Gość: Stefan IP: *.chello.pl 25.03.09, 11:06 Uwielbiam tych slodko pierdzacych Recrutiment Managers i Huma Resource Specialists z Warszawy...... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: student Rekrutantki są fajniutkie... IP: *.jmdi.pl 25.03.09, 12:17 ja już pare miałem w wyrku. Najwazniejsza nie jest wiedza a to co potrafisz zaoferowac pani rekrutantce :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zet Generałowie Human Resources!! Kupa Śmiechu!! IP: *.acx.pl 25.03.09, 12:19 Znowu propaganda,naganianie. Te mlode panienki z HR studiujac picologie i mitomanie na uniwerku na pewno z powodzeniem moga godzic nauke z praca. Niestety niektorzy maja wyzsze ambicje niz socjologia,administracja czy politologia i zdecydowanie mniej wolnego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz dokładnie, a ile osób dostaje się na takie staże?? IP: *.acn.waw.pl 25.03.09, 12:20 bardzo kuźwa chętnie pójdę na taki staż do międzynarodowych firm, tylko się dostać nie da; Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nocnik Osobowosc frajera IP: *.bredband.comhem.se 25.03.09, 14:21 Najbardziej jest poszukiwana osobowosc frajera za max 1200zl miesiecznie brutto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x I tu sie MYLISZ !!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.09, 13:59 Najbardziej poszukiwany nie jest frajer za 1200 tylko JELEŃ który takie "praktyki" przerobi za DARMO!!!! Bo ktos mu 'obieca' umowe o prace jak sie 'wykarze'... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukuryku Sranie w banie IP: *.chello.pl 25.03.09, 12:41 Opowieści dziwnej treści...pie...nie o Szopenie...a i tak każde dziecko w tym kraju wie, że liczą się znajomości i koligacje. Nieliczni tylko szczęściarze, jak w Totolotku, znajdują pracę marzeń z wymarzoną pensją, ale to wyjątki potwierdzające regułę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: n-b Rekruter to też człowiek IP: 86.47.47.* 25.03.09, 14:34 Osobowosc, ale galernika za 1200. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wildcatApollo Rekruter to też pracownik, ciekawe czy cos wie IP: *.pool.einsundeins.de 25.03.09, 14:43 Czarny PR forumowiczow, ale sie nie dziwie. Z moich doswiadczen osobistych, tylko jeden rekruter, z ktorym mialem stycznosc, byl przygotowany merytorycznie i psychicznie do rozmowy. Byla to kobieta, ktora prawdopodobnie nie miala zycia pozazawodowego i w pelni byla skupiona na tym co robi. Wnioskuje to po jej wygladzie, jak i tym ze sama zostala przedstawicielem filii na innym kontynencie i wlasnie jej stanowisko bylo do obsadzenia. A co do filmikow: slowo: "potencjal" to taki hokus pokus, iluzja. Jak mozna go udowodnic, jezeli wolontariuszem trudno zostac i taki czlowiek za friko jest traktowany zazwyczaj jako ostatnia deska ratunku? Mam jednak mieszane wrazenia, jesli chodzi o wiadomosci na temat firmy, a szczegolnie historie. Kilka lat temu nie dostalem pewnej posady, co do ktorej bylem dobrej mysli (subiektywna spekulacja). Analizujac rozmowe kwalifikacyjna doszedlem do wniosku, ze mogla mi zaszkodzic zbyt szeroka wiedza historyczna o firmie. Wiele korporacji rozpoczelo swoja dzialalnosc w garazu, piwnicy itp. Idac na rozmowe kwalifikacyjna dokopuje sie takich informacji, no i sie stalo. Wytlumaczylem rekruterowi, ze firma jednak "wedrowala", a nie stala tam gdzie stoi obecnie (wyjasnienie: pytania byly jak na klasowce ze sredniowiecza, zadnych freestylowych odpowiedzi, wymagane suche fakty). Wydaje mi sie, ze ten moment byl moim game over. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kryzys Rekruter to Bog. IP: 193.0.116.* 25.03.09, 15:27 Niemal 100% rekruterek, rzadziej rekruterow, to prymitywy i wiekszosc z nich dobrze to wie. Tylko, ze nikt z kandydatow do pracy nie powie tego takiej osobie, bo po pierwsze nie po to ktos poswieca czas i udaje sie na spotkanie, zeby od razu odebrac sobie szanse na prace, po drugie nic by to nie zmienilo, bo prymityw prowadzacy rozmowe odgrywa role Boga. Potem nastepuje kryzys, bo tacy super specjalisci sa wybierani, ze cos takiego, jak kryzys, musi nastapic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karolina To są często przypadkowi ludzie IP: *.chello.pl 25.03.09, 16:35 Podam przykład: do firmy w której pracowałam, poszukiwano osoby ze znajomością języka angielskiego. Ponieważ stanowisko dotyczyło recepcji i częstych kontaktów telefonicznych i osobistych z klientami obcojęzycznymi, wypadałoby, żeby taka osoba znała choć podstawy. Interview przeprowadził zaopatrzeniowiec (bo akurat był sezon letni, dużo osób na urlopach, a niektóre nie chciały poświęcać czasu na przepytywanie tabunu panienek, które ochoczo przydreptały do naszej siedziby), który nie znał żadnego języka obcego, a i jego polski niekiedy budził wątpliwości co do poprawności i rozumienia poszczególnych wyrazów. Oczywiście facet, jak to facet, wybrał jak w dowcipie (tę z największym biustem, blondynę), która potem narobiła nam tzw. kaszany, bo mówiła po angielsku jakby uczyła się go reklam na MTV. Do tego każde zwrócenie jej uwagi wywoływało u niej atak histerii, nie wspominając o tym, jak się ubierała i jak prezentowała kontrahentom. Typowa głupia blondynka kręcąca tyłkiem i falująca biustem przy absolutnym braku kompetencji (nie umiała obsłużyć drukarki, ksero, centralki telefonicznej mimo wielokrotnego szkolenia w tym zakresie, wylewała kawę, nawet udało jej się uszkodzić komputer - trzeba naprawdę się "postarać"). To taki skrajny przykład, ale całkowicie prawdziwy. Inne zdarzenie: jako młoda dziewczyna szukałam pracy, zadzwoniłam na wybrany numer i umówiłam się na rozmowę. Po przybyciu do biura, w którym liczyłam na pracę, okazało się, że nie ma się mną kto zająć. Panienki w recepcji nie miały czasu, jakaś pani dyrektor na mój widok zawołała inną panią, która z kolei stwierdziła, że teraz to nie chce jej się z nikim gadać. "Pani przyjdzie jutro" - i wszystko było dla mnie jasne. Z taką firmą nie chciałam mieć nic wspólnego. Szkoda było mojego czasu, przebytej drogi (na drugi koniec Warszawy), bo i tak nikt nie chciał nawet dać mi szansy zaprezentowania się, nie mówiąc o pracy. Wyglądało na to, że oni nie potrzebowali nikogo nowego. Moja znajoma miała jeszcze dziwniejszy przypadek. Poszła na rozmowę, jakiś facet bardzo się nią zachwycił i kazał przyjść do nowej pracy za 10 dni. Umówili się, co i jak, a kiedy wreszcie nadszedł ten dzień i dziewczyna stawiła się do pracy, okazało się, że żona tego faceta strzeliła focha i stwierdziła, że ona jej nie zatrudni, a mąż ma niewiele do powiedzenia, bo to nie jego firma, a ona nie chce zatrudniać kobiet. Koniec końców w niegrzeczny sposób wyprosiła moją znajomą z biura, a na pytanie, jak tak można niepoważnie traktować ludzi i marnować ich czas, dostała histerii i kazała się niedoszłej pracownicy wynosić (użyła nieco mniej delikatnej formy). Moje wspomnienia z interviews w dużych korporacjach to zero "intymności" - byłam przepytywana np. na korytarzu albo w "hali", gdzie patrzyło na mnie i głośno komentowało mój wygląd kilkanaście osób oraz niewybredne żarty lub bardzo osobiste pytania tzw. rekruterów. Takie osoby czują się bardzo mocne i są w większości przypadków na bakier z tzw. kulturą osobistą, aż ciśnie się na usta pytanie: jak taki znalazł taką pracę, skoro nie bardzo nadaje się do kontaktów z innymi ludźmi, bo wygląda i zachowuje się jak małpolud albo niespełna rozumu, ubiera jak ostatnie bezguście, śmierdzi (!)potem, dłubie w nosie albo nie potrafi poprawnie formułować zdań lub się jąka. Do tego rzadko bywają mili, są też napastliwi, aroganccy albo ignorują drugiego człowieka, nie słuchając, co się do nich mówi. Odniosłam też wrażenie, że doświadczenie i kompetencje mało ich interesują, że oni mają już swoje zdanie o człowieku, jak tylko stanie w progu i gabinetu, jak tylko coś powie, często nie kryją faktu, że kandydat przyszedł jako zapchajdziura ich czasu pracy, bo właściwa osoba już dawno została wybrana. Mimo wielu wędrówek za pracą i różnorodności ofert, firm i pracodawców oraz branż, nie udało mi się spotkać kompetentnego, miłego rekrutera, który byłby rzeczywiście zainteresowany tym, co mówię. Wiadomo, że nie każdy jest obiektem westchnień headhuntera, wystarczyłoby tylko trochę obycia i przychylnego podejścia osób decyzyjnych względem kandydatów, z których mają przecież (teoretycznie) wybrać tego właściwego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśmiś Re: To są często przypadkowi ludzie IP: 193.59.102.* 26.03.09, 15:42 Zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reksio Re: Rekruter to też człowiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 16:15 Rekruter to nie czlowiek, to brakujace ogniwo ewolucji ;) A tak na powaznie to HR w Polsce stoi na poziomie... tragicznym. Kto idzie na HR? ktos kto nie ma pomyslu na zycie ma ambicje niepoparte wiedza i inteligencja chce byc kims chodz wie dobrze, ze jest nikim chce, zeby wiele od niego zalezalo chociaz reprezentuje soba totalne zero Rekrutacje powinni przeprowadzac kierownicy dzialow lub szefowie ktorzy wiedza jaki kandydat najlepiej spelni ich wymagania i potrafia dostrzec kogos kto spelni sie zawodowo na danym stanowisku HR do kalkulatorow i obliczac susy a nie rekrutacja sie zajmowac jak sie nie umie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwasdghj Jednak 90% kandydatów jest beznadziejnych IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.09, 16:47 Uczestniczyłem w rekrutacjach i znaleźć kogoś wartościowego do pracy graniczy z cudem...ludzie po prostu często nie mają żadnych umiejętności do pracy, no ale mają mgr i 3000 na dzień dobry chcą :) I jeszcze jedna prawidłowość - ludzie po dziennych renomowanych studiach (żeby nie było też takie kończyłem) prezentują roszczeniową postawę i myślą, że wszystkie rozumki pozjadali :) Czasami lepiej zatudnić kogoś po zaocznych czy, ze średnim - osoby te często są po prostu milsze - taką ciekawą zależność zauważyłem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: Jednak 90% kandydatów jest beznadziejnych IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.09, 18:17 ludzie sie boja lepszych od siebie i dlatego wola innych po zaocznych czy ze srednim, u mojego chlopaka w pracy, na szkolenie wysyla sie rzeźnika zamiast faceta po technikum elektrycznym, żeby tylko zablokować rozwoj innych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr inz Dziwne? Raczej nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.09, 14:11 Nic dziwnego ze ktos kto poswiecil min. 5 lat ze swojego zycia na zdobywanie wiedzy, na studiach dziennych w państwowej uczelni chce na starcie 3tys. Na dzienne studia dostaja się NAJLEPSI i w wiekszosci są to ludzie nie posiadający 'tatusiow' prezesow. Tacy przewaznie ida na studia prywatne - latwiesze... i uczyc sie tyle nie trzeba... A ich 'wyluzowanie' bierze się z beztroski o byt - jak cos to tatus i tak kasą sypnie... auto, mieszkanie etc etc jak ma się wszystko to czym sie stresowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EDEK Te dwie panie to mają osobowość ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 18:55 KTO TE PANIE PRZYJOŁ DO PRACY ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . A co do kandydatów.... IP: *.54.170.116.tvksmp.pl 25.03.09, 20:10 Czego by nie można mówić o Polakach - jedno na pewno jest prawdą - jak taki nie dostanie pracy - w 99 % zwali na rekrutera, to łatwiejsze niz stwierdzic - nie mam wiedzy, niewiele jeszcze wiem, mam za duze wymagania, nie spelniam wymagan, musze podszkolic jezyk... zamiast poznac swoje slabe stronby - lepiej zwalic wine na kogos innego, wszak my kandydaci - zawsze jestesmy idealni ! Czyż nie jest tak? I w ten sposób my - inteligentni kandydaci: - kłamiemy w CV ("You said that you spoke English fluent so tell me something about your hobby" - "O ranyyy to ja mam mówić po angielsku??" !), - nie mamy ambicji "Chce tu pracować, zeby sie rozwijac" - "A co dla Pani znaczy rozwoj?" - "Ojej no zeby sie ...eeee... rozwijac" - nie posiadamy zadnej przedsiebiorczosci liczac ze wszystko zrobi sie samo "To co Pan robi, żeby zostać trenerem nie majac doświadczenia?" - "eeee no wysyłam od 2 lat CV" - wykazujemy arogancje nie zadajac sobie trudu doczytania ogloszenia ani poznania do jakiej firmy idziemy "eee a to nie jest firma budowlana??" - "Nie, nasza firma projektuje ale oprogramowanie informatyczne" - wymagamy szacunku od rekrutera a sami.... przychodzimy w dresie na rozmowe, zachwoujemy sie, jakbysmy robili rekruterowi łaskę, ze w ogole z nim rozmawiamy, odbieramy telefon w trakcie rozmowy (i bynajmniej nie mamy dziecka w szpitalu czekajac na wiadomosc wazna, ale ucinamy sobie pogawędkę z żoną, co ma ugotować na obiad) - czytamy helpbooki o tym, jak przygotowac sie do rozmowy a nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, jakie są nasze słabe strony po 10 minuatach milczenia odpowiadając z trumfem "nie mam!" - i kompletnie nie mamy do siwebie dystansu ani umiejętności oceny siebie - jeśli na wszystkie pytania odpowiadamy półsłówkami albo milczymy - zapomnijmy, że ktokolwiek nas zatrudni jako przedstawiciela handlowego ! Panie, Panowie, rekruterzy to też ludzie - wiadomo, że im mniejsza firma tym mniejsza szansa, że spotkamy profesjonalnego rekrutera, bo zazwyczaj pracujace w nich osoby zajmuja 3 stanowiska równoczesnie i tak jak wśród rekruterów znajdą się czarne owce (i ja miałem tą przyjemność), tak i wielu z nich zna się na swojej robocie, a pytania które Wam czasem wydają się irracjonalne - mają swój sens. Szanujcie Rekruterów a odwdzięczą się tym samym, a dobry rekruter wie, że tylko szanując kandydata - zdobędzię go dla firmy. Bogami nie jesteśmy, ale wierzcie, że robotę mamy ciężką, a ciężąr odpowiedzialności związany np z koniecznością wyboru 1 z 2 świetnych kandydatów, wiedzać że tylko jeden z nich otrzyma pracę - bardzo trudna i obciążająca psychicznie. Pozdrawiam wszystkich kandydatów:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emgier Re: A co do kandydatów.... IP: *.aster.pl 25.03.09, 20:56 Co z tego że mam ambicje, dokładnie czytam ogłoszenia, przed rozmową wkładam garnitur i wyłączam komórkę skoro nie skończyłam polibudy i nie mam znajomości, które gwarantowałyby mi pracę, chcę pracować to chyba rzeczywiście za duże wymagania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jejku Re: A co do kandydatów.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.09, 10:28 > Bogami nie jesteśmy, ale > wierzcie, że robotę mamy ciężką, a ciężąr odpowiedzialności związany np z > koniecznością wyboru 1 z 2 świetnych kandydatów, wiedzać że tylko jeden > z nich otrzyma pracę - bardzo trudna i obciążająca psychicznie. Powiedzmy sobie szczerze, to nie wy zatrudniacie, ale firma. Przede wszystkim najwazniejsze jest zdanie dyrektora dzialu lub managera, ktory zatrudnia kandydata na stanowisko wedle potrzeb swojego dzialu. Takze nie przesadzajmy to nie wy pracujecie potem z taka osoba codziennie, wiec obciazenie psychiczne lezy bardziej po stronie managera. Wyjatkiem jest przyjmowanie kogos do dzialu HR, to wtedy sie zgodze, na pewno jest to stresujaca decyzja ;) A jesli uwazasz, ze ta praca jest stresujaca i ciezka to proponuje zatrudnic sie w dziale, ktory nie generuje tylko kosztow, a przynosi przede wszystkim dochody firmie. Gwarantuje, ze praca na innych stanowiskach potrafi byc o wiele ciezsza. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziw_olong Rekruter to też człowiek IP: *.compnet.com.pl 26.03.09, 08:58 Widzę, że część z was nigdy nie trafiła do prawdziwego specjalisty w dziedzinie doboru personelu :). To nieprawda, że osoby zajmujące się rekrutacją pozbawione są wiedzy, wykształcenia i pomysłu na życie (przynajmniej nie wszystkie ;)), aby porządnie przeprowadzić rekrutację musimy mieć wiedzę merytoryczną zarówno dotyczącą samych metod rekrutacji jak i specyfiki branży, w której prowadzimy projekt, kultura osobista i udzielenie pełnej inforamcji zwrotnej Kandydtaowi to oczywiście podstawa. Brak zadowolenia Kandydta wynika często z odpowiedzi odmownej - pomyślcie jednak, że nie oznaczać to wcale, że jesteście beznadziejni - często kilku Kandydatów jest naprawdę świetnych i potrafi subiektywnie zauroczyć rekrutera ;)... ale wakat jest tylko jeden Odpowiedz Link Zgłoś
billy.the.kid Re: Rekruter to też człowiek 26.03.09, 10:09 średniej wielkości firma. chwila rozmowy-czekaj pan zaraz przyjdzie facio z panem porozmawia. rzecz na korytarzu. przyc hodzi. mówię do niego-siadaj pan-pogadamy. jego odpowiedz- to ja tu jestem od tego żeby mówic kto ma ghdzie siadac. ja-PIE...SIĘ BARANIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saida Rekruter to też człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 12:21 Fajnie było czytać opinię krytukujące zarówno rekruterów, jak i kandydatów. Jako, że ja kończyłam kierunek uprawnijący mnie m.in. do pracy jako rekruter, mogłabym powiedzieć, że troche po mnie pojechaliście, ale tego nie powiem. Otóz większość rekruterów właśnie nie ukończyła studiów z zakresu HR, bo mało uczelni takie studia organizuje. Efekt jest taki,że przyjmuja kogo się da i później taki baran przecyzta jakiś debilowaty amerykański podręcznik i wydaje mu się, że pozjadał wszystkie rozumy. Zadaje ktretyńskie pytania i później opinia o rekruterach jest taka jaka jest. Ja miałam "przyjemność" odbywać praktykę w firmie rekrutacyjnej, gdzie pracownikami były absolwentki: matematyki, filologii polskiej i resocjalizacji. A zachowywały się jakby wiedziały wszystko. Oczywiscie kandydaci bywają tez różni. Odpowiedz Link Zgłoś
billy.the.kid Re: Rekruter to też człowiek 27.03.09, 16:19 nie żartuj-studia w tym kierunku????? wyższa szkoła gotowania na gazie. Odpowiedz Link Zgłoś
mijo81 Re: Rekruter to też człowiek 27.03.09, 22:02 No wiesz, jak zadajecie durne pytania typu: trzy największe wady i trzy największe zalety to się nóż w kieszeni otwiera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oskarek Rekruter to też człowiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 18:26 www.personalny.socjum.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agaton Rekruter to też człowiek IP: *.acn.waw.pl 27.04.09, 21:49 Mnie tu niezle przygotowali do rozmow i radzę sobie(3 spotkania indywidualne, nie bylem na ich szkoleniach): www.aktiff.com.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koval Re: Rekruter to też człowiek IP: 77.252.231.* 20.05.09, 16:43 O jakim stażu mówimy? Z urzędu pracy, czy takiego, że idziesz do firmy i robisz przez pół roku za darmo? Bo sam nie wiem. Z urzędu pracy nie dostaniesz pieniędzy nawet jak sam sobie załatwisz staż. Stare gadanie, najlepiej to robić za darmo i się jeszcze cieszyć, że się ma pracę. Paranoja Odpowiedz Link Zgłoś