20.06.05, 19:03
czy ktoś wie dlaczego usychają liście na drzewku kawowym? Rośnie(170 cm),
kwitnie i owocuje, ale dlaczego żółkną i opadają liście na gałązkach przy
pniu? Ratunku !!!
Obserwuj wątek
    • jadwiha Re: kawa 11.10.05, 10:45
      kawka szczególnie w ogrzewanych pomieszczeniach wymaga spryskiwania, u mnie
      żółknięcie liści zazwyczaj kończy się wiosną. Swoją drogą jedna z moich kawek (2
      metrowa, kwitnąca, owocująca)dokonała żywota :( i musiałam ją wywalić. A kawka
      to moja ulubiona roślina w domu. Wciąż dokupuję kolejne :)
      • aree Re: kawa 11.10.05, 12:19
        a czy mogłabyś napisać jak się nimi opiekujesz? Gdzie stoją, ile lejesz wody.
        Ja kupiłam niedawno, ale bardzo marnie wygląda i chyba nie jest jej dobrze,
        wszystkie liście zwiędły, to znaczy nie zmiękły tylko opadły w dół i powoli
        zaczynają jeden po drugim żółknąć. Wychodzą przy tym nowe liście, ale nie wiem
        czy to jest dobry znak.

        U mnie ma mokro i okno wschodnie, bo tak przeczytałam, może to jest błąd.
        • jadwiha Re: kawa 21.10.05, 11:32
          Hej już spieszę z odpowiedzią!
          Mam bardzo jasne mieszkanie, kawki trzymam dosłownie wszędzie za wyjątkiem
          miejsc bardzo silnie nasłonecznionych. Zauważyłam jednak że najlepiej im na
          parapecie okna północno wschodniego. Postawiłam tam taką bidulkę i straszliwie
          sie rozrosła, jest gęsta i ma piękny kolor. Chyba nie najlepszym pomysłem jest
          stawianie kawy w okolicach kaloryfera, zaczyna strasznie schnąć (końcówki liści).
          Wydaje mi sie że wschodnie okno jak u Ciebie powinno być odpowiednie.
          Może napiszę jak wykończyłam :( kilka moich egzemplarzy:
          * wystawiłam doniczkę w lecie na południowy, silnie nasłoneczniony balkon. W
          ciągu jednego dnia listki dostały czarnych plam i dopiero po roku zaczęła
          wyglądać jako tako. Ale podobno północny balkon latem jest dla kawy rajem.
          * kolejną doniczkę przelałam z kretesem, korzonki chyba podgniły w każdym razie
          liście straciły blask, zwiędły, wyschły i było po kawie.Teraz wbrew temu, co
          czytałam (że bryła korzeniowa nie powinna zostać nigdy przesuszona) podlewam
          dopiero wtedy kiedy ziemia staje sie całkiem sucha a nawet kiedy liście
          zaczynają lekko wiotczeć. Jakoś dobrze to znoszą i nie narzekają. Leję tyle
          wody, żeby raczej nie stała w podstawce. Wobec wszystkich kwiatów stosuję
          zasadę, że lepiej jest przesuszyć niż przelać.
          Najgorzej jest w czasie sezonu grzewczego. Nie mam w domu chłodniejszego
          miejsca, aby kawy przenieść, sama lubie ciepło w mieszkaniu i niestety moje
          drzewka strasznie cierpią. Końcówki liści zasychają i niby nic sie nie dzieje
          ale wygląda to niespecjalnie. Jeśli tylko mogę spryskuję zimą listki lub robię
          prysznic.
          Przesadzam - jak mi sie przypomni - (wiosną oczywiście) co 3-4 lata. Jeśli mam
          zakupione sadzonki w kępkach po kilka to dzielę na kilka doniczek i nawet
          niespecjalnie boję sie nieco brutalnie rozrywać korzonki. Po takim zabiegu
          wiosną br. wszystkie sadzonki mi sie przyjęły. Sama jestem zdziwiona.
          Czytałam, że dobrze stosować nawóz do rododendronów ale jeszcze nie próbowałam.
          Do tej pory wkładałam pałeczki nawozowe uniwersalne albo z opcją owadobójczą bo
          mam plagę ziemiórek :(
          Z moich notatek wynika też (chodzę po księgarniach i czytam opinie o hodowli
          kawy z przeróżnych źródeł ha ha) że od twardej wody brązowieją liście i że można
          podlewać przegotowaną. Nie stosuję jednak tego bo mam obecnie 6 sporych doniczek
          zatem to dużo zachodu. Leję odstałą kranówę.
          Kwitną i owocują podrośnięte kilkuletnie okazy ale nie piłam jeszcze kawy
          własnej. Próbowałam kiedyś wyhodować coś z nasionka ale nie wyszło.
          Najpiekniej owocowała moja pierwsza kawa, której już niestety nie mam. Była
          olbrzymia, musieliśmy ją latami przycinać bo nie mieściła sie w pokoju. Jesienią
          regularnie obsypana była mnóstwem czerwonych owoców...

          Rozmawiałam kiedyś z przyjacielem, który kilka lat spędził na Kostaryce gdzie
          podziwiał plantacje kawy. Opowiadal mi, że po każdym sezonie- co roku- drzewka
          kawowe obcina sie do gołego pnia (!?) żeby w nowym okresie wegetacyjnym
          owocowała na nowych pędach. I dzieki temu drzewka są niewielkie. Tyle, że w
          tamtym klimacie rosną jak szalone. JA w każdym razie nie odważyłam sie na taki
          krok:)

          Aree, jeśli nowa roślinka tak reaguje to może sie aklimatyzuje a może po prostu
          sklep przedobrzył z opieką czyli przelał? Zżólkłe liście są chyba właśnie
          symptomem przelania.Ale jeśli wypuszcza młode listki to chyba dobry znak.
          I to chyba tyle mojej wiedzy o kawie. Mam w domu całe mnóstwo roślin ale do
          drzewek kawowych chyba najwięcej serca.
          Życzę powodzenia w uprawie, jeśli jeszcze jakoś będę umiała pomóc, chętnie to
          zrobię.
          • aree Re: kawa 22.10.05, 00:04
            Dzieki Jadwiho za imponującą odpowiedź :) Skoro okno mojej kawy jest w porządku
            to chyba jednak za dużo ją podlewam. Na liściach robią się takie przebarwienia,
            jakby liście jaśniały plamami, w efekcie robią się żółte i opadają. Ale i
            wypuszcza nowe, więc tak jak piszesz chyba nie jest źle. Może musi odchorować
            zmianę warunków.

            Dzięki, jakby coś to jeszcze będę pytać :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka