Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dylemat mamy: dziecko czy praca?

    26.05.08, 12:29
    Przecietne polskie malzenstwo pracownica domu medialnego i maz free-
    cos tam............
    Obserwuj wątek
      • marek.lipski Dylemat mamy w PL i EU: dziecko czy praca? 26.05.08, 13:10
        Artykul przedstawia temat znany w EU i w Pl.
        Oczywiscie o wiele trudniejsze sa takie decyzje w PL.
        Z powodow finansowych co oznacza bohaterstwo.

        Uwazam jako ojciec i dziadek ze taka sytuacja wylacznie
        jest decyzja osobista.Bez znaczenia czy w PL czy tez w EU.
        Mozliwosci(alternatywy) zawsze byly i beda.

        • Gość: anna Re: Dylemat mamy w PL i EU: dziecko czy praca? IP: *.crowley.pl 26.05.08, 14:18
          słusznie.
          Jako kobietę denerwuje mnie przedstawianie sprawy w oparciu o dwa, krańcowe bieguny:
          Rówieśniczki mówią mi- nie wrócisz do pracy, wypadniesz z obiegu. W rodzinie
          powtarzają natomiast: matka która wraca do roboty, to matka wyrodna. Mam czasem
          ochotę powiedzieć: a dajcie wy mi święty spokój i pozwólcie robić po swojemu.

          Nie jest tak, że dzieci matek pracujących to skrzywione, nieszczęśliwe
          stworzenia (to mit nr 1), bo 'porzuciła' je matka i nie dostawały cyca. Z
          drugiej strony ni jest tez prawdą, że kobieta która zostaje w domu musi być
          nieszczęśliwa (mit nr 2).
          Scenariusze są różne i jakoś to wszystko się układa. Widać da się.
        • Gość: zawsze.internetka Re: Dylemat mamy w PL i EU: dziecko czy praca? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.05.08, 18:08
          Jestes antypolskim nacjonalista, Marku Lipski. PL jest w EU, wiec
          nie rozdzielaj tych dwu spraw. Nie spisujesz sie pewnie najlepiej
          jako ojciec i dziadek. Owszem, kobieta po urodzeniu moze isc do
          pracy, ale jesli ma wsparcie w mezczyznie, ojcu swoich dzieci i
          partnerze zyciowym. A co, jesli mezczyzna nie potrafi sie ze swoich
          ojcowskich obowiazkow wywiazywac? I jesli oczekuje, ze to panstwo
          bedzie za niego placilo alimenty? Kobiety sa bohaterkami, bo nie
          dosc, ze rodza wam dzieci, to potem musza jeszcze znosic pociski
          zawistnego ojca dzieci. Znamy takie przypadki, co Marku Lipski?
          Chocby z Berlina. Znam kobiete, ktora wlasnie sie w ten sposob
          poswiecila. Sama wychowuje dwojke dzieci z bylego malzenstwa i jedno
          z pozniejszego zwiazku. Jest w piatym miesiacu ciazy. Ojciec
          najmlodszego dziecka i sprawca ciazy okazal sie totalnym
          nieudacznikiem zyciowym. Ma 347 Euro zasilku, a swoja juz byla
          partnerke oskarzal o wiele rzeczy. Wymagal od niej, by z 1200 Euro
          utrzymala siebie, dzieci, jego samego i kupowala do nowego
          mieszkania. Tyranizowal ja. Bil i znecal sie psychicznie nad nia i
          nad jej dziecmi. Oparcia w nim nie miala zadnego, ani psychicznego,
          ani finansowego. O pracy moze sobie pomarzyc. I tak ciagnie swoje
          zycie dzien po dniu w nieziemskim stresie. Tym czlowiekiem - tyranem
          jestes ty, Marku Lipski. A ta kobieta jestem ja.
      • Gość: zdegustowana Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.cec.eu.int 26.05.08, 13:25
        "Mąż był bardzo dumny z syna i bardzo się starał. Czasem nie umył mu
        buźki albo zapomniał nasmarować ją kremem z filtrem przed spacerem.
        Ale nic złego się nie działo."
        co za kretynski tekst... brzmi jak tatus co prawda ma dwie lewe rece
        ale jeszcze krzywdy dziecku nie zrobil.
        • Gość: zdegustowana2 Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.ugr.es 26.05.08, 14:28
          caly artykul jest wyjatkowo infantylny i kretynski. czy o rodzicach
          malych dzieci trzeba pisac tak, jakby pisalo sie o ich slodkich
          dzieciatkach?
      • Gość: Marianna Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrudnić? IP: *.chello.pl 26.05.08, 13:38
        Do chwili obecnej ukrywam fakt posiadania dzieci, z wyjątkową
        determinacją omijam temat macierzyństwa, rodziny, nie opowiadam o
        swoim życiu rodzinnym wykręcając się "profesjonalizmem", któremu
        obce są pogaduchy o tym, co się w domu dzieje. Dwa lata temu
        próbowałam znaleźć "uczciwie" pracę. Czuję się jak były więzień z
        wpisem do rejestru karanych, który, żeby mieć z czego żyć, ukrywa
        swoją przeszłość (ja - przeszłość, teraźniejszość i przyszłość).
        • annajustyna Re: Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrud 26.05.08, 14:27
          Ja tam bym sie chwalila dziecmi, gdyvbym je miala, bo jednak
          najbardziej pracodawcy boja sie bezdzietnych (ze zaraz zajdzie
          etc>) :(
          • Gość: Marianna Re: Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrud IP: *.chello.pl 26.05.08, 14:40
            Tak jest od niedawna. Ale jeszcze kilka lat temu każda rozmowa w
            sprawie pracy kończyła się w momencie przyznania się przez
            kandydatkę do pracy (było to zresztą wymuszane nachalnymi pytaniami
            przez rekruterów) szybko i boleśnie. Zaliczyłam multum takich
            rozmów, no ile można? Jak tylk skłamałam, dostałam pracę. Cel
            uświęca środki, niestety, a żyć jakoś trzeba.
            • annajustyna Re: Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrud 26.05.08, 15:03
              Rozumiem, bo sama jestem bombardowana takimi pytanie prawie na
              kazdej rozmowie:/
              • Gość: Karol Re: Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrud IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 16:31
                Na następnej rozmowie przy pytaniach o dzieci ścisz głos i powiedz, że głupio Ci
                mówić o tak intymnych sprawach, ale nie możesz mieć dzieci. Powodzenia.
                • annajustyna Re: Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrud 26.05.08, 16:56
                  No tak, tylko, ze po takim pytaniu i tak nie chce juz tam pracowac:(
                  Ale dzieki za zyczliwosc!
                  • em_obywatel Sprawa dzieci pracodawcy nie powinna obchodzić! 26.05.08, 19:00
                    Kurde w Danii nie ma takich problemów. Tutaj ludzie się jakoś bardziej szanują i
                    znają wartość życia. A tak w ogóle, to pracodawcę powinno g.. za przeproszeniem
                    obchodzić czy ktoś ma dzieci czy nie. Gdyby w Danii komuś udowodniono, że to czy
                    kobieta ma dzieci czy nie wpływa na zatrudnienie do końca życia by się nie
                    wypłacił z odszkodowaniami i musiałby uciekać z kraju. Powiem jedno -
                    femisnistki do roboty, nie zamjmować się sprawami lesbijek tylko walczyć o
                    równouprawnienie w pracy bo to po stokroć ważniejsza sprawa!
                    • ally Re: Sprawa dzieci pracodawcy nie powinna obchodzi 27.05.08, 15:29
                      > Kurde w Danii nie ma takich problemów. Tutaj ludzie się jakoś bardziej szanują
                      > i
                      > znają wartość życia.

                      no co Ty, wylacznie Polacy (no i ew. Irlandczycy) w Europie znaja wartosc zycia!
                      dlatego chronimy je wspolnymi silami od poczecia ;-)

                      a feministki trabia o rownouprawnienia w pracy od lat, tylko kto by tego
                      sluchal, przeciez nie tusk ani kaczynski
                • Gość: ola Re: Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrud IP: *.acn.waw.pl 26.05.08, 22:49
                  a faktem jest, że pytania o stan rodzinny należą do pytań, ktore nie powinny być zadawane podczas rekrutacji. Są "nielegalne". Poczytajcie sobie o tym drogie panie...na poytanie o plany osobiste na przyszłość najlepiej spytać, dlaczego ten temat jest w zakresie zainteresowania firmy...
                  • annajustyna Re: Dylemat mamy: kto mnie zechce wreszcie zatrud 27.05.08, 09:18
                    Wiemy, ze sa nielegalne. I co z tego? I tak padaja i obojetnie, co
                    odpowiesz jestes na straconej pozycji (chyba, ze masz juz np. dwojke
                    odchowana, to wtedy wygralas).
      • nina_31 Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 14:55
        Wyjątkowo infantylny, powierzchowny i nic nie wnoszący artykuł.
        Pomijam że przedstawiono jakieś zdecydowanie nietypowe i oderwane od
        życia przypadki, to jeszcze opisano je w sposób wręcz komiksowy.
        Zero głębszej refleksji.
        Może opiszecie np. sytuację że tatuś nie jest freelancerem
        (cokolwiek autor artykułu miał na myśli) ale też musi pracować (musi
        albo zależy mu na pracy z przyczyn innych niż finansowe). Bo to
        chyba wersja najbardziej popularna - wtedy rodzice mają do podziału
        te 18 tygodni macierzyńskiego + pewnie zaległe urlopy (zazwyczaj
        gromadzone już w czasie ciąży) co daje średnio 6 miesięcy bycia z
        dzieckiem w domu. A potem zaczynają się schody - nie każdego stać na
        niańkę, którą zreszta też trudno znaleźć, babcie i dziadkowie często
        są daleko albo też jeszcze pracują, a nawet jak nie to przecież nie
        mają obowiązku zajmować się dzieckiem, żłobków państwowych
        praktycznie nie ma , w prywatnych też brak miejsc, praca + dojazd do
        domu w warunkach warszawskich to 9 godzin minimum, w innych dużych
        miastach pewnie tak samo. Przerwa na karmienie w wymiarze 2* pół
        godziny to fikcja, w pół godziny to można dojechać do domu, ale już
        nie nakarmić dzieciaka i wrócić, chyba że ktoś ma do precy 2
        przecznice. A społeczeństwo / rodzina / koleżanki / prasa kobieca
        oczywiście wiedzą najlepiej kto jest wyrodną matką i co jest dla
        dziecka najlepsze oraz jakie skrzywienia i skazy psychiczne
        spowoduje powrórt matki do pracy względnie zostanie matki w domu
        (ciekawe że rzedko mówi się w takich razach o tatusiu, a jeśli już
        to traktując zmianę pieluchy czy spacer z dzieckiem jako sukces
        zasługujący prawie na nobla).

        I to są realne problemy o których warto pisać i mówić bo żadne
        becikowe i inne dzikie pomysły różnych rządów ich nie rozwiązują.

        I jeszcze ten opis tatusia w artykule, jakby był uposledzony
        umysłowo... Sorry, ale poziom artykułu fatalny.
        • dlps Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 15:07
          Cos o finansach mlodej mamy.
          Niestety, cala prorodzinna polityka to fikcja. Od kilku lat prowadze dzialalnosc, place pelne skladki i jedyne, na co moge liczyc na zwolnieniu w czasie ciazy i macierzynskim to smieszne (tragiczne???) 700 (slownie: siedemset) zlotych!!!!
          • Gość: eliza Gdybyś płaciła wyższe składki, dostawałabyś więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 16:28
            Bo płacisz składki tak niskie, jak osoba zarabiająca 700zł.
            Gdybyś płaciła wyższe składki, to byś potem dostawała wyższe świadczenia.
            • Gość: PieknyJerzy Re: Gdybyś płaciła wyższe składki, dostawałabyś w IP: *.aster.pl 26.05.08, 17:36
              Gość portalu: eliza napisał(a):

              > Bo płacisz składki tak niskie, jak osoba zarabiająca 700zł.
              > Gdybyś płaciła wyższe składki, to byś potem dostawała wyższe świadczenia.

              Podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne tych osób (osoby prowadzące
              pozarolniczą działalność gospodarczą itd) w marcu, kwietniu i maju 2008 r.
              stanowi kwota zadeklarowana, nie niższa niż 1739,90 zł.
              W marcu, kwietniu i maju 2008 r. podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie
              zdrowotne kwota zadeklarowana, nie niższa niż 2328,80 zł
              • Gość: ZUS Re: Gdybyś płaciła wyższe składki, dostawałabyś w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 18:09
                Po pierwsze podstawa wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne nie ma tu
                znaczenia, świadczenia w szpitalach dostajemy wszyscy nie zależnie od wysokości
                składki. Składka ta nie ma nic wspólnego z świadczeniami pieniężnymi wypłacanymi
                ciężarnej czy położnicy.

                I dalej. Dlps nie płaciła składek od tak wysokiej podstawy. Zanim dlps poszła na
                macierzyński, składki były niższe. Więc teraz ma niższe zasiłki. Jeśli dlps
                chciała zapewnić sobie wyższe świadczenia po porodzie, powinna była opłacać
                większe składki, na tym opiera się idea ubezpieczeń. Podana tu podstawa jest
                minimalną podstawą, przedsiębiorcy wolno przyznać się do wyższych dochodów i
                odprowadzać wyższe składki.

                Dlps podaje świadczenia netto. Natomiast podstawa wymiaru składek jest kwotą
                brutto, przed obciążeniem jej ZUS-em i podatkiem, stąd rozbieżność wydaje się
                większa.

                I najważniejsze: Wysokość świadczeń dla prowadzących działalność ustala się na
                zasadach ogólnych, przewidzianych dla wszystkich ubezpieczonych. Więc młoda
                matka prowadząca działalność jest traktowana tak samo, jak każda inna.
                • dlps Re: Gdybyś płaciła wyższe składki, dostawałabyś w 30.05.08, 22:44
                  Oczywiscie, ze tak. Ale nie moge placic wyzszych skladek, bo nawet te minimalne to polowa moich dochodow. Niestety! Pozdrawiam wszystkie kobiety, ktore znalazly idealnego szefa - siebie ;-).
                  • dlps Re: Gdybyś płaciła wyższe składki, dostawałabyś w 30.05.08, 23:11
                    przepraszam - PRZYCHODOW, a nie dochodow.
      • Gość: sygryda Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 16:27
        Te wszystkie ulepszenia jakie wprowadzi rząd spowodują, że już nikt nie będzie
        chciał zatrudniać młodych kobiet! moim zdaniem zamiast pomagać - szkodzą. Nie
        tędy droga. Ulgi za nianie - to jest coś, za to brawa.

        Niedługo skończę studia i pewnie lada chwila zacznę szukać pracy. Boję się tego
        pytania: Czy planuje pani mieć dzieci...?
        • annajustyna Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 16:31
          Czy planuje pani to nic, zawsze mozesz sklamac. Gorsze pytanie (tez
          nielegalne), czy juz masz dzieci.
          • Gość: Karol Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 18:13
            W Polsce na takie pytanie też można skłamać.
            • annajustyna Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 18:19
              Ale nie w Germanii:( Tutaj info o dzieciach i religii jest na karcie
              podatkowej...
              • Gość: Karol Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 18:35
                A kartę podatkową zna pracodawca, nie tylko urząd skarbowy?
                I informacje do karty podatkowej podajesz pracodawcy już w trakcie procesu
                rekrutacyjnego.
                Jeśli tak, to istotnie dzieci nie ukryjesz.
                Wracaj z dzieciakami szukać pracy w Polsce ;)
                • annajustyna Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 21:12
                  Karte podatkowa wystawia urzad miejski, przekazuje ja pracodawcy juz po
                  zatrudnieniu. W praktyce pracodawca rznie glupa i uwaza, ze ma prawo znac
                  szczegoly dot. stanu cyw., bo i tak sa na tej karcie. I nie mam zamiaru ukrac
                  dzieci, bo ich nie mam. Paranoja:/
              • Gość: ola Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.home.cgocable.net 27.05.08, 01:12
                mieszkam obecnie w Kanadzie i tutaj pytania o dzieci (i plany z tym zwiazane na
                przyszlosc) na rozmowach sa NIELEGALNE. Zarowno o wiek i religie.
                • annajustyna Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 27.05.08, 09:17
                  W Niemczech tez sa nielegalne, ale pracodawcy sobie z tego nic nie
                  robia.
        • Gość: eed Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: 62.22.41.* 26.05.08, 17:41
          ta a jesli urlop macerzynski skroca do 1 miesiaca to nagle Ci
          zatrudnienie kobiet wzroscie o 300 % ... Powodzenia
        • Gość: gosiala79 Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 12:22
          No ale żeś powiedziała, sygryda, jeśli ulepszenie w postaci
          wydłużenia urlopu macierzyńskiego o te parę tygodni, żeby mama mogła
          dłużej opiekować się takim maleństwem, ma być utrudnieniem dla
          pracodawcy, który i tak w tym czasie za tę kobietę nie płaci (bo po
          30 dniach przejmuje ZUS), to ja wręcz nie życzę sobie pracować dla
          takiego chama!! Nie poświęcę takiemu sowjego czasu i kompetencji!!
        • Gość: gosiala79 Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 12:23
          No ale żeś powiedziała, sygryda, jeśli ulepszenie w postaci
          wydłużenia urlopu macierzyńskiego o te parę tygodni, żeby mama mogła
          dłużej opiekować się takim maleństwem, ma być utrudnieniem dla
          pracodawcy, który i tak w tym czasie za tę kobietę nie płaci (bo po
          30 dniach przejmuje to ZUS), to ja wręcz nie życzę sobie pracować
          dla takiego chama!!
      • Gość: anty Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: 87.192.131.* 26.05.08, 16:59
        No i po co w kolo ciagle tylko o tym macierzynstwie , szkoda ,ze w
        naszym kraju to najwazniejsza z kobiecych rol!! Wszystkie po kolei
        daja sie zaplodnic , szkoda gadac i zmiencie w koncu temat!
        • stworzenje Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 18:09
          o to czy planuje pani dzieci,pracodawca nie ma prawa pytac,a kandydat ne musi
          odpowiadac. Bezczelni sa polscy pracodawcy, niedawno czytalam artykul,ze
          niestety w Polsce pracodawca uwaa sie za kogos nadzwyczajnego,kto moze kmierowac
          losem ludzi.Wiedza,ze za marna kase nie ten to inny przyjdzie itd. Zycze takim
          jak najszybszego upadku firmy,to jest brak kultury ekonomicznej.
      • Gość: Mau Poszukiwanie sensu czyli np. niepełne etaty! IP: *.chello.pl 26.05.08, 19:42
        Nie pojmuję tego toku myslenia - wydłużanie urlopow macierzyńskich,
        składki, ulgi na nianie. To nie rozwiązuje dylematu mamy - dziecko
        czy praca. A może rozwiązuje, ale tylko w przypadku kwestii
        finansowych. Jakby decydenci nie rozumieli, że kwestie finansowe to
        tylko jeden z aspektów. Dla wielu mam w ogóle nie o to chodzi. Wielu
        mamom chodzi o to, by móc pogodzic pracę z rodziną, bo chcemy i móc
        rozwijać się zawodowo i móc zakładać rodzinę. Kochamy nasze dzieci,
        chcemy wychowywać dzieci same, nie oddając ich w ręce obcych, a
        równoczesnie nie chcemy być "skazane" tylko na dom, lecz pragniemy
        miec możliwość wszechstronnego rozwoju. Jestem przede wszystkim za
        programami, które ułatwią mamom pogodzenie pracy z rodzina, które
        ułatwia wdrażanie partnerstwa w rodzinie. W moim przekonaniu
        sytuacja, w której jedno z rodziców (zwykle to mąż) cały dzień
        pracuje, a zawsze to drugie siedzi cały dzien z małym jest zła.
        Każdy z nich na tym traci. Podobnie sytaucja, gdy oboje pracuja cały
        dzień i dziecko wychowuje jakas niania. Proszę decydentów o
        programy, ktore będą ułatwiały małżonkom podejmowanie pracy na
        niepełne etaty, które będą umożliwiały wprowadzanie ruchomego czasu
        pracy, które pozwolą na wykonywanie pracy częsciowo w domu a
        częściowo w biurze, które będą chroniły przed przymusowmyi
        nadgodzianmi itp., jednym słowem które będą umożliwiały
        rodzicom "zamienianie się" w opiece i każdemu z rodziców cieszenie
        się zarówno praca jak i rodziną.
        • Gość: Mau do Mau IP: *.lodz.msk.pl 27.05.08, 19:43
          Nie w tym problem. Od kilku lat mężczyźni też mogą brać macierzyński i wychowawczy oraz chorobowy na dziecko, a ich zainteresowanie tymi urlopami jest zerowe. Problem nie tkwi w możliwościach prawnych, tylko w mentalności mężczyzn. Po prostu jak kobieta chce by facet poszedł na urlop i zajął się dzieckiem, to niech sobie znajdzie takiego "frajera", który na to się zgodzi (ze świecą takiego szukać). I niech nie zwala winy na rząd, bo on już dawno zadbał o zapewnienie mężczyznom możliwości wychowywania dziecka, a to że oni nie są chętni, to inna sprawa. Żadna władza nie zmusi mężczyzny do pójścia na urlop z powodu dziecka, jeżeli on tego po prostu nie chce, bo on zamiast zmieniać pieluchy woli pracować.
          • Gość: kowianeczka Re: do Mau IP: *.lodz.msk.pl 27.05.08, 19:44
            To powyżej to pisałam ja - kowianeczka. Pomyliłam się w nazwie autora.
          • Gość: Mau do Kowanieczki Re: do Mau IP: *.chello.pl 27.05.08, 21:28
            No ale właśnie nie w tym problem. Bo nie chodzi o to, żeby mąz
            poszedł na urop, a żona będzie pracować. Chodzi o to, że zawsze
            układ, gdy 1 pracuje, a drugie wychowuje jest zły i niewazne czy tym
            pierwszym będzie on czy ona. Chodzi o to, zeby oboje mogli
            i "trochę" pracowac i "trochę" wychowywać. Jakie możliwości
            wychowywania dziecka dał mężczyznom rząd? Bo ja ich za bardzo nie
            widzę - ani dla mężczyzn ani też dla kobiet!. Urlop trwa krótko, a
            ja mówie o wychowaniu, które trwa kilkanaście lat.

            A co do mentalności męzczyzn to się zgadzam, że wielu nie chce
            zajmować się dzieckiem i nie wie, jak wiele na tym traci, jak
            również jak wiele traci nie dając swej żonie szansy, by zawodowo
            także ona mogła się rozwinąć.I szkoda, ale to też rola każdego z
            nas, by tym panom, którzy nie rozumieja sensu rodziny i maja błedne
            wyobrażenia na temat ról kobiety i mężczyzny to wszytko
            uświadamiać :)
      • Gość: mama juz zaraz Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.acn.waw.pl 26.05.08, 21:35
        proponowałabym również polskiemu rządowi spojrzeć na kobiety
        prowadzące wlasną działalnosc gospodarczą, ponieważ one są bardzo
        mocno pokrzywdzone jesli chodzi o podjescie do macierzynstwa. marne
        400zł zasiłku które kobieta dostanie podczas tzw urlopu
        macierzynskiego.
        • Gość: eliza Prowadzące działalność nie są poszkodowane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 11:43
          Wysokość zasiłku macierzyńskiego wypłacanego kobiecie prowadzącej działalność
          gospodarczą zależy od wysokości składek przez nią odprowadzanych. Jeśli ktoś
          stara się płacić jak najniższy ZUS, to ma też niższe świadczenia.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=80033719&a=80048397
      • goblin.girl Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 22:31
        idiotyczny, płytki i infantylny artykuł.
        • shellerka Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 26.05.08, 22:52
          plytki i infantylny jest moj szef, ktory mysli ze jak urodzilam jedno dziecko -
          ups:) no tak sie porobilo to mam juz dosc (atrakcyjna emanujaca seksem blondie
          podkreslajaca jak to kocha zycie imprezowiczki ehhehehe) i teraz bede na kazde
          jego zawolanie 24h/dobe i jak mi nawet beda chcieli dac 4 klocki na dzien dobry
          to ja zostane z nim, bo lubie mu parzyc herbatke punkt 7.30 niewazne jak sie w
          tym czasie czuje moj synek :/
          • goodwater Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? 29.05.08, 11:14
            przeczytałem dwa razy i dalej nie wiem o co biega w tym słowotoku
      • Gość: G-a08 Re: Dylemat mamy: dziecko czy praca? IP: *.autocom.pl 27.05.08, 00:26
        Byłam w podobnej sytuacji i wybrałam rodzine. Teraz złozyłam papiery
        o urlop wychowawczy i zaczynam własna działalnosc. Dość pracy dla
        kogos. Kopa do działania dała mi ksiazka którą polecili mi znajomi.
        Jak dobrze ze ją mam i z czystym sumieniem moge polecić wszystkim:
        bogatyojciec.pl/?A=43827&B=353
      • dziunia25 Dylemat mamy: dziecko czy praca? 27.05.08, 13:25
        całe szczęście, że ja takich dylematów nie miałam. Po urodzeniu
        bliźniaków (z wcześniejszej pracy zrezygnowałam sama) i
        wykorzystaniu zasiłku macierzyńskiego znalazłam pracę, gdzie
        pracowalam 4 dni w tygodniu po 6 godzin(czasem były to nawet tylko 3
        godzinki). Dziećmi przez te kilka godzinek zajmowała mi się mama.
        Dla wszystkich stron był to układ nie obciążający, bo ja nie
        oderwałam się tak drastycznie od dzieci, nie zamykałam się z nimi w
        domu i miałam okazję wyjść do ludzi. A przede wszystkim
        podreperowałam swoją sytuację finansową.
        Taki stan rzeczy trwał do momentu, kiedy dzieci poszły do
        przedszkola. Zmieniłam wtedy pracę na lepiej płatną, bardziej
        ambitną i w pełnym wymiarze godzin.
      • Gość: kowianeczka rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.lodz.msk.pl 27.05.08, 17:12
        Jeżeli już teraz mało kto chce zatrudniać matki, to co będzie, jeśli dzięki pomysłowości rządu zakres roszczeń pracownic-matek się zwiększy. Jak się wydłuży urlop macierzyński do tego stopnia, że pracodawca po tak długiej nieobecności pracownicy nie będzie już nawet pamiętał jak ona wygląda (hehehe, albo przez ten okres nieobecności zdąży się tak zestarzeć, że jej nie pozna), a jak już taka matka raczy łaskawie wrócić do pracy to będzie mogła częściej chodzić na zwolnienia, bo dziecko raz kichnęło, do tego zakładanie "przyzakładowych" żłobków i przedszkololi - to PRACODAWCY JESZCZE BARDZIEJ SIĘ ODECHCE ZATRUDNIANIA KOBIET Z DZIEĆMI!

        Mnie oczywiście na tym nie zależy (moje szanse jako bezdzietnej rosną gdy matki siedzą w domu i zajmują się haftowaniem śliniaczków dla dzieci), ale zwracam uwagę na idiotyzm tych rozwiązań. Jak ktoś chce uczynić z pracodawcy instytucję socjalno-charytatywną, to cofa się do epoki socjalizmu. Robiąc z matek pracownice wymagające specjalnego traktowania spowodujecie to, że pracodawca nie będzie się chciał nad taką pochylać i będzie wolał zatrudnić bezdzietną.

        Jak kodeksowe prawa matek są niewiele większe od pozostałych pracowników, to jeszcze można liczyć, że pracodawca przymknie oko na fakt posiadania przez kandydatkę dziecka i nie pominie jej przy zatrudnieniu. Ale jak kodeks pracy zacznie taką matkę uprawniać do ciągłych nieobecności w pracy to - patrząc zdroworozsądkowo - jaką korzyść będzie miał pracodawca z pracownicy, która jest "wiecznie na zwolnieniu" lub "wiecznie karmiąca"?!
        • dziunia25 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 27.05.08, 22:18
          wiesz kowianeczka, nie mam pojęcia skąd Ty w ogóle się wzięłaś.
          Tak "zdroworozsądkowo", to weź sobie daj na wstrzymanie i daruj
          sobie komentarze na tematy, o których nie masz pojęcia. Twoja wizja
          świata to jakaś totalna apokaliptyczna zagłada. Wszystko negujesz i
          nic Ci się nie podoba.
          A takie artykuły to możesz sobie komentować, jak będziesz pracującą
          matką.
          • Gość: gosiala79 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 12:31
            dokładnie, dziunia, nic dodać nic ująć!
        • rikol matki - zarabiac pieniadze 28.05.08, 11:42
          Za komunizmu duza wiekszosc kobiet pracowala i jakos dzieci urodzone i wychowane
          w tym okresie nie byly 'skrzywione'. Praca matki jakos im nie szkodzila. Co
          wiecej, dzieci pracujacych matek osiagaly lepsze wyniki w szkole. Przyszla
          demokracja i rzady kosciola i nagle praca zawodowa i ambicje matki to
          najbardziej szkodliwa rzecz dla dziecka. Bardzo interesujace. Moze jakies
          konkretne dowody ktos poda? W Skandynawii wiekszosc matek pracuje i nikomu sie
          krzywda nie dzieje, co wiecej, imigruja tam ludzie z biedniejszych krajow. Jesli
          rownouprawnienie kobiet byloby takie zle, to Skandynawia juz dawno by sie
          rozpadla - tak jednak sie nie dzieje, a katolicka Polska, broniaca bardziej
          zygoty niz urodzonych dzieci, moglaby sie wiele od Szwecji czy Norwegii nauczyc.
          Chocby szacunku do pracownic (pracownikow) i ich planow rodzinnych.

          W Europie Zachodniej jakos udaje sie zatrudniac matki na pol etatu, sa tez
          przyzakladowe zlobki, wspolfinansowane przez pracodawce. Sa urlopy dla ojcow. W
          Danii np. firmy klada nacisk na utrzymanie kontaktu z pracownica w czasie jej
          urlopu macierzynskiego, tak, zeby byla na biezaco. W Norwegii kobiety stanowia
          40% zarzadow firm. We francji sa zlobki calodobowe - zeby mogly z nich korzystac
          tez matki, ktore pracuja na nocna zmiane (np. pielegniarki).

          W Polsce natomiast wszystko jest niemozliwe, na nic nie ma pieniedzy itd. Za to
          ZUS-u trzeba placic 700zl miesiecznie (a moze teraz juz wiecej) od osoby (jesli
          ktos jest samozatrudniony). Firmom malym i srednim (czyli takim, ktore najwiecej
          ludzi zatrudniaja), rzuca sie klody pod nogi. Ceny rozmow telefonicznych sa
          jedne z najwyzszych w Europie. Podobnie ceny nieruchomosci sa na poziomie
          europejskim. Niestety, na pensje nie ma pieniedzy. Sa za to pieniadze na ochrone
          dla byle posla, na samolot, limuzyny czy bankiety w byle miescinie, ktora nawet
          chodnikow porzadnych nie ma.
        • annajustyna Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 28.05.08, 13:29
          Twoje szanse jako bezdzietnej wlasnie maleja, bo pracodawca od razu
          zalozy, ze bedziesz chciala w te ciaze zajsc. Pisze to z wlasnego
          doswiadczenia. Tak ze sie nie zdziw, jak trafisz do prawdziwego
          zycia spod mamusinego klosza...
          • Gość: kowianeczka Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.lodz.msk.pl 29.05.08, 03:31
            annajustyna napisała:

            > Twoje szanse jako bezdzietnej wlasnie maleja, bo pracodawca od razu
            > zalozy, ze bedziesz chciala w te ciaze zajsc. Pisze to z wlasnego
            > doswiadczenia. Tak ze sie nie zdziw, jak trafisz do prawdziwego
            > zycia spod mamusinego klosza...

            Ja piszę w cv i lm, że nie mam zobowiązań rodzinnych i nie zamierzam ich mieć. W sumie mało jest kobiet z taką niekłamaną szczerością, więc pracodawca zapewne to doceni.
            • Gość: anna Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 08:19
              "Ja piszę w cv i lm, że nie mam zobowiązań rodzinnych i nie
              zamierzam ich mieć. W sumie mało jest kobiet z taką niekłamaną
              szczerością, więc pracodawca zapewne to doceni. "

              Na jakim ty świecie żyjesz i co jest sensem twojego istnienia? Za
              nic w świecie nie zrezygnowałabym z życia rodzinnego, tylko dlatego,
              aby ktoś to docenił. Pracodawca to też człowiek, a nie twór, który
              ceni jedynie maszyny. Może trafisz właśnie na takiego dla którego
              rodzina jest wartością i wtedy przegrywasz na starcie z wszystkimi
              innymi, tak bardzo przez ciebie znienawidzonymi matkami małych
              dzieci.
              Dla mnie jako pracodawcy osoba, która pisze, że nie chce mieć
              zobowiązań rodzinnych będzie zawsze niewiarygodna, bowiem trzeba być
              bardzo ograniczonym, aby żyć jedynie pracą. Taka osobą na dłuższą
              metę jest dla firmy ciężarem, bowiem prędzej , czy później jej
              osobiste frustracje będą miały wpływ na jakość jej pracy. Tego się
              nie na uniknąć. W wieku 40-45 lat taka osoba staje się wrakiem
              człowieka i zauważa, że jej życie przebiegło gdzieś z boku, że
              została sama (po śmierci rodziców), że dawni przyjaciele, znajomi
              nie mają już dla niej czasu (o czym i jak długo można rozmawiać z
              kimś wiecznie negatywnie nastawionym, kto nie ma pojęcia o
              prawdziwym życiu) i nagle uświadamia sobie, że nie tak miało być,
              tylko, że wtedy już jest za późno…
              • Gość: kowianeczka Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.lodz.msk.pl 30.05.08, 04:30
                Gość portalu: anna napisał(a):
                > Na jakim ty świecie żyjesz i co jest sensem twojego istnienia? Za
                > nic w świecie nie zrezygnowałabym z życia rodzinnego, tylko dlatego,
                > aby ktoś to docenił.

                Przecież ja nie chcę rezygnować z rozrodu dla pracodawcy. Ja po prostu z własnego wyboru, nieżależnie od zatrudnienia lub jego braku, chcę pozostać bezdzietną. A że to akurat się pokrywa z interesami pracodawcy, więc przy okazji go o tym informuję.

                > Dla mnie jako pracodawcy osoba, która pisze, że nie chce mieć
                > zobowiązań rodzinnych będzie zawsze niewiarygodna, bowiem trzeba być
                > bardzo ograniczonym, aby żyć jedynie pracą. Taka osobą na dłuższą
                > metę jest dla firmy ciężarem, bowiem prędzej , czy później jej
                > osobiste frustracje będą miały wpływ na jakość jej pracy. Tego się
                > nie na uniknąć.

                Ciężarem dla firmy to są matki obarczone dziećmi i osoby rozwodzące się. Oni to mają niezłe frustracje osobiste, które przenoszą na grunt zawodowy.
                • Gość: gosiala79 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 15:55
                  kowanieczka.... oj dziecinko, dziecinko.... posłuchaj mądrzejszych
                  dojrzalszych koleżanek, dobrze ci radzę!
                  • cubryna3 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 26.08.08, 11:35
                    Gość portalu: gosiala79 napisał(a):

                    > kowanieczka.... oj dziecinko, dziecinko.... posłuchaj
                    mądrzejszych
                    > dojrzalszych koleżanek, dobrze ci radzę!
                    Oj, kowianeczka wie co mówi i ze swojego punktu widzenia jest dużo
                    mądrzejsz od gosiali
              • cubryna3 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 26.08.08, 11:32
                Piszesz bzdury. Naprawdę nie wszyscy i nie wszystkie znajdują sens
                życia w mężu i rodzeniu dzieci. Dłużej pożyjesz to może się
                przekonasz, a może i nie, bo są i tacy, którym wydaje się, że tylko
                ich sposób życia ich rozumienie świata jest dopuszczalny i jedynie
                możliwy.
            • annajustyna Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 29.05.08, 08:47
              Niezupelnie. Pracodawcy stronia tez od aspolecznych karierowiczek.
              • Gość: kowianeczka Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.lodz.msk.pl 30.05.08, 04:33
                Nie każdy bezdzietny jest aspołeczny i nie każdy bezdzietny chce oszałamiającej kariery. A ty jako matka dyskryminowana przez pracodawców jesteś po prostu zazdrosna.
                • Gość: gosiala79 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 16:00
                  nie sądzę, żeby ktoś tu był o twoją sytuację zazdrosny.. hahaha

                  tylko tak śmiesznie odbieramy twoje wpisywanie w CV informacji o
                  braku dzieci i o nieplanowaniu macierzyństwa....
                  • lilith76 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 30.05.08, 16:27
                    Stwierdzenie w CV, że "nie mam zobowiązań rodzinnych i nie zamierzam ich mieć", to nie jest rzadka "niekłamana szczerość" tylko fajny dowcip i tak zostanie to przez potencjalnego pracodawcę odebrane. Dziewczyno, oni już nie takie bzdury w CV i lista motywacyjnych czytali - lubi skakać na bungee, a na prawdę ma klaustrofobię.

                    Brak planów związanych z rodziną i macierzyństwem nie uważam za nic nienormalnego, ale robienie z tego atut, zaznaczanie tego zakrawa na jakąś schizę. Nie zapomnij dodać skanu podwiązanych jajowodów.
                    • dziunia25 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 31.05.08, 00:51
                      Ja jako matka trójki dzieci spotkałam się ze stwierdzeniem, że
                      połączenie wychowywania dzieci (wtedy jeszcze bardzo małych)i pracy
                      będzie powodowało moją częstą absencję. Ja odpowiedziałam - zgodnie
                      z prawdą - że przy dzieciach nie można wszystkiego zaplanować od A
                      do Z, bo potrafią zaskoczyć w najbardziej pewnych sytuacjach. A ja
                      do tej pory pracowałam i nawet chorujące dzieci nie wpłynęły w
                      jakikolwiek sposób na moją pracę i nie spowodowały częstych, nagłych
                      nieobecności, których tak bardzo się pracodawcy boją. Dodawałam, że
                      takie sytuacje w moim życiu udowadniały, że mam zdolności
                      orgaznizacyjne i potrafię tak wszystko poukładać, że w żaden sposób
                      pracodawca nie "odczuje" mojej rodzinnej sytuacji w pracy, a dzieci
                      również są dopilnowane.
                      A każda taka opanowana "awaria" jest argumentem, że potrafię szybko
                      podejmować decyzję i działać pod presją czasu.
                      Nawet, jeżeli ktoś mnie, jako pracującemu rodzicowi dałby jakieś
                      jeszcze uprawnienia, z tutułu rodzicielstwa, to niekoniecznie bym z
                      nich korzystała.
                    • Gość: kowianeczka Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.lodz.msk.pl 31.05.08, 19:40
                      lilith76 napisała:
                      > Stwierdzenie w CV, że "nie mam zobowiązań rodzinnych i nie zamierzam ich mieć",
                      > to nie jest rzadka "niekłamana szczerość" tylko fajny dowcip i tak zostanie to
                      > przez potencjalnego pracodawcę odebrane. Dziewczyno, oni już nie takie bzdury
                      > w CV i lista motywacyjnych czytali - lubi skakać na bungee, a na prawdę ma klau
                      > strofobię.

                      Nie sądzę, by dużo ludzi pisało o tym w cv - po pierwsze dużo kobiet ma już dzieci, więc byłoby to ewidentne kłamstwo, które i tak szybko by wyszło na jaw w toku zatrudnienia, nie mówiąc już o tym, że często w poprzednich świadectwach pracy jest adnotacja "urlop macierzyński". Po drugie - reklama społeczna zachęca do czegoś przeciwnego, czyli wręcz do chwalenia się pracodawcy swoim rodzicielstwem na zasadzie "jestem wspaniałą matką i dlatego będę wspaniałym pracownikiem, bo wykształciło to u mnie zdolności negocjacyjne". Po trzecie - wpisy na tym forum pokazują co innego - większość kobiet po prostu nie chce rozmawiać z potencjalnym pracodawcą na temat rodzinne, a jak ten zada takie pytanie, to uważają to za obrazę majestatu.

                      Tak więc uważam, że jestem wyjątkiem, tym bardziej, że w moim przypadku mówię tylko i wyłącznie szczerą prawdę. A prawda jest zawsze w cenie.
                      • bystra_26 oj kobieto 31.05.08, 22:24
                        Jak by mi ktoś tak napisał (zerowe plany rozrodu itp.), to bym to potraktowała
                        jako egzotykę. Nie mam gwarancji, że to nie jest wybieg marketingowy kobiety,
                        której podejście się odmieni zaraz jak dostanie umowę na nieokreślony. To
                        naprawdę może działać zupełnie odwrotnie niż zamierzałaś.

                        > Po trzecie - wpisy na tym
                        > forum pokazują co innego - większość kobiet po prostu nie chce >rozmawiać z
                        pote ncjalnym pracodawcą na temat rodzinne, a jak ten >zada takie pytanie, to
                        uważają to za obrazę majestatu.

                        To nie jest OBRAZA majestatu. Prawo polskie zabrania wypytywania o kwestie
                        rodzinne potencjalnego kadydata, tak samo jak o przekonania polityczne,
                        wyznawaną religię czy orientację seksualną.
                        Chodzi o to, żeby pracodawca wybierał ludzi merytorycznie, a nie stosował
                        dyskryminację matek, młodych kobiet planujących mieć dzieci czy gejów. I tylko tyle.

                        A jak wszystkim pracodawcom tak źle, to niech podpisują umowy na określony na 5
                        lat. Jak sie okaże, że ktoś więcej czas spędza na zwolnieniu niż pracuje, to
                        może go za 2-tygodniowym wypowiedzeniem bez podawania przyczyny zwolnić. Z
                        drugiej strony dla banku taka długoterminowa umowa jest przy kredycie traktowana
                        prawie jak na nieokreślony, a pracownika motywuje do nienadużywania przywilejów.
                        • Gość: anna Re: oj kobieto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.08, 23:18
                          Kowianeczka ma zerowe plany rozrodu, ponieważ jest samotną, starą
                          panną, która żyje na utrzymaniu rodziców. Nie ma faceta z którym
                          mogłaby założyć rodzinę.
                          Pisząc takie bzdury stara się sobie dopisać ideologię do swojej
                          życiowej sytuacji, na zewnątrz odgrywa twardzielkę-singielką, a w
                          środku jest zakompleksioną myszką, którą płonie z nienawiści do
                          młodych matek i innych osób, które jakoś sobie dają radę, nawet
                          jeśli czasem sytuacja je zmusza, aby pracować jako przedstawiciel
                          handlowy. Zamiast podziwiać takie osoby, ona stara się im dokopać w
                          ten sposób myśląc, iż dowartościuje siebie. No bo ona nigdy by się
                          nie shańbiła taką pracą. Innym natomiast byłoby wstyd żerować na
                          rodzicach. Dla niej lepiej jest siedzieć i bąki zbijać, nawet na
                          pieniądze na podpaski musi prosić rodziców, niż ruszyć tyłek i
                          zarobić na swoje potrzeby. Każdy ma swój punkt widzenia, który
                          zależy od punktu siedzenia. Jej z tym dobrze i niech sobie żyje w
                          tym błogim przekonaniu o swojej doskonałości.
                          • lilith76 Re: oj kobieto 01.06.08, 00:05
                            > Kowianeczka ma zerowe plany rozrodu, ponieważ jest samotną, starą
                            > panną, która żyje na utrzymaniu rodziców. Nie ma faceta z którym
                            > mogłaby założyć rodzinę.
                            > Pisząc takie bzdury stara się sobie dopisać ideologię do swojej
                            > życiowej sytuacji, na zewnątrz odgrywa twardzielkę-singielką, a w
                            > środku jest zakompleksioną myszką, którą płonie z nienawiści do
                            > młodych matek i innych osób

                            A to już przegięcie. Obraziłaś teraz sporo kobiet, którym los nie poszczędził partnera i dziecka - czy marzyły o tym czy nie.
                            • Gość: anna Re: oj kobieto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.08, 05:30
                              "A to już przegięcie. Obraziłaś teraz sporo kobiet, którym los nie
                              poszczędził partnera i dziecka - czy marzyły o tym czy nie."

                              Moja wypowiedź odnosi się tylko i wyłącznie do Kowianeczki, ponieważ
                              to tylko ona ciągle wypisuje te bzdury o tym jak bezmyślne i głupie
                              są młode matki i przedstawiciele handlowi (poszukaj w archiwum to
                              się przekonasz).

                              Nie wiem dlaczego poczułaś się urażona tekstem adresowanym nie dla
                              ciebie, czyżbyś też gnębiła te dwie grupy?
                          • Gość: kowianeczka Re: oj kobieto IP: *.lodz.msk.pl 01.06.08, 22:53
                            Gość portalu: anna napisał(a):

                            > Kowianeczka ma zerowe plany rozrodu, ponieważ jest samotną, starą
                            > panną, która żyje na utrzymaniu rodziców. Nie ma faceta z którym
                            > mogłaby założyć rodzinę.

                            Śmieszą mnie ludzie, którzy uważają, że na mój temat wiedzą więcej niż ja sama. Faceta mam, choć nie planuję zakładać rodziny ani z nim ani z nikim innym. Zamierzam żyć sobie wygodnie, bez obciążeń rodzinnych, choć to oczywiście nie znaczy, że chcę żyć samotnie. Każdy w życiu wybiera, co jemu wygodne. I ten mój wybór nie ma żadnego związku z zatrudnieniem lub jego brakiem.

                            A ty co - zazdrościsz, że są kobiety, które mają odwagę odejść od mniej lub bardziej narzuconego społecznie obowiązku rodzenia dzieci?
                          • cubryna3 Re: oj kobieto 26.08.08, 11:45
                            Sądzę Anno , chocby po jadzie i agresji z twojej strony, że to
                            raczej ty masz problemy emocjonalne i czujesz się źle w swojej
                            rzeczywistej roli. A może to przed menstruacją i stąd te wtręty
                            podpaskowe? Wyluzuj.
                        • Gość: kowianeczka Re: oj kobieto IP: *.lodz.msk.pl 01.06.08, 22:46
                          bystra_26 napisała:
                          > Jak by mi ktoś tak napisał (zerowe plany rozrodu itp.), to bym to potraktowała
                          > jako egzotykę. Nie mam gwarancji, że to nie jest wybieg marketingowy kobiety,
                          > której podejście się odmieni zaraz jak dostanie umowę na nieokreślony. To
                          > naprawdę może działać zupełnie odwrotnie niż zamierzałaś.

                          No tak, pewnym to można być tylko tego, że się kiedyś umrze. Ale i tak kobieta, która z własnej woli i z pełnym przekonaniem mówi o tym, że w ogóle dziecka mieć nie chce, jest bardziej w tej kwestii wiarygodna dla pracodawcy niż taka, która kwestie macierzyństwa uważa za temat tabu.

                          > To nie jest OBRAZA majestatu. Prawo polskie zabrania wypytywania o kwestie
                          > rodzinne potencjalnego kadydata, tak samo jak o przekonania polityczne,
                          > wyznawaną religię czy orientację seksualną.

                          Ale prawo nie zabrania o tym mówić z własnej woli kandydatce do pracy. Pracodawca jest wtedy tym bardziej wniebowzięty, bo on prawa nie łamie, a kobieta z własnej woli składa deklarację bezdzietności.
                      • dziunia25 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 01.06.08, 22:08
                        tak kowianeczka, nie jest wątpliwie jesteś wyjątkiem. A tak a propos
                        dzieci, to ty może wiesz, skąd się biorą dzieci?
                        A moze słyszałaś o tzw. "wpadkach"?
                        Plany rodzinne to jedno, a resztę to już ktoś inny pisze scenariusz.
                        Nie umiesz czytać? To napiszę Ci to jeszcze raz. Bredzisz kobieto.
                        Najlepiej dla dalszej dyskusji by było, gdybyś sprawdziła, czy w
                        Manufakturze nowe ciuchy rzucili.
                        • Gość: kowianeczka Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.lodz.msk.pl 01.06.08, 23:00
                          dziunia25 napisała:

                          > tak kowianeczka, nie jest wątpliwie jesteś wyjątkiem. A tak a propos
                          > dzieci, to ty może wiesz, skąd się biorą dzieci?
                          > A moze słyszałaś o tzw. "wpadkach"?
                          > Plany rodzinne to jedno, a resztę to już ktoś inny pisze scenariusz.
                          > Nie umiesz czytać? To napiszę Ci to jeszcze raz. Bredzisz kobieto.

                          Słyszałam i o wpadkach i o "wpadkach". Te piersze - zdarzają się, ale przy odpowiednim stosowaniu antykoncepcji bardzo rzadko. Wtedy dopuszczam możliwość aborcji lub oddania dziecka do adopcji. Te drugie - zdarzają się dość często, ale one są perfidnym wrabianiem mężczyzn w rodzicielstwo wbrew ich woli i z prawdziwą wpadką nie mają nic wspólnego.
                          • Gość: anna Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.08, 00:22
                            "Wtedy dopuszczam możliwość aborcji"

                            No właśnie i tym się różnimy, dla mnie życie jest wartością
                            najwyższą i uważam, że nikt nie ma prawa zabijać, a dla ciebie zabić
                            dziecko, to jak wycisnąć pryszcza...
                        • cubryna3 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 26.08.08, 11:48
                          A coż to Madzię napadło? Widać progenitura dała popalić!
                • annajustyna Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 31.05.08, 08:05
                  Przeciez pisalam jut wielokrotnie, ze nie mam dzieci i z tego pwoodu "boje sie"
                  juz chodzic na rozmowy o prace, bo mnie non stop o dzieci pytaja, po czym
                  dostaje odpowiedzi negatywne...
                  • dziunia25 Re: rząd chce wylać dziecko z kąpielą 31.05.08, 11:35
                    Ci, co dzieci mają, do pracy się nie nadają, bo dzieci ogólnie
                    mówiąc czynią z nich nie rzetelnego pracownika i lawiranta.
                    Ci, co ich nie mają, są potrzsegani jako osoby, które za 10 min.
                    zaciążą i będą posaozytować potencjalnemu pracodawcy demonstracyjnie
                    pokazując rozsnący brzuch.
                    Prawda jest taka, że jest to dyskryminacja, bez względu z której
                    strony by sobie na nie spojrzeć.
                    Wcale nie zazdroszczę Ci takiej sytuacji, kiedy ktoś natrętnie
                    rozpytuje poziom zaawansowania Twojego instynktu macierzyńskiego,
                    po mimo tego że niestety jest to wbrew prawu.
                    Sytuacja kiedy jedynym kryterium branym pod uwagę jest rodzicielstwo
                    dla mnie kojarzy się tylko z sytuacją, w której wszystkich facetów
                    należało by wykastrować, ponieważ każdy z nich mógłby być
                    potencjalnym gwałcicielem.
                    Pocieszę Cię, że nie wszyscy pracodawcy myślą w ten sposób.
      • Gość: Ewa Rodzice- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 11:29
        chyba powinno być "dylemat rodziców" a nie matek.W ten sposob wyborcza podkresla tylko, że nadal dzieci to problem matek.To po co akcja powrót taty?Chyba tylko dla picu.I zdziwienie, że kobiet nie chcą zatrudniac.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka