Gość: qlka
IP: *.compnet.com.pl
31.01.09, 15:40
Czytałam wiele, szukałam prawie wszędzie, nie znalazłam.
Poproszę znawców tematu i wszelkich zainteresowanych o konkrety, nie opinie na
temat mojego postępowania.
1. 7 miesięcy temu przyjęłam się do pracy w dziale X. Na rozmowie ustalone
było, że przez "jakiś czas", w ramach zastępstwa, będę pracować w dziale Y. A
potem dopiero trafię do działu X, który mam na umowie. ZGODZIŁAM SIĘ, to jest
fakt.
2. Około 2 tygodnie po podpisaniu umowy dostałam do podpisania zakres
obowiązków. A tam: praca w dziale X, okresowe zastępstwa w dziale Y, doraźne
zastępstwa w dziale...Z.
MOJA WINA (pierwsze praca, zależało mi) ZGODZIŁAM SIĘ. NIGDY WIĘCEJ TAK NIE
ZROBIĘ. Skoro już te 2 tygodnie pracowałam, po prostu podpisałam ten spóźniony
zakres obowiązków.
3. W międzyczasie pracowałam już w dziale X, Y Z.
Przez całe 7 miesięcy w dziale X, który mam na umowie, pracowałam jedyne 6
tygodni.
4. Do mojego działu, który mam na umowie, wrócę dopiero za rok, tyle będzie
trwało kolejne zastępstwo w Y.
Tym sposobem, po półtora roku pracy w firmie, zaliczę jedyne 6 tygodni w dziale X.
Jeśli będę chciała zmienić pracę, na umowie będę miała 1,5 roku w dziale X, a
umiejętności zerowe... praca w tych trzech działach nie ma ze sobą wiele
wspólnego. Jeśli pracuję w Y albo Z robię inne rzeczy, niż robi się w X.
5. Przyszło do ustalania wakacyjnych urlopów i okazało się, że ja swój termin
muszę dostosowywać do działów... X, Y, Z... "bo nigdy nie wiadomo co będzie i
gdzie będę". Czyli zamiast konsultować się z 5 osobami, muszę czekać aż 15
osób ustali swój urlop i potem dopiero ja mogę się gdzieś wcisnąć.
To jest chore, i mam już tego szczerze dość.
Czy są jakieś prawne regulacje, które mówią, co się w takiej sytuacji robi? Z
kim ja mam ustalać swój urlop? Atmosfera i traktowanie mnie w tej firmie
zaczyna spędzać mi sen z powiek.
Proszę o opinie.
Ps: wiem, że daję się wykorzystywać. Jestem jednak w takiej sytuacji
finansowej i życiowej, że sama się utrzymuję i nie mogę sobie pozwolić na
odejście z pracy.