Dodaj do ulubionych

Diabeł tkwi w szczegółach

31.01.11, 08:22
Tak wiszę nad klawiaturą, choć powinnam już wyjść, bo mam kilka spraw do załatwienia, ale opadły ze mnie wszystkie siły. Jestem totalnie zniechęcona. Po powrocie czeka mnie, kolejny już raz, pogoń za fachowcem. Nie jakimkolwiek, ale tym konkretnym, który niestety, wcale konkretny nie jest, a z fachowością też ma problemy. Właściwie to problemy zaczęły się od banalnej sprawy - wymiany wodomierza. Pan sprytnie uzależnił mnie od swojej usługi, po czym...nie przychodził na kolejne, wyznaczane przez siebie terminy. A jak już przyszedł i wymienił co trzeba, urwał mi półkę z kafelek. Wczoraj przekonałam się, że to nie jedyna szkoda. Osadził wodomierz tak, ze nie umiem odciąć wody, a mam akurat lejący się kran i uszczelkę do wymiany. Ręce mi opadają.
I tak sobie myślę, może dziś mało uczciwie, bo jestem rozżalona, że właściwie to ten świat jest urządzony tak, żeby żerować na, w danej sytuacji, słabszych. Jak w dżungli. Nic się nie zmienia, tylko zewnętrzna forma, opakowanie. Przecież on doskonale wiedział, musiał wiedzieć, że zostawia mnie bez możliwości odcięcia wody. Nie rozumiem, jak tak można sad
Obserwuj wątek
    • natla Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 08:47
      Nie wyobrażam sobie, zeby zrobił to złośliwie, chyba że jego dziadek i Twój dziadek mieli wspólną miedzę wink Po prostu nieudacznik, ale cwaniak życiowy. Tacy są właśnie fachowcy dziś. Wynajdują sobie intratny zawód, ich zdaniem prosty i działają. Bez przygotowania, bez douczania, na zasadzie "jakos to będzie". Poza tym kształcenie fachowców też jest słabe, że nie wspomnę o odpowiedzialności. Mam sąsiedów na szczęście. Też żadni z nich fachowcy, ale przynajmniej sie starają, a jak nawalą, to szybko próbują poprawić.
      A tak w ogóle broń nas Boziu od fachowców. Choć to nierealne, bo ciągle coś sie psuje.
      • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 09:35
        Też wolę polegać na sąsiedzie wink Niestety, wodomierz i TEN PAN mają plomby uncertain
        Powiedział, że będzie i, że nie ma problemu, więc na pewno będzie. Problem, znaczy sad
        • misia007 Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 12:10
          Wydaje mi się wrzosku, że....kiepsko trafiłaś bo co do fachowców to się poprawiło.Oczywiście misiek drobne naprawy sam wykonuje i też jest tym sąsiadem co pomaga ale tam gdzie w grę wchodzą uprawnienia to się nie pcha.Przez ostatnie lata przeszła przez nasz dom rzesza fachowców bo ciągle coś robiliśmy.Oczywiście wszyscy z polecenia i byłam zdumiona ich fachowością i profesjonalizmem a także umiarkowaną ceną usług.W zasadzie mogę polecić fachowca z każdej branży i ....polecam.Niewypał był tylko jeden-glazurnik ale jego wzięliśmy z ogłoszenia.Dodam,i to nie żart przysiegam ,że nazywał się Kaczyński i miał....brata bliżniaka.
          • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 13:09
            big_grin
            • sagittarius954 Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 13:40
              Słabo trafiłaś big_grin
              • misia007 Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 14:13
                Że Kaczyński wiedziałam ale o bracie na początku nic nie mówił.Robił miesiąc, gdyby nie to,że mieliśmy klucze do sąsiadów i było się gdzie kapać, to bym go pognała.
                • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 18:03
                  misia007 napisała:

                  > Że Kaczyński wiedziałam ale o bracie na początku nic nie mówił.Robił miesiąc, g
                  > dyby nie to,że mieliśmy klucze do sąsiadów i było się gdzie kapać, to bym go po
                  > gnała.

                  A może w ogóle robili na zmianę we dwóch? surprised big_grin
          • natla Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 13:35
            Oczywiście Misiu dowiedziałaś się o tym za późno, żeby go wywalić? big_grin
    • bret.2 Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 15:04
      Zeby założyć wodomierz musiał zerwać plombę Zak. Wodoc. Więc jest w kontakcie z nimi .
      Zadzwoń do zakładu i ich Poinformuj ,to oni sobie z nim poradzą.
      • super222 Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 16:46
        Każdy ma takiego rzemieślnika
        na jakiego zasługuje.

        Takim powiedzeniem skomplementował mnie lekarz.
        W wywiadzie zapytał o nazwisko lekarza pierwszego
        kontaktu i czy jestem z jego opieku zadowolona.
        Powiedziałam, że mam szczęście do dobrych lekarzy,
        a on wówczas z uśmiechem:każdy ma takiego
        lekarza, na jakiego zasługuje.


        Czytając powyższe posty, zastanawiam się, jak to się
        dzieje, że fachowcy celowo czasami odstawiają fuszerkę,
        a później są nieosiągalni. big_grin big_grin
        • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 18:02
          Powiedz mi, kochana, czy ten jad masz w zapasach, czy w produkcji bieżącej? Jeśli, co daj Boże to pierwsze, to dużo ci jeszcze zalega?
          • super222 Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 19:08
            Nie jestem dla Ciebie *kochana*, wypraszam sobie.
            Jeżeli chodzi o jad, to produkuję na bieżąco dla
            szczególnie wyróżniających się błyskotliwością.
            Raz nóż w plecy, raz jad. Zadowolona?

            Napisałam posta nt. *Diabeł tkwi w szczegółach*
            i uważam, że nie zawiera żadnego jadu, jest raczej
            dowcipny , dotyczy innego fachowca, ale czy każdym
            *fachowcem* musi być hydraulik?
            Zlituj się, przecież Ty na widok mojego nicka
            dostajesz drgawek.
            • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 19:41
              super222 napisała:

              > Zlituj się, przecież Ty na widok mojego nicka
              > dostajesz drgawek.

              Taka ułomność. Proszę więc, omijaj mój nick z daleka, ok?
      • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 18:05
        bret.2 napisał:

        > Zeby założyć wodomierz musiał zerwać plombę Zak. Wodoc. Więc jest w kontakcie z
        > nimi .
        > Zadzwoń do zakładu i ich Poinformuj ,to oni sobie z nim poradzą.

        Tylko, że on jest jednym z NICH smile Boże, jak to brzmi! Jak powieść Kinga big_grin
    • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 18:08
      Pan był, spóźniony wprawdzie i poganiany telefonem, ale był. Naprawił w minutę, bez narzędzi. Boże, ale ze mnie techniczny matoł! Wystarczyło odkręcił śrubkę i przełożyć rączkę na drugą stronę, żeby "chodziła". No, trudno, nikt nie jest idealny wink
      • filip505 Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 18:38
        ...okreslenie "fachowiec"jest tu nieuzasadnione.
        • wrzosowapolana Re: Diabeł tkwi w szczegółach 31.01.11, 19:42
          Och, Filip, żebyś wiedział, ile już przez takich "fachowców" nerwów zjadłam sad
          • sagittarius954 Re: Wrzosie następnym razem 31.01.11, 22:10
            Zrób zdjęcie wlep je tutaj na forum , pomożemy powiemy , naprawimy twoimi ręcami i jeszcze każdy ze swojej flaszeczki kielich koniaku walnie big_grinbig_grin
            Ja się nie chwalę ja po prostu mam talent big_grin
            • wrzosowapolana Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 07:35
              Tak, każdy chciałby pomagać czyimiś ręcami smile A przyjechać i pomóc, to już nie sad
              wink
              • sagittarius954 Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 08:05
                Wszystko zależy od tego czy kolej do Ciebie dojedzie big_grin Ile to wiorst ? big_grinbig_grin
                • irsila Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 08:20
                  Liczniki na wode g.. warte.
                  wystarczy mała nieszczelnośc kranu i liczy wodę niemilosierniesad
                  • natla Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 08:46
                    Po to są liczniki, aby likwidowane były nieszczelnosci big_grin Po kieszeni trzeba obywatela, skoro nie pojmuje podstaw ekologii. Z wodą naprawdę nie jest różowo.
                    • sagittarius954 Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 09:16
                      No nie jest różowo skoro marnujemy nie tą wodę w kranie ,ale miliony hektolitrów opadów z nieba , nie zatrzymujemy jej tylko pozwalamy aby spłynęła sobie do słonego morza . Kto ma tego dokonać ?Kowalski przykręcając kurek w domu czy profesorowie opracowując nowe metody wykorzystania tych hektolitrów ?
                      Egipcjanie wieku temu lepiej wykorzystywali Nil niż my dzisiaj Wisłę Odrę i wiele innych rzek . Kogo mamy za to winić ?
                      • sagittarius954 Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 09:17
                        A raczej kto ma za to płacić ?
                      • wrzosowapolana Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 17:07
                        sagittarius954 napisał:

                        > No nie jest różowo skoro marnujemy nie tą wodę w kranie ,ale miliony hektolitró
                        > w opadów z nieba , nie zatrzymujemy jej tylko pozwalamy aby spłynęła sobie do s
                        > łonego morza . Kto ma tego dokonać ?Kowalski przykręcając kurek w domu czy prof
                        > esorowie opracowując nowe metody wykorzystania tych hektolitrów ?
                        > Egipcjanie wieku temu lepiej wykorzystywali Nil niż my dzisiaj Wisłę Odrę i wie
                        > le innych rzek . Kogo mamy za to winić ?

                        Oczywiście Tuska big_grin
                    • wrzosowapolana Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 17:08
                      natla napisała:

                      > Po to są liczniki, aby likwidowane były nieszczelnosci big_grin Po kieszeni trzeba ob
                      > ywatela, skoro nie pojmuje podstaw ekologii. Z wodą naprawdę nie jest różowo.

                      Melduję wykonanie zadania! Kran nie kapie. Uszczelkę wymieniłam sama, szybko i skutecznie smile
                      • filip505 Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 19:20
                        ...w takim razie powiedzic o tobie FACHOWIEC,jest w pelni
                        uzasadnione,gratulacje.
                        • filip505 Re: Wrzosie następnym razem 01.02.11, 19:38
                          ....super,bardzo mi sie podoba okreslenie;
                          kazdy ma takiego fachowca
                          na jakiego zasluguje,
                          moim zdaniem jest prawdziwe,
                          jak wezmiemy pierwszego jaki sie nawinie
                          to efekt mamy loteryjny,jak sie napracujemy
                          przy szukaniu,opinje znajomych,czas na rynku,
                          itp,jest duza szansa ze znajdziemy dobrego,
                          pewnie zawsze sporo drozszego,ale w sumie
                          tanszego,raz zrobiona praca na wiele lat.
                          To moze tyczyc tez znajomych,miejsc na
                          wakacje,restauracji,mechanikow,itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka