Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem

    IP: *.pools.arcor-ip.net 11.09.08, 06:44
    Dzien dobry ide spac wplasnie po pracy
    Obserwuj wątek
      • marcingsf Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 07:25
        Trele-morele...;) z tym, że po nocce potrzeba 3 kolejnych by organizm powrócił
        do normy. Pracowałem ponad 8 lat na same noce od poniedziałku do piątku, żyłem i
        żyje. Wystarczy się wyspać po pracy i gitara. Czasem bywało, że praca trwała
        17-20 godzin, 3h odpoczynku, na rower i do roboty;) nie ma lekko. Jak ktoś chce
        zarobić na chleb to czasem trzeba się trochę poświęcić.
        • dragon_fruit Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 07:45
          ale za to teraz pier d olisz jak potłuczony
          • marcingsf Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 07:58
            no cóż, nie chciało mi się rozpisywać zbytnio na temat ale to chyba nie powód by
            mnie atakować lub niemal obrażać? Mówię tylko iż da się żyć pracując tylko na
            nocki ale raczej tylko wtedy gdy nie ma dzieci, teraz już sobie tego nie
            wyobrażam ;) wieczory z córeczką, kąpanie jej itp...nie zamienię na nic innego ;)
            • dragon_fruit Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 09:22
              masz rację-przepraszam!

              niestety mnie niedosypianie przez rok (dziecko) doprowadziło do
              kompletnej ruiny
          • Gość: lama Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 07:59
            Ludzie mają różny system nerwowy.Widać to nawet wśród tych, którzy nie pracują w
            nocy, jedni potrafią położyć się po południu i uciąć sobie drzemkę zaraz jak
            tylko głowę przyłożą do poduszki,śpią nawet mocnym snem, a inni nie potrafią się
            nawet zdrzemnąć choćby nie wiem jak zmęczeni byli.Nie potrafią 'się wyłączyć'.
            • aleksy1978 Jedz dziewczyno do Anglii,skoncz studia po ludzku 11.09.08, 08:15
          • Gość: oi Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.stansat.pl 22.09.08, 13:17
            święte słowa
        • Gość: wojtek To łatwo sprawdzić - i dawno to zrobiono. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 09:24
          I to bardzo naukowymi metodami. Jeśli na przykład przez trzy dni badana grupa wypada gorzej w testach niż porównawcza, to choćby nie wiem jakie ci ludzie mieli samopoczucie, mogą je sobie o kant potłuc.

          To samo z kawą: co z tego, że "ewidentnie pobudza", skoro po kilku dniach picia nawet po niej wypadasz w testach gorzej niż niepijący?

          A mnie się wydaje, jak tak patrzę w niebo, że Słońce kręci się wokół Ziemi...
        • Gość: y Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: 195.11.82.* 11.09.08, 13:59
          > Trele-morele...;) z tym, że po nocce potrzeba 3 kolejnych by
          organizm powrócił
          > do normy. Pracowałem ponad 8 lat na same noce od poniedziałku do
          piątku, żyłem
          -----------------------------
          tez tak pracowalem, jeszcze gorzej bo na zmiany czasem ale tu mowa
          chyba o nieprzespanej nocy bez odsypiania rano.
          Poza tym wiek ma tez znaczenie - zaraz po studiach to moglem
          pracowac w nocy i spac po 4 godziny a teraz 10 lat pozniej to dupa
          zbita - wykorzystalem rezerwy i juz tak sie nie da funkcjonowac
          • Gość: A. Kohls Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.bos.east.verizon.net 11.09.08, 15:01
            Cha ,cha!Ale temacik.Mieszkam w USA-Boston,pracuje w super markiecie
            na stanowisku kierownika nocnej zmiany(sklep otwarty24H 7 dni w
            tygodniu.Ciagne to juz 9 lat.Jestem zaprawiony w bojach ,wczesniej
            pracowalem na rybakach w polsce i w usa,mam 48 lat typ sportowca
            (kulturystyka).Pracuje od 23 do 7 rano,potem sniadanie(specjalna
            dieta).Pomiedzy 9 a 10 ide do silowni,okolo 11:30 wracam do
            domu.Male jedzonko ,telewizja ,albo komputer czasami sex.14;30
            ostatnie jedzonko i 15-ta z ninutami ide spac,trwa to do 21;30.Mam 6
            posilkow na dobe Nie mam dzieci .Skutki uboczne;,, nie usmiecham
            sie ,po pracy nie chce widziec ponurych ludzi,gadam do siebie,
            czasami miewam lekka depresje,i tesknie za moim DARLOWEM.
        • Gość: maras Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.alfa.pl 11.06.12, 12:52
          gadasz od rzeczy akurat ja od nocek dostałem padaczki i nie moge za to dla niekr=torych nocki żle wpływają niekażdy ma taki organizm jak ty czubku:)
      • Gość: goga Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.08, 08:31
        Pracowałam na same nocki przez ponad 5 lat, sześć dni w tygodniu -
        pieniądze może i niezłe jak na młodą osobę ze średnim wykształceniem
        tyle, że przypłaciłam to zdrowiem i osamotnieniem. NIkt ze znajomych
        długo nie wytrzymał ciągłego braku czasu na spotkania i zmęczenia.
        Przez pierwsze 2 lata dodatkowo uczyłam się zaocznie. Nie ma takich
        słów które oddadzą to co wtedy przeżyłam. Chroniczne niewyspanie i
        zmęczenie a później ciężka anemia. Kłopoty ze snem, bo paradoksalnie
        im bardziej jest człowiek zmęczony tym gorzej mu zasnąć. A kiedy już
        udało się usnąć to sąsiad za ścianą uczył się bębnić na perkusji.
        Wytrzymałam tak 5 lat, później już nie wytrzymałam i zwolniłam się z
        pracy. Przez pół roku uczyłam się tak na nowo funkcjonować w dzień.
        Dziś po ponad dwóch latach żałuje że tak późno zrezygnowałam i tyle
        życia mi "uciekło".
      • Gość: glina Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.stk.vectranet.pl 11.09.08, 08:37
        Zapomnieliście dodać, że policjanci nie dostaja dodatku za nocne zmiany. Ja połowę dyżurów mam w nocy i nie dostaję za to ani grosza.
        • Gość: agniecha ale masz chyba za to dwa dni wolnego pozniej, IP: *.range86-153.btcentralplus.com 11.09.08, 08:57
          nieprawdaz?
          • Gość: agniecha i emeryture przed 40 jak dobrze idzie ... IP: *.range86-153.btcentralplus.com 11.09.08, 08:58
            nie narzekaj!
          • Gość: glina Re: ale masz chyba za to dwa dni wolnego pozniej, IP: *.stk.vectranet.pl 11.09.08, 09:16
            Czasem mam. Ale godzin wyrabiam tyle ile wszyscy, a czasem i więcej.
            Płatnych nadgodzin również nie ma.
          • Gość: xc Re: ale masz chyba za to dwa dni wolnego pozniej, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.08, 10:39
            chyba żartujesz?!w Polsce? Ja wlipcu pracowałam codziennie po 12 godzin w tym
            co 2 nocka (po niej 1 dzien wolnego i na nastepny dzien na rano)i co z tego że
            są przepisy? kto ich przestrzega??
            • Gość: p_a_m Re: ale masz chyba za to dwa dni wolnego pozniej, IP: *.legnica.vectranet.pl 11.09.08, 15:24
              wiec obowiazkowy czas wolny zostal zachowany
          • Gość: isek Re: ale masz chyba za to dwa dni wolnego pozniej, IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.08, 17:14
            nie dwa dni bo wdzien w ktory schodzisz z nocki jestes juz 7 godzin w pracy
            czyli prawie jak kazdy pracownik pracujacy w systemie 8 godzinnym wracasz do
            domu cos jesz lub nie odsypiasz lub nie i jest 21
            nastepny dzien jest wolny pozdr
        • Gość: ja Biedny policjant... IP: *.radioalfa.pl 11.09.08, 09:08
          Ojej, a sam pan policjant w artykule przyznał, że W CZASIE PRACY zjeżdża na
          godzinkę, dwie pospać na komisariacie.
          Ciekawe kto tak ma, że jak śpi to mu płacą!
          A nieraz się widzi śpiących lub obżerających się pączkami policjantów w autach
          gdzieś na poboczach. Nie macie szacunku do pracy.
          • Gość: glina Re: Biedny policjant... IP: *.stk.vectranet.pl 11.09.08, 09:18
            Lekarze tak mają że śpią na dyżurach i im płacą.
            • Gość: Alibaba Re: Biedny policjant... IP: *.ramtel.pl 11.09.08, 10:47
              Lekarze są na dyżurach, a to stan pozostawania w gotowości do
              świadczenia pracy.
              • Gość: wojtek Re: Biedny policjant... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 12:19
                Gość portalu: Alibaba napisał(a):

                > Lekarze są na dyżurach, a to stan pozostawania w gotowości do
                > świadczenia pracy.

                Niestety, niektórzy nie mogą zrozumieć, że spanie na dyżurze to nie to samo co spanie w domu - i nie chodzi wcale o jakość snu z fizjologicznego punktu widzenia. No ale może własne dzieci ich nienawidzą, a może kobiety (faceta) nie mają albo mają, tyle że najchętniej i tak spaliby poza domem, bo mają w nim piekło albo lodownię?

                Nocny dyżur to rezygnacja na kilkanaście godzin z normalnego życia - i tyle. Nieważne, czy się śpi, czy operuje.
            • Gość: ala Re: Biedny policjant... IP: *.gorzow.mm.pl 11.09.08, 13:16
              a chcialbys zeby operowal cie lekarz po 15 godzinach nie spania?Bo
              ja raczej balabym sie czy nie usunie mi tego co mam zdrowe a chore
              nadal we mnie pozostanie!!
          • Gość: wojtek To ma czuwać, nawet gdy nie ma nic do roboty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 09:30
            A ci niedobrzy bandyci, lenią się, a potem policjant albo lekarz mają za dobrze, i różnym frustratom samopoczucie jeszcze spada...

            Tylko nie mów, że śledczy powinien każdą wolną chwilę wypełniać patrolem :D
            • Gość: Ja Re: To ma czuwać, nawet gdy nie ma nic do roboty? IP: *.radioalfa.pl 11.09.08, 13:22
              Jak nie ma co robić, to powinien pracować na pół etatu. A jak dalej będzie miał
              czas wolny w pracy, to na 1/4 etatu.Bo płacę podatki za pracę tych ludzi, a nie
              za to żeby jakoś dobili do emerytury, bo nic nie umieją robić innego (oprócz
              tego spania w pracy).
        • Gość: p_a_m Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.legnica.vectranet.pl 11.09.08, 15:26
          to pozwij zakład pracy, bo te pare zl za nocke sie nalezy (mi placa kolo 7 -
          zgodnie z przepisami i ani zeta wiecej)
        • Gość: lalal Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.11, 17:37
          lalal za spanie dodatki i emerytura w wieku 35 lat, tak by każdy robił, ja pracuje w systemie 4 brygadowym 4 dni nocki, 2 przerwa, 4 dni drugie, 1 dzień przerwa, 4 dni pierwsze, i 1dzień przerwa. I tak soboty niedziele.
      • martica Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 08:44
        Znam osobe ktora pracuje w Anglii 48h tygodniowo na nocki,a czasem
        liczba ta wzrasta do 56!!!. Ze zdroweim fizycznym generalnie ok, ale
        psychiczne siada - nie jest nawet w stanie logicznie myslec; nie
        potrafi okazywac zadnych uczuc, zero jakiegokolwiek zaangazowania w
        cokolwiek - o chorobie, smierci bliskich i pewnie wygraniu miliona
        mowilby z rownie wielkim zaangazowaniem czyli bez jakichkowiek
        emocji. Bo przeciez jest zmeczony i ciako pracuje -0 tia, jak tyle
        pracuje to nie moze byc ciekzka ani odpowiedzialna praca, bo w takiej
        nie mozna 8 godzin wytrzymac :P. Jak ktos czytal 'Najglupszego
        Aniola', to wie, ze ludzi pracujacych na nocki nazywal 'Zwierzakami',
        hihi.
        • Gość: begbie Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 11.09.08, 13:00
          Też pracowałem w Anglii na nocki, z reguły 4 razy w tygodniu po 10 godzin co drugi tydzień z opcjonalną piątą noca. Przeniosłem się na popołudnia bo mam małe dziecko. Nocki to gó.wno, taka jest prawda. W nocy pracujesz, w dzień śpisz i nie masz nic z życia. Płacić też porządnie nie chcieli nocnego dodatku (1/3 ekstra) tylko ryczałtem 1/6 stawki dodatkowo do kazdej godziny. Zawsze do tego się starali zmusić do przyjścia do pracy na piątą noc. Odejście z nocek oznaczało dla mnie koniec marzeń o awansie i w końcu zmieniłem pracę. Teraz pracuje tam koleżka bez rodziny który zawsze ochoczo biega na te 5 nocek.. Ciekawe ile wytrzyma. Już go dwa razy awansowali więc chyba się spostrzegli że o człowieka jednak trzeba dbać.


          martica napisała:

          > Znam osobe ktora pracuje w Anglii 48h tygodniowo na nocki
          • Gość: martica@gazeta.pl ale osoba o ktorej pisze pracuje tydzien w tydzien IP: 195.33.129.* 11.09.08, 13:50
            48 godzin to dla niego 'normalka' - do niedawna bylo tylko 40, a te 8
            bylo opcyjnie, a teraz normalka to 48, a do 56 jest opcyjnie. I tez
            nie ma dodatku, tylko wieksza stawke za godzine (7,70 funta za
            godzine w nocy; nocny overtime powyzej 48h za 12 funtow/godzine). Nie
            wiem , nie rozumiem, jak mozna tak sie zaharowywac w kraju, ktory sie
            nienawidzi i w pracy ktora nie daje satysfakcji,a tak jest w
            przypadku chlopaka o ktorym pisze.
            • Gość: cieć Re: ale osoba o ktorej pisze pracuje tydzien w ty IP: 195.117.34.* 24.08.14, 19:29
              48 godzin, ile to było :D mi się zdarza pracować po 70 na tydzień. Tylko że nie za 7 funtów z kawałkiem a za 7 zeta na godzinę niestety ;)
      • Gość: Ayala Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: 195.150.92.* 11.09.08, 09:20
        Tak...tak, zgadzam się z autorem tego artykułu....przeżywam tą
        sytuację już od wielu lat ( żona pracuje niemal na same
        noce...będzie już ok. 12 lat z małymi przerwami-zmiana dzienna ).
        Wprawdzie nie wszyscy odczuwają te trudy pracy nocnej w jednakowej
        mierze, jednak konsekwencje są podobne....ciągły brak snu ( w moim
        przypadku tego nie ma, żona śpi ile się da, ale na tym cierpi
        rodzina ), apatia, brak koncentracji, brak potrzeb seksualnych itp.
        Oczywiście musi na tym cierpieć rodzina i nie ma tu jakiegoś
        cudownego "lekarstwa" aby zneutralizować złe strony tego typu
        pracy....trzeba zrozumienia i wytrwałości....bo w tym momencie co
        można zrobić?....chyba zmienić pracę....a to mimo wszystko nie jest
        łatwe ( zwłaszcza dla niektórych zawodów ).
        • Gość: shon Rozwiązanie -> system 5-ciobrygadowy IP: *.aster.pl 11.09.08, 09:52
          Cywilizowany świat już od dawna stara się rozwiązywać ten problem stosując m.in
          niższą normę czasu pracy dla pracowników zmianowych; pięciobrygadowy system
          pracy. Z tego co wiem w Polsce system pięciobrygadowy wprowadziło kilka firm,
          np. vatenfal i puławskie azoty. Drodzy liberałowie nie odpisujcie mi, ze rosną
          koszty. Owszem rosną, ale one i tak są dużo niższe niż późniejsze koszty
          syndromu pracy zmianowej; a trzeba pamiętać o również o kosztach społecznych.
          Nie trzeba wywalać otwartych drzwi, wystarczy skopiować na nasz grunt
          rozwiązania skandynawskie czy holenderskie. Ta partia która to zrobi zarobi
          sympatię ok. 15% polskich pracujących i ich rodzin. Odpowiedni projekt przesłany
          był jeszcze za kadencji p. Jurka ... O nie widzę chętnych ... Jest jeszcze
          Komisja Europejska ...Zabawne, że jeśli chodzi np. o podatek vat dostosowaliśmy
          swoje prawodawstwo do unijnego bardzo szybko, a w niektórych kwestiach
          pracowniczych dostosowywać się nie chcemy.
          P.s Niektórzy naukowcy twierdzą, że każdy dzień pracy w zmianach powyżej 18 lat
          to powolne umieranie
          • sokolasty Re: Rozwiązanie -> system 5-ciobrygadowy 11.09.08, 12:46
            Każdy dzień życia to powolne umieranie.
      • Gość: makrowisko Nocki jeszcze można znieść, a wstawanie przed 4 ?? IP: *.chello.pl 11.09.08, 09:35
        Dział obsługi klienta w Makro. Dniówka zaczyna się o godzinie 5:00 rano, hala jest otwarta od 3:00. Przychodzisz nieprzytomny do pracy a tam już stoją psychopaci krzyczący na Ciebie "dlaczego tak późno ktoś tu jest?!". Dostajesz 2zł więcej do dniówki bo od 5tej do 6tej jest to praca w nocy. Pracując na noc naprawdę prędzej można się do tego przyzwyczaić niż do wstawania o 3:45. Kończysz zmianę o 13:30 - całe popołudnie dochodzisz do siebie. Niech żyją supermarkety! Dobrze że to już za mną... Ale wiele osób nie ma takiego szczęścia. Pozdrawiam.
      • amambilis Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 09:42
        Pewnie.
        Po co pracować, lepiej poczytać:
        amabilis.blox.pl/html
      • Gość: karzeu Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.leed.cable.ntl.com 11.09.08, 10:12
        to juz bedzie ponad 3 rok pracy za barem, ostatnie 7 miesiecy od 18 do 4 rano
        plus piwko po pracy. wczesniej od 19 do 3 plus piwko po pracy. spie dobrze,
        nie narzekam. zatyczki w uszy, zaslonki zasloniete i tyle. nie ma co
        panikowac. pewnie sie zgodze ze jakos na dluzsza mete na zdrowiu sie to
        odbija, ale bez przesady. odbija sie to na mnie tylko o tyle ze zero zycia. 6
        nocy za barem w tygodniu. ale to moja wina bo ja to lubie.
        • Gość: Pati Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.uz.zgora.pl 19.04.09, 12:06
          A ja już od roku pracuję za barem w weekendy. Cały piątek staram się odpoczywać, ale na samą myśl o kolejnych dwóch nieprzespanych nocach już jestem zmęczona. Na 18:00 idę do pracy, wracam około 4:00-5:00, czasami o 6:00. Później całą sobotę odsypiam (a przynajmniej staram się odespać), a wieczorem znowu to samo - od 18:00 do rana. W niedzielę nie mam już siły na nic. Praca za barem bardzo mi się podoba, nie narzekam na atmosferę, wspólpracowników, wszystko jest ok...tylko te nocki. Dodam, że od poniedziałku do piątku studiuję. Rezultat? Nie daję rady, od przyszłego miesiąca rezygnuję. W przyszłości na pewno nie podejmę się nocnej pracy.
      • radkowiecki Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 10:17
        Ponad pół roku na nockach, łącznie z jednym dniem weekendu, bo płacili ekstra.
        Na początku fajnie, bo dojazd bez korków w obie strony (za każdym razem jedziesz
        'pod prąd'), kasa lepsza niż w dzień, fajna ekipa, w czasie pracy można było
        posłuchać jakiejś melodii albo pogadać, siedząca praca przy komputerze
        (poprawialiśmy ręcznie dane z ocr-a). Wydawało mi się, że zaprawa z lat
        studenckich pomoże mi się szybko zaadaptować. Niestety, w pewnym momencie
        zaczynają się dziać dziwne rzeczy:
        - obiad jesz na śniadanie, przed wyjściem do pracy; śniadanie o północy a
        kolację rano albo wcale. W efekcie żołądek się lekko strzępi
        - wstajesz trzy godziny przed położeniem się spać, w wyniku czego rytm dobowy
        idzie się kochać po najdalej dwóch tygodniach
        - spanie w dzień to gehenna, bo po pierwsze organizm nie jest do tego
        przyzwyczajony a po drugie mieszkam na osiedlu młodych ludzi gdzie przez cały
        dzień jest stały, wysoki poziom hałasu (samochody, dzieci na placu zabaw, muzyka
        za ścianą). W efekcie byłem permanentnie niewyspany, przemęczony i rozbity.
        Odsypianie w jeden wolny dzień weekendowy pomagało przez krótki czas, na
        początku. Potem uznałem to za zwykłą stratę czasu i w weekend funkcjonowałem tak
        jak na tygodniu.
        Efekt był taki, że po zmianie pracy, przez długi czas walczyłem z banalnymi z
        pozoru problemami. Nie byłem w stanie zjeść o 14 obiadu, bo to była dla
        przestawionego organizmu pora snu. Dlatego duży obiad jadłem na kolację.
        Przestawiony na noc, miałem problemy z zasypianiem. A jak już zasnąłem, to
        przeciążony żołądek czynił ten sen wysoce niespokojnym. Plus kilka drobiazgów,
        typu utraty przytomności między 11 a 12, bo wtedy normalnie byłbym w najgłębszym
        śnie. W moim przypadku przełożenie było mniej więcej 1:1, czyli pół roku nocy
        'odchorowywałem' przez pół roku pracy w normalnych godzinach. A od dziecka byłem
        typem 'sowy', czyli kimś, kto do południa jest zmulony a najlepiej koncentruje
        się między 18 a 23. Tego jak cierpią zmuszone do pracy nocnej 'skowronki' nie
        chcę sobie nawet wyobrażać.
        Oczywiście, jak uczy przykład marcinagsf, jest to sprawa osobnicza i pewnie w
        populacji występuje pewien odsetek osób, które bez problemu przestawiają się na
        tryb nocny. Większość, niestety, cierpi.
        Aha, i jeszcze jedno. Przypomniały mi się nasze wspólne imprezy zmiany nocnej -
        fajnie to wyglądało, bo w momencie gdy w knajpie ludzie zaczynali tracić
        przytomność, my zaczynaliśmy się rozkręcać. A gdy o 4 nas wyganiano, my zamiast
        wracać do siebie, szukaliśmy nowego miejsca do dokończenia imprezy. Bo i tak
        nikt by przed 9 nie zasnął.
      • Gość: lek Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.acn.waw.pl 11.09.08, 10:29
        He, he właśnie wróciłem z dyżuru, odpalam kompa, a tu taki pasujący
        artykuł :-)
      • ilirian Co MI zrobisz, jak mnie złapiesz 11.09.08, 11:04
        warsiawiak?
      • Gość: tomasz(UK) Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.cable.ubr05.edin.blueyonder.co.uk 11.09.08, 11:22
        tez 'robie' na nocki.
        i nie tyle 'robie' co 'przebywam w miejscu pracy'.
        a jestem ... nocnym strozem.

        ale jako, ze odbywa sie to w UK, to:
        - nic nie robie. totalnie nic (tzn: nie pracuje, bo na swoim prywatnym
        notebooku to szaleje :-)))
        - spie ile i kiedy chce.
        - i zarabiam 2.5k GBP (na miesiac, na reke)

        pozdrawiam
        • Gość: tomasz(UK) Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.cable.ubr05.edin.blueyonder.co.uk 11.09.08, 11:30
          i jeszcze dopiesze:
          - nie mam zadnych problemow z zasnieciem
          - ani z nauka, ani z jedzeniem, ani z ' innymi poytzebami'
          - i ze znajomymi sie spotykam. i rodzine tez widuje.

          tylko tak jak napisalem wczesniej.
          z pracy wracam .. wypoczety.
          i to moze dlatego...tak lekko i przyjemnie mi jest :-))

          PS:
          a tak 'jade' od stycznia.
          • Gość: Rot Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: 89.100.69.* 11.09.08, 12:00
            Gość portalu: tomasz(UK) napisał(a):

            > i jeszcze dopiesze:
            > - nie mam zadnych problemow z zasnieciem
            > - ani z nauka, ani z jedzeniem, ani z ' innymi poytzebami'
            > - i ze znajomymi sie spotykam. i rodzine tez widuje.
            >
            > tylko tak jak napisalem wczesniej.
            > z pracy wracam .. wypoczety.
            > i to moze dlatego...tak lekko i przyjemnie mi jest :-))
            >
            > PS:
            > a tak 'jade' od stycznia.

            Od stycznia tego roku?

            To się ciesz, póki możesz taką pracą z marzeń (sennych). Pogadamy za dwa lata,
            kiedy już wszystkie możliwe witryny internetowe odwiedzisz, gierki rozpracujesz,
            pirackich filmów sie napatrzysz, motywacja do czegokolwiek poza spaniem ci
            siądzie, najpierw się roztyjesz nieprzyzwoicie, a potem schudniesz 20 kg z braku
            apetytu i czasu na racjonalne odżywianie, nabawisz się zapalenia nerek z jakiejś
            błahej przyczyny, a na dupsku wykwitnie ci przepiękny, dorodny zakrzep żyły
            okołoodbytowej.

            Piszę z autopsji.
      • Gość: s.m. Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.centertel.pl 11.09.08, 12:17
        kiedyś wykonano pewny eksperyment...facet nie spał przez tydzień.Po tym
        okresie zwariował i jakiś okres czasu potem popełnił samobójstwo...sen jest
        niezbędny dla zdrowia i utrzymania równowagi biologicznej organizmu,
      • zbawieni Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 12:25
        Do pracy na nietypowe zmiany można się przyzwyczaić, ale to potem
        wychodzi. Słyszałem, że każda godzina snu przed północą jest dla
        organizmu warta tyle co cztery godziny snu po północy.

        blogilekarskie.blox.pl
        • nikodem_73 Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 12:55
          A w której strefie czasowej?
      • bonio6 Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 12:33
        najgorsze jest to ż e z czasem już nie rozróżniasz czy to jest noc czy dzień
        zaczynasz żyć w jakimś półśnie
        to troche wali w łeb
        • digidong Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 13:33
          Homo Sapiens jest zwierzęciem prowadzącym dzienny tryb życia i każde odstępstwa
          od tego wiążą się z szkodami dla zdrowia tak fizycznego jak i psychicznego
        • kiiniaa Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 15:31
          Ech największy ból dla mnie to jedzenie :( ciężko utrzymać sylwetkę jedząć
          dziwne rzeczy o dziwnych porach ale oprócz wyglądu to raczej nie cierpie ze
          względu na prace ;) mąż też się już przyzwyczaił :)
          • megi42 Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 16:22
            To masz szczęscie dziewczyno bo ja to się jak w pracy roztyłam bo wogóle to
            pracuje w fabryce czekoladek no i to tak mi skoczył cholesterol że aż simvacor
            brałam żeby obniżyć i no tak ogólnie moje samopoczucie nie jest dobre
            • bori-xxx Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 17:57
              trzeba było nie jeść tyle czekolady !
              • Gość: Misio Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: 194.81.54.* 19.10.11, 01:36
                Ja walcze za Alglie w Security ostatnio same nocki 5/tyg piatek sobota wolne i znowu.Ze mna jest tak jak sobie w glowie to poukladam ,jak jestem czyms podrasowany to rano po pracy ciezko spac,jak mam luz to spie jak zabity a halas tlumie korkami w uszach to nie slysze co sie dzieje do okola i do tego zaslaniam zaslony.Nocki wywalajace sa pomimo ze jestem typem ''sowy''nie lubie rano wstawac i klasc sie wczesnie spac.Ta praca mi jednak pasuje bo sie w niej zajmuje moim chobby jakim jest fotografia,kiedys probowalem sie tym chobby zajmowac jak robilem same dniowki i powiem ze ani rusz.Robote zaczynalem o 8 a konczylem o 18 po dotarciu do chaty bylem ''wyrzniety'' moze nieco inaczej niz po nocce ,ale jednak na swoj sposob,robota na rano to jednak zajob 100% -a odwrotnosc nocki,w lato niby fajnie na dworze slonce,cieplo a jednak siedzisz w robocie i musisz robic swoje,w zime siedzisz na rano i tak ci nie zal bo i tak pizdzi albo pada co sprowadza sie w obu przypadkach do''i tak caly dzien do dupy'' jak robie na noc to w chacie jestem o 6:30 i klade sie 7 budze sie o 14 i mam jeszcze spora czesc dnia zanim wyjde 18:20,ale po jakims czasie i tak dopada mnie zmeczenie i jestem wywalony i wracam do siebie tylko na dlugim urlopie robie tak juz rok(tylko na nocki) bo wczesniej byly zmiany i bylo w miare ok 3 dni 3 noce 3 wolne i tak sobie obiecuje jak Robert Deniro w ''taksowkarzu'' ...kiedys rzuce te robote...// ale jak przychodzi zmeczenie to krzepy brak wiec najlepszym mometem jest czas po dojsciu do siebie i tego zycze kazdemu''nockiewiczowi''
      • Gość: zeko Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.08, 12:42
        Jak ja nie lubię takiego ględzenia..." studenka nie dostała się na dzienne więc
        musiała płacić czesne na zaocznych" Trzeba jednak trochę wysiłku, żeby potem nie
        cierpieć każdego dnia swojego życia. Co roku jest nabór we wrześniu na studia
        dzienne np. na polibudzie. Na uniwerku zresztą też ( kierunki które nie zostały
        zapełnione w pierwszym naborze). Ja studiuję dziennie na UŁ i pracuję w nocy.
        Dość długo szukałem pracy żeby: pogodzić z nauką, w miarę zarobić, i jeszcze..no
        może mało ambitnie ale nie można wszystkiego na raz.. nie zarobić się na śmierć.
        Podczas dyżuru w nocy udaje mi się spać od 3 do 6 godzin. Hotel:)
      • dalton78 Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 12:49
        Buu dziś zaczyanm 5 nocek po kolei. Na szczęscie to raz na dwa
        miesiące ale już cierpie z powodu mysli o dojsciu do siebie przez
        tydzień po nockach. Przykre tylko to że pracodawcy faktycznie płacą
        zazwyczaj najniższy możliwy dodatek nocny. Lekko nie jest ale ja na
        szczęście w tym systemie tylko 5 nocy raz na dwa miesiące.
        • Gość: santi Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.toya.net.pl 11.09.08, 13:03
          ja pracuję w tzw. czterobrygadówce.Płaca nie najgorsza lecz ciągłe zmiany czasu
          pracy wykańczają.Wywalczyłem sobie komfort tego że w trakcie trwania nocek nikt
          ode mnie nic nie chce.Jestem przez cztery dni zwolniony z wszelkich obowiązków
          domowych.Śpię ile chcę ... i co z tego.W dzień nie sposób wypocząć
      • Gość: pracująca w nocy Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.kwi.vectranet.pl 11.09.08, 13:04
        znam to dobrze, mam tego dośc, właśnie jestem po nocce i pilnuję dzieci, bo
        mąż w pracy - jednak przeżyję, przynajmniej ma za co opłacic opłaty... Jeszcze
        tylko jakieś 25 lat do emerytury ;)
        • Gość: pobudka Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.chello.pl 11.09.08, 13:46
          Właśnie kończę "poranną" kawę, i tak już ponad 11 lat. Praktycznie
          same noce, przerąbane. Spanie w pracy niewykonalne, przecież rano
          gazetki w kiosku muszą być :-/ (myślałem że internet szybciej
          załatwi papierowe wydania) spałem prawie 7 godzin i dalej chętnie
          bym spał..................
      • ursa72 Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 13:36
        Witam wszystkich nocnych markow!!Pracuje na zmiany od lat16 i jakos
        zyje nawet dosc komfortowo!Lubie prace na nocki moze jestem jakims
        wyjatkiem!Moj organizm bardzo szybko sie regeneruje wystarczy mi 4
        godziny snu i jestem w swietnej formie!najbardziej nie lubie rano
        wstawac i tak mam od zawsze bo w szkole dobudzenie mnie na 8 rano
        wymagalo od moich rodzicow sporego wysilku!Na pweno taki tryb pracy
        kiedys sie na moim zdrowiu odbije ale coz trzeba zaryzykowac!Rownie
        szkodliwe dzis jest srodowisko ,uzywki i inne cuda ktore jemy nawet
        nie bardzo wiedzac co tak naprawde zawieraja!Dobrze radze jak masz
        klopoty z nocnymi mianami to jak najszybciej zmien prace nie warto
        cale zycie isc pod prad i wbew sobie!Pozdrawiam wszystkich NOCNYCH
        MARKOW!!
      • Gość: Robol Ja pracuje w UK IP: *.range86-141.btcentralplus.com 11.09.08, 13:39
        w fabryce, w systemie czterozmianowym. Kazda zmiana pracuje w trybie
        4 x 4, czyli 2 dni pracy, potem 2 nocki pracy, a nastepnie 4 dni
        wolnego. Oczywiscie praca po 12h, w tym jedna przerwa pol godziny i
        3 przerwy po 10 minut. Nie jest zle, aczkolwiek te 12h wykancza
        czlowieka, jednak mimo wszystko "tydzien" pracy szybko schodzi, mysl
        o tym, ze czekaja cie 4 dni (prawie) wolnego, neico poprawia nastroj.
      • Gość: kicia najlepsze teksty IP: 83.238.181.* 11.09.08, 13:39
        "Po słabym liceum w rodzinnym Lęborku nie dostała się jednak na bezpłatne studia dzienne. Pozostały zaoczne, a za nie trzeba płacić"
        najlepszy tekst w artykule. można by powiedzieć to po co sie pcha na studia jak głowa słaba. nie lepiej od razu iść do normalnej pracy w dzień
      • kaszka.z.mleczkiem Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 13:50
        Phi, no i po co tak rujnować sobie zdrowie? Pfff.... za mądrzy to ci ludzie
        nie są. Nikt im nie każe pracować w takim trybie, tyle godzin, i to w nocy,
        jeść byle czego, śniadania o 20:00 a obiadu o 3 w nocy. Sami sobie tak
        wybierają, nie wiem czemu się litujecie. Praca leży na ulicy i to dla każdego,
        jeśli ktoś jest leniwy albo ma zerowe ambicje to proszę bardzo, niech się
        zarzyna, jego wybór.
        • Gość: Avesarius Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: 149.156.82.* 11.09.08, 14:30
          hmm, kolega dał mi kiedyś dobra radę: 'nigdy nie gadaj z durniami, najpierw
          sprowadzą rozmowę do swojego poziomu, potem wygrają doświadczeniem'

          Kaszka.z.mleczkiem jest doskonałym przykladem osoby, o której mowa

          założę się, że pracę dostał po znajomości:)
          • Gość: noce nieprzespane Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.3s.pl 11.09.08, 15:00
            Są miejsca pracy i zawody w które wpisana jest praca zmianowa. Wyobrażcie sobie
            świat bez szpitali, elektrowni, pociągów samolotów czy wspomnianej juz policji?
            Gdyby wszyscy ludzie tam zatrudnieni nagle zrezygnowali byłoby ciekawie...
        • antosiaczek Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 14:44
          chyba nie wiesz co muwisz czasami ludzie musza pracować tak bo inaczej co do
          garnka nie mieliby włożyć ciesz się ze ty nie musisz sie "zarzynac" i módl sie
          żeby los cie nie zmósił a nie krytykuj chamsko
        • indianinnn Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 15:17
          Az przykro czytac takie posty jak twoj, kaszko. Pokazalas wlasnie najnizszy
          standard, masz tego swiadomosc? A masz swiadomosc ze zadna praca nie hanbi i
          opowiadanie o ambicjach nizszych badz wyzszych jest nietaktowne? Na studiach tez
          tak pracowalem. Nocne zmiany, stres, wiecznie niewyspany, wieczne jedzenie byle
          czego (bo jak wracales nie miałem sil zrobic sobie czegos cieplego, albo jadlem,
          jak napisałas, obiad o 3 w nocy) i dorobiłem sie po pierwsze nerwicy, a po
          drugie wrzodow na zoladku, co było jeszcze gorsze. Bole, wymioty, zgaga, smrod
          z ust... i zaczelo sie latanie po lekarzach, zwolnienia, lykanie Altrametu,
          Zantacu, ranitydyny, Ulfamidu. Polprazol tez bralem, na szczescie jakos pomogło,
          a zreszta nie o tym mowimy, tylko o twojej znieczulicy. Niezdrowy tryb zycia
          moze wpedzic w chorobe i depresje. Najgorsze jest to ze czasem trudno o siebie
          zadbac.
          • antosiaczek Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 15:38
            dokładnie!!!!! Sytuacja zmusza często rzeby sie poświęcać bo nie ma innego
            wyjścia szkoda ze tego nie rozumiesz
            • kaszka.z.mleczkiem Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 11.09.08, 15:53
              No cóż, ja nadal jestem zdania, że to wszystko kwestia wyboru. Współczuję Wam z
              powodu nerwic, depresji i wrzodów, ale powtarzam - można sobie znaleźć inną
              pracę. Powtarzanie "ojej, mam taką ciężką sytuację" to pójście na łatwiznę.
              Tylko miernoty idą na łatwiznę, sorry.
              • Gość: TT Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.chello.pl 11.09.08, 16:22
                Co za debil i gnojek zarazem, na tych "miernotach" świat się opiera bydlaku.
          • Gość: Natalia Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 15:54
            Ja w tym roku tez mialam krotka stycznosc z praca w nocy. Przez jakis miesiac
            weekend w weekend (+ pare razy w tygodniu na imprezach zamknietych) bylam
            kelnerka w klubie.

            Na poczatku bardzo mi sie podobalo, bo (tak jak to wiekszosc z Was zauwazyla):
            -> z pracy do domu wracalam autem bardzo szybko - wszystkie swiatla jeszcze
            powylaczane i droga z pierwszenstwem ;)
            -> po pracy kladlam sie o tej 6:00 do lozka i budzilam sie o 10:00 "wypoczeta" -
            coz, jaka oszczednosc czasu!
            -> myslalam sobie: "w sumie to w ciagu dnia mam tyle samo czasu dla siebie jak
            wtedy gdy nie pracowalam - no bo i tak przeciez wstawalam zawsze kolo 10, teraz
            tez tak jest a jeszcze do tego zarabiam!"

            szybko jednak przejrzalam na oczy i zorientowalam sie,ze praca w nocy wcale nie
            jest taka "rozowa":
            -> niby bylam wyspana ale jednak w ciagu dnia chodzilam z jednego kata w kat i
            nie moglam sobie znalezc miejsca... Bylam taka jakby "otumaniona"
            -> po dwoch weekendach bodajze dopadlo mnie totalne zmeczenie w ciagu tygodnia,
            ktorego nie moglam zwalczyc
            -> odbilo sie to negatywnie na studiach, bo nie bylam w stanie skoncentrowac sie
            dobrze na nauce
            -> do tego zaburzenia snu w trakcie tygodnia,wieczna ospalosc...

            W efekce zrezygnowalam z pracy w klubie. Nie mialam takiego przymusu zeby
            pracowac, raczej wyszlo to kompletnie przypadkowo. Ale zdaje sobie sprawe,ze
            wiele osob (ba, ogromna liczba osob!) nie ma wyjscia i musi w tym trybie
            zarabiac. I dlatego bardzo ich podziwiam, ze jakos to wytrzymuja.

            Mnie takie funkcjonowanie po prostu przeroslo.
            • Gość: jaija Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.09.08, 16:01
              A ja nie pracuję w nocy, ale wstaję bardzo wcześnie, a złota młodzież oraz menele budzą mnie w nocy - NOTORYCZNIE, bo mają wygodę nieopodal w postaci k.... ławeczki. Przepraszam za słownictwo, ale jestem na skraju załamania nerwowego, ciągle mnie ktoś budzi, dostałam nerwicy i stanów lękowych, a policja, choć zgłaszam, niewiele robi. Najczęściej jest tak, że oni sobie przyłażą, drą mordę, piją, siedzą z godzinkę i idą, a ja jestem rozbita i wściekła, a pobudka o 5:30.
              Jak żyć? Dziś na serio myślałam o samobójstwie.
              • agulha Re: Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem 07.02.10, 00:24
                Zupełnie serio powiem, że pozostaje Ci chyba tylko zmiana miejsca zamieszkania
                na CICHE. Tylko nie mów, że się nie da - zawsze się da, skoro to taki problem.
                Nie dla każdego jest to problem, niektóre osoby śpią mocno, pewne hałasy ich nie
                budzą (zwłaszcza powtarzalne, tzn. typowe), a jeżeli nawet, to łatwo im zasnąć z
                powrotem (wiem coś o tym - ja do takich należę ;-).
      • Gość: Volan Praca w nocy, czyli na bakier ze zdrowiem IP: *.crowley.pl 11.09.08, 17:47
        stosują zasadę (pracodawcy)masz frajera to go duś!!! I duszą.
      • Gość: na moje podobieńst Podziękujmy Panu za dar jakim jest życie . n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 17:52

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka