Dodaj do ulubionych

Mam swoją "pracownię" :)

22.01.05, 09:49
Muszę się Wam pochwalić...
Od dawna męczyło mnie że robiąc swoje "ozdoby własnoręcznie" rujnuję stół
jadalniany i pół mieszkania wokoło. Myślałam o wynajęciu jakiejś pracowni,
ale co z Miśkami- opiekunka? żłobek i przedszkole?- odpada.
Więc pokombinowałam i urządzam sobie miejsce do pracy w domu, na razie mam
spory stół (z własnej piwnicy zresztą) i krzesło.
I górę rzeczy na stole...pościąganych z całego mieszkania smile
Muszę jakoś zapanować nad tym bałaganem i będzie mi się fajnie pracować.
Jeszcze dobra lampa- bo pracuję głównie w nocy, kiedy Miśki śpią.
A mąż na koniec powiedział, oczywiście na początku okropnie narzekał że musi
meble przestawiać, "zrobiłbym WSZYSTKO żeby wreszcie spokojnie zjeść obiad, a
nie na skrawku stołu z farbami" big_grin
Pozdrawiam
Was serdecznie
Obserwuj wątek
    • surtout Re: Mam swoją "pracownię" :) 22.01.05, 10:29
      Trzymam kciuki. Przechodziłam to parę miesięcy temu. Efekt? Zakup kolejnego
      stołu, który teraz stoi w pokoju i jest do wyłącznej dyspozycji mojego Niemęża.
      Każdyma swój kącik i wszyscy są szczęśliwi. (chyba...) big_grin
    • toxicloki teraz ja sie pochwale!!!!!!!!! 22.01.05, 11:17
      no normalnie mnie nosi od wczoraj! wiecie co zrobil moj kochany maz? jak tylko
      wyplata wplynela na konto wyciagnal mnie na rajd po sklepach. Efekt: mam nowy
      lakier, pigmenty, gabeczki, pedzel(taki super ekstra i w ogole), bejce i
      pojemnik na wzory (to praktiker). Pozniej bylismy porownac ceny w media markt
      gdzie kupil mi suszarke zeby mi farby szybciej schly (bo do wlosow nie
      uzywamwinkporownalismy tez ceny w wyniku czego przez allegro kupil mi cyfrowke i
      drukarke!!!! Ale to jeszcze nie koniecwink Potem kupil jeszcze w jednym sklepie
      wiklinowy regalik, kilka ciuchow (!) i wtedy wpadlam na stoisko z serwetkami....
      lamalam sie strasznie bo po 6.95 byly, wybralam z bolem serca jedne, a maz"pakuj
      ,pakuj, wybieraj ile chcesz, przeciez ladne sa!" normalnie szczeke z ziemi
      zbieralam, mezus zas tylko mi podrzucal "moze te, albo tamte?" w sumie wyszlam
      stamtad z 6 paczkamiwink Najlepsze jest ze to, ze w domu bo szale zakupowym
      powiedzial " no, sweterek sliczny juz masz, to jutro idziemy ci kupic nowe
      glany" .... no kurde, no! jak tu takiego nie kochac?smile)))))))


      dobra, wiem, chwale sie strasznie, ale teraz to juz mam taki poziom stężenia
      radochy w mozgu, ze jakbym go nie wyladowala to bym chyba wybuchlawink)))
      • joasiiik25 Re: teraz ja sie pochwale!!!!!!!!! 22.01.05, 11:26
        Powiem tak: nasi mezowie co czasami cudowni!!!!
        moj wczoraj wrocil z pracy z ROZAsmile
        zaskoczona bylam

        Pracowni jeszcze swojej nie mam, jak na razie mamy male mieszanko (17m2) ale w
        lutym przeprowadzamy sie na wieksze i wtedy wygospodaruje sobie kacik, moj maz
        sie smieje,ze teraz bedzie mial warsztat w domu i stosy koralikow, drucikow
        itp. Nawet poszukal w jakims sklepie takie cudne uzadzenie do "lutowania"
        elementow srebnych( nie wiem jak to sie fachowo nazywa) w najblizszym tyg
        idziemy do cudensko zakupic.
        Na moje nowe zajecie nie skapi pieniedzysmilesmile
      • kasicaaa Re: teraz ja sie pochwale!!!!!!!!! 25.01.05, 12:24
        O rany smile) bank obrabował????
        super!!!!!
    • ajlii Re: Mam swoją "pracownię" :) 22.01.05, 22:47
      Ja też mam własną "pracownię"... pod łóżkiem...
      A poważnie - mój utalentowany Mężuś zrobił w mieszkaniu antresolę, na której
      śpimy, a pod nią mam duuuuży blat do pracy: komp, maszyna do szycia, półki na
      książki... nawet kroić z materiałów tu mogę...
      • katarzynka007 a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 05:41
        toxikloki, na pewno Twój mąż coś chciał tym osiągnąć bo oni już tacy są ;}
        żartuję, grztuluję fajnego "chłopa", chociaż mój o dziwo też łagonie reaguje na
        moje coraz nowe pomysły, ale nie lata ze mną po sklepach sad, no może dla tego
        że to wiąże się z całą wyprawą do Wawy.
        najgorsze jest to że ja tylko czasu nie mam narealizowanie swoich
        pomysłów...mam dużo nauki no i to jest priorytetem a przyjemności zchodzą na
        dalszy plan...
        tylko efekt jest taki że jak siadam do nauki to nic mi do głowy nie wchodzi bo
        kłębią się w niej myśli czego to bym teraz nie porobiła... a jakie kolczyki...
        a spróbować decupageu, kiedy po lakiery i pódełka do sklepu... a miałam sobie
        uszyć spódnicę, fajne ścinki znalazłam na torebki...

        czy ktoś ma może złoty środek na organizację pracy i pogodzenie tego
        wszystkiego??? błagam!

        no dobrze przepraszam że was zamęczam...
        pozdrawiam serdecznie
        • morgana_le_fay Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 09:49
          katarzynka007 napisała:
          > czy ktoś ma może złoty środek na organizację pracy i pogodzenie tego
          > wszystkiego??? błagam!
          >

          Otóż chyba będę mieć. Dziecię me za parę lat pójdzie na medycynę co by mieszać
          w genach i klonować. Zamówiłam już swojego klona. Albo nawet dwa.

          Cierpliwości wink)
          Morgana.
          • agat68 Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 10:00
            Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z ozdobami, ale od razu plauję założenie
            pracowni na dobrze oświetlonym strychu. Co, oprócz krzesła, stołu i przyborów
            (i podłogi smile) musi znaleźć się w takim kąciku?
            • kasiaba1 Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 10:05
              Przydałyby się półki, pojemniki itp. na różne rzeczy, bo ilość "niezbędnych"
              rośnie w tempie lawinowym- ja mam sporą komodę zapakowaną po brzegi i...mało.
              Oprócz tego- bieżąca woda (chociaż zimna)
            • toxicloki Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 10:53
              wieeeelkie pudlo serwetek, tona materialu do ozdobienia i zegar, zebys wiedziala
              kiedy stamtad wyjscwink)))
        • toxicloki Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 10:51
          hehj, ja mam o tyle dobrze, ze nie pracujewink choc w sumie, mimo iz siedze w domu
          to i tak czesto ciezko mi chwile wykroic, tyle mam robotysad podziwiam
          dziewczyny, ktore pracuja/ucza sie i jeszcze sa w stanie wykroic chwile na
          przyjemnosc! z drugiej strony wowczas ma sie calkiem inne podejscie do
          planowania czasu...wink odnosze wrazenie ze jak pracowalam mialam... duzo wiecej
          czasu niz terazwink))
          • katarzynka007 Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 12:15
            właśnie tak jest, miałam dokładnie to samo!! teraz stanowczo za dużo śpię i
            dlatego nie mam czasu
            dlatego właśnie dzisiaj wstałam o 5 (razem z moim biednym mężem, który nistety
            musiał iść do pracy) i wzięłam się trochę za robotę ,ale i tak zrobiłam za mało
            niż bym chciała...
        • zielony_listek Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 23.01.05, 22:45
          > toxikloki, na pewno Twój mąż coś chciał tym osiągnąć bo oni już tacy są ;}
          No, na pewno Cie zdradza i to tak dla niepoznaki...
          He, żartuję oczywiście smile Faceci są tacy twardzi, ale jak co to okazują sie
          fantastyczni. Moj chlopak ostatnio się przyglądał dekupażowaniu i nagle mówi:
          ja nie wiem jak ty to robisz, że ci z takiej sieczki takie ładne rzeczy
          wychodzą. No cała dumna byłam smile
          Pozdrawiam
          zielony_listek
          • jezowka Re: a ja Wam tak zazdroszczę... 24.01.05, 23:18
            Jak robiłam miskę z masy papierowej, to mój siedział
            i pstrykał mi zdjęcia.
            Że tak ładnie to wszystko wink

            Kochany jest, nie ma co wink
            Jeżówka
    • bamboo Re: Mam swoją "pracownię" :) 23.01.05, 12:20
      Kasiaba zejdzie do piwnicy i juz w ogole jej tu nie bedzie...a internet tam
      masz? smile
      • kasiaba1 Bamboo :) 23.01.05, 12:29
        nie, nie schodze do piwnicy... tylko stół wyciągnęłam z piwnicy smile(zawsze to
        lepiej niż na nowy kasę wywalać)
        A "pracownię" mam w rogu salonu- z widokiem na bawiące się dziecismile
        A taki stary, nieco podniszczony stól to w końcu prawie metr kwadratowy pola do
        decoupage smile
        Internet mam w sypialni tongue_out
        A wogóle to baaaaaaardzo chciałabym Cię poznać wink
        Pozdrowienia serdeczne
        • bamboo a to zle przeczytalam... 23.01.05, 13:04
          i juz sie zmartwilam, bo bardzo lubie "Cie czytac". oczywiscie tez mam nadzieje
          na spotkanie w trojmiejskim gronie - troche wiekszym, niz za pierwszym razem.wink
          • nefer1 Re: a to zle przeczytalam... 24.01.05, 21:02
            Ja ostatnio niestety nie moglam przyjechać na spotkanie- ale równiez liczę, ze
            następnm razem się udasmile))
    • agata781 Re: Mam swoją "pracownię" :) 24.01.05, 22:22
      A ja swoją "pracownię"mam koło strychu,ale tylko sezonowo bo jest nieogrzewana
      i ma prześwit na korytarz.A zimą jest tam koszmarnie zimno.Mężuś mi obiecał Ze
      mi to kiedyś zabuduje i będę mogła tam siedzieć cały rok.
      smile))
    • qlka_79 Re: Mam swoją "pracownię" :) 24.01.05, 22:30
      Oj, jak Ci zazdroszczę.
      Ja się nie mieszczę na moim całkiem sporym biurku. I muszę się uczyć na
      tapczanie, nabawiając się skoliozy czy innego paskudztwawink
      • kasicaaa Re: Mam swoją "pracownię" :) 25.01.05, 12:35
        Też muszę się pochwalić: też mam swoją "pracownię" - dostałam 'na własność"
        cały jeden pokój ! no - dobra - pokoik smile mam w nim wszystkie książki, komputer
        i cały serwetkowo - farbowany kram. Tylko jeden problemik mam - stół jest
        bardzo niski (taki jak ława) i po dłuższym czasie mi niewygodnie - a biurko na
        którym stoi komputer jest za malutkie żeby się na nim rozkładać z serwetkami.
        Muszę teraz pomiałczeć o stół do pracy wink
        A w ogóle to mój M też mi dzielnie kibicuje - wczoraj z troską spytał, czy mam
        jeszcze butelki do dekupażowania, bo jak nie, to on może skoczyć po wino wink

        A pod choinkę mi kupił farby olejne, podobrazie, terpentynę i te wszystkie
        gadżety potrzebne do malowania obrazów - obiecał mi też sztalugi (tym razem mu
        kaski nie starczyło). Namalowałam już swój pierwszy obraz olejny, ale wstydzę
        się wam pokazać - do flamandzkich mistrzów mi bardzo daleko.
        Niech żyją nasi panowie i nasze pracownie - niezależnie od rozmiaru!!!!!!!
        • morgana_le_fay Re: Mam swoją "pracownię" :) 25.01.05, 12:53
          kasicaaa napisała:
          > Niech żyją nasi panowie i nasze pracownie - niezależnie od rozmiaru!!!!!!!


          Słuszna racja! Niech żyją!

          Osobiście muszę się pochwalić, że mam zarówno dużego męża, jak i dużą
          pracownię, przy czym z mężem mieszkam, a do pracowni muszę "dochodzić".
          Czasami wydaje się, że odwrotna konfiguracja byłaby praktyczniejsza...

          smile)
          morgana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka