Gość: tynni Jak to, przecież rynek wszystko reguluje! IP: 217.153.99.* 05.11.08, 00:06 Jak to sie stało że jest taka nierównowaga między zapotrzebowaniem na absolwentów a ich kierunkowym wykształceniem? Przecież wg GW i partii które koszerna popiera, rynek powinien to sam uregulować! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gina Pudło IP: 83.13.74.* 05.11.08, 00:15 ureguluje, ureguluje, spokojna głowa, tyle że Polacy wyjątkowo wolno się uczą. I mimo że od wieków wiedzą, ze mądrzy są dopiero po szkodzie, jakoś nie daje im to do myślenia. Bo łatwiej jest się poużalać nad pensją 1200 i robić z siebie cierpiętnika, niż studiować rachunek różniczkowy Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Jak to, przecież rynek wszystko reguluje! 05.11.08, 12:27 Gość portalu: tynni napisał(a): > Jak to sie stało że jest taka nierównowaga między zapotrzebowaniem > na absolwentów a ich kierunkowym wykształceniem? Przecież wg GW i > partii które koszerna popiera, rynek powinien to sam uregulować! e, pomyrdało Ci się :) GW zależy na chowie wykształciuszków, co to w byle głupotę uwierzą, byleby tylko została podana przez jakiś "autorytet". Stąd wykwit różnorakich uczelni oraz ochy i achy, jak to nasze społeczeństwo skoku edukacyjnego dostąpilo :) Zauważ: to też rynek, a w roli czesanych - wykształciuszki. pieniądz z tego jest i ten konkretny w postaci czesnego i ten przyszły w postaci wyhodowanego "inteligenta", co to nawet jak mu z portfela kolejne setki jeszcze wyciągają, to jeszcze sie cieszy, bo "na postęp idzie" :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sla_wan Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.ok.ok.cox.net 05.11.08, 03:09 Brawo minister Lybacka (SLD); usuniecie matematyki z matury bylo naprawde celnym strzalem. Ciekawe jakie ciemne sily za tym staly. Taka jedna decyzja i potencjal Polski spadl, np. w porownaniu ze Szwecja o cala dekade, jesli nie wiecej. Jeszcze raz gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 06.11.08, 06:47 Gość portalu: sla_wan napisał(a): >Ciekawe jakie ciemne sily za tym staly. jak to jakie. Postępowe. Wszak im zależy na hodowli wykształciuszków. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktn Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.186.13.020.vip-net.pl 05.11.08, 04:51 Dyskusja na forum przypomina dyskusję o wyższości świąt Bożęgo Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. Prawda jest w innym miejscu, bo wskaźniki można robić tylko z ukształtowaniem podstaw funkcjonowania inzyniera nalezy zwócić uwagę na jego mistrzów . Jeżeli mistrz posiada wszelkie literki przed nazwiskiem łacznie z nominacją na pampersa czytaj profesora belwederskiego a z prtaktyki w głowie zero i jest dyspozycyjnym dla każdego tematu badawczego to nic nie będzie ponieważ przekazywana wiedza bedzie tylko wiedza książkowa a nie wiedza praktyczna i przygotowanie studenta jest identyczne na wszystkich uczelniach tak państwowych jak i prywatnych.W państwowych uczelniach i to nawet poltechnice w rzeczywiści w małym miasteczku 400 tysięcy mieszkańców od pań w dziekanacie i władz wydziału zawsze słyszałem proszę zaliczyć bo nie będziecie mieli kogo kształcić i co wówczas bedzie gdzie pójdziecie pracować? Uczelnie techniczne szczególnie małe opierają sie na układach genetycznych i układzikach koleżeńskich a stworzenie ich rankingu jest fikcją. Absolwent kończąć szkołę techniczna czyli politechnikę a nie wszelkiego rodzaju Wyższe szkoły zawodowe w Picimiu Dolnym powinien być przygotowany do pracy i w jej miejscu się tylko dokształcać a nie uczyć ponownie czego uczelnie wyższe techniczne nie zapewniają. Pora zreformować i sprywatyzować szkolnictwo wyższe i niech funkcjonują tak jak mają funkcjonować szpitale bo jest to normalna firma tylko produkt jest taki którego nie można zareklamować z powowdu kiepskiej jakości wyprodukowania. Na taką przyczynę składa sie stary komunistyczny układ czyli stopnie naukowe a nie konkretna wiedza, tytułomanina belwedwerska i brak powiązania z praktyką kadry profesorskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr Chimpanser Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.11.08, 06:02 Dobrze, niech sprywatyzuja uczelnie wyzsze, tylko niech panstwo ich nie finansuje tak jak to ma miejsce teraz. Co do ukladzikow, w uczelni prywatnej jest ich trzy razy wiecej a walki miedzy pracownikami trzy razy ostrzejsze. Uczelnie wyzsze, zwlaszcza techniczne, maja byc panstwowe ale PLATNE! Zdaje to w wielu krajach egzamin, sprawdzi sie i u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j23 Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.ing.uj.edu.pl 05.11.08, 08:31 to "zasluga" nowej pani Minister (Kudryckiej)- lobuja za szkolkami prywatnymi, bo z nich sie wywodzi. Prawie, ze zlikwidowala Panstwowa Komisje Akredytacyjna dokonujac takiego skladu jak obecnie. To byl zabieg celowy. Uczelnie prywatne nie ksztalca przyrodnikow, bo trzebe zainwestowac w aparature, a kierunki humanistyczne jest latwo prowadzic. Musi byc przywrocona trwajaca 6 lat porzadna akredytacja (nie marnymi bez autorytetu silami obecnej PKA, z przewodniczacym wlacznie) i znow nalezy marne szkolki zamykac. Pani minister broni tego stanu rzeczy bo sama i jej kolesie maja niezle platne synekurki w tych szkolkach niedzielnych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr inż. Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.ipgum.pl 05.11.08, 08:47 Po cholerę męczyć się na politechnikach, po nich nie ma w Polsce dobrze płatnej pracy - nie ma rodzimego przemysłu. U nas najważniejsze są znajomości, te jak się posiada można dobrze żyć i z mgr z Pcimia Dolnego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toq To jest po prostu biznes IP: *.itma.pwr.wroc.pl 05.11.08, 08:52 Są 2 powody dlaczego szkoły prywatne uczą tego czego uczą: 1. Bo są na to chętni, czyli osoby które chcą to studiować. Szkoły prywatne dostosowują się do zapotrzebowania rynkowego, czyli do studentów a nie pracodawców. 2. Aby prowadzić kierunek techniczny potrzeba laboratorium, warsztat, sprzęt, technologie, park maszyn, specjalistyczne oprogramowanie itp. A to są horrendalne koszty. A co potrzeba aby prowadzić kierunek socjologia lub podobny... - JEDEN wykładowca na 100 osób + 4 ćwiczeniowcy. Rachunek jest prosty. Ja osobiście się cieszę, że takie jest zapotrzebowanie na inżynierów. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klient banku Re: To jest po prostu biznes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 10:53 26 lat temu w kasie każdego banku obsługiwała osoba ze średnim wykształceniem-obecnie w tej samej kasie siedzi magister tylkopo co - bo zakres czynnośći w obsłudze jest taki sam.Czy osoba poze średnim wykształceniem potrafi obsłuiwać w kasie klienta-uważam,że tak. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: To jest po prostu biznes 05.11.08, 12:41 Gość portalu: klient banku napisał(a): > 26 lat temu w kasie każdego banku obsługiwała osoba ze średnim > wykształceniem-obecnie w tej samej kasie siedzi magister i tu właśnie tkwi problem, polegający na tym, ze kiedyś byle kto nawet do matury nie mógł przystąpic bo się nie nadawał. Teraz nawet nie każdy magister na kasę się nadaje. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmj Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.whb.pl 05.11.08, 11:04 Witam, w zeszłym roku zdobyłem tytuł inżyniera w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania, w trakcie studiów inżynierskich miałem wypadek, który wykluczył mnie z życia na 2 lata. Ukończyłem uczelnię niepubliczną a jednak od prawie 3 lat pracuje jako programista i mimo, że mam wyższe aspiracje finansowe nie mogę narzekać na wynagrodzenia a na pewno nigdy nie groziło mi bezrobocie. Połączyłem studia zaoczne na uczelnie niepublicznej z pracę. Efekt - jestem ceniony przez swoich pracodawców i nie mam problemów na rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 14:20 ło Jezus Maryo. Już Ci wspłczuję. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 11:14 Podstawowym problemem naszego szkolnictwa wyższego jest nieznajomość angielskiego wśród studentów. Dziwię się nawet braku reakcji na to zjawisko. Gdy zapodaję temat pracy lic lub mgr wymagający znajomości angielskiego (choćby ze względu na literaturę), to zwykle nie ma żadnego chętnego. Nawet propozycja pomocy w nauczeniu się języka (ale z dużym udziałem pracy własnej) nie przełamuje oporów. Dla mnie jest to wskaźnik łatwizny w wyborze. Nasi studenci wolą mieć papier i jak najmniej się napracować. Stwierdzam też, że znajomość obcych języków była znacznie lepsza wśród studentów za komucha. Pomimo tego, że dostęp do literatury obcej był znacznie utrudniony. Wtedy obowiązkowo student musiał pisać prace seminaryjne oparte na literaturze obcojęzycznej. Bynajmniej nie chodzi o ruskie prace, bo znajomość ruskiego była wtedy prawie żadna, prawie jak dzisiaj. W ciągu 10 lat miałem może 2-3 studentów, którzy nie bali się literatury angielskiej. W tym czasie miałem prawie 50 magistrantów. Odpowiedz Link Zgłoś
kachna79 Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 14:02 A na jakiej uczelni pracujesz? Ja studiowałam chemię na UJ i szczerze mówiąc wszyscy moi znajomi pisali prace w oparciu o literaturę anglojęzyczną. Właściwie nie ma innej opcji - przecież postęp w nauce jest ogromny, wyniki badań wszyscy publikują w anglojęzycznej literaturze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehe Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.11.08, 19:06 Wszyscy mówią płynnie trzema językami tylko nie angielskim i problem??? No tak!!! Naracować to się można na angielskiej budowie harując po kilkanaście godzin, ucząc się języka przy dużym udziale pracy własnej i kupować sobie książki za zarobione pieniądze. Różnica takiego uniwerku od polskiego polega na tym, że polskiemu profowi się płaci, a w angielskim uniwerku zarabia :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwent Problem prywatnych szkól jest jeden. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.08, 11:32 Chodzi o to, że w tych szkołach "czy się stoi czy się leży" dostateczny się nalezy. Człowiek jest tak skonstruowany, że jak nie ma przymusu to się nie zabierze do nauki. Choćby szkoła miała najwspanialszych wykładowców, swietną bazę, infrastrukture to jak będzie dawać "dostateczny" za nic, to będzie wypuszczać niemal samych idiotów (i przyjmować - bo do takiej właśnie tacy idą). Dlatego jak słysze argumenty o tym, że ta lub inna szkoła "kształci" lepiej bo ma znanych profesorów lub dobrą infrastrukturę to mi się śmiać chce. Prawidłowo byłoby gdyby się mówiło, że ta lub inna szkoła daje warunki do kształcenia. Bo ona nie kształci skoro nie jest w stanie zmusić jej studentów do nauki żadną sankcją - zwłaszcza sankcją powtarzania roku lub skreślenia z listy studentów. Ale ta sankcja przyniosłaby jej stratę w postaci braku czesnego od tego frajera i koło się zamyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzych Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 77.79.213.* 05.11.08, 11:55 Szczególnie "sorbona" bytomska tworzy zadufanych w sobie niedouczonych magistrów zarządzania - którzy poziomem swoim przypominają sierżanta LWP. Gó... wie a mądrzy się bo papier dostał. Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Spoko! Spoko! Spoko! Spoko! 05.11.08, 13:19 Likwidacja powszechnego poboru do wojska sprawi, że znacznie zmaleje zapotrzebowanie na różne studia na kierunkach "jazzy", na których marnuje się 5 lat, po upływie których ma się kwalifikacje: - junior rag operator u McDonald's czy innego KFC - wózkowego w Biedronce czy innym Lidlu - marketowego ciecia, zwanego "ochroniarzem" Wielu młodych ludzi zacznie się uczyć jakiegoś fachu, np. glazurnictwa, spawalnictwa, mechaniki samochodowej itd. Już w wieku 20 lat będą w stanie jako tako zarabiać i nie będą się obawiać powołania do wojska w każdej chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 13:58 "W ostatnich latach szkolnictwo wyższe w Polsce bardzo się rozwinęło. Zmiana warunków demograficznych oraz rozwój gospodarczy kraju sprawiły, że dostęp do wykształcenia wyższego ma niemal każdy." a to juz zalezy co rozumiemy pod słowem "rozwój". Bo jak przez "rozwój" rozumiemy przyjmowanie byle kogo jak leci, byleby płacił, i wypuszczamy takiego delikwentas z odpowiednim papierkiem to tak. Rozwój jest gigantyczny. "Bez wątpienia problem deficytu niektórych zawodów i specjalności to wynik niedopasowania oferty edukacyjnej do potrzeb stale zmieniającego się rynku pracy." ależ wręcz przeciwnie. To dowód dostosowania. M.in. generowanego przez Was droga GW :) byleby tylko papierek. Byle jaki, ale papierek. No i nisza sie otworzyła :) No i wzrost był - jak sama piszesz - pięciokrotny :) "W raporcie "Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy" dokonano analizy współczesnej edukacji pod kątem jej dopasowania do wymagań stawianych przez rynek." a wiecie gdzie taki "raport" możecie sobie wsadzić? Co mądrzejsi już we wczesnych latach '90 mówili ze będzie źle (ot, pewna nauczycielka matmy mojej znajomej, co to mówiła: dobra, idźcie wszyscy na to zarządzanie, tylko ciekawe kto będzie robił). No i jest źle. A teraz jakiś jeden z drugim ciołek z tytułami z raportem wyjeżdża i oczęta szeroko rozwiera. "W roku akademickim 2007/2008 na polskich uczelniach studiowało łącznie ponad 1,92 mln żaków. Aż 23% stanowili studenci ekonomii i administracji. 14% studiujących wybrało kierunki społeczne, 12% - pedagogiczne. Tylko 6,7% osób zasiliło grono studentów kierunków technicznych." cóż, i to zdaje się jest wykładnik inteligencji i zdolności :) Niech se studiują, daj im Panie Boże zdrowie. A stara jeszcze kopernikowska zasada: gorszy pieniądz wypiera lepszy jak najbardziej obowiązuje. "miało być utworzenie Państwowych Wyższych Szkół Zawodowych. Obecnie tego typu szkoły stanowią ponad 50% wszystkich placówek." niewykluczone. Jakby się standardow trzymały a nie rżnęly głupa to pomysl był całkiem niezły. Doświadczenie z południowej Polski. Od zachodu do wschodu - wszędzie to samo, czyli w większości przypadków dziadostwo. "W roku akademickim 2007/2008 w publicznych szkołach wyższych kształciło się 65% wszystkich studentów. Poza powszechnie dostępnymi kierunkami, szkoły publiczne oferują kierunki studiów rzadko lub wcale nie spotykane na uczelniach prywatnych. Są to głównie kierunki techniczne: inżynierskie, matematyczno-statystyczne, fizyczne oraz te związane" a to nie jest dziwne. Do nauki humanistycznych kierunków wystarczy parę stolików i katedra. Do nauki czegoś rozsądnego to już nie wystarcza. "z ochroną środowiska." a o tym nawet nie gadaj, bo napałów od ekologii mam po dziurki w nosie. Czy pochodzą z państwowej czy prywatnej uczelni - jedna cholera. "Niezależnie od potrzeb rynku pracy domeną uczelni niepublicznych pozostają kierunki humanistyczne i ekonomiczne. Obserwujemy "modę na studiowanie": socjologii, pedagogiki, czy ekonomii." biznes :) z kogos trzeba kasę trzpeać. "Kierunki ścisłe, najbardziej obecnie cenione przez pracodawców, w ofercie uczelni niepublicznych pojawiają się niezwykle rzadko." żeby być ścisłym, w ogóle się nie pojawiają. Przynajmniej nie na stronach GW, tam się już na tych stronach już poznali na jej wartosci :) > Przykładowo studentów kierunków fizycznych (np. fizyka, chemia, > geologia) nie ma co szukać na uczelniach prywatnych - 98,9% z nich > kształci się na uczelniach publicznych." nie jest to dziwne. To "normalne". Postępowcom na tym zalezy. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sla_wan Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.ok.ok.cox.net 05.11.08, 14:09 Mam zajecia ze studentami na PW. To co kiedys bylo nie do przyjecia jest teraz norma. Mysle, ze zniesienie matematyki z matury to byl gruby blad (minister Lybacka (SLD)). Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Bo większość prywatnych to kicha z bolcem 05.11.08, 16:21 O takich szkołach mawia się "Wyższa Szkoła Ch*j Wie Czego". Kązdy kierunek wymaga kredy, tablicy, pana z Uniwerku, i ew. komputerka z dostępem do Internetu. A kierunki to: finanse, bankowość, ekonomia, ekonomia przedsiębiorstw, rachunkowość (czyli trochę matmy, trochę ekonomii). Marketing, zarządzanie, europeistyka (to lubię! ;-))) ), ubezpieczenia. Czasem informatyka, ale na takim poziomie, że ręce opadają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taoiseach@wp.pl Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.11.08, 20:03 Ja taki raport zrobiłem sobie sam dla siebie w oparciu o dane GUS (finansowanie uczelni wyższych w Polsce wydawany od 2001 , , własne doświadczenia (szkoła prywatna, państwowa i studium policealne) i dane z interesujących mnie uczelni pochodzących z wielu gazet m.in. rankingki tygodników i "Perspektyw". Wnioski moje bardzo różnią się od waszych i tego raportu. Wydaje mi się, że za bardzo uogólniacie w oparciu o zasłyszane opinie, nie mając często z tematem na który się wypowiadacie. Oczywiście notka dziennikarska jest na poziomie dziennikarzyny po H..., czy HUW lub innych kierunkach społecznych nie najwyższych lotów. Nie wynika z niej nic konkretnego, ot, trza było zrobić firmie reklamę, aby się produkt sprzedawał. Nawet nie wydaje mi się, aby ta osoba przeczytała ten raport dogłębnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: demokryt Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.compower.pl 05.11.08, 22:55 jak zarobić i się przy tym nie narobić??? nie narobić się i nie zarobić a później narzekać. Niech żyją humaniści, pseudopedagodzy i całe rzesze specjalistów zarządzania i marketingu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hermanabbt Ludzie kierunek a nie uczelnia! IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.08, 01:50 Hehe trochę rozbawiło mnie to co tutaj przeczytałem - mam na myśli przede wszystkim komentarze :) Powiem Wam jedno kończę finanse na prywatnej uczelni - już 2 pracodawców odezwało siędo mnie z oferta pracy - CV nigdzie sam nie wysyłałem. Generalnie wśród znajomych problemówz pracą nie mają absollwneci informatyki czy budownictwa. Są oni po wszelakiej maści uczelni prywatncych i państwowych. Tak samo moi znajomi (kończę 2 rok USM) - jednak wielu znajomych już po lic. z finansów rozpoczeło pracę - może kilka osób nie pracuje w zawodzie, a przecież wszyscy jesteśmy po tak żenującej i beznadziejnej uczelni, bo jest PRYWATNA. Kierunek jest istotny, a cała kwestia uczelni trybów itd. to śmiech na sali. Jak czytam, że ktoś tam się nabiją po 23% studiuje kierunki ekonomiczne - to mam pytanie - ile z tych % zajmuje się sciśle rachunkowością, podatkami ?? W tych dziedzinach po studiach bez doświadczenia możesz spokojnie dostać pracę, to samo jest po informatyce. Co do kierunków uniwersyteckich hmmm 95% to pewne bezrobocie...a politechnicznych 70% - takie jest moje zdanie - jednak wywodzi się ono przede wszystkim z obserwacji co robią moi znajomi tudzież osoby w rodzinie... Podsumowując gadanie gadanie gadanie :) a i tak najważniejszyjest dobry kierunek i praktyka. Nie jak ktoś siętam wypowiedział, że zatrudni księgowa po ae czy sgh, tylko chyba miał na myśli sytuację, gdy dane osoby mają wręcz identyczny zyciorys i doświadczenie jak osoba po prywatnej :) A takie sytuacje są praktycznie niemożliwe - co ciekawe po mojej uczelni jest wiele księgowych, które pracują i to nie byle gdzie...więc wyjdzmy ze stereotypów, bo takich którzy najpierw wybrali kiepski kierunek na renomowanej uczelni a po tem przyszłościowy na prywatnej znam całkiem SPORO i wiecie jak odmienny od waszego punkt widzenia prezentuja ? pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: terek W Polsce nie ma już ludzi wykształconych,... IP: *.chello.pl 12.12.08, 11:30 przybywa za to hołoty, która w jakichś sobotnio-niedzielnych szkółkach robi "coś-tam, coś-tam", ale NA PEWNO NIE STUDIUJE. Jeszcze kilkanaście lat temu: matoł to był matoł i od 5.klasy szk.podst.szedł do zawodówki, gdzie zdobywał wiedzę i umiejętności na własną miarę. Nie było wtedy dyslektyków ani innych "zdolnych inaczej". Ale po transformacji ustrojowej wszyscy nagle chcieli zdobyć wykształcenie, tzn.papier, obojętne czego. No i ta masa młodzików, którzy wyruszyli na podbój kierunku o nazwie Marketing i Zarządzanie. Młodzi chcą rządzić. Dziwicie sie??? Ja nie. Widzę, jak moi znajomi wychowali swoje dzieci. To one faktycznie rządziły i rządzą. Taka tez jest tendencja w społeczeństwie - zupełnie inaczej (oczywiście!) - niż w cywilizowanej części Europy. Czyli Polska=kraj matołów z tzw.wyższym wykształceniem. Gratulacje dla systemu! Pewnie, lepszy taki ciemny lud, bo ten naprawdę szybko kupi manipulację i gładko ją przełknie. I jeszcze będzie to sobie chwalić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niskończone studia Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.pai.net.pl 22.02.09, 16:50 Witam! Rok temu skończyłam studia(05.2008). Zdałam wszystkie egzaminy i kolokwia w maju. Dziś jest prawie marzec i nie mam obronionej pracy magisterskiej, bo pani promotor trzyma od 4 do 6 miesięcy moją prace. Na dodatek promotorka sama siebie poprawia. A ja przez nią nie mogę znaleźć pracy.Przynosiłam jej cała prace ona oddawał mi zawsze w częściach. Stąd te 4-6 miesięcy. Najważniejszą informacją jest to, że pracuje na ,,renomowanej uczelni" - UŁ. Wykorzystuje to, że idę do szpitala. Mam nadzieje, że ktoś to przeczyta i zwolni tą panią. PS. Swoją prace dawałam do czytania 5 nauczycielom polonistyki i nikt nie czepiał się treści i błędów. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś