Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    W MSZ na nudę nie narzekamy

    IP: 89.72.3.* 31.07.09, 17:31
    Jaaaaasne. Byłam na praktykach w MSZ i był to najnudniejszy miesiąc w moim
    życiu.a te zarobki 3tys. brutto to ściema, może po 2-3latach. osoba
    zaczynająca aplikację dyplomatyczną dostaje ok. 1800 brutto.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Były z dyplomami W MSZ na nudę nie narzekamy IP: 95.57.125.* 01.08.09, 20:23
        Pieprzy Pan Dyrektor. Moi byli szefowie, ambasadorzy, pisali, a
        raczej zlecali swoim podwładnym, kompilowanie raportów z gazet, sami
        nie wychylali się, bali się nawet pokazywać w miejscowych urzędach.
        A wspierać aktywnie i rozumnie polski biznes, to już w ogóle ...
        Młodzi? Po prostu brakuje im wiedzy. Pieniądze na placówce? Na
        bieżące utrzymanie wystarczy, ale to żadne kokosy. Największym
        problemem jest zgodne i bezkonfliktowe współdziałanie personelu, bo
        placówka - to folwark pełnomocnego i nadzwyczajnego (he, he).
        • Gość: Johnny Re: W MSZ na nudę nie narzekamy IP: *.aster.pl 11.08.09, 08:08
          Ciekawie gdzie ci mlodzi pracownicy MSZ bo kto byl w konsulacie
          Polskim w Toronto albo Chicago to wie.
          Ci co tam pracuja to chyba byli na stazu u komuchow bo traktuja
          klientow tak samo jak za czasow komunistycznych, chamstwo i
          zalatwienie prostej rzeczy ciagnie sie w nieskonczonosc.
          Poza tym jesli rzad chce zalatac dziure budzetowa powinien pomyslec
          o sprzedazy tych palacy gdzie mieszcza sie te konsulaty. To sa domy
          w najlepszych dzielnicach i napewno warte miliony a przypuszczam ze
          w innych miastach jest podobnie.
          W Vancouver np. konsulaty Niemiec czy Wloch mieszcza sie w starych
          budynkach natomiast konsult Polski w bardzo drogim wiezowcu w samym
          centrum miasta.
          Tak wyglada gospodarowanie pieniedzmi podatnikow. I w Polsce i za
          granica jest tak samo BRAK DOBREGO GOSPODARZA
      • sowa_46 W MSZ na nudę nie narzekamy 11.08.09, 09:23
        No cóż, jak można spodziewać się godnych zarobków skoro musimy
        podzielić się pensyjką z całą bandą niewykształconych kmiotów w
        Parlamencie polskim i europejskim, tam dopiero jest życie, nic
        tałatajstwo nie robi i bierze kasę za 10-ciu lekarzy a społeczeństwo
        jak zgraja osłów godzi się na to i narzeka.
        Tupnąć nogą i powiedzieć NIE!!!!!!!! Dopóki nie będzie porządnej
        gospodarki nie płacić podatków, niech chołota doświadczy braku
        dochodu z budżetu, ale jak można się domyślić poradzą sobie przez
        czas jakiś bo nie po to tam są by jedynie z budżetu czerpać kasę.
        Taki Pawlak, tuman do kwadratu, jąka się jak w kołysce a pazury nie
        splamione pracą a szkoda, nauczyć jełopa rozumu, niech jemu jak i
        innym nygusom naleje się w doopę wody, niech wreszcie zrobią coś
        pożytecznego dla społeczeństwa.
        Dookoła śmieją się z nas, że Polska ciągle jeszcze w powijakach a
        przedstawiciele narodu włazą w doopę każdemy z zagranicy byle tylko
        źle o nas nie mówiono.
        Wstydzę się za taką dyplomację.
        • amberka2 Re: W MSZ na nudę nie narzekamy 11.08.09, 09:40
          Byc moze Panu Dyrektorowi i ministrowi Sikorskiemu uda sie wreszcie
          zreformowac polska sluzbe dyplomatyczna.

          Niestety do tej pory na placowkach dyplomatycznych (poza wyjatkami)
          pracuja osoby, ktore nawet nie znaja jezyka kraju, do ktorego
          zostaly delegowane. Nie ma natomiast mowy o drugim jezyku obcym.
          Ponadto prace na placowce dostaje malzonek takiego dyplomaty, ktory
          rowniez nie zna jezyka. Czesto zdarza sie, ze na danej placowce 80%
          personelu nie zna jezyka kraju urzedowania. Jak taki urzad moze
          sprawnie funkcjonowac?

          Ponadto czas skonczyc z obligatoryjnym zatrudnianiem malznokow
          dyplmatow bez wzgledu na kwalifikacje. Juz bardziej korzystne z
          punktu widzenia placowek bedzie wporadzenie dodatkow rodzinnych na
          niepracujacych malzonkow niz zapychac etaty ludzmi, ktrzy kompletnie
          nie znaja sie na pracy, ktora wykonuja.

          Co do wynagrodzen. Tak zle nie jest. Prosze pamietac, ze dyplomata
          oprocz pensji w kraju otrzymuje wynagrodzenie w walucie, zwrot
          kosztow urzadzenia mieszkania, zwrot podatku VAT. Placowka oplaca
          rowiez mieszkanie. Dyplomacie naleza sie rowniez dniowki za
          delegacje.

      • Gość: italiana W MSZ na nudę nie narzekamy IP: 94.162.44.* 11.08.09, 09:46
        Komunikuje sie w 5 jezykach obcych, mieszkam od kilku lat w roznych
        krajach UE,posidalam certifikat dostepu do informacji scisle
        tajnych,posiadam doswiadczenie w administracji rzadowej i
        PE...Staralam sie o prace w MSZ za rzadow PiS. Wypelnilam
        internetowy formularz i oczekiwalam na termin egzaminu, do
        ktorego mieli przystapic wszyscy kandydaci spelnijacy
        warunki.Okazalo sie, ze MSZ sam wybral na podstawie ogolnych
        formularzy kandydatow do pracy w dyplomacji... egzamin pominieto..i
        nie starano zachowac chocby pozorow uczciwego procesu rekrutacyjnego.
        Panie Dyrektorze... prace w MSZ jak w kazdej jednostce administracji
        publicznej otrzymuje CZeska zony syn rodzony ... czy za PiS.czy
        PO ..nikt w ten wywiad nie uwierzy.
        • Gość: Evander Re: W MSZ na nudę nie narzekamy IP: *.chello.pl 11.08.09, 10:03
          tez bylem kiedys na stazu w msz
          totalna urzednicza nuda i mala kasa
          teraz tlumacze - pracuje kiedy chce
          i zarabiam 3 x tyle co tam bym zarabial po 3, 4 latach ...
        • mr_kagan Re: W MSZ na nudę nie narzekamy 11.08.09, 11:27
          Mnie kilka lat temu MSZ odeslal podanie, mimo iz mam australijski
          doktorat z nauk politycznych i MA z ekonomii (tez Australia), a poza
          angielskim znam tez niezle rosyjski i niemiecki, i mam ponad 20
          letnie zachodnie doswiadczenie na samodzielnych i kierowniczych
          stanowiskach w (big) biznesie. Ale nie mam znajomych w MSZ...
          lech.keller@gmail.com
          • Gość: italiana Re: W MSZ na nudę nie narzekamy IP: 94.162.171.* 11.08.09, 12:34
            bo jest Pan za dobry .. konkurencyjny, overskill ... to polskie
            piekielko.. jesli dyrektor nie ma doktoratu ..to juz sie Pana boi ..
            a do tego MBA z Australii i doswidczenie.
            Moi zdaniem nalzy sie cieszyc , ze tak sie stalo.. bo teraz zyje nad
            morzem Srodziemnym i swiat zwiedzam. W tym polskim sosie w
            Warszawce... to bysmy sie udlawili..Pan z zachodnia kultura pracy i
            szanowaniem pieniedzy podatnika..pewnie by Pan uciekl znowu do
            branzy prywatnej ..
            • Gość: Savon de Marseille Italiana, IP: *.dyn.iinet.net.au 11.08.09, 14:01
              polecam lekture linku nizej.
          • Gość: Savon de Marseille Problem docenta K. trwa IP: *.dyn.iinet.net.au 11.08.09, 13:57
            mr_kagan napisała:

            > Mnie kilka lat temu MSZ odeslal podanie, mimo iz mam australijski
            > doktorat z nauk politycznych i MA z ekonomii (tez Australia), a
            poza
            > angielskim znam tez niezle rosyjski i niemiecki, i mam ponad 20
            > letnie zachodnie doswiadczenie na samodzielnych i kierowniczych
            > stanowiskach w (big) biznesie.


            How big?


            Ale nie mam znajomych w MSZ...
            > lech.keller@gmail.com

            DFAT (Australijskie MInisterstwo Spraw Zagranicznych) go nie chcial
            a teraz MSZ go nie chce.

            Ciekawe dlaczego?


            forum.gazeta.pl/forum/w,44,27942479,27949135,_9632_Problem_docenta_K_9632_9632_9632_.html

      • Gość: anitta klamstwo goni klamstwo w tym wywiadzie IP: 86.34.199.* 11.08.09, 12:08
        podstawowym problemem jest wlasnie nuda. przebija ona w zyciu pracownikow ambasad i konulatow z kazdego kata.
      • Gość: adreas tylko znajomosci - i zadne umiejstnosci IP: 86.34.199.* 11.08.09, 12:10
        to w zupelnosci wystarcza zeby z MSZ-em wyjechac gdzies na placowke. na
        placowkach sa same nieuki. jezyk kraju znaja tylko lokalnie zatrudnione osoby i
        to one wykonuja cala prace.
      • Gość: hb W MSZ na nudę nie narzekamy IP: *.centertel.pl 11.08.09, 12:15
        Dobry wywiad mój syn jest dyplomatą jest na placówce już 9miesięcy
        Pracuje 24 na dobę dobrze że jest internet to jest z Nim kontakt
        Dyplomatą "został" dzięki swojej ciężkiej pracy i wytrwałości (nie
        znajomości)
        Robi to co lubi i to o czym zawsze marzył.
        Ale prawda dużo pracy ,nauki i interesowanie się różnymi dziedzinami
        życia .Został dyplomatą w wieku 29lat.
        Skończył dwie uczelnie kursy językowe i inne kursy.
      • Gość: Aga W MSZ na nudę nie narzekamy- ale na wszystko inne IP: *.Red-83-44-207.dynamicIP.rima-tde.net 11.08.09, 12:54
        Te 2 osoby, co odeszly przez ostatnich pare lat, nalezaloby pomnozyc
        przynajmniej kilkanascie razy. Prawda jest, ze ludzie, ktorzy przejda przez
        siatke egzaminow na aplikacje dyplomatyczno-konsularna, potem ja odbeda (sporo
        pracy) i zdadza nielatwy egzamin koncowy, dostaja potem kieszonkowe. Ok. 3
        tys. brutto dawali juz 4-5 lat temu i juz wtedy byla to kwota smieszna- 1800
        netto. Jesli nie ma sie zamoznych rodzicow, to nie ma szans na normalne zycie
        w Warszawie. Zarobki na placowkach tez sa smieszne. Owszem, MSZ oplaca
        mieszkanie, ale w wielu przypadkach nikt z szanownych forowiczow nie chcialby
        mieszkac w oferowanych warunkach. Jest po prostu biednie i siermieznie.
        Zeby sie dostac na aplikacje, rzeczywiscie nalezy znac co najmniej 2 jezyki, w
        tym obowiazkowo angielski, i miec ukonczone studia wyzsze, najlepiej prawo lub
        ekonomie. Na miescie daja od wejscia 2 razy wiecej, nie mowiac juz o tych, co
        decyduja sie na sensowna emigracje (nie zmywak lub budowe). Moze jak kryzys
        bardzo przycisnie, to beda mieli wiecej chetnych, choc perspektywy na
        przyszlosc oferuja marne.
      • Gość: Anika W MSZ na nudę nie narzekamy IP: 195.245.213.* 11.08.09, 13:20
        Jesli najpierw trzeba przejsc konkurs, a potem po co najmniej 2-3
        latach jedzie sie na placowke, to jak prace dostala Pani Wicekonsul
        w Barcelonie, ktora pojechala tam z marszu bez ANI DNIA zatrudnienia
        w MSZ?? Prace w konsulacie dostal tez maz Pani Wicekonsul. Dodajmy,
        ze Tata Pani Wicekonsul byl od lat pracownikiem MSZ.... Konkursy???
        Hm...
      • Gość: esja W MSZ na nudę nie narzekamy IP: *.mlociny.waw.pl 11.08.09, 13:57
        Błagam, przestańcie, przecież sami w to nie wierzycie. Uczciwe zasady naboru i
        "polska dyplomacja" to wręcz oksymoron. Dowcip, że po wybuchu bomby atomowej
        przetrwają tylko karaluchy i polski MSZ nie wziął się znikąd.
      • sonny.crockett Mina pana dyrektora 11.08.09, 14:02
        Mina pana dyrektora na zdjęciu dobitnie świadczy o tym, ze praca w polskiej
        dyplomacji to ważne, wartościowe i rozwijające zadanie, dające wspaniale
        możliwości rozwoju. ;)
        Szkoda mi czasu na merytoryczne opisywanie tego bałaganu. Pan dyrektor dostał
        zadanie promocji MSZ i to robi, a każdy, kto chciałby wiązać swoja karierę z
        dyplomacja nich najpierw porozmawia z kimś już tam pracującym. Moim zdaniem
        nie warto na to tracić czasu...
        • Gość: gjenka 3 lata i wyjazd to bajka, mozna od razu IP: 86.34.199.* 11.08.09, 14:27
          sama widzialam takie przypadki. Nagle, w ciagu jednego dnia, ze szkoly, teatru,
          wydawnictwa - ladujesz jako konsul.
          W przypadku Polski wystarczy tylko wujek, tatus, mama, siostra.
          I jedziesz w sina dal na 4 lata laby za pieniadze podatnikow.
          Bajki o umiejetnosciach, jezykach, doswiadczeniu - nikt w to nie wierzy. W tej
          fabryce kurzu nic umiec nie trzeba.
      • Gość: Ewa znajomosc dwoch jezykow? IP: *.tmodns.net 11.08.09, 14:10
        to kto zatrudnil ekipe siedzaca w konsulacie w Chicago. Oni nawet
        dobrze po angielsku nie mowia, watpie by znali inny jezyk. Zenujace
        bylo sluchanie jednego z vice-konsuli, ktory mowi angielskim nie
        zrozumialym dla amerykanow...
        • Gość: golass Re: znajomosc dwoch jezykow? IP: *.ip102.fastwebnet.it 11.08.09, 14:34
          pracowalem w jednej z ambasad i czuje sie "legitymowany" do stwierdzenia, ze glosy krytyki na tym forum nie sa wyssane z palca. to prawda, ze czesto nie znaja wystarczajaco jezyka, ze funkcjonuja w "polskim piekielku", ze na stanowisko vice-konsula w jednym z panstw europejskich zaraz po studiach zakonczonych ocena dostateczna i w trybie "turbo" (aplikacja dziwnym sposobem zaliczona w kilka tygodni) wyjechala moja kolezanka znana na uniwersytecie jako "amfiara", alkoholiczka itd. (corka dyplomaty jednak). osobiscie przyznam, ze uwielbialem te prace, te raporty, spotkania, zmaganie sie z wlasnymi lukami w wiedzy, nigdy sie nie nudzilem. ale z pieniedzmi, ktore zarabialem, ukladzikami personalnymi i tym samym swiadomoscia, na jakich zasadach przeskakuje sie tam szczeble kariery po prostu sie nie dalo. wierze, ze kiedys sie zmieni. ja juz jednak do tego reki nie przyloze.
      • Gość: mis koala W MSZ na nudę nie narzekamy IP: *.vic.bigpond.net.au 11.08.09, 14:29
        A my mamy zmiane ekipy w konsulacie w Sydnej. Nowa pani konsul pd spraw
        paszportow i jej maz konsul generalny!!!!!!!!!!
        • Gość: nieznany Re: W MSZ na nudę nie narzekamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 14:45
          Dzwonię do polskiego konsulatu w holandii, rozmawiam z konsulem w sprawie podatku - on nie wiem jakie podatki płaci się na terenie holandii. Pytam się o ubezpieczenie - jak, co, jego wysokość, oczywiście konsul robi oczy i łączy mnie z kimś od spraw 'gospodarczych' ten jeszcze bardziej zielony....
      • Gość: end "Wywiad" na zamówienie..... IP: *.idzik.pl 11.08.09, 14:42
        I cóż autorko? nie ma Pani poczucia totalnej żenady , że ten typ z którym Pani
        przeprowadzała "wywiad" wystrychnął Panią na dudka. Na własne życzenie. Czy
        była Pani uprzejma dokonać choćby pobieżnej weryfikacji tego miodoustego
        słowotoku który pani notowała "jak leci" bo przecież nawet uczeń trzeciej
        klasy podstawówki zorientowałby się , że facet bredzi.Gdzie Pani żyje? TO JEST
        POLSKA gdzie standardy etyki większość urzędników ma w głębokim poważaniu a
        dziennikarz jest od tego aby takiego urzędnika ZWERYFIKOWAĆ bo to, że będzie
        kłamał jest oczywiste z samego założenia, dlaczego? bo nie poniesie z tego
        tytułu żadnej odpowiedzialności. Gdyby tylko czuł przez skórę, że za takie
        bredzenie poniesie odpowiedzialność, nawet nie odważyłby się kłamać. Stąd do
        tego żenującego "wywiadu" parę przytomnych wypowiedzi internautów które Pani
        dziennikarz polecam.
        CO SIĘ DZIEJE W PORTALU Z WERYFIKACJĄ PUBLIKOWANYCH MATERIAŁÓW !?
        Czy naprawdę nikt nad tym nie panuje i obowiązuje wolna amerykanka?
        • Gość: rafal zgadzam sie. wypowiedzi internautow pokazuja IP: 86.34.199.* 11.08.09, 14:58
          prawdziwa twarz tematu o ktorym "bredzi" pan w.
      • Gość: stan poziom IP: *.tcd.ie 11.08.09, 15:05
        Dosyc rzadko przychodzi mi wstydzic sie faktu ze jestem Polakiem. Raz mialo to
        miejsce w Los Angeles gdzie nowo przyjechala pani konsul miala do przeczytania
        mowe napisana jej przez kogos. Pomimo iz jej zyciorys deklarowal ze mowi
        biegle trzema jezykami nie byla w stanie przeczytac co trudniejszych wyrazow.
        Gdyby mowila z pamieci nie mialbym jeszcze nic przeciwko ale wystarczylo
        przeczytac.
        Na sali obecne byly wysokie szychy z administracji LA i bylo naprawde wstyd.
        To bylo jakies lat temu wiec moze konsul sie juz zmienila.
        Generalnie w konsulacie pracowaly chyba ze trzy malzenstwa ktore nie umialy
        absolutnie nic, i Ci ludzie zatrudniali do prawdziwej pracy za marne grosze
        praktykantow.

      • Gość: cracovian Koniec z polskim paszportem :-( IP: *.hsd1.ga.comcast.net 11.08.09, 15:15
        Kiedys jeszcze mozna bylo cos przez poczte zalatwic, ale teraz to
        wymaga w moim przypadku co najmniej trzech osobistych podrozy do
        Waszyngtonu zeby przedluzyc sobie polski paszport. Tak naprawde to mi
        juz jest niepotrzebny, dzieci tez nie beda obywatelami - musialbym
        chyba sobie tam na miejscu pracy na dwa lata poszukac...
      • Gość: gaspard ulliel W MSZ na nudę nie narzekamy IP: 217.98.83.* 14.06.10, 23:25
        Witam,

        Pare slow o zarobkach na placowkach. Wiadomo, ze jeden powie duzo
        drugi malo bo rozne sa potrzeby, ambicje, oczekiwania itd to jasne
        jak slonce. Wezmijmy mlodego polskiego dyplomate po odbtej aplikacji
        zdanym egzaminie i odbebnieniu paru lat w msz-ecie. Na pierwsza
        placowke (zalozmy ze jedzie na zachod europy) pojedzie
        prawdopodobnie ze stopniem III czy II sekretarza, stawka bazowa 500
        euro z hakiem, mnoznik bedzie jakies 4, na maksa 4.2,4.3 czyli
        wychodzi jakies 2000 euro z ktorych nie placi sie podatku. PLUS ok.
        3.5/4 tys netto w polsce mieszkanie za garnica oplacone itd

        konkluzja: te warunki finansowe (tak zupelnie obiektywnie patrzac)
        znowu chyba nie sa take zle? pozdrawiam wszystkich :)
      • Gość: Jurek W MSZ na nudę nie narzekamy IP: 94.155.73.* 26.07.10, 06:55
        Nikt kto nie poznal Rafala Wiśniewskiego, nie ma wyobraźni co to za
        człowiek. Jeszcze gdy był dyr. Polskiego Instytutu Kultury na
        Węgrzech gnębił ludzi. W MSZ potrafił ich poniżać, bo kompleksy to
        jego natura. Pytanie, dlaczego min. Radosław Sikorski tolerował
        takich typów w MSZ pozostawiam bez odpowiedzi.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka