Dodaj do ulubionych

Kwiaty z Biedronki

16.02.12, 11:34
Uważajcie na rośliny doniczkowe z Biedronki oraz Lidla.
Nie dość, że często są to po prostu powtykane w ziemię pocięte kawałki pędów czy wierzchołki wzrostu, które oczywiście jakąś tam szanse na ukorzenienie mają, ale to też zależy od gatunku, to duża ilość roślin zarażonych jest przędziorkiem. Nigdy nie miałam w domu tego cholerstwa, a kwiaty hoduję we własnym mieszkaniu od ponad 16 lat. Niestety, w zeszłym roku kupiłam właśnie w Biedronce piękne bluszcze w różnych gatunkach i po kilku tygodniach nie dość, że same zaczęły chorować, to jeszcze pozarażały mi połowę moich domowych kwiatów, głównie cissusy, benjaminy i figowce. Część udało mi się odratować, reagując w miarę szybko, ale część choruje nadal i nie mam już pomysłu, jak to cholerstwo wytępić. Nie wiem, czy to jakieś mutanty czy co, bo środki chemiczne są bezskuteczne.
Tak więc chociaż rośliny w Biedronie są wyjątkowo tanie, to jak widać nie zawsze warto je tam kupować. Albo po zakupie od razu profilaktycznie wyszorować liście, zmienić ziemię i spryskać Karate czy inną chemią.
Obserwuj wątek
    • bakali Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 11:53
      Przede wszystkim żadnych kwiatów, które chcemy mieć dłużej niż tydzień nie należy kupować w supermarketach, ponieważ to masówka hodowana hurtowo. Ich hodowlę można porównać do fabryki - zrobić dużo, szybko i najlepiej wszystkie takie same. Sa marnej jakości, prawie zawsze w torfie, w sklepie stoją ani razu nie podlane (swoją droga, czy w dużych sklepach nie ma: a). ani jednego miłośnika kwiatów? Mnie by serce pękało na sam widok i zostałabym nawet po godzinach, żeby je podllać b). kierownika, któremu zależy i umie liczyć pieniądze: przecież takie niepodlewane, zasuszone rośliny to cała partia do wyrzucenia czyli straty, tym, bardziej bezsensowne i bezmyslne, że wystarczyłoby odesłać jednego pracownika, żeby poświęcił 20 minut na podlanie, kompletnie to nieekonomiczne), są słabe, więc jak zauważyłaś, podatne na choroby. Ja bojkotuję rośliny doniczkowe w supermarketach, choćby nie wiem jak były atrakcyjne i tanie.
      • robitussin Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 12:09
        A gdzie w takim razie kupujesz rośliny? Kiedyś kupowało się w kwiaciarniach i te faktycznie miały ogromny wybór. Teraz to bieda z nędą i często też masówka, bo kupiona hurtem w tym samym miejscu, w którym zaopatrują się markety.
        Jak mi się udaje, to biorę odszczypki od znajomych, rodziny, czasem kradnę mniej lub bardziej oficjalnie (podobno najlepiej wtedy rosną ;-) Ale nie ze wszystkimi tak się da.
        • bakali Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 12:25
          Ja mam to szczęście, ze w moim mieście jsa 2 centra ogrodnicze, w tym jedno duże i bardzo dobre, mają tam wszystko, a sadzonki są zdrowe i piękne. 20 km za miastem jest kolejne, jeszcze większe.
          • robitussin Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 14:19
            Centra ogrodnicze to i u mnie są, ale jak sama nazwa wskazuje sprzedają tam głównie rośliny i akcesoria ogrodowe. Niestety, roślin pokojowych nie ma albo w bardzo okrojonej ofercie.
            • bakali Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 14:43
              To smutne. A nie masz w mieście zwykłych kwiaciarni? U mnie rosliny pokojowe można kupić także właśnie w kwiaciarniach, obok kwiatów ciętych.
              • kociara-monika Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 15:03
                Bakali, ja bym z Tobą dyskutowała odnośnie tego, że w marketach są przesuszone. Wiele razy spotkałam się z przelanymi kwiatkami. Jakby ktoś ze sklepu na siłę próbował zrobić z takiego delikwenta roślinę bagienną. I nie, że trafiłam na chwilę po podlaniu - te rośliny normalnie stały w gnojówce
                • bakali Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 15:15
                  No to nie wiem co gorsze, nadmierna miłość czy zaniedbanie. U mnie niestety wszystko suche jak pieprz :(
    • asdaa Re: Kwiaty z Biedronki 16.02.12, 16:32
      z hipermarketów mam:
      - od kilku zamioculcasa , rozrósł się, wygląda super, właśnie wypuszcza kolejny liść (łodygę?), - mam rózne sukulenty wyhodowane z odpadłych fragmentów pieczołowicie przeze mnie zbieranych
      - wielkiego hobbita i kolka mniejszych wyhodowanych z ułamanych gałązek/liści

      to, czy rośliny są tam podlewane zależy chyba od wrażliwości (a może od premii ;)) personelu, zdarza mi się widzieć kwiaty kompletnie ususzone, stojące w bagnie jak i podlane akuratnie. W moich Biedronkach do regałów z roślinami są przypieczone kartki z informacją kiesy podlać i ile.
      Jeśli chodzi o robactwo, to KAŻDĄ roślinę, zarówno w hipermarkecie jak i kwiaciarni czy u ogrodnika przed kupnem należy dokładnie obejrzeć, nawet prze lupę.
      Nowe nabytki w domu od razu przesadzam do swoich doniczek dając odpowiednie podłoże (często z wykorzystaniem torfu, w którym siedzą oglądając przy okazji korzenie.
      Nie spotkałam się z rośliną nie ukorzenioną.
      • bakali Re: Kwiaty z Biedronki 17.02.12, 08:51
        Mnie najbardziej załamują kaktusy upstrzone suszkami, że niby właśnie kwitną. Straszne to jest. A jeszcze gorzej, ze ludzie sie na to nabierają.
        • yoma Re: Kwiaty z Biedronki 17.02.12, 09:53
          Mnie też. Zawsze mam ochotę biedaka uratować...
    • kropkaaga Re: Kwiaty z Biedronki 17.02.12, 14:05
      A ja kupuję w Biedronkach i Lidlach czasem. Czasem w Tesco czy Ralu. Przeważnie jednak w Leroy Merlin. Jeszcze mi się nie zdarzyło żebym kupiła zarażoną roślinkę. Naprawdę. A czasem kupowałam takie marne za grosze. Odratowałam i pięknie rosną. Dlatego dziwię się temu co piszecie. No ale może tak bywa. W każdym razie jak widzę coś co mnie niezmiernie urzeka kupuję. Czy to tesco czy biedronka. Ostatnio kupiłam w Lidlu opuncję. No cudna jest. Ma się świetnie:)
      • bakali Re: Kwiaty z Biedronki 17.02.12, 14:24
        Ja mam jedną roślinę z supermarketu, chamedorę z Lidla. Małzonek kiedys przytargał, bo mu się jej żal zrobiło. W ciągu kilku lat prawie nie urosła, okazem zdrowia też niestety nie jest. Taki typowy zdechlak z masowej produkcji.
    • moonalisa Re: Kwiaty z Biedronki 25.02.12, 12:17
      a mnie się poszczęściło- ,,zdechłe"i omdlewające malutkie drzewko oliwkowe uratowałam i kupiłam w Lidlu z przeceny,od kilku lat formuję z niego bonsai,rośnie ładnie,latem stoi na tarasie,chyba jest zadowolone:)
      • mama.daniela78 Re: Kwiaty z Biedronki 02.03.12, 19:14
        To ja również muszę mieć szczęście,bo co najmniej połowa moich kwiatów jest pochodzenia "biedronkowego" i wszystkie mają się baaaardzo dobrze :) Faktycznie każdy nowo kupiony kwiat od razu przesadzam i robię mu profilaktyczną kąpiel (czasem z użyciem środków chemicznych, czasem jak nie mam nic innego pod ręką z naturalnych np. wodą z szarym mydłem, czosnkiem lub pokrzywą). Ale ze względu na ogromną ilość sporych gabarytów kwiatów w domu wolę nie ryzykować zarażenia jakimkolwiek szkodnikiem i postępuję tak z każdym nowym nabytkiem jaki do mnie trafia, nieważne gdzie go kupię :)
        • yoma Re: Kwiaty z Biedronki 02.03.12, 21:11
          To ja jeszcze powiem tak: to już wolę kwiatki z supermarketu niż z holenderskich hodowli. Te z supermarketów są od polskich producentów, pewnie i warunki mają inne, ale przede wszystkim nie siedzą w tym cholernym torfie produkcyjnym jak holenderskie. Ten torf się absolutnie do niczego nie nadaje w uprawie domowej, trzeba kwiatek od razu przesadzać, czyścić, a i tek nie wiadomo, czy tego nie odchoruje.

          A supermarketowe są twarde. Kiedyś mąż przywlókł z supermarketu parę kaktusów, bo mu się spodobały - włosy mi stanęły dęba, bo wyżymać je można było (kaktusy, nie włosy). Podjęłam niezwłocznie akcję ratunkową i żyją do dziś :)
          • 5th_element torf 03.03.12, 15:37
            Yoma, czemu z torfu trza czyscic? Mi kwiaty marketowe tloche plesnia oblaza, znaczy ta ziemia oblazi a nie wiem, czemu. Objasnisz?
            • yoma Re: torf 03.03.12, 17:14
              No ba, na odległość... Ale pleśń świadczyłaby o tym, że podłoże jest zbyt zwięzłe i zbyt mokre. Prawdopodobnie zawiera większość torfu właśnie, bo ten chłonie wodę jak dziki i zbija się w piłkę tenisową.

              Ziemia ogrodnicza, zwykła uniwersalna, taka z kwiaciarni, zawiera trochę torfu, trochę gliny, trochę kompostu, trochę perlitu, czego tam jeszcze i to jest naprawdę zupełnie inna rozmowa.

              W wielkim przedsiębiorstwie produkcyjnym, jak stoi milion roślin na stole produkcyjnym i linia kroplująca podaje ścisłe dawki wody i odżywek do podłoża produkcyjnego, ten torf produkcyjny działa. Ale w domu, gdzie są kompletnie inne warunki, trzeba kwiatek przesadzić w coś bardziej dla ludzi (i kwiatków). Chociażby dlatego, że torf raz przesuszony traci właściwości i już ich nie odzyska, a utrzymywanie właściwości torfu powoduje zalanie kwiatka. I tak dalej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka