Gość: ktos
IP: *.chello.pl
25.10.08, 02:11
dzis mnie to dotknelo.
zostalam zwolniona z pracy w pewnej duzej firmie w warszawie,
poniewaz pewna pani wsadzila na moje miejsce swoja psiapsiolke
(siostre? corke?). wypowiedzenie mialo date sprzed kilku dni,
dopiero dzis o tym zostalam poinformowana, bo psiapsiolka od dzis
zaczynala prace, i weszla na moj grafik.
byl to dla mnie szok, poniewaz firma reklamuje sie jako otwarta,
przyjazna, tolerancyjna i sprzyjajaca rozwojowi pracownika.
na prace nie narzekalam, wywiazywalam sie ze wszystkich obowiazkow
ale i tak przerazalo mnie to, co dzieje sie za zamknietymi drzwiami.
przekrety, oszustwa, obsadzanie stanowisk rodzina, wyrzucanie
potrzebnych ludzi "bo mam taki kaprys"... wszystko przez pewna osobe
czujaca sie bezkarna.
znalazlam juz lepsza oferte pracy, bezrobotna nie pozostane, jednak
to mnie obrzydzilo -
niby wielka, profesjonalna firma (i marka) a wszystko rozchodzi sie
po rodzinie (nawet kradzione meble ze sklepu).