Gość: znikoma
IP: *.zone5.bethere.co.uk
15.05.09, 23:34
Zerkam na to forum juz od pewnego czasu. Czesto pojawiajacy sie watek, to
niskie, niewspolmierne do stresu, odpowiedzialnosci zarobki.
Taka nasza natura, ze ciezko byc w pelni zadowolony i zawsze chcialoby sie
wiecej, ale posluchajcie tego.
Nie pracowalismy nigdy w Polsce na etat. Chcielismy pojechac za granice. Po
roku, poltora wrocic, kupic dom, jakis lepszy samochod, wrzucic troche
wiekszej gotowki na rachunku i zaczac "wlasciwe" zycie.
Rzeczywistosc? Od 3 lat jestesmy z chlopakiem za granica, tu pracujemy i jesli
teraz wrocimy nie zrealizujemy planow.
W sprawie pracy za granicy, czesto slyszy sie ekstremalne opinie.
Ostatnio czesto mowi sie, ze tak naprawde to w ogole sie nie oplaca. No na
pewno nie jest az tak zle. Ale na pewno nie jest tez tak, jak mawiano pare lat
temu, ze to "saksy" za granica gwarantuja naprawde niezla kase. Ze rok ciezej
popracowac i jestes ustawiony.
O, tak dobrze to zdecydowanie nie ma!
Pracujemy oboje, na pelny etat. Fakt, to nie wymagajace i nienajlepiej platne
stanowiska; ja sprzatam biura, narzeczony jest kierowca.
Zeby nie byc goloslowna, bardziej konkretne wyliczenia:
Place wsrod Polakow za granica wbrew temu co sie nieraz slyszy wcale nie
rownaja sie zawsze minimalna krajowa, wrecz jest to rzadkosc; ale 20-30%
powyzej ustawowego minimum juz duzo czesciej.
Tak tez jest w moim przypadku (7 funtow/godz), chlopak ma troche wiecej.
Nie na wszystkim, ale jednak oszczedzamy, i chcemy z oszczedzonymi pieniedzmi
jednak wrocic do Polski, tak wiec stad przeliczanie funtow na zlotowki dla nas
ma sens. I wlasnie przeliczajac moze sie wydawac na pozor ze nie jest tak zle,
ale diabel tkwi w szczegolach:
Praca i zycie:
1. Przelozony ok niby mily, pozartuje, wyrazi podziw, ze swietnie przykladamy
sie do pracy, ale nic poza tym.
2. Fakt, praca dosc lekka, ale sa dni gdy pracujemy DLUZEJ niz teoretycznie
bysmy chcieli. Nie ma, ze mamy kupe czasu dla siebie -w tygodniu pracujemy po
45, a nieraz nawet i 48 godzin.
3. Jedynie w weekendy czasem odqwiedzimy jakas restauracje, kopniemy sie na
koncert, czy pojedziemy w jakies ciekawe miejsce.
A w tygodniu? Nie ma czasu prawie na nic. Po powrocie do domu zanim po drodze
szybkie zakupy, cos zjemy, walniemy sie na kanape, obejrzymy jakies DVD, moze
skoczymy doslownie na godzinke do knajpy w poblizu na drinka - i trzeba wracac
do domu i spac - bo jutro znow praca!
Placa, wydatki:
4. Pomimo, ze nadgodziny sa platne 150%, to po odliczeniu dodatkowego
ubezpieczenia zdrowotnego i Pension Scheme (odpowiednik III filaru) z 2 wyplat
pozostaje nam zwykle 2100-2200 funtow.
5. Ceny wielu rzeczy (ok, nie wszystkich) wysokie; obiad na 2 osoby w lepszej
(ale nie megaekskluzywnej) restauracji: 20 funtow. Kilo brazowego cukru - 1
funt 25 (6,25zl). Butelka piwa - funt. Litr paliwa: funt (5zl!) - podczas gdy
2 lata temu kilkaset km na poludnie, w Andorze, placilismy w przeliczeniu
niecale 3 zlote za litr!!
6. Nie mieszkamy byle jak; przytulny domek (wlasciwie pol), ale zapomnij o
"luksusach" typu basen, wlasny garaz czy nawet ogrod. A i tak 500 funtow nie
nasze.
7. Rachunki, zywnosc, srodki czystosci, lokalny podatek, oplacenie obu
samochodow, kolejne 400/m-c. Powinno zostac ok 1200 funtow co miesiac, ale
fakt jest taki, ze jakos tak sie dzieje, ze zwykle zostaje niewiecej jak 1000!
Oszczednosci:
8. Choc na pozor zarabiamy nie tak strasznie malo, podatki "zzeraja"
sporo - tylko pierwsze ok 5500funtow rocznie na osobe jest nieopodatkowane, za
kwote ponad to placimy 20% podatku.
9. Co robic z zarobionymi pieniedzmi? Bez szalenstw- po protu na rachunek w
banku - ale tu znow ciezko cos dorobic - Tylko pierwsze 3600 funtow rocznie na
osobe jest zwolnione od podatku "Belki". Od oszczednosci wiekszych biora 20%
od odsetek.
10. Odsetki w banku od ok. pol roku -zalosne.
Nie wdajac sie w przesadne szczegoly, tym sposobem uzbieralismy w 2 osoby w 3
lata niecale 45 000 funtow. Moze dalo by sie ciut wiecej, ale jakis podstawowy
standard zycia chcemy miec, to chyba nic zlego?
Przy obecnym kursie (5zl) to akurat by wystarczylo na zakup 3-pokojowego
mieszkania w naszym miescie w Polsce i jego urzadzenie.
I nic wiecej.
Fajnie, tylko gdzie nasze oszczednosci??
Zarabianie na Zachodzie i w Polsce rozni sie duzo mniej, niz wielu mysli.