30.07.08, 09:48
Ludzie czy jest tu ktos komu pomogła terapia? bo ja w nia nie wierze
Biore już leki z 7 -8 lat Ciekawe kiedy mi wysiądzie wątroba albo
nerki lub co innego? Czy na fobie jest jakis sposób? Wątpie
Obserwuj wątek
    • w.oparach.absurdu Re: terapia 30.07.08, 21:35
      Z fobii da się wyjść

      nogami do przodu... ale zawsze !
      • only_isabelle Re: terapia 11.09.08, 14:40
        Fobie są całkowicie uleczalne w procesie psychoterapeutycznym.
        źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Fobia
    • tiktak100 Re: terapia 11.09.08, 14:50
      O kurde, 7 - 8 lat brania leków?
      Ja leki psychotropowe brałem jakieś 4 miesiące, a ogolnie leczyłem się na terapi
      indywidualnej pół roku. Tyle czasu mi wystarczyło by zrozumieć, że zarówno leki
      jak i psychiatrzy są nieskuteczni. Powiem wiecej, teraz czulę się nawet troszkę
      lepiej niż po lekach, które otępiają i zamulają ;]
      To czy da sie z tego wyjśc zależy pewnie od stopnia nasilenia, mój jest chyba
      bardzo duży, no ale jakoś trzeba żyć.
      Ja już w każdym razie żadnych lekarzy nie będę karmił moją kasą :}
      • q3e Re: terapia 11.09.08, 17:59
        nie po to ktos nas udupil tym gownem zebyscie lykneli pierdolona tabletke i byli
        zdrowi. myslcie troche
      • nienill Re: terapia 11.09.08, 18:21
        tiktak100 napisał:
        terap
        > i
        > indywidualnej pół roku.
        a czemu na indywidualnej, skoro przy fobii chodzi sie raczej na
        grupową?
        i co to byla za osoba? miala certyfikat? gdzie ją znalazłeś?
        jak wyglądały te spotkania?



        pół roku (albo i więcej) to niektórzy potrzebują na to, żeby się
        przed terapeutą otworzyc i dopiero ZACZĄĆ z nim współpracować
        • tiktak100 Re: terapia 14.09.08, 21:17
          Ta osoba, to był ordynator szpitalu psychiatrycznego, do którego skierował mnie
          inny lekarz. Miałem tam iść właśnie na terapie grupową, łacznie na niecałe 3
          miesiące, z możliwością wychodzenia na przepustki do domu tylko w weekend!
          Oczywiscie przerażony tym faktem, poszukałem jego nazwiska w necie i
          dowiedziałem się, ze prowadzi terapię indywidualną, na którą się zapisałem...
          Z tego jasno wynika, że jest chyba najlepszym lub jednym z najlepszych
          specjalistów w moim mieście.... ale we mnie było chyba zbyt mało wiary..
          liczyłem wydaną kasę przy zerowych odczuciać poprawy i przestałem chodzić....
          teraz być może nawet chciał bym wrócić, ale co mu powiem po całych wakacjach
          nieobecnosci na wizytach? Że imprezowałem w najlepsze po %? Co jest niestety
          prawdą :(
          • nienill Re: terapia 14.09.08, 23:44

            > Z tego jasno wynika, że jest chyba najlepszym lub jednym z
            najlepszych
            > specjalistów w moim mieście....
            z tego to dla mnie NIC nie wynika

            jak wygladaly te spotkania? czy był sympatyczny, empatyczny? o czym
            rozmawialiscie? co sie w tobie zmienilo w tamtym czasie? nie chodzi
            mi nawet o same obajwy, ale chodziaz i lepsze zrozumenie tego kim
            jestes i jak reagujesz w niektorych stuacjach. a wiec? jak to
            wszystko wygladalo?




            > teraz być może nawet chciał bym wrócić, ale co mu powiem po całych
            wakacjach
            > nieobecnosci na wizytach? Że imprezowałem w najlepsze po %?
            tak - jesli uwazasz,ze ejst wart tego, aby do niego wrocic.
            szczerosc to podstawa na terapii



            a co jest zlego w %? u mnie na terapii takze narkotyki nie sa
            tematem tabu i nikt zadnego halo z tego nie robi
            • tiktak100 Re: terapia 15.09.08, 16:49
              nienill napisała:

              jak wygladaly te spotkania? czy był sympatyczny, empatyczny? o czym
              rozmawialiscie? co sie w tobie zmienilo w tamtym czasie? nie chodzi
              mi nawet o same obajwy, ale chodziaz i lepsze zrozumenie tego kim
              jestes i jak reagujesz w niektorych stuacjach. a wiec? jak to
              wszystko wygladalo?

              Trochę się zmieniło: wmawiał mi ciagle, ze jestem fajnym, normalnym człowiekiem,
              takim jak każdy, albo nawet i lepszym (studia, nie najgorszy wygląd, podobno
              sympatyczny). Im bardziej mi to mówił, było mi lepiej. Gdy jednak nie byłem już
              u niego w zamkniętym pokoju na foteliku, a w markecie w kolejce, a autobusie, na
              przyjąciu rodzinnym itp, znowu czułem sie fatalnie, znowu czułem się gorszy od
              innych, bo ja boją się czegoś, czego każdy inny nawet debil bał się nie będzie.


              >>a co jest zlego w %? u mnie na terapii takze narkotyki nie sa
              > tematem tabu i nikt zadnego halo z tego nie robi

              wcześniejszy psychiatra, 'państwowy' który poświęcał około 15 minut na osobę i
              zapisywał coraz to inne leki, stracił cierpliwość, bo zauważył, ze żadne leki
              jak do tje pory nie działają, ja nadal mam lęki i nadal by do niego przyjść
              musze być po %

              Nowy psychiatra (ordynator o którym Ci wspominałem) również zorientował się, że
              przychodze po %. Argumentowałem to tym, ze będę bardziej wylewny, łatwiej i
              szybciej złapię z nim kontakt i przynajmniej na początku ułatwi to całą sprawę.
              On jesnak po jakiejś trzecież wizycie powiedział, że jeśli chcę odczuwac skutki
              terapii, nie mogę pić i zagłuszać swoich emocji, muszę być prawdziwy.
              Więc przestałem pić, byłem spięty, małomówny, ale "tru".

              Co dziwne, na ostatniej wizycie, na jakiej u niego byłem, też byłem po lekim %
              (wtedy jednak miałem bardzo napiety dzien, kilka spotkań itp i po prostu byłem
              ze znajomymi na %, a wizytę u niego miałem później) lekarz się jednak nie
              zorientował. Rozmawiało sie nam dobrze, wyciągnąłem samodzielnie najwiecej
              wniosków od początku wizyt u niego, prawie ciagle ja mówiełm, jakby zadawałem
              sobie pytania i na nie odpowiadałem. On był bardzo zadowolony, mówił, ze to już
              dobra droga. Nie wiedział niestety, że moja samopoczucie było oszustwem po %.

              U mnie największym problemem do dziś było i jest okazywanie meocji, moich
              emocji, których sie bardzo wstydzę.
              Nie wstydzę się krzyknąć, pokazać złość itp. Wstydzę się wzruszeń, pokazania
              tego, że cos mnie boli, pokazania tego, że cierpię, pokazania tego, że lubię,
              tego, że kocham... A jestem niestety cholernym nadwrażliwcem i b czesto kierują
              mną właśnie takie emocje. wykrzyczenie ich komuś i pozbycie się tego bólu z
              pewnoscią by mi pomogło, ale.... boję się, wstydzę...
              • tiktak100 Re: terapia 15.09.08, 16:53
                Po % czuje odwagę i pewność, równy krok, ostry wzrok, pewny głos, czuję swoją
                wartość i dziwię się, jak mogę być czasami tak miękki. Lekarz mówi jednak, że ja
                właśnie taki jestem, wrażliwy, spokojny, i powinienem to zaakceptować.
                Byłem taki przez lata, przez to spoktała mnie masa przykrości, chcąc to zmienić
                zrobiłem z siebie jakąś karykaturę...
                Ostatnio staram się powrócić do tego, jaki byłem na początku, co jednak równać
                się bedzie z odejsciem od towarzystwa, wyalienowaniem, wyobcowaniem,
                samotnictwem, rezygnacją z rozrywkowego zycia...
                Więc co? Błędne koło?
        • tiktak100 Re: terapia 14.09.08, 21:24
          Jak wyglądały spotkania?
          Początkowo opowiadałem swój zyciorys, zaczęlismy od pierwszego wspomnienia
          jakie mam w życiu, ja opowiedziałem wspomnienie sprzed kilku miesięcy, bo z
          mojego 22 letniego zycia nie było nic innego wartego zapamiętania w okresie
          wcześniejszym.
          Samo opowiedzenie zajęło by mi kilkadziesiat minut, ale on przedłużał, by trwało
          to jak najdłużej (jakieś 2, 3 wizyty). Potem szukaliśmy dlaczego czuję się tak,
          a nie inaczej i znaleźlismy ten powód, jakby genezę mojej fobii. Następnie
          prześliśmy do jego porad, które totalnie mnie rozbiły: 'na początek chodź do
          małych sklepów, potem do marketów, jak już zobaczysz, ze nic Ci tam nie grozi,
          zaczniej jeździć autobusem (bo tego boję sie najbardziej) itp...
          Zrozumiałem, że po prostu muszę wyleczyć się sam, poprzez stopniową konfrontację
          z lękiem, z sytuacjami dla mnie coraz to bardziej trudnymi. Stwierdziłem, ze ten
          lekarz po kilkunastu wizytach powiedział mi coś, o czym wiedziałem od samego
          początku, więc z tego powodu (jak i względów finansowych) zrezygnowałem z terapii.
          Nie dało mi to nic, oprócz zaniechania faszerowania sie chemią i zaoszczędzeniu
          kilku groszy na koncie.
          • nienill jak terapia wyglądać nie powinna 14.09.08, 23:52
            tiktak100 napisał:

            > Jak wyglądały spotkania?
            aha ;/
            otwieram po kolei...


            na pierwszysch spotkaniach tazke mi sie wydawalo, ze w moi zyciu
            przez tyle tak nic sie nie dzialo. teraz to z lekka inaczej widze

            > Samo opowiedzenie zajęło by mi kilkadziesiat minut, ale on
            przedłużał, by trwał
            > o
            > to jak najdłużej (jakieś 2, 3 wizyty).
            na sile kazal ci o tym mowic? jak brzmialy jego pytania? czy moze
            naswietlily ci te sprawe jakos inaczej?

            Potem szukaliśmy dlaczego czuję się tak,
            > a nie inaczej i znaleźlismy ten powód, jakby genezę mojej fobii.
            i jak sie wtedy czules? dopusciles do siebie emocje, ktore wiazaly
            sie z tym powodem?
            samo intelektualne wskazanie palcem nic nie daje, to odkrycie trzeba
            przeżyć


            Następnie
            > prześliśmy do jego porad,
            uuuuuuu!!!!
            dupa a nie terapeuta
            terapeuta porad nie daje
            czyba, ze na behawioralnej, ale przy silnej fobii to nie jest
            terapia, tylko zameinianie jednych obajwow na inne

            > Zrozumiałem, że po prostu muszę wyleczyć się sam,
            nie musisz
            mozesz poszukac kogos innego, kto ci pomoze, a nie bedzie marnowal
            twoj czas jak tamten koleś


            poprzez stopniową konfrontacj
            > ę
            > z lękiem, z sytuacjami dla mnie coraz to bardziej trudnymi.
            to tylko jeden element calego procesu, z cala pewnoscie nie jest on
            najwazniejszy




            odetchnij, poczytaj o tarapii, i poszukaj jakiegos innego miejsca
            • ych Re: jak terapia wyglądać nie powinna 15.09.08, 10:10
              > > Następnie
              > > prześliśmy do jego porad,
              > uuuuuuu!!!!
              > dupa a nie terapeuta
              > terapeuta porad nie daje
              > czyba, ze na behawioralnej, ale przy silnej fobii to nie jest
              > terapia, tylko zameinianie jednych obajwow na inne

              No, bez przesady. W trapii poznawczo-bahawioralnej czy behawioralnej
              te "porady" nazywają się zadaniami i są normalną, codzienną, zwykłą
              techniką terapeutyczną. Ten terapeuta jest terapeutą stosującym
              takie a nie inne techniki jak najbardziej uznawane w podejściu, w
              którym pracuje. Nazywanie go dupą jest daleko idące. Nie robi nic
              niewłaściwego z punktu widzenia danej szkoły terapeutycznej. Można
              się nie zgadzać z podejściem, o profesjonaliźmie terapeuty nie ma co
              wyrokować.
              Ja również bardzo nie lubię behawioryzmu, ale to też jest dla ludzi.
              Dla ludzi, którzy mają jakieś swoje oczekiwania, cele - inne niż
              totalne zmiany swojego wnętrza. Ktoś np. potrzebuje pracy już teraz
              natychmiast, czyli musi szybko zacząć wychodzić z domu. Teraz a nie
              za 5 lat. I z tym trzeba się pogodzić. Nic nie stoi na przeszkodzie,
              żeby potem zacząć terapię wglądową. Nawet nie można postawić zarzutu
              o brak motywacji po odejściu objawów - skoro będą te inne ;)
              • nienill Re: jak terapia wyglądać nie powinna 15.09.08, 11:27
                W trapii poznawczo-bahawioralnej czy behawioralnej
                > te "porady" nazywają się zadaniami i są normalną, codzienną,
                zwykłą
                > techniką terapeutyczną. Ten terapeuta jest terapeutą stosującym
                > takie a nie inne techniki jak najbardziej uznawane w podejściu, w
                > którym pracuje.
                wiem
                i twierdze, ze to podejscie przy ciezszych objawach jest do dupy


                > Nazywanie go dupą jest daleko idące.
                skrot myslowy, modne ostanio, bo czas oszczedza



                Nie robi nic
                > niewłaściwego z punktu widzenia danej szkoły terapeutycznej.
                szkola terapeutyczna nie powinna brac sie za ludzi, ktorym nie jest
                w stanie pomoc



                Można
                > się nie zgadzać z podejściem, o profesjonaliźmie terapeuty nie ma
                co
                > wyrokować.
                profesjonalizm zaklada takze to, ze lekarz mierzy sily na zamiary i
                jesli jest taka potrzeba to wysyla do innego specjalisty


                > Ja również bardzo nie lubię behawioryzmu, ale to też jest dla
                ludzi.
                ...mniej zaburzonych


                > Dla ludzi, którzy mają jakieś swoje oczekiwania, cele - inne niż
                > totalne zmiany swojego wnętrza. Ktoś np. potrzebuje pracy już
                teraz
                > natychmiast, czyli musi szybko zacząć wychodzić z domu.
                Teraz a nie
                > za 5 lat.
                nie zauwazylam, zeby pan tiktak pasowal do tego wzoru
                • nienill Re: jak terapia wyglądać nie powinna 15.09.08, 11:33
                  cele - inne niż
                  > > totalne zmiany swojego wnętrza.
                  totalna zmiana nie isteniej i wcale nie jest potrzebna
                  akurat objawy fobii odeszly u mnie jako pierwsze, a jakos uzdrowiona
                  i zmieniona sie nie czuje
                  • ych Re: jak terapia wyglądać nie powinna 15.09.08, 12:29
                    nienill napisała:

                    > akurat objawy fobii odeszly u mnie jako pierwsze, a jakos
                    uzdrowiona
                    > i zmieniona sie nie czuje

                    W terapiach psychoanalitycznych często uznaje się, że szybkie
                    ustąpienie objawów jest przejawem oporu i jest zjawiskiem
                    niepożądanym dla terapii :)
                    • nienill Re: jak terapia wyglądać nie powinna 16.09.08, 01:16

                      > W terapiach psychoanalitycznych często uznaje się, że szybkie
                      > ustąpienie objawów jest przejawem oporu i jest zjawiskiem
                      > niepożądanym dla terapii :)
                      to chyba mial byc zart, wiec napisze tylko tyle:
                      w ktorym miejscu napisalam "szybko"? i gdzie podalam moment, od
                      ktorego sie lecze?
                      • ych Re: jak terapia wyglądać nie powinna 16.09.08, 09:53
                        > to chyba mial byc zart, wiec napisze tylko tyle:
                        > w ktorym miejscu napisalam "szybko"? i gdzie podalam moment, od
                        > ktorego sie lecze?

                        nienill, to był żart.
                        To było odrobinę kpiące, ale nie w Twoim kierunku tylko w kierunku
                        psychoanalizy. Którą bardzo lubię i która mnie chwilami bawi :)
                        Nie wdając się już w szczegóły: po części zgadzam się z tym
                        poglądem, po części nie.
                • ych Re: jak terapia wyglądać nie powinna 15.09.08, 12:23
                  > > Ja również bardzo nie lubię behawioryzmu, ale to też jest dla
                  > > ludzi.

                  > ...mniej zaburzonych

                  Raczej tak. Nooo, ale fobia to akurat ciężkim zaburzeniem nie
                  jest :) Upierdliwym i niszczącym życie (np. społeczne)- trzeba
                  przyznać, ale z punktu widzenia patologii to zwykła nerwica jest :)

                  I jeśli techniki behawioralne są w czymś skuteczne (gdzie
                  skuteczność oznacza ustąpienie objawów) to akurat są to różne
                  fobie :)

                  > > Dla ludzi, którzy mają jakieś swoje oczekiwania, cele - inne niż
                  > > totalne zmiany swojego wnętrza. Ktoś np. potrzebuje pracy już
                  > teraz
                  > > natychmiast, czyli musi szybko zacząć wychodzić z domu.
                  > Teraz a nie
                  > > za 5 lat.

                  > nie zauwazylam, zeby pan tiktak pasowal do tego wzoru

                  Nie przyglądałam się panu tiktak. To było stwierdzenie ogólne.
                  • nienill ludzie to nie kotki 16.09.08, 01:23

                    > Raczej tak. Nooo, ale fobia to akurat ciężkim zaburzeniem nie
                    > jest :) Upierdliwym i niszczącym życie (np. społeczne)- trzeba
                    > przyznać, ale z punktu widzenia patologii to zwykła nerwica jest :)
                    ych ja mam prosbe: nie pisz w ten sposob.
                    zdazylam zauwazyc, ze masz duza wiedze i naprawde to doceniam.
                    ale to nie jest forum Depresja i nerwice, ani Depresja, ani pewnie
                    takze kilka innych, ktorych nie znam.

                    wiec moze dyskusje na temat ciezkich zaburzen sobie odpuscimy, co?



                    > I jeśli techniki behawioralne są w czymś skuteczne (gdzie
                    > skuteczność oznacza ustąpienie objawów) to akurat są to różne
                    > fobie :)
                    widzialam w tv sensowne zastosowanie behawioralnej.
                    dziewczyna panicznie bala sie kotow.
                    pomoglo jej

                    ludzie to nie kotki


                    > Nie przyglądałam się panu tiktak. To było stwierdzenie ogólne.
                    wiec po co tak bronisz tego pana?
                    • ych Re: ludzie to nie kotki 16.09.08, 10:48
                      nienill napisała:

                      > ych ja mam prosbe: nie pisz w ten sposob.
                      > zdazylam zauwazyc, ze masz duza wiedze i naprawde to doceniam.
                      > ale to nie jest forum Depresja i nerwice, ani Depresja, ani pewnie
                      > takze kilka innych, ktorych nie znam.
                      > wiec moze dyskusje na temat ciezkich zaburzen sobie odpuscimy, co?

                      Masz rację. Ale ja tylko odniosłam się do fragmentu:
                      "> > Ja również bardzo nie lubię behawioryzmu, ale to też jest dla
                      > > ludzi.
                      > ...mniej zaburzonych"

                      > widzialam w tv sensowne zastosowanie behawioralnej.
                      > dziewczyna panicznie bala sie kotow.
                      > pomoglo jej

                      > ludzie to nie kotki

                      Czasami szkoda, bo to niezwykłe stworzenia są :)

                      > > Nie przyglądałam się panu tiktak. To było stwierdzenie ogólne.

                      > wiec po co tak bronisz tego pana?

                      Masz na myśli tego lekarza? Broniłam go tylko przed nazywaniem
                      go "dupą" :) Bronię raczej po prostu prawa ludzi do wyboru sposobu
                      leczenia się i prawa specjalistów do wyboru podejścia, które im
                      odpowiada*.
                      Był taki czas, że na każdą wzmiankę o behawioryzmie reagowałam
                      wściekłością. Szczególnie denerwowały mnie utopie Skinnera i
                      jego "Walden Two" z wizjami totalitarnego, zaplanowanego przez
                      inżynierów społeczeństwa, mającego składać się z wiecznie
                      uśmiechniętych, pozbawionych intrapsychiki człowieczków-robocików.
                      Ale i pierwsze kroki psychoanalizy nie były chlubne. Czasy się
                      zmieniają, szkoły terapeutyczne rozwijają, do czystego behawioryzmu
                      i klatek Skinnera dołączono kongwistykę, a psychoanaliza to już
                      dawno nie tylko seksualność Freuda.
                      Czytałam potem wypowiedzi ludzi na forach, którzy twierdzili, że
                      pomogła im terapia behawioralna-poznawcza. Uważam, że w niektórych
                      dolegliwościach taka terapia to raczej środek doraźny, daje ulgę ale
                      nie likwiduje przyczyn. Ale już nie raz głowa mi odpadała z bólu i
                      brałam tabletkę przeciwbólową. Chyba po prostu nie bardzo chcę mówić
                      ludziom, co mają robić ze swoim cierpieniem, czym mają je
                      potraktować.

                      * dopóki pracują w jakimś uznanym podejściu. Bo już kontrowersyjnych
                      np. ustawień Hellingera bronić nie będę :)
                • tiktak100 Re: jak terapia wyglądać nie powinna 15.09.08, 15:36
                  nienill napisała:

                  > > Dla ludzi, którzy mają jakieś swoje oczekiwania, cele - inne niż
                  > > totalne zmiany swojego wnętrza. Ktoś np. potrzebuje pracy już
                  > teraz
                  > > natychmiast, czyli musi szybko zacząć wychodzić z domu.
                  > Teraz a nie
                  > > za 5 lat.
                  > nie zauwazylam, zeby pan tiktak pasowal do tego wzoru


                  Wyjaśniam więc, że w 100% pasuję do tego wzoru: nadal mam b silne objawy fobii,
                  zbliża się październik, na uczelnię nie dam rady już pójść (pół roku mnie tam
                  nie było, teraz musiał bym płacić za cały rok, by mieć możliwość powtórzenia),
                  jedynym wyjściem jest więc pójście do pracy i to dosłownie natychmiastowe,
                  rodzice nie dadzą mi spokoju, jak od 1.09 będę siedział w domu. Ale teraz nie
                  jestem w stanie tego zrobić, z wiadomych powodów. (chociaż roznosiłem ulotki).
                  Nie znajdzie się też cudotwórca, który w kilka tygodni postawi mnie na nogi, tj.
                  zniweluje objawy fobii chociaż do zwykłej nieśmiałości.
            • tiktak100 Re: jak terapia wyglądać nie powinna 15.09.08, 16:24
              > Samo opowiedzenie zajęło by mi kilkadziesiat minut, ale on
              przedłużał, by trwał
              > o
              > to jak najdłużej (jakieś 2, 3 wizyty).
              na sile kazal ci o tym mowic? jak brzmialy jego pytania? czy moze
              naswietlily ci te sprawe jakos inaczej?


              Ciągle pytał, czy nie mam wcześniejszych wspomnień. ja na początku powiedziałem
              mu o mojej byłej dziewczynie. Oznaki fobii czułem jednak na wiele zanim ją
              poznałem, dlatego kazał mi sie cofac bardziej wstecz, aż doszliśmy do
              podstawówki i jakoby odtrącenia przez równeiśników mojej osoby w tym czasie,
              jako pierwszego wspomnienia.
              Po opowiedzeniu życiorysu doszliśmy do wniosku, ze przyczyną fobii była zła
              sytuacja w szkole i jednoczesna zła sytuacja w domu, kłopoty, z którymi byłem
              pozostawiony sam sobie jako dojrzewający młody człowiek na kilka lat. Do tego
              samego wniosku doszedłem sam, jeszcze przed terapią, a u tego pana musiałem za
              to zapłącić sporo kasy...
    • nienill Re: terapia 11.09.08, 18:17
      cyryl70 napisał:

      > Ludzie czy jest tu ktos komu pomogła terapia?
      mnie

      > bo ja w nia nie wierze
      słusznie
      to nie jest religia
      • kored Re: terapia 15.09.08, 15:32
        Chyba nie bierzecie pod uwagę faktu, iż jedynym rodzajem psychoterapi o udowodnionej naukowo skuteczności jest właśnie terapia poznawczo-behawioralna. Na inne rzeczywiście mozna chodzic latami praktycznie bez efektu, lub z efektem polegającym na krótkotrwałej uldze związanej z mozliwością wypłakania sie komuś w mankiet (za pieniądze zresztą).
        • ych Re: terapia 15.09.08, 16:11
          > Chyba nie bierzecie pod uwagę faktu, iż jedynym rodzajem
          psychoterapi o udowodn
          > ionej naukowo skuteczności jest właśnie terapia poznawczo-
          behawioralna. Na inne
          > rzeczywiście mozna chodzic latami praktycznie bez efektu, lub z
          efektem polega
          > jącym na krótkotrwałej uldze związanej z mozliwością wypłakania
          sie komuś w man
          > kiet (za pieniądze zresztą).

          No, nie ma co się tak zapędzać ;)
          Ta niby super skuteczna terapia poznawczo-behawioralna (CBT) raczej
          niewiele ma do powiedzenia w takich problemach jak np. lęk
          uogólniony i zaburzenia osobowości - coraz częściej występujące i
          wypierające powoli zwykłe zaburzenia nerwicowe.
          Zresztą, jeżeli się mówi o skuteczności, to trzeba określić, co to
          ma być za skuteczność, jaki jest cel psychoterapii? Jeśli tylko
          redukcja konkretnych objawów - to CBT ma tu rzeczywiście pole do
          popisu (chociażby likwidacja prostych fobii). Jeśli celem jest
          usunięcie przyczyn, które powodują przeróżne cierpienia psychiczne -
          tutaj kłaniają się terapie wglądowe. Noooo, a spróbuj leczyć
          osobowość np. technikami desensytyzacji :)) Psychoterapia
          długoterminowa wcale nie polega na osiąganiu ulgi wynikającej z
          wypłakiwania się terapeucie w mankiet. Bardzo to popularne
          zafałszowanie.
        • tiktak100 Re: terapia 15.09.08, 16:32
          Zgadzam sie z tym w 100%
          Wszystko i tak zawsze sprowadzi się, jak to w każdej fobii do mierzenia się z
          lękiem, przyzwyczajaniem i zrozumieniem, że jest on nieuzasadniony.

          Dlatego uważam, że chodzenie do kolejnych lekarzy na terapie i wydawanie kasy
          nic nie da, bo dobrze wiem, co mi zaproponują. Jedyne co mi chyba pozostaje, to
          zapisać się do jakiegoś, u którego jeszcze nie byłem i poproszenie o przepisanie
          samych leków ( popróbowanie jeszcze z tymi, których nie brałem) i gdy poczuję
          sie choc trochę lepiej - autoterapia ;]
    • mart-a70 Re: terapia 20.09.08, 23:38
      cyryl70 napisał:

      > Ludzie czy jest tu ktos komu pomogła terapia? bo ja w nia nie wierze
      > Biore już leki z 7 -8 lat Ciekawe kiedy mi wysiądzie wątroba albo
      > nerki lub co innego? Czy na fobie jest jakis sposób? Wątpie

      Da się wyjść, ale trochę to trwa. Ja potrzebowałam trzech lat terapii... .
      • emil80 Re: terapia 21.09.08, 11:17
        Czyli jest nadzieja? O jak się cieszę.

        Ja chodzę rok. Leków nie brałem i nie chcę brać, chociaż nie raz miałem już
        takie myśli. Efekty ciężko jest mi opisać. Wewnętrznie na pewno czuję się
        lepiej, może nawet zdecydowanie lepiej. Ale na zewnątrz zmienia się jak na razie
        niewiele, choć liczę że i na to przyjdzie czas, bo tak to pewnie bym już
        zrezygnował z terapii. Nadal jeszcze nie jestem w stanie przełamać lęków w
        towarzystwie innych ludzi (im większe tym gorzej), ale już się tym tak bardzo
        nie martwię i nie katuję się myślami, że jestem do niczego, że nie mogę nawiązać
        jakiegoś bliższego kontaktu, itd.., itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka