale zyja bo maja jedzenie i mieszkanie a
          takze opieke medyczna.Kobiety lubia rodzic i maja sporo dzieci na
          ktore takze mozna otrzymac dodatki. Malzenstwa nie nalezy zawierac
          poniewaz automatycznie nie przysluguja swiadczenia jezeli jeden z
          malzonkow pracuje i cos zarabia. Ale mozna na kocia lape. Prosze
          zwrocic uwage jak wiele jest miejsc pracy powiedzmy w USA gdzie
          oblicza sie ze nielegalnie pracuje od 8 do 12 mln osob nie majacych
          pobytu i nie otrzymujacych zadnych swiadczen.
          Jak wielkie sa mozliwosci UK w zatrudnieniu moze swiadczyc fakt ze
          w ciagu 2 ostatnich lat znalazlo tam zatrudnienie ponad 1 mln osob w
          tym z Polski moze nawet i kilkaset.
          Zatem fakt duzego bezrobocia w Polsce jest wynikiem zlej pracy
          rzadu. Rzad posiada srodki finansowe ale woli przeznaczac to na
          exspedycje militarne powiedzmy do Iraku czy Afganistanu. Niewiele
          robi aby zmniejszyc bezrobocie. To ze sie zmniejszylo to tylko i
          wylacznie wynik wyjazdu sporej ilosci ludzi. No i oczywiscie to nie
          mlodzi ludzie sa winni ze skonczyli studia. To jest po prostu
          marnotrawstwo w skali totalnej. Zatem w sytuacji jaka sie utrzymuje
          wskazuje ze poprawy nie bedzie.
          Szkoda czsu i trzeba sie rozejrzec poza Polska a zamiast roznej
          masci kursow podszkolic sie w angielskim czy innym.
          • Gość: Gość Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.08, 20:30
            Tak naprawdę ekonomię, kulturoznastwo itp. kończy każdy kto się dostanie (a za sprawą uczelni prywatnych dostać może się każdy).
            Dlaczego nie ma prywatnych uczelni technicznych? Dlaczego z roku na rok jest coraz mniej osób na takich uczelniach? Bo ludzie się ich boją, matematyka, fizyka, mechanika, "straszne rzeczy", a przecież mogę iść na kulturoznastwo, przez 24/7 chodzić na imprezy i tak wszystko zdam... zaoczniacy myślą podobnie, chociaż ich jeszcze zrozumiem, trudno jest pracować 5 dni w tygodniu i utrzymać się na jakimś konkretnym kierunku.
            Dziwne, że po typowych kierunkach inżynierskich jakoś z pracą nie ma problemów, bo potencjalni "ściemniacze" odpadają na 2, 3, ewentualnie 4 semestrze.
            Pozdrawiam.
            • misio631 Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 26.04.08, 23:16
              Nie ma prywatnych uczelni technicznych bo są zbyt drogie. Taniej jest wstawić
              parę krzeseł zatrudnić wykładowcę teoretyka i zgarniać kasę.

              To tak jak z prywatna opieką zdrowotną. Badania, przeglądy, lekkie zabiegi to
              prywatny abonament obejmuje, ale poważne,drogie leczenie odsyłają do państwowego
              szpitala bo już sie nie opłaca.
            • Gość: a Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.08, 13:50
              Gość portalu: Gość napisał(a):

              > Tak naprawdę ekonomię, kulturoznastwo itp. kończy każdy kto się dostanie (a za
              > sprawą uczelni prywatnych dostać może się każdy).
              > Dlaczego nie ma prywatnych uczelni technicznych? Dlaczego z roku na rok jest co
              > raz mniej osób na takich uczelniach? Bo ludzie się ich boją, matematyka, fizyka
              > , mechanika, "straszne rzeczy", a przecież mogę iść na kulturoznastwo, przez 24
              > /7 chodzić na imprezy i tak wszystko zdam... zaoczniacy myślą podobnie, chociaż
              > ich jeszcze zrozumiem, trudno jest pracować 5 dni w tygodniu i utrzymać się na
              > jakimś konkretnym kierunku.
              > Dziwne, że po typowych kierunkach inżynierskich jakoś z pracą nie ma problemów,
              > bo potencjalni "ściemniacze" odpadają na 2, 3, ewentualnie 4 semestrze.
              > Pozdrawiam.


              bzdury. na takim kulturoznastwie tez sie trzeba pouczyc uwierz mi...
              5X w tyg praca i studia to jest banał. uskutecznialam to przez dwa lata + studia
              dzienne. i naprawde najlatwiejsza z tego wszystkiego byla praca. potem studia
              zaoczne. dwa razy na miesiac to nie ejst zadne obciazenie. a najtrudniej bylo mi
              na tym wysmiewanym kulturoznastwie gdzie miałam stosy rzeczy do przeczytania,
              mnóstwo prac do przeczytanie i niesamowite zajecia ktorych nie chcialam opuszczac.

              a techniczne uczelnie nie powstaja bo sa cholernie drogie. jedno labvoratorium
              to jest masa kasy. czesne byloby tak kosztowne ze nikt by sie na nie nie zdecydowal.
          • Gość: Moni Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: 64.254.235.* 28.04.08, 22:26
            Niezupelnie..w Kanadzie ubezpiecznie EI placi kazdy pracownik, z
            kazdej tygodnowki czy dwutygodniowki. To ubezpieczenie, ktore w
            razie utraty pracy gwarantuje 55% dotychczasowego wynagrodzenia
            przez okres kilku miesiecy, w zaleznosci od ilosci przepracowanych
            godzin.
      • Gość: pollock Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.115.1.207.plusnet.pcl-ag01.dyn.plus.net 26.04.08, 20:51
        polska magiczna gospodarka potrzebuje tanich roboli, niewolniczej
        sily roboczej do strugania zapalek nikt z wyksztalcenem nie bedzie
        mial wziecia poniewaz ma jakies oczekiwania a tu nie o to chodzi
        tylko o tanie fabryczne mieso, ktore nie potrafi samo zliczyc do
        trzech, na tym bogaca sie polscy cwaniacy czytaj pracodawcy, chiny
        europy, nie wiem jak nas przyjeto do ue chyba na lapowkach, a gdzie
        w polsce prawa czlowieka
      • Gość: kibol Widać ich na forum GW IP: 212.76.37.* 26.04.08, 21:48
        Obecni na forum GW, od rana do wieczora, charakteryzują ich głupie
        uwagi. Być może dostają jakąś jałmużnę od nadredaktora. To zorra,
        kraliki itp. miernota.
      • Gość: etudiante Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 27.04.08, 01:54
        "Najliczniejsza frakcja bezrobotnych to absolwenci ekonomii oraz marketingu i
        zarządzania."
        "Katarzyna Hall z kolei przyczyn bezrobocia wśród absolwentów wyższych uczelni
        dopatruje się... w matematyce. To z lęku przed matematyką młodzi ludzie
        wybierają kierunki humanistyczne i potem długo szukają pracy."
        Hmmm... Cos mi tu nie gra. W ekonomii (przynajmniej tej ktora ja studiuje) jest
        mnostwo matematyki.
        • Gość: informatyk wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.telprojekt.pl 27.04.08, 07:28
          na informatyce, matematyce zaczyna sie prawdziwa matematyka

          ekonomia to w zasadzie matekatyka na poziomie szkoly sredniej
          • Gość: aan Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.csk.pl 27.04.08, 12:25
            wez pod uwage ekonometrie, statystyke, finanse:P
            • Gość: Gość Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 12:31
              "wez pod uwage ekonometrie, statystyke, finanse:P"
              no wlasnie... a slyszał(a) Pan/Pani kiedyś o czymś takim jak Analiza Matematyczna? Podstawianie do wzorów i obliczenia statystyczne (gdzie wszystko ma swoje wzory i tablice) to wlasnie matematyka na poziomie dobrej szkoły średniej.
              • Gość: aan Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.csk.pl 27.04.08, 13:31
                nie rozumiem Pana, przerzucanie sie 'argumentami' gdzie jest więcej matematyki
                nie ma sensu, dobra ok, Ekonometria = pikuś? i tu też są fajowe wzory i też są
                super tablice relaxxx:P
              • Gość: A. Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 14:22
                Przecież nie chodzi o podstawienie do wzoru, tylko o interpretacje i
                możliwe zastosowania. Można nauczyć się wszystkich wzorów z tablic
                matematycznych i poprawnie rozwiązywać standardowe zadania, ale
                jednocześnie wciąż nie potrafić znaleźć rozwiązań dla praktycznych
                problemów. Podstawiać do wzorów można i w obszarze matematyki
                dyskretnej, czy rachunku prawdopodobieństwa, tylko co ze
                zrozumieniem?
              • Gość: a Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: 212.160.172.* 28.04.08, 13:39
                pokaż mi w programie szkoły średniej ekonometrię i ekonomię
                matematyczną
          • Gość: Wolfgang Re: matma wymieka przy ekonometrii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 14:39
            Studiowalem zarowno na uczelni technicznej (telekomunikacja) jak i na
            ekonomicznej (inf i ekonometria). Nigdy sie tak nie napocilem jak przy zadaniach
            z ekonometrii. Zadanka z analizy to przy nich spacerek.

            Ekonometria laczy w sobie to co najtrudniesze z analizy matematycznej ,
            statystyki matematycznej i probabilistyki. Do tego dochodzi wszechobecny element
            losowy ujmowany w modelach.
            • markus.kembi Re: matma wymieka przy ekonometrii 27.04.08, 16:32
              Rozwiązywałem na studiach wiele zadań z zakresu prognoz i modeli ekonometrycznych i przyznaję, że szło mi to całkiem nieźle - najwięcej problemów miałem z nauką pewnych treści na pamięć, bo i takie egzaminy miałem. Ale co z tego? W kwestii znalezienia pracy to jest bez znaczenia. Pracodawca nie zatrudni tego, kto dobrze rozwiązuje zadania, tylko tego, kto ma duże doświadczenie zawodowe a najlepiej jeszcze ładnie wygląda.
          • Gość: p Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.no-dns-yet.enta.net 28.04.08, 16:14
            "ekonomia to w zasadzie matekatyka na poziomie szkoly sredniej"
            Totalna bzdura
          • Gość: :-) Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.mia.three.co.uk 28.04.08, 16:22
            to zapraszamy na studia ekonomiczne na WNE UW:-)
          • Gość: edek Re: wydaje Ci sie ze jest mnostwo matematyki IP: *.rwd.prospect.pl 28.04.08, 18:08
            O pracę dla inżyniera nie jest wcale trudno, np. na budowie można się od ręki
            zatrudnić nawet bez doświadczenia, wystarczy chcieć się czegoś nauczyć no i mieć
            jakieś pojęcie o tym co było na studiach(o takich rzeczach jak obsługa Office`a
            czy AutoCAD`a nie mówię bo to jest jak obsługa długopisu), problemem jest to że
            wielu ludzi szuka pracy tam gdzie się nie pobrudzą i gdzie nie ma
            odpowiedzialności, chyba tylko tacy inżynierowie są bezrobotni. I nie ma strachu
            że będzie nadprodukcja, u mnie na zaocznych zaczęło 117 osób, w normalnym
            terminie skończyło 9(w tym ja:).
        • Gość: strucl Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 17:47
          Gość portalu: etudiante napisał(a):
          > Hmmm... Cos mi tu nie gra. W ekonomii (przynajmniej tej ktora ja
          studiuje) jest
          > mnostwo matematyki.

          ale tej "łatwiejszej" matematyki.
          liczycie tam jakieś całki? podwójne? potrójne? krzywoliniowe?
          powierzchniowe? raczej nie
      • Gość: tulipanek Bezrobotni z wyższym wykształceniem IP: *.stk.vectranet.pl 27.04.08, 15:08
        Witam,
        ukończyłam studia na AR pracuje w zawodzie (towaroznastwo). Obecnie
        jestem na Iszym roku USM na prywatnej uczelni, muszę powiedzieć, ze
        kadra świetna, ale "studenci"...ehh. Powiem tak, jeżeli kiedyś
        będziesz rekrutować pracownika, który ukończył studia na prywatnej
        uczelni zrób mu krótki test z wiedzy podstawowej oczywiście, którą
        powinien znać w wyniku ukończenia danego profilu studiów. Ich wiedza
        czasem naprawdę mnie zaskakuje...a raczej jej brak. Uważam, ze część
        tych osób marnuje się bo mogliby świentnie zarabiać po szkołach
        zawodowych w praktycznie wyuczonym fachu.Nie dziwie się więc, że
        ludzie z wyższym wykszt. są bezrobotni. Pozdrawiam.
        Tulipanek
        • markus.kembi Re: Bezrobotni z wyższym wykształceniem 27.04.08, 16:27
          :-D

          Nie słyszałem jeszcze o czymś takim, żeby pracodawca "robił test". Byłem na iluś tam rozmowach kwalifikacyjnych, nie wiem dokładnie ilu, ale raz tylko pisałem test z kwalifikacji, który jednak, jak się okazało, miał marginalne znaczenie w kwestii zatrudnienia (mój kontrkandydat go nie pisał, bo "się nie zna"). A zazwyczaj rozmowa kwalifikacyjna to - jak już kiedyś pisałem - głupia rozmowa o niczym.
          • Gość: Aleksy1978 Strategia 2004 IP: *.pl.man-mn.com 28.04.08, 10:55
            Bartek:
            kupil bilet na najblizszy lot do Dublina,
            znalazl po ludzku prace ponizej swoich kwalifikacji, po jakims
            czasie zacznie sie rozgladac za lepsza.
      • latarnick Kapitalizm!! 28.04.08, 11:52
        magister ma za malo dynamiki i stad jego nikle szanse na dobra prace
        w systemie w ktorym wlascicielem srodkow produkcji jest
        niewyksztalcony a cwany kapitalista i to jeszcze czesto z kryminalna
        przeszloscia, a wiec konieczna do sukcesu dynamika
      • Gość: pracodawca szkoda gadać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 12:01
        magistrów - nalezy podac jeszcze w nawiasie (jakich szkół) w moim mieście mam
        wysyp Prywatnych uczelni oczywiscie
        ekonomoiczno-finansowo-marketingowo-administracyjnych - oczywiście bo do tego
        typu szkól wystarczy tablica i kreda :)
        Poszukuje osób do pracy i przychodzą takie gwiazdy mgr po prywatnych sorbonach
        nawet pytam czasami dlaczego marnowali kase i czas w takiej "szkole" oto ranking
        odpowiedzi:
        1. fajna atmosfera
        2. ładny budynek
        3. mozliwość wyjazdów zagranicznych (czyli jak dopytałem np pół roku balowania w
        Niemczech w podobnej szkole)
        4. Bo nie dostało się biedactwo na dzienne do szkoły państwowej
      • Gość: x-dziesięciolatek Polską rzadzą prywatne interesy także w edukacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 13:21
        Dlaczego tyle osób w Polsce niepotrzebnie studiuje ? Są oni potrzebni naukowcom
        dla utrzymania swoich etatów. Kadra wyższych uczelni to ludzie nie zawsze
        uzdolnieni naukowo ale z reguły mający dobre układy i dbający o nie. Cały polski
        system edukacyjny jest nakierowany nie na potrzeby kraju lub młodzieży, ale na
        potrzeby pracowników wyższych uczelni. Oczywiste jest przecież, że rynek pracy
        potrzebuje niewielkiej liczby ludzi z wyższym wykształceniem ale z bardzo
        dobrymi kwalifikacjami. Znacznie więcej potrzeba kadry średniego szczebla, ale z
        umiejętnościami praktycznymi. Średni poziom absolwentów polskich uczelni podlega
        procesowi ciągłej dewaluacji w przeciwieństwie do naszej waluty.
        • Gość: the_quick Re: Polską rzadzą prywatne interesy także w eduka IP: 62.171.198.* 28.04.08, 13:31
          Jest tak duzo studentow, bo nikt nie chce isc do przyslowiowej "lopaty". A z
          matma to jest prawda, na technicznych uczelniach jest trudna - przyklad gdanskie
          okretownictwo na PG - zaczyna 300+ studentow, konczy nie cale 10%. Matma nie
          jest latwa do przejscia, bylem wiem - trzeba miec leb na karku, dochodzi
          geometria wykreslna, potem mechanika i wiele innych przedmiotow, ktory nie da
          sie wkuc - trzeba rozumiec. I dobrze bo po takim kierunku taki mgr musi umiec
          zaprojektowac czesci statku, tak aby ten statek nie zatonal po 5 minutach. A
          office to powinn sie LO uczyc, a nie nastudiach, gdzie juz powinno byc stalym
          narzedziem pracy.
          • Gość: marki Re: Polską rzadzą prywatne interesy także w eduka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.08, 15:06
            Najgorsze jest generalizowanie; u mnie "na prawie" kilkanście lat
            temu też na pierwszych wykładach Pani profesor Kamińska (kto
            studiował w Toruniu ten wie :))stwierdziła bez skrupułów , że w
            terminie skończy może 10% zaczynających na pierwszym roku i słowo
            stało się ciałem. Z perspektywy czasu mogę jednak stwierdzić, że
            studia humanistyczne są łatwiejsze (dla mnie) od kierunków ścisłych
            a utwierdza mnie w tym przekonaniu jeszcze bardziej mój brat
            studiujący budownictwo. Na plus studiów humanistycznych zawsze
            jednak będzie przemawiać nieprównywlany większy zakres horyzontów
            które możemy obrać za cel w realizacji własnych marzeń w dowolnym
            momencie. Po studiach humanistycznych nigdy nie czułem się
            niewolnikiem tego co robię a nie lubię chodzić utartymi kanałami.
            Dlatego też po technikum nie zastanawiałem się długo co dalej i
            jakie studia wybrać :)
            Pozdrawiam
        • guru133 Re: Polską rzadzą prywatne interesy także w eduka 29.04.08, 00:33
          Klasyczny pogląd niewykształconego lenia średniego szczebla.
      • alexandra220 gazeta jak zwykle nie pisze skąd wie takie rzeczy 28.04.08, 14:48
        autor tego artykulu nie wspiera sie zbyt ochoczo statystykami ani
        nie mowi skad ma takie a nie inne opinie jak np. ze studenci
        marketingu, zarzadzania i ekonomii maja najwieksze trudnosci ze
        znalezieniem pracy.. a tez moim zdaniem jest troche z dupy.. skad
        taka opinia??

        o ile wzrosla ta liczba i od kiedy?? inaczej jest to denerwujace i
        wydaje sie ze to jakas nie wiadomo po co opinia, ktora ma cos niby
        zaprazentować.. w polsce osob z wyksztalceniem wyższym nie jest za
        duzo na pewno co ma nagatywny wplyw na innowacyjnośc naszej
        gospodarki

        a raz w gazecie.pl nacielam sie własnie na głąba ktoremu uwierzylam
        na słowo.. napisal ze trudno konkurowac na polskim rynku bankowosci
        detalicznej bo retencja jest strasznie wysoka i klienci nie
        przenoszą się.. potem trafilam na raport UE z ktorego wynika że
        trwalosc relacji z bankiem detalicznym mamy prawie najniższą w
        europie (4te miesjce) a churn relatywnie wysoki..

        moze gazeta uzupelni sobie braki w zatrudnieniu osob z wyzszym
        wyksztalceniem techniczno ekonomicznym ktorzy umieja napisac cos
        rozsadnego bo wydaje mi sie ze przeceniacie wlasne zasoby sily
        roboczej
        • Gość: z uk chyba pierwszy raz czytasz artykl pani Izy Zaslony IP: 62.164.244.* 28.04.08, 20:38
          > autor tego artykulu nie wspiera sie zbyt ochoczo statystykami ani
          > nie mowi skad ma takie a nie inne opinie jak np. ze studenci
          > marketingu, zarzadzania i ekonomii maja najwieksze trudnosci ze
          > znalezieniem pracy.. a tez moim zdaniem jest troche z dupy.. skad
          > taka opinia??

          www.google.co.uk/search?hl=en&q=%22Iza+Zas%C5%82ona%22+site%3Apraca.gazeta.pl&btnG=Search&meta=
          Pani Iza po prostu sie na wszystkim wiec nie musi wszystkiego uzasadniac. Otylosc i praca, religia i praca, praca dla wiezniow, praca dla matki polki, stres w pracy, praca tylko w warszawie, makiawelizm w pracy...

          Praca nie ma dla pani Izy zadnych tajemnic. Z tego co wiem to nastepny artykul to bedzie 'Po prywatnej uczelni ekonomicznej duzo zarobisz' i przyklady 5 osob na stanowiskach kierowniczych. A zaraz potem - 'Polacy wracajacy z Anglii szybo awansuja' - tutaj 4 przyklady i pod koniec miesiaca jak sie zacznie sezon remontu drog - 'Do pracy dojezdzamy coraz dluzej' a zaraz potem 'Lubimy dojezdzac do pracy'.

          Pozniej bedzie sezon religijny - 'Islamista i praca' przeplatana z urlopami 'Dzieki urlopom pracujemy bardziej wydajnie' i z poradami 'Nie potrafimy pogodzic sie z koncem urlopu'. Nie mam pewnych informacji na temat sezonu jesienno-zimowego ale prawdopodobnie bedzie to sezon psychologiczny 'Lubimy pracowac przy oknie' i 'Dobry porzadek na biurku przesadza o naszej karierze'.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka