Gość: antykomunista
IP: *.linux.pl
25.09.04, 15:49
Szalone żarcie
GŁOS POMORZA
Włos jeży się na głowie! Aż 25 tysięcy złotych przejedli uczestnicy bankietu
zorganizowanego przez dyrekcję Nowego Teatru. Tak wystawnej imprezy za
pieniądze podatników nie było w Słupsku już dawno.
Bankiet dla zaproszonych gości przygotowano z okazji reaktywacji słupskiej
sceny teatralnej i premiery "Szalonej lokomotywy”. Dyrekcja Nowego Teatru
przeznaczyła na imprezę 20 tysięcy złotych, zaś pięć tysięcy dorzuciła
Piwnica Anna de Croy, która poczęstunek przygotowała. Ci, którzy przyszli
mogli się najeść i napić do woli. Stoły aż uginały się od frykasów i
markowego alkoholu. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że za
wystawne przyjęcie zapłacili podatnicy.
- To woła o pomstę do nieba - grzmi słupski radny Mirosław Pająk, który wraz
z małżonką przyszedł na premierę przedstawienia. - Żona co prawda chciała iść
na ten bankiet, ale oboje stwierdziliśmy, że byłoby to niegodziwe wobec
ludzi, którzy nie mają na chleb. Ale elita lubi się bawić, w dodatku za nasze
pieniądze. Tak, jakby mało było im luksusowych samochodów i rozrywek, o
których przeciętny Kowalski może tylko pomarzyć.
Z bankietu zrezygnował również radny Zbigniew Rychły, były wiceprezydent
Słupska. - Doprawdy nie wiem, czemu mają służyć takie wystawne poczęstunki.
Uważam, że te pieniądze można było przeznaczyć na rozwój słupskiego teatru -
mówi Rychły.
Do Piwnicy Anna de Croy przyszła natomiast przewodnicząca Rady Miejskiej w
Słupsku Anna Bogucka-Skowrońska. Pani mecenas bije się jednak w piersi, że
nie wiedziała, kto sfinansował bankiet. - Dwadzieścia tysięcy z budżetu
miasta? Pierwszy raz o tym słyszę. Byłam święcie przekonana, że pieniądze na
poczęstunek dał sponsor - tłumaczy Skowrońska. - Moim zdaniem taki wydatek
nie był konieczny. Pieniądze publiczne nie powinny być roztrwaniane w taki
sposób.
Według Anny Mereckiej, zastępcy dyrektora Nowego Teatru, inauguracja
działalności słupskiej sceny była nie tylko ogromnym wydarzeniem w mieście,
ale również ewenementem w skali kraju. - Postanowiliśmy zaprosić na bankiet
wszystkich premierowych widzów, a nie tylko wybranych - mówi. - Proszę mi
pokazać, gdzie w Polsce powstała ostatnio jakaś scena dramatyczna. Na to
wyjątkowe wydarzenie zaprosiliśmy wielu znamienitych gości, również z
ministerstwa kultury. Czy mieliśmy ich przyjąć paluszkami i lampką szampana?
Szukaliśmy sponsora na bankiet, ale się nie udało. Spośród dziesięciu ofert
wybraliśmy najatrakcyjniejszą. Na jedną osobę przeznaczyliśmy 57 złotych.
Merecka zapewnia, że był to jedyny tak wystawny bankiet w tym roku.