poplar31
24.08.09, 14:07
Jakiś czas temu wzięłam udział w procesie rekrutacyjnym
organizowanym przez firmę Randstad. Wydawało mi się, że to
profesjonaliści, jednak się zawiodłam. Po pierwsze, osoba z
Randstad, z którą rozmawiałam zapewniała mnie, ze informacje na mój
temat trafią do klienta (czyli moje CV), na rozmowie z firmą
docelową okazało, się że oni danych nie posiadają i praktycznie nic
o mnie nie wiedzą. Z powodu zapewnienie pani z Randstad nie zabrałam
ze sobą dodatkowego egzemplarza CV. Czułam się jak kretynka.
Po drugie: co jest grane? Oferta pracy pojawia się pierwotnie z
wymaganiami, które wszystkie spelniałam, po mojej rozmowie oferta
zmienia parametry - na wyższe - już nie spełniam kryteriów! Po czym
(ostatnio) okazuje się że na to stanowisko rekrutuje już nie
Randstad ale Grafton i poprzeczka jest jeszcze wyżej!? Czyżby poszło
w drugą stronę i agencje pośrednictwa płaciły firmom za dawanie im
fikcyjnych ofert??? Po to żeby nabić sobie bazę danych w tych
trudnych czasach, wywierać wrażenie, ze nadal mają co robić i nie
wypaść z rynku? Dziwnie to wygląda...oj dziwnie....ciekawa jestem co
Pani z Randstad na to?