Dzisiaj mój kot strącił z najwyższej półki pudełko, w którym przechowywałam
swoje figurki z masy solnej... Oczywiście wszystkie się połamały na drobne
kawałeczki

Jak to zobaczyłam, to nie wytrzymałam i się ze złości poryczałam;
( Tylko Wy tak naprawdę rozumiecie, ile pracy się w te ręcznie robione
rzeczy wkłada... Jedna figurkę robię tak strasznie długo

Nosz nie miała ta
kocica czego strącać, tylko moje cenne pudełko

Tym bardziej, że na codzień
jest leniwa i nie skacze tak wysoko - nie wiem, co jej dzisiaj odbiło...
Tych figurek było kilkanaście, niektóre były wystawione w sklepiku
internetowym (muszę je wycofać), jeden anioł był przygotowany do kursu, tzn.
kurs juz mam, ale brakowało mi finalnego zdjęcia pomalowanego anioła

No i
mój ukochany różowy kotek, którego dzisiaj skończyłam lakierować i który
bardzo mi się podobał
Buuuuuu

((
Na swoją kocicę się obraziłam i dziś się do niej nie odzywam;p