epifaniak
30.05.10, 15:22
Rok temu zaglądałam tu codziennie. Zaglądałam przerażona, szukając odpowiedzi
na setki, a może nawet tysiące pytań. Ktoś z Was nawet napisał, że powinnam
odejść od osoby chorej na bpd, a ja wręcz krzyczałam: wytrzymam!
Odeszłam. 21 marca 2010 roku. Na zawsze. Czy żałuję? Nie, chyba nie. Wiele
dowiedziałam się o sobie, znalazłam granice mojej wytrzymałości i dziś wiem,
że ta granica była za daleko dla niego. On poszedł na terapie, zaczął brać
leki, uspokoił się, a mi zabrakło jego huśtawek i właśnie wtedy odkryłam, ze
go nie kocham, ze byłam uzależniona. Ja silna kobieta, ja byłam uzależniona.
Dziś walczę ze swoimi lękami, powoli poznaje siebie na nowo. A kiedy coś
dzieje się złego w moim otoczeniu lub daje tego symptom, że może być źle -
pakuję walizkę i uciekam.
Nie powiem Tobie, że masz uciekać przed osobą chorą bpd, a Tobie który masz
bpd nie powiem, że niszczysz. Tak nie jest, Ciebie można kochać, Ciebie można
zrozumieć, a nawet wyleczyć, ale to Ty sam musisz tego chcieć.
A Tobie, jeśli jesteś z osobą z bpd powiem tylko tyle to Ty decydujesz jak ma
wyglądać Twoje życie to Ty musisz być number one tak jak w każdym normalnym
związku, bo Ty sam tworzysz przepis na swoje życie - nikt inny.
Pewnie zaraz zapytasz: czemu to pisze? Piszę to dlatego, że może komuś z Was
to pomoże, że dzięki temu Ty sam sobie pomożesz.
Życzę powodzenia
e.