że fajny film wczoraj widziałem, po pierwsze nie wczoraj a wsobotę wieczorem podczas bezsennej nocy kołaatał sie taki film hamerykański oczywiście . rzecz idzie o rodrapy moralne śledczych , co mogą a czego nie moga dokonać na podejrzanym . W każdym bądx razie główny podejrzany, zastawia trzy półapki bomby atomowe w trzech mistach amerykańskich . Rolą sledczych jest zmusic go do mówienia . Poniewaz jest ( podejrzany ) odporny na wszystkie zabiegi i tortury , sprowadzaja jego żone i dwójkę dzieci . Na oczach podejrzanego zabijają zone rozpłatując jej gardło , lecz to nie pomogło powoli przychodzi im na myśl sięgnąc po dzieci .
Sytuacja hipotetyczna tylko, jednak zapada głęboko w człowieku . Pokazany świat jest bliski naszemu . Oto pełnia szczęścia , pełne sklepy , pełno towarów wszystko zasięgu ręki i nagle znajduje sie ktoś komu nie podoba sie ta maskarada . zadajesz sobie pytanie czy wolno ci torturować kogoś, zabijać w obrzydliwy sposób dla szczęścia ilus milionów osób . Wreszcie ostatnie pytanie które mnie naszło , co warty jest system w ktrym zyjemy , jeśli śmierć sporej części, może odwrócic resztę od jego władców .
Nie , nie chodzi mi o tytuł filmu , prędzej czy później zobaczę go jeszcze raz , wyszukam sobie w internecie przecież znam nazwiska aktorów . To nie wielka trudnośc .
A odpowiedx na postawione przeze mnie pytania znacie ...przecież nie jestem optymistą .