Dodaj do ulubionych

Zygokaktus

25.01.07, 13:21
Witam, mam Zygokaktusa od jakis 3 miesiecy. Teoretycznie powinien zakwitnąć
grudzień-styczeń, a tu pokazał tylko zaczątek pąku i nic, potem odpadł. Co
zrobiłam nie tak? Podlewałam go małą ilością wody 2 razy w tygodniu, tyle ile
zalecane jest w okresie kwitnienia tej roślinki, stoi na parapecie od
południowej strony. Teraz przejdzie w stan spoczynku po teoretycznym
przekwitnięciu. Co zrobiłam nie tak? A jak wasze Zygokaktusy? Jak się nimi
zajmujecie i czy zakwitły??
Obserwuj wątek
    • lustroo Re: Zygokaktus 26.01.07, 08:08
      Miałam kiedyś i kwitł ciągle, nie patrząc na porę roku. Miałam go kilka lat.
      Niestety zdechł. Mam nowego od maja, po kwitnieniu majowym jak kwiatki zwiedły,
      to już się następne nie pokazały. Zawsze podlewam 2 razy w tyg. małą ilością
      wody.Mówisz, że pączki odpadły. Zygokaktus jak kwitnie, to nie można go
      dotykać, przestawiać, trącać, bo właśnie dlatego opadaja pączki. Mój jak kwitł,
      to nawet parapetu z kurzu nie wycierałam :)
      • rafaloku Re: Zygokaktus 26.01.07, 14:35
        Witam

        tak to prawda - nie można go przenosić gdy kwitnie, wskazane jest umiarkowane
        podlewanie w czasie kwitnienia oraz nawożenie nawozem dla roślin doniczkowych
        raz w miesiącu, poza tym temp. w zimie nie powinna być zbyt wysoka - około 10
        st. C, choć z reguły udaje się nawet gdy jest cieplej, może jednak ma zbyt
        ciepło?

        więcej o zygokaktusie: www.ogrody.cvd.pl/pliki/zygokaktus.html
    • meluzyna12 Re: Zygokaktus 29.01.07, 22:57
      A mój zygocactus zakwitł częściowo przed Świętami, teraz wypuszcza nowe pączki.
      Mam jednak inny problem- jakoś tak sflaczał, zwiotczał, nie jest soczyście
      ciemnozielony tylko taki bardziej bury. Co mu się moglo stać ??
    • eulalija Re: Zygokaktus 30.01.07, 10:24
      To ja się powymądrzam bo mam doświadczenie solidne, mam aktualnie 4 dobrze
      wyrośnięte (wysokość ok.25 cm, dwa o średnicy 30 cm i dwa o średnicy 40 cm) i
      jednego małego miksa z nich ale robionego dopiero ostatnią jesienią więc
      jeszcze mnie nie zachwycił, miał tylko trzy pączki, jeden pączek odpadł, ale
      łososiowy i biały owszem pięknościowo się rozwinęły.

      Więc po kolei, parapet południowy przez cały rok (ale to nie jest absolutna
      konieczność, u mojej Mamy stoi biało-różowy na wschodnim parapecie i też ma się
      doskonale). Od mniej więcej końca września ostro podlewam, do przelania,
      zostawiam na godzinę wodę w podstawkach, jak zniknie to w porządku, dolewam
      jeszcze trochę i czekam kolejną godzinę, wodę, która nie zniknęła po kolejnej
      godzinie wyciągam za pomocą wielkiej strzykawki. Podlewam raz w tygodniu w taki
      sam sposób. Nawożę preparatem do kaktusów co 2 tygodnie. Jak tylko pojawiają
      się pierwsze maluteńkie pączki nie obracam, nie przestawiam. Przy świątecznym
      myciu okien wbijam w krawędzie ziemi w doniczkach patyczki, by potem je
      postawić w ten sam sposób. Moje grudniki kwitną od połowy listopada, ciągle
      pojawiają się nowe pączki, nie ma ich już tak wiele jak na początku ale oko
      nadal cieszą. Kwiaty przekwitnięte natychmiast obrywam, to pobudza roślinę do
      dalszych wypuszczań pączków. Za jakiś miesiąc, półtora powinny przestać
      wypuszczać nowe pączki, nie przerywam wtedy podlewania, jeszcze muszą wypuścić
      kolejne "liście". Koło końca maja moje grudniki mają iść spać. Z racji
      nasłonecznionego parapetu podlewam je też raz w tygodniu ale już nie do
      przelania tylko niewielką ilością wody, pozwalam nawet ziemi wyschnąć
      całkowicie. Nie nawożę ich aż do września.

      Metoda podawana w poradnikach o podlewaniu małą ilością wody u mnie się nie
      sprawdziła, pierwszy grudnik, fioletowy, przez dwa sezony tracił wszystkie
      pączki, miał za sucho, od pięciu lat stosuję powyższe zasady i jest OK.

      Jeśli chodzi o takie wiotczenie, jakby zapadanie się liści grudnika, to u mnie
      jeden, czerwony, miał taką przypadłość, powycinałam wszystkie brzydkie gałązki,
      trochę zwiększyłam dla niego dawkę nawozu, podlewałam go nawozem co tydzień,
      widzę wprawdzie, że jeszcze jedna gałązka jakoś marnie wygląda ale ogólnie
      bardzo odżył i ładnie kwitnie.

      Grudniki przesadza się lub tworzy nowe we wrześniu, bardzo ważne by zrobić to
      przed wypuszczeniem pierwszych pączków, jeśli zobaczycie choć jeden pączek to z
      przesadzaniem należy poczekać do kolejnego roku. Ziemią się nigdy specjalnie
      nie przejmowałam, zwykła z kwiaciarni do roślin doniczkowych jest dla nich w
      zupełności odpowiednia, ja dodawałam tylko odrobinę torfu, 10 czubatych łyżek
      stołowych na 5-cio litrowy worek ziemi. Grudnik nie lubi zmiany doniczki na
      dużo większą, w początkach eksperymentowania z nimi zrobiłam ten błąd dwa razy,
      z plastikowej o średnicy 5 cm przesadziłam do doniczki o średnicy 15 cm,
      zmarnowały się.

      Uff, to chyba tyle o moich szlumbergerach, pozdrawiam
        • ppolkaa Re: Zygokaktus 04.02.07, 11:51
          a ja mam grudniaka od kilku lat i nigdy jeszcze nie zakwitł,nawet nie zawiązuje
          paków:-(((
          dbam o niego, podlewam, nawożę,rozrasta się, ale kwaitów nie widać...
          • eulalija Re: Zygokaktus 04.02.07, 14:16
            ppolkaa napisała:

            > a ja mam grudniaka od kilku lat i nigdy jeszcze nie zakwitł

            A ten okres spoczynkowy mu organizujesz? Kilka lat temu, nie wiem, ze sześć
            chyba, było strasznie upalne lato, jak wystartowało w maju to trzymało do końca
            sierpnia z malutkimi przerwami, jakoś mi było żal moich grudników, podlewałam
            je trochę więcej niż zwyczajowo w lecie i niestety kwitnienie było zdecydowanie
            mniej obfite niż w latach, kiedy je ewidentnie przesuszałam.

            Ale to tylko sugestia, mnie się jeszcze nie zdarzyło, żeby nawet nie zawiązał
            pączków.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka