Gość: Jonek
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.06.09, 11:37
To są ciekawe porady ale dotyczą one rozmów z zawodowcami a z doświadczenia
wiem, że zdecydowana większość tzw. "łowców głów" to tępaki myślące że co to
oni nie wiedzą bo przecież skończyli jakieś tam szkolenie z podstaw
psychologii. Łatwo ich zastrzelić pytaniami o szczegóły dotyczące stanowiska
pracy. Przerabiałem to, panienka prawie się rozpłakała, pytała mnie o takie
bzdury co myślę o firmie, jakie kobiety mi się podobają czy z jakim zwierzem
się utożsamiam. A ja jej za każdym razem zadawałem pytania o sprzęt używany w
firmie, o oprogramowanie o hierarchę stanowisk itp. Innym razem rozmawiałem z
facetem, który tak się wiercił na krześle jakby miał robaki. Nawet z początku
myślałem, że on tak specjalnie aby mnie rozproszyć ale twarz miał czerwoną,
chyba ciśnienie mu podskoczyło a jak się z nim żegnałem to ręce miał mokre
jakby umył i nie wytarł. Chyba bardziej się denerwował niż ja. Byłem pewny
siebie i zasypywałem go pytaniami o stanowisko pracy na które kandydowałem.
Guzik mógł mi powiedzieć bo nie był pracownikiem tej firmy ale łowca głów ale
pytaniami chyba wyprowadziłem go z równowagi. Dostałem tę pracę. Jestem
administratorem sieci komputerowych a na rozmowie kwalifikacyjnej gadałem z
tłukiem, który nie rozróżniał routera od przełącznika.