Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pracodawca patrzy na metrykę

      • Gość: babyjones Pracodawca patrzy na metrykę IP: 149.254.218.* 06.01.09, 10:45
        kolejny problem importowany z zachodu na sile, bo trendy jest pracowac w
        mediach, miec 50+ lat i dziwic sie ze na wizje juz za pozno. Tyle ze na
        zachodzie walka toczy sie o konkretne pieniadze i dlatego baby boomers nie chca
        sie wyniesc i dac szansy mlodym. O co sie toczy walka w Polsce, to nie wiem?
        • alinaw1 Re: Pracodawca patrzy na metrykę 06.01.09, 11:08
          Współpracowałam (umowa o dzieło) z pewnym wydawcą będąc na urlopie
          wychowawczym (w innej firmie). Doceniano mnie (podobały sie te moje
          DZIEŁA). Gdy wydawca szukał pracowników na etat, pomyślałam że to w
          sam raz dla mnie, odchodzi stres ubiegania sie o robotę,
          przekonywania etc. Przecież znają mnie i to z dobrej strony. Jakże
          się myliłam! Zgodnie z procedurą wysłałam cv. Potem dowiedziałam
          się, że trzy rzeczy z mojego zyciorysu nie spodobaly się pani od
          personalnego: wiek (skończylam 40), długi urlop wychowawczy (6 lat-
          ale własnie wtedy współpracowałam, tworzyłam owe DZIEŁA) i
          wyksztalcenie (skończylam studia teologiczne, co oczywiście jest
          bardzo passe w obecnych czasach). Honor nie pozwalał mi z nimi dalej
          współpracować. Tuż przed świętami dostałam pilne zamówienie od nich
          (oczywiście umowa o dzieło). Odmówiłam, podając jako powód m.in.
          swój wiek.
      • almagus Jak z Redykiem walną flaszki,pozrzucają fatałaszki 06.01.09, 11:32
        Jak z Redykiem walną flaszki, pozrzucają fatałaszki.
        Jeszcze jest w apteczce viagra, golec im do tańca zagra.
        Pohulają i pozbyrkują członki, motłoch do obory i na postronki.


        W Góry Złote!

        Nie jemu złoto i marmury.
        Stary człowiek idzie w góry.
        Odświętnie jak do kościoła.
        W duszy wolność go woła.
        Przemierza szlak piechotą.
        On idzie na górę złotą.
        Zabrał odcinki emerytury.
        Stary człowiek idzie w góry.
        Ma bardzo dużo czasu.
        Ma dosyć tego hałasu.
        Ciągłego wołania o składki.
        On spakował manatki.
        Kupił piwko, batonika.
        Chce życia pustelnika.

        Na nas przyszedł taki czas.
        Pustelnikiem każdy z nas.
        Poszli znajomi, żona.
        To co w pamięci, kona.
        Nic nie jest lepszy ten świat.
        Już odszedł hippisów kwiat.
        Świat zrodzony z miłości.
        Dziś Bredzi-maryja gości.
        I tylko wpłaty, wpłaty.
        Nie dają lekarstw na raty!
        Miast w bloku w ubóstwa cnocie?
        On w górach śpi na złocie.
        Woda ze źródła życia,
        służy jemu do picia.
      • Gość: grazyna Pracodawca patrzy na metrykę IP: 89.171.105.* 06.01.09, 11:37
        Ja rownież chcialabym przeczytac odezwe pani Pingielskiej i dolaczyc
        do jej inicjatywy - na wskaznych adresach nei ma jej listu, w
        wyszukiwarkach takze brak wskazan. Szkoda.
      • Gość: wydawca Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.eranet.pl 06.01.09, 11:46
        Proszę o kontakt taką doswiadczoną miłą panią lub pana! Pracujemy w
        wydawnictwie w takim właśnie gronie, robiąc wszystko - od pakowania
        książek, po promocję i redakcję, ale kogoś nam jeszcze trzeba!!!
        • Gość: Oto jestem! Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: 208.49.241.* 06.01.09, 16:32
          Witam Wydawcę,
          Oto jestem !
          Gotowa do pracy w wydawnictwie, zmotywowana ,zdolna do wszystkiego
          dobrego :)
          próbowałam skontaktować się na mail gazetowy ,ale nie działa ...
          Zostawiam swój adres z prośbą o kontakt :
          praca-teraz@wp.pl
          serdecznie pozdrawiam i czekam
        • Gość: DO WYDAWCY Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: 208.49.241.* 06.01.09, 16:40
          Bardzo proszę o kontakt : praca-teraz@wp.pl
          nie znam danych teleadresowych Waszego Wydawnictwa ,
          jestem zainteresowana owocną współpracą !
      • kyyriad tak jest na całym świecie, nie tylko w Polsce 06.01.09, 11:49
        czytam wiele rozgoryczonych wypowiedzi, że w Polsce to ... tamto ...
        dyskryminacja, brak dobrych przepisów, niezrozumienie itp. - to
        bzdura, tak jest właściwie wszędzie, że stawia się na młodych a
        strasi mają pod górkę i nie ma w tym nic dziwnego, zawsze tak było.
        Pracuję w USA, gdzie obowiązuje zakaz podawania w CV danych odnośnie
        wieku, płci, rasy, wyznania, narodowości itp. a i tak jest
        dyskryminacja, pracodawcy mają sposoby na obchodzenie przepisów,
        starszych pracowników zatrudnia się w ostatniej kolejności jak już
        nikogo innego znaleźć nie można. Jeżeli ktoś w starszymi wieku traci
        pracę to raczej rzadko kiedy ma szansę na równie dobrą jak
        poprzednia, jego status zawodowy obniża się, często pracuje poniżej
        kwalifikacji, bierze prace dorywcze, zlecone - jedynym plusem jest
        to, że tutaj biuro pośrednictwa pracy działa sprawnie i potrafi
        podrzucać bezrobotnym jakieś czasowe prace, zastępstwa albo dać
        prace interwencyjne, przynajmniej da się przeżyć. Ale raczej osoba
        po 50 bardzo rzadko ma szansę się odbić i znaleźć dobrą pewną i
        przyzwoicie płatną pracę zgodną z kwalifikacjami - wszędzie wolą
        młodszych, z młodymi lepiej się pracuje, obcuje, bardziej ozdobni
        są, klient lubi młode twarze, więc w sumie trudno się dziwić.
        • Gość: Asumpt Kwestia życia i przeżycia IP: *.chello.pl 06.01.09, 14:48
          Patrz, sam/sama potwierdzasz, że jednak na Zachodzie jest lepiej. Bo
          widzisz, w przypadku polskiego pracownika jest przeważnie tak, że
          kwestia posiadania pracy to sprawa godnego życia lub udania się pod
          most. W Polsce ciężko jest popłacić bieżące rachunki z jednej
          pensji, nie mówiąc już o odłożeniu pieniędzy na tzw. czarną godzinę
          lub niespodziewane wydatki. Ja mam tylko albo aż (!!!) 33 lata i
          powoli popadam w paranoję, bo co miesiąc niemalże modlę się o to,
          żeby pensja przyszła w miarę na czas (żeby zapłacić za wynajmowane
          mieszkanie w przyzwoitym terminie)i żeby udało mi się uregulować
          podstawowe rachunki, a do tego nie zdechnąć z głodu. Nie zarabiam
          tragicznie mało, są biedniejsi, nie jestem prostą babą bez
          wykształcenia, nie brzydzę się pracą, zostaję po godzinach, a jak
          słyszę, że ktoś planuje urlop, to pytam: a co to takiego? Dalsza
          rodzina krytykuje mnie, że nie poświęcam należytej uwagi dziecku, że
          za wcześnie wróciłam z macierzyńskiego, że co roku nie wyjeżdżam na
          urlop w góry, co tam, ja od 3 lat nie miałam urlopu, że sobie nie
          kupuję nowych ubrań, nie zapisałam się na siłownię etc. A ja mam
          wrażenie, że ja i oni żyjemy w innych światach, ja próbuję utrzymać
          się na powierzchni i mam bardzo przyziemne problemy, a cieszy mnie
          fakt, że w danym miesiącu udało mi się zapłacić na czas rachunek za
          gaz, euforię zaś okazuję, kiedy szef mówi, że w tym miesiącu bilans
          wypadł lepiej i firma powoli się dźwiga z kłopotów, więc może jej
          nie zamkną, może jest jakaś nadzieja, że coś się poprawi, rozwinie,
          ułoży. Strasznie mi się chce śmiać z ludzi, których problemy to brak
          wolnego terminu u kosmetyczki albo konieczność rezygnacji z
          egzotycznych wakacji na rzecz urlopu w Polsce, bo zabrakło miejsc na
          last minute. Ja naprawdę nie wegetuję jak menel, ale żyję jak
          miliony Polaków, tylko wielu się nie przyzna, że ma całkiem realne
          problemy. I bardzo współczuję każdej osobie, która się czuje
          wykluczona z racji jakiejkolwiek przyczyny, szczerze obchodzi mnie
          los takich wyobcowanych, osamotnionych w swojej codziennej walce
          ludzi. Boli mnie, że wielu tu tak łatwo tłumaczy fakt, że w naszym
          kraju nie ma kultury zatrudniania, nie ma kultury współżycia w
          środowisku pracy i człowiek człowiekowi wilkiem, a jak się sąsiadowi
          powinie noga, to szampan na stole, a niech go szlag trafi itd. Tak
          się po prostu nie da żyć i szczerze wątpię, że wytrzymam psychicznie
          świadomość 50-tki na karku i takiego losu.
        • ugenwillla Re: tak jest na całym świecie, nie tylko w Polsce 06.01.09, 16:11
          No właśnie, widzisz, tam chociaż urząd pracy służy do tego, do czego
          został stworzony - daje pracę na zastępstwa, coś dorywczego,
          aktywnie pomaga, szuka, doradza, nie zostawia bezrobotnego samego,
          więc nawet jeżeli sytuacja 50 - latków na rynku pracy nie jest za
          ciekawa, to przynajmniej mają na co liczyć i mogą jakoś prezetrwać
          czas bezrobocia. U nas jest się zupełnie samym, zdanym na siebie i
          swoje siły, znajomości, oszczędnosci i rodzinę, bo żaden urząd pracy
          ci nie pomoże - tam jest tylko rejestracja bezrobocia, żadnej pracy
          tam nie ma. I to najbardziej ludzi wkurza - setka osób w takim
          urzędzie przepędza każdego bezrobotnego jak psa bo zajmują się
          BARDZO WAŻNYMI SPRAWAMI a on przeszkadza - a dla kogo jest ten
          urząd, ci urzędnicy jak nie dla bezrobotnych?
          Więc jednak lepeij być bezrobotnym 50+ w USA, w Polsce to tragedia.
      • Gość: zośka Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.plk.vectranet.pl 06.01.09, 12:12
        Przeczytałam artykuł, wszystkie komentarze i zrobiło mi się kolejny
        raz bardzo przykro. Wyciągnięte wnioski to: jestem stara, jestem
        głupia, jestem niereformowalna i najlepiej gdyby mnie nie było. Mam
        50+ i zero perspektyw przed sobą. Właśnie zostałam zmuszona do
        odejścia na wcześniejszą emeryturę... Chcę i muszę dalej pracować,
        tylko gdzie? Moje wymagania wcale nie są z kosmosu. Chcę/muszę
        dorobić do emerytury więc nie oczekuję wysokiej pensji. Wszędzie
        patrzą na mnie jak na dziwoląga i dają rady typu: w pani wieku
        lepiej sobie odpocząć na emeryturce i cieszyć się życiem bo ile tego
        życia pani pozostało...
        • Gość: wydawca Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.eranet.pl 06.01.09, 12:19
          A skąd Pani jest, Pani Zośko, i jakie ma Pani doświadczenie
          zawodowe? (szukam kogoś mądrego do pracy) - wydawca
          • Gość: wydawca napisał Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.chello.pl 06.01.09, 12:52
            Witam, jestem w podobnej sytuacji opisanej w artykule, zostałam zmuszona do
            przejścia na wcześniejszą emeryturę (niechcianą, chcę i muszę pracować.Z
            wykształcenia jestem humanistą, pracowałam przez 30 lat jako nauczyciel w
            szkołach średnich. Mieszkam we Wrocławiu
            • Gość: wydawca Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.eranet.pl 06.01.09, 13:25
              ojjj, to nijak, bo humanista i nauczyciel super, ale my w Warszawie
              i potrzebny ktoś taki na miejscu...Szkoda!
              • Gość: Ewa Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: 212.75.102.* 06.01.09, 15:36
                Proszę o kontakt na adres egost@o2.pl. Prześlę swój życiorys. Jestem
                humanistką i mieszkam w Warszawie. Pozdrawiam Ewa
      • Gość: Robert Problem kultury w republice nepotycznej. IP: *.icpnet.pl 06.01.09, 12:13
        Mam znajomych i kolegów na Zachodzie, w wieku 50+. Nie mają żadnych trudności w
        utrzymaniu się na rynku pracy. Wręcz przeciwnie - w przypadku reducji
        zatrudnienia, chroni się ludzi z długim stażem pracy. W polskich urzędach,
        ministrstwach oraz innych instytucjach rządowych i smorządowych, każdy tzw.
        "szef" dobiera sobie "młodych" współpracowników, do czego rzekomo ma pełne
        prawo. Tak głoszą wszyscy - od PO, przez PiS do SLD. Dają przykład innym.
        Jeszcze 4 lata temu, za rządów SLD, większość ogłoszeń o pracy w urzędach
        państwowych na pracuj.pl zawiarała klauzulę "wiek - do 35 lat".
        Wystarczy pojechać na Zachód i ze zdziwieniem zobaczyć, że tam sekretarka
        ministra (obojętnie jakich spraw) pracuje od lat wielu i żadnemu, nowemu
        ministrowi nie przyszłoby do głowy, aby ja wymienić na "swoją". Jest to po
        prostu kwestia kultury. Polska jest krajem, gdzie powszechnie, w sposób jawny,
        praktykuje się dyskryminację ze względu na wiek. Rządzącym przychodzi to dość
        łatwo, bowiem w ich umysłach ukształtował sie pogląd,że ludzie ci, ponieważ
        sporo czasu pracowali w czasach PRLu, są dla nich "podejrzani" i nic nie
        szkodzi, jeśli zostaną odstawieni na boczny tor. Kierując sie tym prymitywnym
        światopoglądem, z każdym rokiem zabierają nabyte prawa do emerytury coraz to
        nowym grupom zawodowym. Myślę, że jest wyjście z tej sytuacji. Po pierwsze,
        trzeba właściwie używać kartki wyborczej i podziękować za prostackie traktowanie
        ludzi przez ekipy POPiSowców. Po drugie, powołać stowarzyszenie, nawiązać
        kontakty międynarodowe z podobnymi stowarzyszeniami na Zachodzie i za pomocą
        środków finansowych ze środków UE prowadzić szkolenia zawodowe. Po trzecie -
        liczyć wyłącznie na siebie, dobrze wykształcić dzieci, aby mogły wyjechać na
        Zachód i tam godnie pracować i żyć oraz żyć nadzieją, żę za nimi będzie można
        wyjechać stąd na stałe. O nepotycznej republice pisać nie będę, bo każdy na
        codzień widzi, co się wokół niego dzieje.
      • Gość: przed 50tką Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 12:17
        Za chwilę stuknie mi pięćdziesiątka, pracuję wśród starych, leniwych,
        niechętnych do uczenia się ignorantów przed 30tką i to mnie przeraża, wymagania
        mają ogromne, a zaangażowania zero, naturalnie zarabiam od nich po 30 latach
        pracy mniej, bo podobno młodym trzeba płacić, patrz mężczyznom trzeba
        płacić,zaznaczam,że wiedzy mam o niebo więcej od nich , wykształcenie nie
        niższe, tylko bezczelności i pewności siebie mi brakuje, czytałam gdzieś, że
        studentka nawet gdy bardzo dużo wie,nie wyrywa się z obawy przed tym,że czegoś
        jednak nie będzie wiedziała, a student jak cokolwiek wie już wszystkich
        "poraża"swoją "wiedzą", dodam jeszcze tylko,że praca zmusza mnie do ciągłej
        aktywnosći i uczenia się czegoś nowego, a moi młodzi koledzy są dosyć odporni na
        naukę,nie chcę nawet myśleć, co by było, gdybym straciła pracę
      • zygmuntt0 związkom zawodowym i głupim pomysłom dziękujemy 06.01.09, 12:30
        I po co było walczyć o okresy ochronne dla osób przed wiekiem
        emerytalnym?? teraz każdy boi się zatrudnić 50+ bo zaraz nie będzie
        go można zwolnić. Może zamiast przywilejów ulg i ochron zostawić
        wolny rynek pracy - on najmniej zaszkodzi zwykłym ludziom.
      • aneczka.jedna namiary - Krystyna Pingielska 06.01.09, 12:32
        chyba taki:
        50plus@rynekpracy.pl

