Gość: karo_linka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 11:54 nie na każdych studiach 2godziny nauki wystarczają ;/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ewa Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.08, 18:37 co za głupoty, jasne...nie uwierze że taka matka nadąża ze wszystkim i że ma siłe na to o czym mówi artykuł, praca, studia, dziecko i uśimech każego dnia bez zmęczenia hehe.To istna propaganda kobiety niedozdarcia, tak podkęca się śrubę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka-studentka Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.08, 13:29 Ja poszłam na studia (dzienne) jak syn miał 2 latka. Pracowałam na umowy o dzieło od 3 lat. Nie było mi łatwo- czasem zajecia od 8 do 18, praca do wykonania na dziś i inne obowiazki. Podołałam tylko dzięki pomocy najblizszych, którzy odbierali dziecko z przedszkola i czasem zostawali z nim jak chorowało i jak wyjeżdżałam na praktyki wakacyjne(nawet 5 tygodni w ciagu roku akademickiego). Tylko tyle pomocy, reszta była na mojej głowie. Może raz zdarzyło mi się wykorzystać fakt posiadania dziecka na uczelni(usprawiedliwienie nieobecności zwolnieniem na dziecko). A tak nikt nie wiedział,że je mam. Owszem nie miałam samych piątek, ale nigdy też nie oblałam egzeminu. Wszystko to kwestia organizacji, a nie bycia kobietą z żelaza. Inni szli na imprezkę, ja do domu, inni robili ćwiczenia na ostatni moment, ja zawsze od razu, bo wiedziałam ,że czas mnie goni. Ale nie żałuję. Moje koleżanki maja teraz po 26-27 lat i są same, albo w związkach bez perspektywy na dziecko(bo praca, szef)... Ja skończyła studia, mam juz duże dziecko i zaczynam prace zawodową. Gdyby nie wczesne macieżyństwo nie iwem czy w ogóle miałabym dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosshek Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.telsat.wroc.pl 22.08.08, 13:33 Studiuje, pracuje i spędza czas z dzieckiem (bo to przecież pierwsze najwazniejsze lata jego życia), a jej doba trwa 48 godzin ;), z czego 24 dziecko przesypia ;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wp Łapanie trzech srok za ogon IP: *.rc.kyushu-u.ac.jp 22.08.08, 15:39 Te dziewczyny nawet nie wiedzą, ile tracą z życia studenckiego, ile je omija. Jakie wspomnienia z lat studenckich będą mieli absolwenci, którzy żyli od imprezy do imprezy (godząc, rzecz jasna, zabawę z nauką), a jakie te dziewuchy? I jak ktoś wyżej słusznie zauważył, wielu wymagających poświęcenia studiów nie da się przejść w takim trybie. Chyba że mówimy o prześlizgiwaniu się. Poza tym normalny człowiek potrzebuje relaksu. Ale cóż, prywatne wyższe szkółki na takich zarabiają i interes się kręci. Grunt, by wszyscy byli szczęśliwi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka po studiach Re: Łapanie trzech srok za ogon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.08, 20:20 jak sie nie uczysz i spedzasz czas na imprezie to lepiej ( w sensie naukowym) niz jak sie nie uczysz i spedzasz czas z dzieckiem hehehe sam to wymysliles? a co do srok to w zyciu zawsze lapie sie ich kilka na raz chyba ze tyc z tych co najpierw nauka a po tej 30 i zasluzonym doktoracie mozna ZACZAC umawiac sie na randki ;p relaks to wlasnie dla niektorych praca/studia - zreszta jak opisuja "dziewuchy" z artykulu - widac panstwowe nie znaczy dobre skoro lufa z czytania i jak z dlugoscia ;p , czas sie nie liczy poswiecany na nauke tylko efektywnosc! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bielszczanin Re: Łapanie trzech srok za ogon IP: 78.8.106.* 23.08.08, 00:56 ja nie pracowałem w czasie studiów i nie narzekam, nie żałuję tego i tak znalazłem dobrą pracę w międzynarodowej korporacji, bo uważam że studia są od studiowania a napracujemy się jeszcze napracujemy...Chodzi o to żeby zachować umiar w tej kwestii również, nie poddawajmy się kapitalizmowi który u nas panuje i nie traćmy najlepszych lat życia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Łapanie trzech srok za ogon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:09 możesz tak sobie pisać jak cię mamusia z tatusiem utrzymywalu na studiach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: al Re: Łapanie trzech srok za ogon IP: 217.98.90.* 15.01.09, 13:26 matka po studiach - 100% racji! Nie wiem co ma do tego wymyślanie na szkoły prywatne, niektórzy jak widać szukają tylko okazji by na nie narzekać, a są nierzadko lepsze od państwowych, niestety. Wiem bo mam porównanie. Ale to temat na inna dyskusję. Wiem też że można pogodzić pracę i studia na państwowej uczelni,i to dzienne i zaoczne, bo też znam takich ludzi. Samo 'państwowe' na pewno nie znaczy lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łapanie trzech srok za ogon 23.08.08, 08:13 Akurat chyba brak udzialu w zyciu studenckicm to jeszcze najmniejsza strata. Osobiscie sobie nie wyobrazam takiego zycia, jak w artykule. Chyba ze jechalabym na jakis dragach;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama mgr Re: Łapanie trzech srok za ogon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:14 Ile tracę z życia studenckiego? Chyba tylko kaca i spotkania z muszlą klozetową oraz przypadkowy seks z kim popadnie i gdzie popadnie. Ale to na własne życzenie, bo jak chciałam to mogłam w każdej chwili wyskoczyc na impezkę (czytaj - zalewanie sie w trupa)a dziecko zostawic z dziadkami. Studiowałam na wymagającym kierunku (geografia UW). Kartografia, fizyka, matematyka, chemia na ćwiczeniach z gleboznawstwa, język do zdania na poziomie FC, do tego filozofia, kupa historii,parcie na poprawna polszczyznę, mapa na wyrywki.... Praktyki terenowe minimum 2 tygodnie, maksymalnie ponad 5. Nauka i praca (w moim przypadku praca w domu na umowy o dzieło) wieczorami i w wolnym czasie. A tak z dzieckiem po przedszkolu na rower, zakupy...relaks Licencjat ze średnią niespełna 4,5 (obrona na 5). Mgr kończę teraz ze średnia podobną. Zatem zero prześlizgiwania się, poświęcenia... Nigdy tez nie zasłaniałam sie dzieckiem na uczelni, mało kto wiedział ,że je posiadam. Jedyne czego mi brakuje to większe doświadczenie zawodowe, bo WIĘKSZOŚĆ osób z roku pracowała i też się nie ślizgali. Ja nie potrafię nic nie robić i lenić się całymi dniami. Muszę mieć napięty plan dnia inaczej nie czuję życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagna25 Matkuje, studiuje i... pracuje IP: 195.184.83.* 23.08.08, 20:40 Na studiach urodziłam dwoje dzieci, jak młodsze miało pół roku poszłam pracować na pół etatu. Wpadło troche grosza a ja miałam 4 godziny na "naładowanie akumulatorów". Uczyłam się w autobusach i czasami wieczorami jak dzieciom zdażyło sie wcześniej zasnąć. Jak chcieliśmy wyjść z mężem wieczorami to do opieki angażowaliśmy babcie. Nie uważam żeby mi coś z życia umknęło wręcz przeciwnie dzieci dodają mi energii i chęci do działania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Clarice Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.iwacom.net.pl 23.08.08, 21:22 Ja chyba też nie chciałabym tak żyć.Praca,dzieci,szkoła i tak w kółko.A gdzie chwila dla siebie-na poczytanie książki,posłuchanie muzyki,obejrzenie filmu czy choćby samotyny spacer dla chwili spokoju.Ja też bardzo lubię swoją pracę ale nie wyobrażam sobie,żebym nie miała chociaż chwili dla siebie.Ale to w końcu Ich wybór-ciekawe tylko na jak długo starczy im "mocy przerobowych".Organizm ma w końcu ograniczonawytrzymałość.Jeśli ta się skończy to po prostu padną i nie będą przydatne nikomu.Ale to też ich sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katka Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 10:03 Od ponad roku jestem matką córeczki- pracowałam zawodowo w wielkiej korporacji i godziłam to z prowadzeniem domu i opieką nad dzieckiem. Teraz tez pracuje zawodowo w firmie o jeszcze trudniejszym profilu...i daje rade... "Praca,dzieci,szkoła i tak w kółko"- przeciez to roznorodnosc jakiej malo......zdecydowanie ciekawsza niz same studia a po nich szukanie zajecia zeby zabic czas...... .A gdzie chwila dla siebie-na poczytanie książki,posłuchanie muzyki,obejrzenie filmu czy choćby samotny spacer dla chwili spokoju"- a w czymzesz dziecko tutaj przeszkadza???? Karmilam malutką czasem po 40 minut.I w tym czasie czytalam ksiazki....wiecej niz chyba w okresie kiedy miałam "spokojne zycie" czyli studia:) Sluchanie muzyki....prosze bardzo....razem dzieckiem ktore jak spi to muzyka jest obowiązkowo. Spacer dla chwili spokoju.....-2 godziny dziennie spacery z dzieckiem....najprzyjemniejsze chwile.... Wszytsko jest kwestią zorganizowania i rpzede wszytskim priorytetow. Jak dla kogos dziecko jest problemem to nawet jakby mial tabun nianiek i czas tylko dla siebie to bedzie niezadowolony. trzymam ksicuki za te "dziewuchy", ktore sa dzielniejsze niz cala nasza armia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 12:18 jak pracujesz w korporacji, i jest tak ciężko, to jak to jest możliwe, że masz czas na 2h spacerow dziennie?W nocy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamuśka Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.08, 07:53 Ja obecnie mam dwójkę dzieci w wieku 5 i 2, pracuję na pełen etat, studjuję zaocznie.....Muszę również spłacać hipotekę, płacić rachunki, oraz opłacać przeczkole i opiekunkę. Ale dochód netto miesięcznie razem z mężem to tylko 3500zł. Co ty na to ...Wiem ,że nie jest możliwe cały czas się uśmiechać, a w ogóle kiedy przychodzi koniec miesiąca i zastanawiasz się, czy masz co do jedzenia.. PA PA Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Matkuje, studiuje i... pracuje 25.08.08, 08:11 Coz, kazdy jest kowalem swego losu. Zycze powodzenia, ja na Waszym miejscu nie zdecydowalabym sie na kredyt (chyba stad ta hipoteka?), wolalabym zylozyc jakis fundusz dla dzieci (wplacalabym na niego np. 50 zl na miesiac na dziecko, po 18-19 latach bylaby to konkretna kwota). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.gprs.plus.pl 15.12.08, 22:06 "ja na Waszym miejscu nie > zdecydowalabym sie na kredyt (chyba stad ta hipoteka?), wolalabym zylozyc jakis > fundusz dla dzieci (wplacalabym na niego np. 50 zl na miesiac na dziecko, po 18-19 latach byłaby konkretna kwota" Tak a do tego czasu mieszkaliby sobie na śmietniku i czekali az 20 lat zeby miec z tego funduszu jakies grosze-przy czym nie wiadomo bo jak bedzie porzadny kryzys to i te fundusze trafi szlag. Chyba musza gdzies mieszkac zwłaszcza z dzieckiem i dzielni są bo sami radza sobie ze swoimi wydatkami a nie siedzą mamusi na głowie na 40 metrach kwadratowych. Jak dają rade to i dziecku pomoga a jak nie dają rady to pewnie dziecko bedzie równie zaradne życiowo i sobie da rade. Ja popieram izycze powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nick Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: 89.174.255.* 25.08.08, 15:20 Studiujesz? I piszesz "przeczkole"? To są prawdziwe studia, czy studiujesz program tv w gazecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kowianeczka nieźle z tym "przeczkolem" IP: *.lodz.msk.pl 26.08.08, 10:41 Wybaczcie, ale jakaś kobieta pisze "przeczkole" to znaczy, że nie jest tak "dzielną" matką, na jaką się kreuje. I że raczej nie ma czasu na czytanie książki przy dziecku... Spostrzegawcza też nie jest, bo przecież codziennie - zaprowadzając czy odbierając dziecko do tej placówki - widzi wielki napis drukowanymi literami: "PRZEDSZKOLE". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m mi Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.08, 11:14 dziennie? 7X2 = 14 w tygodniu. Sporo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też matka Re: Matkuje, studiuje i... pracuje IP: *.cnb.com.pl 15.12.08, 19:00 Czytam sobie i czytam Wasze komentarze i myślę, że osoby, które drwią z matek pracujących, studiujacych i wychowujących dziecko są bardzo małostkowi i płytcy. Przy czym zaznaczam, że nie chciałabym nikogo urazić. Sama przez kilka lat pracowałam i studiowałam wychowując jednocześnie dziecko. Oczywiście bez żadnej taryfy ulgowej. I muszę Wam powiedzieć, że jest to możliwe, aczkolwiek niełatwe. Myślę, że zależy też od kierunku studiów i uczelni. Jak ktoś już tutaj wcześniej zauważył, nie każdy jest w takiej sytuacji, że rodzice fundują mu studia i utrzymują. Dlatego warto czasami chwilę się zastanowić, zanim wyda się jakąkolwiek opinię. Tym bardziej, że nie każdego rajcują noce popijawy. Odpowiedz Link Zgłoś