izis52
30.09.09, 15:49
Graga przytoczyła relację z „wielkich greckich wakacji” pewnej
młodej osoby, która serdecznie się nudziła się na Chalkidiki i
była rozczarowana niemożnością obejrzenia Aten.
Dziewczyna ambitna i dowcipna - niewiele straciła pomijając Ateny;
wycieczka z Chalkidiki 14 godzinna z czego na zwiedzanie, a
właściwie spojrzenie z Akropolu, zerkniecie na stadion i uliczki 3-
4 godzin, a będąc na Chalkidiki najciekawsze są Meteory, Olimp,
klasztory na ostatnim palcu Chalki Athos.
Nasze greckie wakacje w założeniu nie miały być wielkie, a raczej
normalne. Trochę wypoczynku,i balangi i troszkę zwiedzania. Orbis
powitał nas prezentami za wczesną rezerwacje : winko cieniutkie i
ręcznik jak mgiełka, do tego „wieczór grecki” w tawernie i jeszcze
wycieczka gratis. Wieczór grecki, co było wiadome – wielka chała.
Główna atrakcja 90-letni grecki dziadek Mister Ouzo napuszający
grecko-tureckie spodnie (chyba w celu przewietrzenia ?)
zawdzięczający wigor rzekomo wysokoprocentowemu napojowi bogów;
anyżkowemu ouzo do którego to spożywania, a raczej picia namawiał
ogólnie i indywidualnie :
Wiedzieliśmy czego spodziewać się po wyspie, hotelu (niezły z super-
kuchnią zgroza dla sylwetki…

, a więc niespodzianek nie było. No
może jedna w piątek 11.09. lało jak z cebra całą noc i siąpiło rano,
a więc czas na na brydge’a przy darmowym hotelowym barze. Wygrani
stawiali
kupioną Metaxę i mieli prawo wyboru miejsca w
wynajętym wspólnie samochodzie. Od soboty trzy dni plażowania dla
aklimatyzacji i wycieczka na Symi. Dzień odpoczynku i wynajęliśmy
duży samochód dla wszystkich 6 osób w celach turystycznych i
poszukiwaniu najpiękniejszych i nie zaludnionych plaż.
Na początek miasto Rodos (stolica) ze starówką wpisaną na listę
Ś.D. UNESCO. Na uwagę zasługuje tajemniczy, odbudowany przez Włochów
dla Mussoliniego Pałac Wielkich Mistrzów zakonu Joanitów z XIV
wieku (zniszczony przez trzęsienie ziemi) w formie twierdzy
otoczonej wysokimi murami, a wokół kramy i sklepiki gdzie szwarc-
mydło i powidło dla turystów. Piękne są zabudowania portowe z
charakterystycznym jeleniem na wysokim postumencie, cerkwią,
meczetem, synagogą i latarnia morską. Tutaj kiedyś stał słynny kolos
rodyjski. Parę zdjęć od morza i z lądu:
Po kilkugodzinnym indywidualnym zwiedzaniu Rodos pozostaje wybór
klimatycznej zacienionej tawerny z tradycyjnymi greckimi, a
właściwie tureckimi potrawami; gyros, musaka,lama (jagnięcina) z
horiatiki (Greek Salad), tzatziki oraz zimnym piwem Mythos. Kto
prowadzi nie pije.... Jeszcze wizyta w cerkwi w celu zapalenia
cieniutkiej świeczki w określonej intencji.
Stolicę ogladaliśmy dwukrotnie. Przed nami najatrakcyjniejsze
miejsca: Lindos, Monolithos, Prassonissi, Symi i "nasze plaże" koło
Kolymbii, Zatoka Quina (Działa Nawarony) Tsampika i inne. C.d.n
jeśli nie zanudzę ?