        jej odezwa jest tu:
        rynekpracy.pl/opinie_czytelnikow_1.php/wpis.2
        a dyskusja tu:
        rynekpracy.pl/opinie_czytelnikow.php
        Dziennikarka się nie popisała fachowością, bo rozmawia z osobą, która wzywa do łączenia sił, a o jakiś namiar nawet nie zapytała
        Szkoda też, że Krystyna więcej się nie odzywa
        Ale może to tylko kulawy nieco początek czegoś fajnego :)
      • Gość: kar Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.91.25.242.static.crowley.pl 06.01.09, 12:40
        Inwazja młodych, to często ignorancja połączona z przebojowością.
        Widać to wszędzie, choćby w GW. Po co zatrudnić starszych, którzy
        nie tylko własny czubek nosa dostrzegają. Liczy się cel
        indywidualny. Umacniają te postawy najprzeróżniejsze szkoły dające
        jedynie podstawę, że "we are the best".
        Nie dotyczy to, i owszem, jedynie młodych. Ale myślenie, że liczy
        się tylko dzisiaj dominuje.A efekty widać gołym okiem.
        • skrzydlate Re: Pracodawca patrzy na metrykę 06.01.09, 13:30
          smarkata szefowa woli smarkatą podwladna, bo sie przy niej pewniej czuje, to
          raz, a dwa - niedouk woli niedouka miec pod sobą, to jasne, stereotypy i tyle...
          chociaz zdaję sobe sprawe ze jest roznie,

          kiedys zatrudnialam rozne osoby do pomocy w moim biurze i szczerze mowiac,
          najlepiej zdala egzamin starsza osoba, zalezalo jej i miala za soba nezrobocie i
          widmo depresji na horyzoncie... dalam jej bardzo malo ale chciala sie uczyc i
          wygrala, ma teraz kwalifikacje i wlasną firme
        • johnny_p Mlodzi w GW :-( 06.01.09, 13:58
          Gość portalu: kar napisał(a):

          > Inwazja młodych, to często ignorancja połączona z przebojowością.
          > Widać to wszędzie, choćby w GW ... A efekty widać gołym okiem.

          Oj widac, nie znaja ortografii, za to sa dobrzy w wynajdowaniu pornofilmikow o
          "laskach". A patrzac na polityka (oczywiscie nie z PO) tylko widza, jak mu lezy
          krawat i czy ma modne ubranie. I czy umie obslugiwac iPoda.

      • Gość: Albert Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.wroclaw.mm.pl 06.01.09, 12:48
        A ja jestem młody i też mnie mają d... pracodawcy. Oni chcą młodych z
        doświadczeniem pani 50+, bo nie chce im się ludzi czegokolwiek nauczyć. To
        jest czekanie na gotowego pracownika, którego ma wykształcić państwowa szkoła.
        A szkoły wyższe, jak byśmy na nie nie narzekali, jednak uczą myślenia, a to
        pracodawcom nie na rękę. Chcą mieć roboty, które pracują za 1 tys. i jeszcze
        ich po rączkach za taką pensję całują.
      • Gość: czupakabra durni ci pracodawcy IP: *.chello.pl 06.01.09, 13:01
      • skrzydlate Pracodawca patrzy na metrykę 06.01.09, 13:16
        wlasnie moja znajoma wyleciala na pysk z dnia na dzien (uczyla w szkole i na
        swietlicy), ma gó...aną emeryture (byla nauczycielką) i w tym roku wyszlo
        zarzadzenie jakies ministerialne co by emerytow nie zatrudniac, ona ma
        niewiele pond 50.. no i... ten caly program 50+ to jest pic na wode -
        fotomontaz...a dzieciaki w swietlicy - stowa ich jest - nie maja wlasciwej
        opieki bo dyrcio szuka mlodszych.. kicha
        • natalia_sankowska1 Re: Pracodawca patrzy na metrykę 06.01.09, 14:32
          Tu jeszcze kłania inny trend - w oswiacie, mianowicie. Ponieważ
          finansami szkół rządzą samorządy, jest wręcz ich dyrektywa, by
          dyrektorzy szkół oszczędzali. Młody nauczyciel kosztuje taniej, więc
          jak mianowanemu kończy sie kontrakt (ostatnio modne), zatrudniają
          stażystę (najczęściej do klas młodszych i na świetlicę). To nie tyle
          kwestia metryki, co zaszeregowania wśród nauczycieli.
      • Gość: MadX Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 13:31
        A rząd chcialby jeszcze podniesc wiek emerytalny i zacerowac sobie w ten
        sposob dziure w budzecie. Pomyslmy co bedzie z 60 latkami, ktorych mozna
        bedzie teraz zwolnic przed pojsciem na emeryture. To dobre dla rzadu ale nie
        dla zwalnianych i juz nigdzie nie chcianych ludzi.
        To rzad dla rzadu i "przedsiebiorczych" pracodawcow a nie dla wyborcow.
        Glosowaliscie na nas teraz juz nie jestescie potrzebni. Teraz to my mamy was
        gdzies i podziekujemy wam zepchnieciem do spolecznego rynsztoku. Murzyn zrobil
        swoje murzyn moze odejsc!!!!!
      • Gość: Lublin ESK 2016 Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.41.171.247.sub.mbb.three.co.uk 06.01.09, 13:43
        w Polsce jest straszna dyskryminacja jesli chodzi o woiek co jest glupota bo np
        w UK osoby starsze z doswiadczeniem przede szystkim sa rozchwytywane przez
        pracodawcow

        jednak jesli chodzi o rynek pracy Polska z perspektywy czasu paytrzac teraz jest
        100 lat za murzynami

        jedynie w duzych zachodnich firmach typu deloitte czy ernst&young etc. maja
        myslenie jak w krajach rozwinietych

        wiek jest atutem i ja jako pracodawca chetniej bym zatrudnil osobe z
        doswiadczeeniem niz mloda ktora dopiero wkracza na rynek
      • saab51 Pracodawca patrzy na metrykę 06.01.09, 13:57
        1. Odsetek niepracujących +50 mamy rekordowy w Europie.
        2. Spędziłem 10 lat na wysokim stanowisku w korporacji, ale byłem tam
        absolutnym seniorem.Teraz owszem od czasu do czasu jakieś zatrudnienie na
        zlecenie jako konsultant i na tym się kończy.
        3. Ciekawy jestem co myślą młodzi ludzie kończąc czytanie naszych CV na dacie
        urodzenia ......... chyba nie myślą. Przecież oni kiedyś też będą +50 i wtedy
        obudzą się z ręką w nocniku.
        4. Po za doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami często mamy więcej energii i
        mamy wolną głowę od zajmowania się małymi dziećmi, budowaniem domu,
        urządzaniem mieszkań itd, dziwne że nikt nie dostrzega tego.
      • Gość: andrew Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.eranet.pl 06.01.09, 14:02
        Ja na szczeście nie poszukuje pracy i sytuacje gdy w roli
        egzaminatora występuje ktoś w wieku 21-25lat uważam za bzdurną i
        niewłaściwą.Ten młody człowiek musi się uczyć min.przez następne
        20lat aby posiąść wiedze którą ja posiadam[uniwersytet to podstawa a
        co z tysiącem błędów,które są za mną a przed tym młodym obiecującym
        człowiekiem].Świat należy do młodych ludzi tak było jest i będzie
        ale do młodych ludzi którzy potrafią wykorzystać doświadczenie
        starszych.Nie mając doświadczenia w danej dziedzinie aby przetrwać
        stajesz się człowiekiem bez zasad prostacki,prymitywny do
        bólu,kłamliwy,oszukańczy zainteresowany tylko zyskiem bo to
        najprostsze w biznesie.Moja metryka jest O.K.dla wszystkich
        myślących a reszta się nie liczy.
      • johnny_p Gdzie jest nasza Rosa Parks? 06.01.09, 14:04
        Tu moj artykul:
        "Gdzie jest nasza Rosa Parks?"
        www.pinezka.pl/felietony-archiwum/1746-gdzie-jest-nasza-rosa-parks
        Tekst dotyczy pracy informatyka w Szwajcarii (wiec nie idealizujmy tego "zachoouudu")

        ------------------------------------
        ...
        W rekordowym ogłoszeniu szukano pracownika w wieku 28-32 lat. Górna granica została opuszczona z tradycyjnych 35 o trzy, ale czemu od 28? Otóż od dołu jest problem z brakiem doświadzenia. Rozumiem, że delikwent ma je zdobyć w tzw. "innej firmie", broń Boże nie u nas. Ale jest dobre pytanie – gdzie są te "inne firmy"? A więc przyjąć gościa 3 lata po studiach, wygnieść jak cytrynę i wyrzucić. Dalej, jeżeli normalna kariera zawodowa trwa 40 lat (25-65), a zawodnik jest niby produktywny zaledwie przez 4, to ile powinien zarabiać? Chyba dziesięciokrotnie więcej!

        Ale czego oczekiwać od ludzi, który nie widzą różnicy między kodowaniem, a inżynierią software’ową, między klikaniem w Accessie, a projektowaniem baz danych? Studiując oferty pracy można zwątpić w sprawność umysłu speców od human resources. Niby zostało to już dawno i wielokrotnie wyśmiane, ale wciąż oczekuje się często biegłości w UML-XML-SOA-EAI-RUP-SLA,nie zapominając o aspekcie ekonomicznym (TCO-ROI-ITIL), czterech języków, pięcioletniego doświadczenia w technologii istniejącej od trzech lat, prowadzenia wysokobudżetowych projektów, a do tego wieku do 35 lat. Kto tam jest po drugiej stronie?

        Mam ochotę w takich przypadkach zapytać, czy tworzenie software’u jest głównym celem tego établissement. Jeżeli tak, to jakie znaczenie ma jędrność pośladków kandydata?

        I tak toczy się światek. Zanim młodzi zrozumieją, co mają do zaoferowania starsi, sami zostaną wyrolowani przez następne pokolenie. A może nawet nie, bo mało komu się chce robić dzieci. Na razie rządzi MTV, może powinienem częściej oglądać.
        ------------------------------------
      • Gość: pracodawca Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 14:09
        Patrzy się na oczekiwania finansowe, jesli ktoś ma 28 lat
        doświadczenia zawodowego to z pewnoscią nie zdecyduje się na pracę
        za 1500zł-2000zł. Młodzi często są z punku widzenia pracodawcy tańsi.
      • natalia_sankowska1 Pracodawca patrzy na metrykę 06.01.09, 14:09
        Chciałabym poruszyć kilka kwestii.
        1. Kwalifikacje. Jak podawałam posiadany stopień naukowy (akurat
        kierunkowo przydatny firmom, do których aspirowałam), nie dostawałam
        odpowiedzi. Natomiast jeden z potencjalnych pracodawców wprost
        zapytał mnie, czy nie za wysokie kwalifikacje posiadam, by objąć
        stanowisko w jego firmie. Szczerze odpowiedziałam, że
        ponadprzeciętne wykształcenie przecież może być przydatne w firmie
        (i to tanim kosztem), a ja, wdowa z dzieckiem i chorą matką na
        utrzymaniu, muszę sama się utrzymać i dać im utrzymanie (za rentę po
        mężu się nie da), więc będę sobie bardzo ceniła, iż mam pracę, w
        dodatku niedaleko od domu. I nic. Było też sporo sytuacji, gdy
        rozumialam, że doktorat mi wyraźnie przeszkadza. Jak przestałam o
        nim wspominać, pojawiły się ofrety.
        2.Stosunki w firmach i ich wpływ na dobór kadr.
        Pracowalam w kilku firmach - produkcyjnych i handlowych, mających
        średniomiesięczny obrót od kilkudziesięciu tysięcy dolarów do kilku
        milionów, ale wszędzie, niestety, szefami byli ludzie, którzy swego
        czasu poczuli ducha czasu i trafili na odpowiedni temat. Ale brak
        odpowiedniego wykształcenia (ekonomicznego, zarządzania) powodował,
        że nie potrafili zebrać dobrej druzyny, raczej byli to albo dawni
        koledzy z podwórka, albo krewni królika (przy powszechnym
        kombinatorstwie to niby miało zapewnić bezpieczeństwo
        właścicielowi). Kończyło się stratami, nietrafionymi biznesowymi
        decyzjami...I niczego to nie uczyło. A podpowiedzi, powoływania się
        na wręcz podręcznikowe rozwiązania, wzory zachowań podpatrzone u
        konkurencji tylko irytowały. Czułam się obca. Moje
        poniekąd "kasandryczne" przewidywania się ziszczały (jak 2+2=4), a
        była to moja wina, bo "wykrakałam". A jeszcze w kombinowaniu
        przeszkadzałam, bo uważałam, że to nie tylko zła, ale też i bardzo
        droga w ostatecznym wymiaze droga. No i musiałam sama odejść (kilka
        razy), a raz własciciel sie posunął do pozornego zwinięcia interesu
        wręczjąc zwolnienia wszystkim pracownikom, by potem po cichu je
        wycofać, pozbawiając się w ten sposób mnie (jedynego eksportowca z
        różnorodnym doświadczeniem - w firmie eksportowej) i doświadczonego
        magazyniera, który zbyt duzo wiedział o tym, co się dzieje z
        towarem. W firmie pozostali krewni wlaściciela i parę młodzieńców,
        dla których sama wizytowka z tytułem "dyrektor" stanowiła spory
        kapitał. firma ledwo zipie, ale szefowi kasy nie brak (kombinuje
        nadal).
        Nieco większe firmy też są zarządzane w dziwny sposób, mogło by być
        o wiele lepiej, ale widzimisię szefów nie pozwala.
        Muszę stwierdzić, że zbyt dużo firm - wcale nie małych - jest
        zarządzanych prymitywnie, nieprofesjonalistycznie przez osoby,
        którym brak kwalifikacji. I to jeszcze długo się nie zmieni, bo dla
        wielu właścicieli firma jest nię tyle źródłem dochodu dla nich i ich
        rodzin, ile polem do popisu i wyżycia się, a także możliwością
        zrobienia lewych interesów pod płaszczykiem legalnej działalności.
        Im wykwalifikowany personel nie jest potrzebny, wręcz przeszkadza.
        Obawiam się, że żadne stowarzyszenia 50+ nie pomogą, bo ani nie
        zmienią mentalności właścicieli firm, ani nie stworzą nowych miejsc
        pracy.
        Po transformacjach w b.ZSRR próbowano podnieść wiek emerytalny
        (kobiety - z 55 na 60 lat, mężczyźni - z 60 na 65 lat), ale tzw.
        reformatorom powiedziano (a potwierdził to ostatnio W.Putin - i jako
        prezydent, i jako premer), że w kraju, w którym na ogromnych
        obszarach są ciężkie warunki pracy i mieszkania i nie da się szybko
        stworzyć nowych efektywnych miejsc pracy nie można podwyższać
        progów wiekowych, bo ludzie pozostaną bez środków do życia. I że
        przejście na emeryturę nie jest obowiązkiem, lecz uprawnieniem.
        A u nas osiągnięcie wieku emerytalnego jest bezprawnie
        wykorzystywane przez pracodawców i żadne związki zawodowe (czy one
        jeszcze istnieją poza obrębem ich siedzib i limuzyn prezesów?)
        palcem nie kiwają.
      • johnny_p Do mlodych, do mlodych, do mlodych! 06.01.09, 14:09
        Czy wy naprawde myslicie, ze nigdy nie bedziecie 40-latkami? Male dzieci mysla,
        ze babcia, to inny gatunek czlowieka, ale wy chyba juz wyszliscie z piaskownicy.
        Czy za 10-20 lat macie zamiar sobie strzelic w leb? Jezeli tak, to dajcie znac -
        bede inwestowac w rewolwery i trumny.

        A moze macie jakas genialna strategie? Zdradzcie prosze.
      • Gość: Lingwista Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 14:12
        Może rozwiązaniem byłoby samozatrudnienie. Mam 55 lat. Jestem
        samozatrudnionym tłumaczem, mam mnóstwo klientów i dobrze zarabiam.
        Właściwie dopiero po pięćdziesiątce osiągnąłem zawodową doskonałość.
        Zamierzam pracować co najmniej jeszcze 10-15 lat.
        • Gość: vader Lingwisto, IP: *.3.pl 06.01.09, 14:30
          to na pewno dobry patent dla pewnej grupy osób. Sama tak pracowałam
          przez 12 lat.

          Az sie powaznie rozchorowałam.

          Dwa lata na cieniutkiej zusowskiej rencie - a jednoosobowa firma
          cały czas musiała płacic zus, bo mój oddział nie przyjmował
          zawieszeń. Dzieci mi pomagały, płaciły ten piekielny zus. A przy
          kazdej kolejnej komisji lekarskiej w zusie i tak słyszałam: jak to,
          to pani ma firme i chce pani rente? Nie dało rady wytłumaczyc, ze
          firme staram sie utrzymac z nadzieja, że jak wyzdrowieje to bede w
          niej dalej pracowac.

          W końcu te firme zamknęłam.

          Całkiem zdrowa dalej nie jestem. Zus nie płaci mi renty od póltora
          roku, wiec mam ciagnącą sie sprawe w sadzie.

          Troche moge pracować - powiedzmy w formule pól etatu. Ale nie mam
          juz firmy, bo zamknałam. Nowej nie otworze, bo nie zarobie na cały
          zus. A firma na pół etatu to twór z ksiezyca dla naszych
          prawodawców. Nawet jako bezrobotna nie moge sie zarejestrowac, bo
          zus nie chce mi oddac papierów, które sa potrzebne do rejestracji w
          urzędzie pracy. Póki mam sprawe z zusem w sadzie, moje papiery sa
          własnoscia zusu.

          Do furii mnie doprowadza to polskie błedne koło.

          Cos bys poradził?
      • Gość: Pismak Dział rekrutacyjny Agory dyskryminuje wiekowo... IP: *.acn.waw.pl 06.01.09, 14:36
        kandydatów do pracy w redakcjach należących do tej spółki. Stałą praktyką w
        Agorze jest zatrudnianie studenciaków lub absolwentów bez doświadczenia na
        kilkumiesięczne staże. A potem tzw. dziennikarze, czyli podawacze kawy,
        roznosiciele korespondencji itp. mogą sobie wpisać do CV, że pracowali dla
        wybiórczej lub jakiegoś Toku czy RMF. W gruncie rzeczy mają doświadczenie
        równe zero. Jeżeli jakiś tekścik dostanie się do super ocenzurowanego pisemka
        Michnika to niedopierzony dziennikarzyk wali to czcionką 22 z podkreśleniem,
        pogrubieniem i w kolorze czerwonym w CV i tzw. liście motywacyjnym. Agora
        ogłasza się cały czas, że rekrutuje wyłącznie młodych, ale na część listów
        osób z doświadczeniem dziennikarskim w ogóle nie odpowiada. W GW-nie poglądy
        własne mogą mieć seniory redakcyjne czyli np.pan mądrala Żakowski, Dawid aj
        waj Warszawski czy Adam Michnik. Reszta ma zapie...ć na tanim stażu i
        trzymać mordę w kuble wypuszczając bąbelki zachwytu nad autorytetami
        redakcyjnymi. To się nazywa europejskie podejście do praw pracowniczych! Chyba
        rodem z Hajfy!
        • Gość: ajisianna Dramat w trzech aktach!!!! IP: *.aster.pl 06.01.09, 15:52
          Narzekanie, złorzeczenie, agresja i frustracja, z ogromną
          przykrością stwierdzam, iż tylko to przewija się w Waszych
          wypowiedziach!!! ZERO kreatywności, a o tym powinna być dyskusja. Na
          91 wypowiedzi tylko kilka jest w miarę konstruktywnych. Czym dłużej
          i dokładniej znam temat bezrobocia wśród 50+ tym bardziej dochodze
          do wniosku, że absolutnie nie dziwię się pracodawcom, że nie chcą
          nas zatrudniać. No to może jeszcze postękacie, że w krzyżach boli i
          w nodze łupie? Wiem, że znajdę pracę, która będzie mi odpowiadała.
          Nie musze już bardzo dużo zarabiać, ale chcę czerpać przyjemność z
          pracy i bycia potrzebną. Jak nie znajdę, to sama coś wymyślę, a
          czytając Wasze wypowiedzi już niestety dokładnie wiem, że chcąc
          zatrudnić równolatków będę miala z tym ogrooooomne problemy.
          Aktualnie pracuję jako wolontariusz w Fundacji, szkolę innych ...
          coś się dzieje i jest ciekawie i użytecznie.
          Pozdrawiam i zapraszam do kontaktu wszystkich tych, którzy chcą coś
          jeszcze w swoim życiu zdziałać, a nie tylko wylewać żółć na forum.
          • Gość: Kartagina Nauczyłaś się jednego "ważnego" słowa i szpanujesz IP: *.chello.pl 06.01.09, 15:59
            "Kreatywność" - ulubione słowo korporacyjnych klonów i ludzi,
            którzy, jak już nie wiedzą, co powiedzieć, to rzucają to, żeby
            zabłysnąć w dyskusji. Rzygać się chce, bo to słowo tyle znaczy, co
            tolerancja, globalizacja, sankcja itp. "Pauperyzacja pani osobowości
            nie obliguje mnie do wszczynania z panią merytrycznych konwersacji" -
            tego też możesz się nauczyć na pamięć i powtarzać, żeby komuś
            przysr... na forum.
          • Gość: Black -Cult Re: Dramat w trzech aktach!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 07:40
            Taaaa. A rachunki stary płaci ?
      • Gość: informatyk Pracodawca patrzy na metrykę IP: 192.193.245.* 06.01.09, 15:12
        Mam 40+ lat, jestem informatykiem. Wydawało by się - baaaaardzo
        poszukiwany zawód. Też tak myślałem. Po odejściu z poprzedniej pracy
        pracy (ze stanowiska kierowniczego) wysłałem mnóstwo ofert -
        częciowo na stanowiska kierownicze, w większości na szeregowe (wiem
        że na dobrą ofertę trzeba poczekać). O ile z wysłanych na
        kierownicze coś tam wracało, to z niższych stanowisk - ZERO odzewu.
        Tak było przez pół roku, dopóki nie wysłałem przypadkowo kilku ofert
        BEZ CV. Wróciły. Wywaliłem więc połowę doświadczenia i umiejętności,
        odjąłem sobie 10 lat - i pełen sukces. Wróciło na tyle dużo, że było
        z czego wybieać. Mam w miarę dobrze płatną pracę na niskim
        stanowisku, moje umiejętności są doceniane (a wykorzystuję 1/10
        posiadanych), szukam czegoś lepszego.
        Tylko siedzę cicho, jak mowa o dzieciach. Wszyscy tu są na etapie co
        najwyżej przedszkola lub pierwszych klas, a moja córka studiuje ...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka