Dodaj do ulubionych

daturia i kot

23.04.06, 13:12
witam,

kupiłam dziś na targach ogrodniczych piękny okaz daturii.. zamierzam ją
posadzić na balkonie bo urzekły mnie jej kwiaty.. ale mam pewiem problem, otóż
przeczytałam, że roslina ta jest trująca, a ja mam kota i psa... obawiam się,
że jesli któreś z nich oberwie liść, lub zje kwiat to może to się dla nich
okazać w skutkach tragiczne... może ktoś mi podpowie ja k to jest ze
zwierzakami, czy one wyczuwają rośliny trujące i zwyczajnie nie biorą ich do
ryjków>> i czy daturia faktycznie jest tak bardzo trująca.. zaczynam sie
obawiać że będę musiała oddać komuś swój nowy nabytek z uwagi na
bezpieczeństwo zwierzaków...
Obserwuj wątek
    • kruszynka301 Re: daturia i kot 23.04.06, 16:49
      Mam wiele roślin, w tym rośliny trujące (również daturę) i 2 koty: tygrysy jednak wcinają tylko te nieszkodliwe;). Nie ma obaw;).
    • wadera3 Re: daturia i kot 24.04.06, 08:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=38805793&wv.x=2&a=38843926
      no nie wiem
    • oka5 Re: daturia i kot 24.04.06, 12:48
      Mój kot nie tknie rośliny, która mogłaby mu zaszkodzić (a trochę ich mam), ale
      to nie może być wyznacznikiem postępowania. Nie każdy zwierzak ma intuicję czy
      jak to tam nazwać. Zatrucia roślinami zdarzają się, każdy weterynarz to
      potwierdzi. Zalecałabym daleko idącą ostrożność i baczną obserwację zwierząt.
      Najbardzie ciekawskie i nieostrożne są zwierzęta młode.
    • nassin Re: daturia i kot 24.04.06, 14:25
      Datury hoduję od kilku lat, a przy okazji mam dwa koty i dwa psy. Doniczki co
      roku stoja na tarasie i nie zdażyło się żeby którys zwierzak próbował
      skosztować datury. Moje datury hodowane są na pniu wysokości ok. 1 m - myslę,
      że to rozwiązanie może skutecznie zniechęcać zwierzaki, chociaż moj wilczur
      swobodnie by sięgnał do pióropusza liści. Poza tym z obserwacji moich
      zwierzaków wiem, że byle czego nie biorą do mordek - raczej doskonale wiedza
      jaka trawa pomoże im oczyszczić żolądek, a z nudów to raczej nie jedzą niczego
      innego z roślin. Mysle, że nie ma obaw co do datury i nie trzeba jej oddawać
      znajomym. Gorzej gdyby w domu było małe dziecko - wtedy byłabym ostrożniejsza -
      dziecko nie ma instynktu jak zwierzak. Podejrzewam, że info nadesłane przez
      Waderę3 dotyczy przypadku gdy zwierzak nie mial mozliwości skosztowania innej
      zieleniny czyli trawy, a była mu potrzebna do oczyszczenia żołądka i zabrał się
      za difenbafię (bo o niej była mowa w tekście, równiez trująca. Jesli trzymasz
      zwierzaki w domu to profilaktycznie zapewnij im dostep do trawy - nasiona traw
      dla kota sa dostepne w sklepie ogrodniczym - po prostu zasiac, postawić w kacie
      tarasu i jak będą mialy ochotę to bedą podgryzały trawkę... Myslę, że warto
      zatrzymac daturę... Pozdrawiam
      • mrufka_ Re: daturia i kot 11.06.06, 00:43
        Czesc Nassin,
        szukam informacji na temat datury.....
        Kupilam wiosna zeszlego roku mala dature ok. 50cm, w ciagu lata urosla do
        160cm (stala na slonecznym balkonie) w pazdzierniku zabralam ja z balkonu wtedy
        zaczela kwitnac ( miala ok.8 kwiatow) potem przestalam podlewac, stracila
        wszystkie liscie i pozostal - rozdwojony na wys. 120cm - goly badyl.
        Niedawno wystawilam ja znow na balkon, zaczelam obficie podlewac, ale sie
        zastanawiam, czy trzeba ja obciac, zeby wypuscila liscie?
        Z checia zostawilabym sobie mala szczepke, a rosline oddala w dobre rece, bo mi
        sie juz nie miesci na balkonie.....co robic?
        Jak ja obciac, slyszalam ze trzeba odciac szczepke ze zdrewniala lodyga.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka