fraupilz
27.08.09, 11:14
Kiedy pracowałam w szkole językowej, mój szef był właśnie typem "kolesia" i
tak jak mówi pan antropolog, brakowało dystansu. Za to atmosfera była świetna,
zero stresu, a że szef miał przy tym genialne poczucie humoru, to cały pokój
nauczycielski czasami trząsł się ze śmiechu, ale trzeba było być cicho, bo za
ścianą odbywała się zwykle jakaś lekcja. Dlatego jako pierwsze skojarzenie
przyszedł mi do głowy POMIDOR :)
--
po nieumiecku każdy umie