Gość: pracownica
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
09.04.09, 08:10
Jestem przeciwna przymusowym spotkaniom integracyjnym, zwłaszcza jeśli odbywa
się to kosztem mojego wolnego czasu. Zespół, z którym pracuję jest już w
zasadzie "stary", bo jesteśmy ze sobą (większość) od ponad 20 lat. Jaki sens
mają spotkania integracyjne? Kto chciał się zintegrować dawno to uczynił, a
młodzi i tak żyją własnym życiem i ze starymi jest im "nie po drodze".
Szef, który na co dzień jest nielubiany nagle staje się superowy- to
przynajmniej podejrzane;). Każdy udaje miłego, by nie podpaść zwierzchnikowi.
A na koniec uczucie ulgi po zakończonej farsie.