Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    CV a zdjęcia

    26.01.02, 22:35
    Ostatnio pomagałem komuś, kto dał ogłoszenie rekrutacyjne (warszawa, szeregowe
    stanowisko). Przyszło 500 zgłoszeń (słownie: pięćset). Oczywiście mówi to coś o
    rynku pracy, ale ja nie o tym. Ja o takiej drobnostce, jak zdjęcia.

    W ogłoszeniu proszono, aby załączyć zdjęcie. Przy przeglądaniu podań
    automatycznie do kosza powędrowały wszystkie bez zdjęcia (zostało około połowy).

    Z tych podań które zostały, zdecydowana większość miała zdjęcia wkomponowane w
    CV i drukowane na drukarce. Te które przyszły faksem, były na ogół kiepskiej
    jakości. Te które przyszły jako załączniki w poczcie elektronicznej i zostały
    wydrukowane na miejscu, wyglądały znacznie lepiej. Oczywiście jakość jednych i
    drugich zależała też od tego, jak zostało wykonane i obrobione oryginalne
    zdjęcie. Ale w 90% zdjęcia wkomponowane w dokument wyglądały na papierze co
    najwyżej średnio.

    Około 50 podań przyszło pocztą i zawierało normalne, staromodne odbitki
    (kolorowe). I właśnie te podania zostały rozpatrzone w pierwszej kolejności i z
    największą uwagą. Dlaczego? Bo się wyróżniały od innych. To nie znaczy że
    kandydat zostanie wybrany z tych 50-ciu, być może wśród nich nie ma
    odpowiedniego. Ale to właśnie oni poszli na wierch stosu papierów.

    Powiecie że to głupie, że trzeba czytać życiorysy, analizować wykształcenie,
    karierę zawodową i tak dalej, a nie gapić się na zdjęcie? Oczywiście, macie
    rację, tak powinno być. Ale jak ktoś dostaje 500 podań, nie ma do pomocy działu
    kadr i musi normalnie pracować na kierowniczym stanowisku, to nie łudźcie się
    że będzie czytał i analizował wykształcenie i ścieżkę zawodową 500 kandydatów.
    Tu działają (przynajmniej na pierwszym i podstawowym etapie selekcji) prawa
    raczej mechaniczne.

    PS. Uroda kandydatów nie miała nic do rzeczy. Chodziło tylko o to, jak jeden
    spięty zszywaczem plik papierów wygląda na tle innego.

    PPS. Nie prowadzę zakładu foto.
    Obserwuj wątek
      • Gość: agulha Re: CV a zdjęcia IP: 10.131.128.* 28.01.02, 01:11
        Masz 100% racji. U nas w firmie przyszło tych podań znacznie mniej, ale:
        - te faksowane były na ogól nieczytelne
        - jeden człowiek wyglądał NA ZDJĘCIU tak, że szefowa wykrzyknęła "wyrokowiec"
        - jedna pani przysłała zdjęcie w bluzce z nagimi ramionami, z głową opartą na
        rękach i z rozmarzonym wzrokiem (praca specjalisty z elementami pracy biurowej,
        delegacje - krótko mówiąc, atrakcyjny wygląd ma najmniejsze znaczenie,
        natomiast koniecznie trzeba umieć się znaleźć. W życiu bym jej nie wzięła - na
        kontrolę pojedzie w szortach, czy może na spotkanie z klientami w sali
        konferencyjnej stawi się w kabaretkach?)
        Inna sprawa, że dalibóg nie wiem, po kiego Wam te zdjęcia. No chyba, że
        szukacie hostess albo przedstawicieli handlowych, czyli "opakowań do towaru".
        • 9999i9 Re: CV a zdjęcia 28.01.02, 21:52
          nie mam pojęcia po cholerę chcieli te zdjęcia (praca jest głównie na telefon,
          powinni raczej żądać taśmy audio). Może to taka ludzka słabość że chcą widzieć
          twarz?
      • gonzales Re: CV a zdjęcia 29.01.02, 08:51
        Kilka słów komentarza dla PT. Autora:

        Wydaje mi się, że zdjęcie nie jest taką drobnostką, zależy jednak (tzn. powinno
        zależeć) od tego, o jakie stanowisko chodzi. Z całym szacunkiem dla różnych
        stanowisk i rodzajów pracy, to nie wszędzie jest potrzebne zdjęcie. Są
        stanowiska, gdzie wygląd ma kolosalne znaczenie (np. szeroko rozumiany kontakt z
        klientem)
        Pomijam to, że ludzie nie czytają DOKŁADNIE ogłoszeń -> eliminacja podań bez
        zdjęcia jest tu oczywista. Kandydat jest sam sobie winien.

        Wkomponowanie zdjęcia w cv jest dobrym pomysłem i stosowanym bardzo często, ale
        trzeba pamiętać, że wydruk MUSI być dokonany na BARDZO DOBREJ drukarce !!! a nie
        na jakiejś kiepskiej, domowej drukareczce amatorskiej. Kwestia szacunku dla
        adresata. Jak ktoś nie ma tego jako cechy wrodzonej to tego można nauczyć (ale
        gdzie i kto ma to robić???). Oczywiście, zdjęcie MUSI być bardzo dobre. Tu się
        zgadzam.

        Przysyłanie faksem jest moim zdaniem kontrowersyjne, zwłaszcza, gdy jakość
        transmisji danych jest niska, co - niestety - w Polsce jest częste, te kiepskie
        faksy termiczne... znacznie lepsze jest jednak wysyłanie pocztą tradycyjną. Z
        tego powodu zawsze wysyłam w dwóch formach - "klasycznie" i emailem (jeśli podają
        adres).

        Chciałbym poruszyć natomiast inną kwestię:
        Firma X daje ogłoszenie rekrutacyjne, podaje adres do korespondencji "klasycznej"
        oraz adres poczty elektronicznej. Interesuję się tą firmą, wysyłam swoją ofertę.
        Nie ukrywam, że wykonałem ja profesjonalnie. I cóż się okazuje?
        Firma wogóle nie odpowiada (smutna, polska rzeczywistość... trudno jest wysłać
        nawet szablonowe pismo z podziękowaniem...), kontaktuję się z działem kadr, mówię
        o wysłanym przeze mnie emailu z załącznikami... 2 minuty ciszy w
        słuchawce... "Cooooooo? emailem?" słyszę. Zdziwienie? oburzenie? okazało się, że
        NIKT (sic!) nie zajrzał nawet do skrzynki pocztowej podanej w ogłoszeniu, nie
        zadał sobie trudu przeczytania poczty.

        Czytanie życiorysów nie jest głupie. Trzeba czytać życiorysy, analizować
        wykształcenie, karierę zawodową. Ale niech to odbywa się choćby z elementarnym
        szacunkiem dla kandydata. Jesli firmie zależy na właściwym pracowniku, to musi
        zadac sobie trud przeczytania wszystkich ofert, choćby po to, aby selekcję
        prowadzić uczciwie i rzetelnie. Tego brakuje w polskich firmach (oczywiście, nie
        we wszystkich).
        pozdrowienia

        • Gość: Lechu rekrutacja w PL, rekrutacja w USA IP: 10.132.129.* 29.01.02, 09:41
          gonzales napisał(a):

          > Czytanie życiorysów nie jest głupie. Trzeba czytać życiorysy, analizować
          > wykształcenie, karierę zawodową. Ale niech to odbywa się choćby z elementarnym
          > szacunkiem dla kandydata. Jesli firmie zależy na właściwym pracowniku, to musi
          > zadac sobie trud przeczytania wszystkich ofert, choćby po to, aby selekcję
          > prowadzić uczciwie i rzetelnie. Tego brakuje w polskich firmach (oczywiście, ni
          > e
          > we wszystkich).
          > pozdrowienia
          >

          W interesie firmy nie jest czytania życiorysów, lecz zatrudnienie odpowiedniego
          pracownika. Ludzie, kiedy Wy to zrozumiecie ?

          Moja siostra w USA zajmowała się rekrutacją pracowników IT. Szef dał jej plik CV
          oraz kilka słów typu "java, office,...", zapisane na kartce. Po czym konkretne
          polecenie:
          "wybierz tylko te życiorysy, w których są użyte te wszystkie słowa, resztę wyślij
          do koszalina"
          O żadnym szacunku dla kandydata nie było mowy. Większości tych podań nikt nie
          czytał. Ale szybko i sprawnie wybieranych było kilku odpowiednich kandydatów.

          Czy uważasz takie postępowanie za nieetyczne ?

          pozdrawiam
          • 9999i9 dlaczego nie odpowiadają 29.01.02, 10:27
            myślę że mój pierwszy post wyjaśnia też, dlaczego tak dużo firm nie odpowiada
            na podania. Jeśli w firmie nie ma działu kadr, jeśli cały lub prawie cały
            proces rekrutacji przeprowadza szef działu, który szuka sobie pracownika, jeśli
            dostajesz 500 podań - to na samo odpisanie wszystkim 499 odrzuconym nie ma
            czasu. Oczywiście, to brak szacunku i tak nie powinno być.

            Zupełnie nie zgadzam się z pochwałą opisanego poniżej "amerykańskiego" sposobu
            rekturacji (jeżeli rzeczywiście tak on wygląda). Uważam że psuje (bo
            barbaryzuje) rynek pracy i że jest nieproduktywny (nie prowadzi do selekcji
            najodpowiedniejszego kandydata), a jako taki nie jest w interesie nikogo, ani
            pracodawcy ani pracownika. Nie mówiąc o tym, że przeciwstawienie "czytania
            życiorysów" i "zatrudnienia odpowiedniego pracownika" uważam za absurdalne.
            • Gość: ProfUS Re: dlaczego nie odpowiadają IP: *.mlawa.sdi.tpnet.pl 29.01.02, 12:06
              To z pewnością nie jest "amerykański sposób" prowadzenia rekrutacji...zauważcie
              że śmieci mają być wysłane do Koszalina. Jest to natomiast "polski sposób w
              Ameryce" stosowany przez rodaków wychowanych na peerelowskim chlebie.Spędziłem
              tam na tyle dużo czasu że wiem co piszę.Zarówno jeden jak i dugi sposób jest
              zły i nieefektywny.Nikt postępując w ten sposób nie osiagnie zamierzonego celu
              (chyba że chodzi o coś innego)ani pracodawca ani wysyłajacy swój życiorys.
              Chore w Polsce jest to że większość firm poszukujących pracownika zarówno tych
              które robią to bezpośrednio jak i tych rekrutacyjnych poprzez niejasny i
              nieczytelny opis swoich oczekiwań względem przyszłych pracowników robią "cyrk"
              z siebie jak i z rekrutantów.Ci pierwsi nie osiągną zamierzonego celu bo
              praktycznie nie będą w stanie przeczytać tysiąca zgłoszeń a Ci drudzy zawsze
              łudzą się nadzieją że są wyjątkowi i tylko ich podanie zasługuje na uwagę bez
              względu na to co dołączą do swojego CV i jakie mają doświadczenie
              zawodowe.Dobrze zredagowany tekst ogłoszenia gwarantuje że przyjdzie zaledwie
              kilka zgłoszeń nad którymi warto będzie się zastanowić i znajdzie się czas aby
              je przeanalizować.Wyrazy szczerego współczucia w w nieumiejętności
              profesjonalnego wykonywania swoich obowiązków składa niewykształcony obywatel
              ProUS.
              • Gość: Lechu wysłać do koszalina (nie Koszalina) IP: 10.132.129.* 30.01.02, 10:04
                Gość portalu: ProfUS napisał(a):

                > To z pewnością nie jest "amerykański sposób" prowadzenia rekrutacji...zauważcie
                >
                > że śmieci mają być wysłane do Koszalina. Jest to natomiast "polski sposób w
                > Ameryce" stosowany przez rodaków wychowanych na peerelowskim chlebie.Spędziłem
                > tam na tyle dużo czasu że wiem co piszę.Zarówno jeden jak i dugi sposób jest
                > zły i nieefektywny.Nikt postępując w ten sposób nie osiagnie zamierzonego celu
                > (chyba że chodzi o coś innego)ani pracodawca ani wysyłajacy swój życiorys.
                > Chore w Polsce jest to że większość firm poszukujących pracownika zarówno tych
                > które robią to bezpośrednio jak i tych rekrutacyjnych poprzez niejasny i
                > nieczytelny opis swoich oczekiwań względem przyszłych pracowników robią "cyrk"
                > z siebie jak i z rekrutantów.Ci pierwsi nie osiągną zamierzonego celu bo
                > praktycznie nie będą w stanie przeczytać tysiąca zgłoszeń a Ci drudzy zawsze
                > łudzą się nadzieją że są wyjątkowi i tylko ich podanie zasługuje na uwagę bez
                > względu na to co dołączą do swojego CV i jakie mają doświadczenie
                > zawodowe.Dobrze zredagowany tekst ogłoszenia gwarantuje że przyjdzie zaledwie
                > kilka zgłoszeń nad którymi warto będzie się zastanowić i znajdzie się czas aby
                > je przeanalizować.Wyrazy szczerego współczucia w w nieumiejętności
                > profesjonalnego wykonywania swoich obowiązków składa niewykształcony obywatel
                > ProUS.

                "Wysłać do koszalina" oznacza "wyrzucić do kosza". To takie moje luźne
                tłumaczenie. A sposobów rekrutacji w USA jest całe mnóstwo. Ja tylko dałem
                przykład szukania niskiego szczebla programisty. Zostało to celowo zlecone
                osobie, która kompletnie nie zna się na programowaniu. Miało to na celu
                zwiększenie efektywności selekcji ofert. I zapewniam Cię, że "ci pierwsi"
                doskonale osiągają swój cel, a co "ci drudzy" myślą to jest ich prywatna sprawa i
                nikogo to nie interesuje. To tylko my, Polacy, żyjemy cudzym życiem.
                Przecież jak chcesz kupić kwiaty, to nie czytasz ofert wszystkich kwiaciarni,
                tylko kupujesz tak, żeby pasowały: nie za drogie, nie za brzydkie - żeby spełniły
                swoje zadanie. To samo jest z pracownikami: ma być nie za drogi, robić swoje i
                pasować do firmy. Nie ma potrzeby przeglądania całej oferty.

                Ja, jak jeszcze składałem CV, to dokładnie przemyślałem komu złożyć i co napisać.
                Miałem odpowiedź na 90% swoich podań, a najniższa propozycja to 5000 zł.
                Oczywiście jej nie przyjąłem. Tak więc mam podstawy przypuszczać, że totalna
                olewka pracodawców jest wynikiem błędów osób poszukujących pracy lub stanowiska
                pracy są niższego szczebla.
            • Gość: Wlodek Re: tak to u nas juz jest z praca... IP: 10.131.129.* 29.01.02, 12:13
              9999i9 napisał(a):

              > myślę że mój pierwszy post wyjaśnia też, dlaczego tak dużo firm nie odpowiada
              > na podania. Jeśli w firmie nie ma działu kadr, jeśli cały lub prawie cały
              > proces rekrutacji przeprowadza szef działu, który szuka sobie pracownika, jeśli
              >
              > dostajesz 500 podań - to na samo odpisanie wszystkim 499 odrzuconym nie ma
              > czasu. Oczywiście, to brak szacunku i tak nie powinno być.
              >
              > Zupełnie nie zgadzam się z pochwałą opisanego poniżej "amerykańskiego" sposobu
              > rekturacji (jeżeli rzeczywiście tak on wygląda). Uważam że psuje (bo
              > barbaryzuje) rynek pracy i że jest nieproduktywny (nie prowadzi do selekcji
              > najodpowiedniejszego kandydata), a jako taki nie jest w interesie nikogo, ani
              > pracodawcy ani pracownika. Nie mówiąc o tym, że przeciwstawienie "czytania
              > życiorysów" i "zatrudnienia odpowiedniego pracownika" uważam za absurdalne.



              To z tymi stanami rozumiem, że chodziło o CV przesłane przez maila. Nie sądzę,
              aby ona czytała wydrukowane listy z załączonymi staromodnymi fotkami w celu
              znalezienia 5 słów, tak samo faksy. U nas niestety firmy podają adresy e-mail,
              ale listów przez e-mail mało kto czyta. A najczęściej po zadzwonieniu np. 1
              tydzień potem odpowiedź brzmi, że oni kasują wszystkie maila nieznanego
              pochodzenia (przypadki autentyczne i to nie jednorazowe).
              To po jaką cholerę podają e-mail przy adresie z ogłoszeniem, skoro wszyscy którzy
              piszą i wysyłają podania są ex definitione im nieznani. Po prostu u nas wciąż
              pracują przygłupy, któe w sumie tak naprawdę niewiedzą jak działa poczta
              elektroniczna.
              Druga sprawa - pracowałem w Danii: tam znajoma w HR powiedziała, że ona czyta
              wszystkie listy, bo przecież za to jej płacą, by zanalizowała każdą sensowną
              ofertę i zaproponowała najlepszych kandydatów.
              Zdjęcie jest jedną z ostatnich rzeczy jaką analizują. U nas niestety wciąż się
              mówi (taki przeżytek dzikiego kapitalizmu), że pracodawca nie ma czasu czytać CV,
              to se popatrzy na zdjęcie. W takim razie co robią te liczne działy HR w firmach -
              skoro nie mają czasu czytać CV? Za co tą kasę biorą?
              Skoro ja pracuję np. w marketingu, to czy ja mogę sobie powiedzieć - sorry, ale
              ja nie mam czasu przeprowadzić tej kampanii... bo akurat robię sobie coś innego?
              Sądzę, że jesteśmy gdzieś 50 lat za Danią.
              A to z tymi CV w USA, to ok. To uczy koncentrowania się na faktach ważnych z
              punktu widzenia firmy i w sumie pracownika też. Tylko ludzie u nas boją się
              jeszcze maili, "bo wyjdzie wirus i zje mi plik"... (cytat koleżanki z pracy -
              dział HR)
          • Gość: Mum Re: rekrutacja w PL, rekrutacja w USA IP: *.pressmedia.com.pl 30.01.02, 17:56
            Gość portalu: Lechu napisał(a):

            > W interesie firmy nie jest czytania życiorysów, lecz zatrudnienie odpowiedniego
            > pracownika. Ludzie, kiedy Wy to zrozumiecie ?

            No więc wyjaśnij mnie i innym nie rozumiejącym, w jaki sposób można tego
            odpowiedniego wybrać bez czytania, choćby pobieżnego, jego życiorysu? Wywróżyć go
            sobie z fusów czy urządzić łapankę na ulicy?
            • Gość: Lechu Re: rekrutacja w PL, rekrutacja w USA IP: 10.132.129.* 31.01.02, 08:47
              Gość portalu: Mum napisał(a):

              > Gość portalu: Lechu napisał(a):
              >
              > > W interesie firmy nie jest czytania życiorysów, lecz zatrudnienie odpowied
              > niego
              > > pracownika. Ludzie, kiedy Wy to zrozumiecie ?
              >
              > No więc wyjaśnij mnie i innym nie rozumiejącym, w jaki sposób można tego
              > odpowiedniego wybrać bez czytania, choćby pobieżnego, jego życiorysu? Wywróżyć
              > go
              > sobie z fusów czy urządzić łapankę na ulicy?

              Facet, nie popadaj w skrajności. Napisałem tylko, że nie ma potrzeby czytać
              wszystkiego. Czasem wystarczy kilka CV i już masz odpowiedniego kandydata. Można
              przyjąć kogoś z polecenia, albo znasz gościa z innej/poprzedniej pracy. Wtedy
              możesz nawet nie widzieć życirysu. Na niektóre stanowiska dobra jest nawet
              łapanka na ulicy lub polu namiotowym. Mnie kiedyś jeden farmer polecił drugiemu i
              przez 3 tygodnie zarabiałem 20-30 GBP/dzień. Wystarczyło na włóczenie się po
              Walii, kilka dni w Londynie i jeszcze sporo zostało. To były piękne czasy,
              beztroskie życie i funt więcej znaczył.


      • Gość: kot Re: CV a zdjęcia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.01.02, 12:06
        pewnie firmy, które nie mają działu kadr mają różne sposoby na pozbycie się
        części cv np. nie lubia za dużo czytać i jak list motywacyjny ma kilka zdań za
        dużo to nie czytają bo szkoda czasu, możliwe też, że niektórzy nie lubią
        właśnie zdjęć tradycyjnych i takie podania lądują w koszu a biedny idealny
        pracownik się marnuje :)
      • Gość: maja Re: CV a zdjęcia IP: 157.25.86.* 29.01.02, 15:20
        Owszem, może CV z oryginalnymi zdjęciami wyglądają lepiej, tylko uważam, że
        należy jeszcze wziąć pod uwagę koszty. W dzisiejszej trudnej sytuacji
        praktycznie nie jest możliwe (albo niezmiernie rzadkie) znalezienie pracy po
        wysłaniu tylko kilku CV. Wysyła się przynajmniej dziesiątki odpowiedzi na
        oferty pracy. A prawie w każdej ofercie jest prośba o zdjęcie. Czy to aby nie
        przesada?! Nie wszędzie poszukiwane są hostessy, których głównym zadaniem jest
        ładnie wyglądać! Czy zdjęcie dołączone do CV osoby starającej się dajmy na to o
        posadę specjalisty-informatyka rzeczywiście jest najlepszym kryterium oceny?!
        Ja wiem, że ofert przychodzi dużo, ale czy naprawdę nie można znaleźć kryterium
        bardziej sensownego?!
      • ice_t Re: CV a zdjęcia 29.01.02, 16:20
        mysle, ze w/w firma sama prosila sie o taka sytuacje.
        Jezeli w ogloszeniu rekrutacyjnym podaje sie adres,
        faks i email, to nic dziwnego ze ludzie wykorzystaja
        wszystkie 3 sposoby. Jezeli podaliby tylko
        adres/poprosili o nadsylanie cv poczta, to sprawa
        bylaby rozwiazana.

        Wiec zamiast narzekac na szukajacych pracy lepiej
        pomyslec przed rozpoczeciem rekrutacji
      • Gość: --Michal zdejeci i inne IP: *.tiaa-cref.org 29.01.02, 19:31
        Pozwole sobie toche odbiedz od tematu. Zastanawiam sie nad sensem, dostarczania
        pracodawcy inofrmacji takich jak: zdjecie, data urodzeni, stan cywilny idt. Byc
        moze sytuacja na rynku jest trudna ale takie dane w mojej opinii nie ulatwiaja
        selekci, a wrecz przeciwnie, utrudniaj bo nijak sie maja do wykonywanego
        zawodu. Ktos pisal tutaj ze do obslugi/kontaktu z klienta/em to sie trzeba
        dobrz pezentowac itd. wiec zdjecie konieczne. Niestety na zdjeciu nie widac czy
        ktos sie myje i czy potrafi sie odpowiednio ubrac, takie zeczy to sie sprawdza
        na rozmowie.
        Moze sie myl ale to mi wyglada podejzanie, co o tym sadzicie?
        Pozdrawiam.
        • Gość: Biz Re: zdejeci i inne IP: 217.97.163.* 29.01.02, 23:51
          Ostanio prowadziłem rozmowy kwalifikacyjne z ok. 50 kandydatami do pracy we
          własnej firmie.
          Z autopsji mogę potwierdzić, że brak załączonego zdjęcia obniża szansę
          kandydata na pracę- po przesłuchaniu tylu osób, przeglądając na końcu wybrane
          oferty naprawdę miałem mały zawrót głowy i po prostu odłożyłem parę ofert na
          bok gdyż bez zdjęcia nie potrafiłem skojarzyć danej oferty z przesłuchiwaną
          wcześniej osobą.
          Pewnie jestem wzrokowcem!
          Pozdr.
          Biz
      • 9999i9 Re: CV a zdjęcia 30.01.02, 11:25
        trochę żałuję, że w jednym z wcześniejszych postów napisałem co moim zdaniem
        jest słuszne a co nie. W sumie nie było moją intencją rozważanie jak powinien
        przebiegać proces rekrutacji, dyskutowanie czy powinny być zdjęcia czy nie,
        ważenie "amerykańskiego" i "polskiego" sposobu itd.

        Skoro miałem okazję zobaczyć jak wygląda to z drugiej strony, chciałem po
        prostu poradzić tym, którzy szukają pracy tu i teraz.
        • annamaria0 Re: CV a zdjęcia 31.01.02, 11:10
          dzięki, to miło, ale trzeba wziąć jeszcze po uwagę koszty.
          JA wysłałam już CV do ponad 100 firm -gdybym chciała do każdej dołączać
          tradycyjne zdjęcie, zbankrutowałabym.
          Dla osoby bezrobotnej to niebagatelny wydatek, dlatego Ci, którzy odrzucają
          oferty ze zdjęciem skanowanym, wykazują brak zrozumienia, co jest zresztą dość
          typowe -Ci, którzy mają pracę, nie potrafią wczuć się w sytuację bezrobotnych.



          > trochę żałuję, że w jednym z wcześniejszych postów napisałem co moim zdaniem
          > jest słuszne a co nie. W sumie nie było moją intencją rozważanie jak powinien
          > przebiegać proces rekrutacji, dyskutowanie czy powinny być zdjęcia czy nie,
          > ważenie "amerykańskiego" i "polskiego" sposobu itd.
          >
          > Skoro miałem okazję zobaczyć jak wygląda to z drugiej strony, chciałem po
          > prostu poradzić tym, którzy szukają pracy tu i teraz.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka