Gość: borsukfil
IP: 212.76.37.*
14.08.08, 15:40
Mam 49 lat, jestem bezrobotną rencistką z Warszawy. Wyższe wykształcenie
humanistyczne, zdobyte w dawnej[sprzed 89] Polsce. Obecnie od wielu lat szukam
pracy, niestety. Mam cukrzycę z powikłaniami, nietypową wadę wzroku - nie mogę
długo pracować przy komputerze, jestem za stara i zwyczajnie za głupia.
Marzyła mi się praca w bibliotece, albo korekty w domu... W dobrych czasach
pracowałam w różnych bibliotekach oraz wykonywałam prace
redakcyjno-korektorskie na zlecenie. Teraz praktycznie jestem bez szans.
Rozumiem, że dzisiejsze młode pokolenie jest świetnie wykształcone, prężne i
mające wiele możliwości.Zapewne dostanę dużo obrażliwych odpowiedzi, typu "tak
sobie ułożyłaś życie, tak masz". Tylko, że tak naprawde mam niewiele: rentę
430zł netto i alimenty od byłego męża, jeszcze tylko - teoretycznie
oczywiście - cztery lata. Taka "łaska" dlatego, że zgodziłam się na rozwód bez
walki o wyłączną Jego winę. Pewno istotnie zle pokierowałam życiem - ale
faktem jest, że jestem chora. Leczenie miesięczne to - 600-700 zł miesięcznie.
Tak się głupio składa, że nie są to leki refundowane, tylko drogie insuliny i
inne leki doustne. Tak ustawione leczenie nie powoduje stałych niedocukrzeń.
Chciałabym, aby odezwał się ktoś w podobnej do mnie sytuacji!