Dodaj do ulubionych

....a w gorach.....

17.08.13, 05:17
.....chyba lato sie konczy,jak przyjechalem ok 10 pm to 10 C bylo,
ciekawe co rano bedzie,mam nadzieje ze dlugich spodni na
ryby nie bede nakladal,zazwyczaj dopiero w pazdzierniku,
a tu sierpien dopiero,
Obserwuj wątek
    • eurytka Re: ....a w gorach..... 17.08.13, 06:29
      pewnie tak,
      u nas z rana również bardzo chłodno,
      odczułam to na rannym spacerze z psem
      • dwa-filary Re: ....a w gorach..... 17.08.13, 08:45
        Dziś o 7.oo mimo bardzo słonecznego nieba, było tylko 9*C
        • tamaryszek44 Re: ....a w gorach..... 17.08.13, 10:34
          U nas to samo, w dzień grzeje ale na noc temperatura bardzo spada.
          • misia007 Re: ....a w gorach..... 17.08.13, 12:13
            Taaa,letni żar już za nami .Czuje się jesień i wcale mnie to nie martwi.Jeśli będzie złota,ciepła to niech trwa.Uwielbiam jesienne bazary .te lady uginające się pod stosami gruszek,jabłek, morel(jakiś niebywały na nie urodzaj),papryk ,pomidorów.Te kolory,zapachy ,obfitość.....uwodzi.
            • filip505 Re: ....a w gorach..... 18.08.13, 07:43
              .....powinienem "odszczekac" ta jesien, jest popoludnie i prawie 30 C,
              za godzine na ryby sie wybieramy,wlasnie dojechala towazyszka moich
              wedkarskich niedoli,pozdrawiam,
              • tamaryszek44 Re: ....a w gorach..... 18.08.13, 16:22
                Na pstrągi idziecie? Oj zjadłabym rybkę taką prosto z wody, z czystej wody a nie z Odry.
                Udanych połowów życzę.
                • natla Re: ....a w gorach..... 18.08.13, 16:39
                  Przelecieli granią Tatr Polskich (no, nie całą), 70 km w 9 h z hakiem. Wiuelu z kijkami, w tym zwycięzca. Ja 40 robiłam w 11h, kiedy jeszcze byłam piękna, młoda i silna big_grin wink
                  Zazdraszczam im. Jestem cały dzień dziś w moich cudnych górach .....wyobraźnią niestety.
                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 19.08.13, 02:37
                    .....ja fizycznie jestem wiec wyobrazni meczyc nie musze,tez
                    zrobilem wczoraj ok 70 km,.....ale samochodem na ryby,
                    i z powrotem razem,pstraga nie widzialem ale dwa rekordowe
                    sumy zlowilem,oczywiscie chodzi o moje rekordy nie swiatowe,
                    jeden mial ciut ponad 4 kg drugi ciut mniej,fajnie walczyly wiec
                    radocha wielka,pare jeszcze malych i 8 wegorzy tez nie zawielkich,
                    ale weekend udany,jednego duzego oddalem kolezance bo same
                    niewielkie jej braly,swietny obiad dzisiaj za to zrobila,z krowy co
                    prawda,ale smakowity,
                    • filip505 Re: ....a w gorach..... 20.08.13, 17:11
                      .....lato ma jeszcze w gory wrocic,w niedziele ok 5 pm kapalismy sie
                      z kolega w jeziorze na pustej plazy,woda nawet chlodna byla ,ale
                      nie mierzylem temperatury,moze to my zbyt rozgrzani bylismy,
                      zazwyczaj to do konca wrzesnia jeszcze mozna poplywac ale te
                      lato jakies dziwne,
                      • filip505 Re: ....a w gorach..... 23.08.13, 20:52
                        .....w ten weekend potomstwo dom nam podprowadzilo wiec
                        zamiast na zachod w gory, pojedziemy na polnoc,kolege
                        dawno niewidzianego odwiedzic,w niedziele,jutro na jakas
                        ocezniczna rybe sie zasadze,zyczcie mi powodzenia bo dotychczas
                        mi brakowalo,
                        • izis52 Re: ....a w gorach..... 23.08.13, 21:02
                          Życzę smile. Mógłbyś też podesłać kilka rybek na grill akuratnych dla moich niedzielnych gości. Mam zamówione pstrągi z hodowli, ale to nie to samo.
                          • filip505 Re: ....a w gorach..... 24.08.13, 16:09
                            .....mam parenascie w zamrazalce takich po kilo +,a za chwile
                            znowu zaczna brac,znaczy jak sie woda jeszcze troche ochlodzi,
                            przyjezdzaj sa twoje,ale za chwile juz wyjezdzam na cos
                            grobszego,przyplyw trwa,
                            • tamaryszek44 Re: ....a w gorach..... 24.08.13, 16:43
                              Przestańcie kusić mnie rybami bo zaraz polecę kupić. Uwielbiam ryby pod każdą postacią.
                              • filip505 Re: ....a w gorach..... 31.08.13, 06:07
                                ....na szczescie sa ludzie inni niz pierogi,i nie "boja" sie przyznac,
                                tez lubie ryby,niestety ja coraz bardziej sam w rodzinie,
                                ....odszczekalem ta jesien w gorach wiec wiecej nie bede,
                                jak przyjechalem ok 2 godz temu bylo 20C,i nie spada,
                                mam dlugi weekend i mialem nadzieje ze lososie wejda do
                                rzek przy ontario i tam pojedziemy,ale nie weszly na wielka
                                skale,wiec pewnie lokalna zabawa mnie czeka,pstragi,szczupaki,
                                basy,ale jest nadzieja ze zrobia to tej czy nastepnej nocy,
                                wtedy bym SKIELA odwiedzil,co prawda z drugiej strony jeziora,
                                ale zawsze to sasiedztwo,
                                ---skiela,jakbys sie chciala wybrac na ryby na ontario ile musialabys
                                jechac,my na drugi koniec stanu nad erie 6 godzin noca,jak policja
                                nie przeszkadza,ale u was wieksze odleglosci,
                                pozdrawiam noca,
                                • tamaryszek44 Re: ....a w gorach..... 31.08.13, 16:12
                                  My we wtorek albo środę jedziemy do Karpacza. Mam zamiar zawitać do Podgórzyna, tam są stawy hodowlane i podobno dobre smażone ryby, tylko czy jeszcze są?
                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 31.08.13, 19:07
                                    .....jednego pstraga tylko zlowilem,potokowca z 30 cm,ale wielki
                                    hart ducha wykazalem,po jego zlowieniu spakowalem wedki i do
                                    domu,zazwyczaj to bym dalej lowil najmniej godzine szczegolnie
                                    ze nic mnie nie goni,jestem sam,za tydzien mazury do nas
                                    przyjezdzaja wiec z rybaczenia nici,
                                    ....kolega w ostatni poniedzialek jesiotra zlowil w rzece przy ontario,
                                    164 cm "wzrostu",samiczke,sam kawior z niej to pare tys $,ale wypuscil,
                                    sa pod scisla ochrona,tak postepuja prawdziwi wedkarze,nie "mordercy"
                                    ryb,
                                    • filip505 Re: ....a w gorach..... 01.09.13, 07:07
                                      ....pewnie juz pomalu wstajecie,ja zaraz do wyra poleze,jak mowi natla,
                                      wegorzy nalowilem,z 20 ponad,plus jednego fajnego sandacza,21 cali,padam
                                      na "morde" ,wiec do jutra,
                                      • natla Re: ....a w gorach..... 01.09.13, 08:31
                                        Lulaj sobie w wyrku, lulaj smile Rany, jakbym chętnie wtryniła takiego świeżutkiego wędzonego węgorza. W tym roku niestety nie będzie mi dane, bo do Mielna nie jadę sad
                                        • misia007 Re: ....a w gorach..... 01.09.13, 08:46
                                          Węgorz ...za tłusty.Mnie się tam marzy taki świeżutki smażony dorszyk.Taaa też prawie za rok.
                                          • tamaryszek44 Re: ....a w gorach..... 01.09.13, 19:14
                                            Kiedyś jadłam węgorze, króliki i nutrie, a teraz za skarby nie ruszę. Zmieniły mi się smaki na starość.
                                            • filip505 Re: ....a w gorach..... 01.09.13, 22:07
                                              .....na szczescie ja ciagle" mlody",wiec po bardzo pracowitym
                                              dniu,czyszczenie ryb,podcinanie galezi,koszeniu trawy,za trzy
                                              godziny na wegorze sie wybieram,no fakt ze zjadlem porzadny
                                              obiad,cztery parowki bardzo smaczne,sam gotowalem,energia
                                              mie rozpiera jak przed pierwsza randka,choc rano jak czyscilem
                                              ponad 20 wegorza to zalowalem ze tyle nalowilem,razem 24
                                              plus sandacz,
                                              czale stadko saren lazi po mojej posesji, nie mogly przyjsc przed
                                              koszeniem,????,zlosnice,
                                              • misia007 Re: ....a w gorach..... 02.09.13, 09:30
                                                No wiesz tyle ryb oczyściłeś ,oprawiłeś i zamiast je na grill to jakieś badziewiaste parówki wsuwasz?
                                                • filip505 Re: ....a w gorach..... 03.09.13, 00:41
                                                  ....jakie badziewiaste,drozsze i smaczniejsze od szynki,a w jednym
                                                  bija wszystkie zarcie na glowe,szybkosc przygotowania,ja nie jak
                                                  pierogi,zyje zeby jesc,cukier najbardziej,ja jem zeby zyc,wiec
                                                  whisky,bialko,tluszcz,cukier traktuje tak samo,kalorje sie licza,
                                                  dzisiaj na obiad "ugotowalem" pomidory ze smietana ,piepszem
                                                  i ciut soli,pycha,nawet zapomnialem jakis chlebek zjesc,tego to
                                                  pewnie nawet pierogi mi zazdroszcza,smacznego,
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 03.09.13, 00:45
                                                    ....tak naprawde to w zyciu jednej ryby nie usmazylem,nie przygotowalem,
                                                    ale pare upieklem na grylu juz przygotowane,no i wedzenie wegorzy to
                                                    moja specjalnosc,
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 03.09.13, 07:52
                                                    >a w jednym
                                                    > bija wszystkie zarcie na glowe,szybkosc przygotowania
                                                    > dzisiaj na obiad "ugotowalem" pomidory ze smietana ,piepszem
                                                    > i ciut soli,pycha,nawet zapomnialem jakis chlebek zjesc,tego to
                                                    > pewnie nawet pierogi mi zazdroszcza,smacznego,

                                                    Toż to moja filozofia big_grin
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 03.09.13, 15:41
                                                    .....cale szczescie sa "trzezwe" baby na tym swiecie,
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 03.09.13, 16:36
                                                    ... ale który facet by to wytrzymał na dłuższą metę big_grin
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 03.09.13, 21:37
                                                    ......JA.
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 03.09.13, 23:24
                                                    No ale wiesz, ja za to bardzo lubię chodzić po restauracjach big_grin
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 04.09.13, 15:29
                                                    ....w dobrym towazystwie moge w nich nawet pomiedzkiwac,
                                                    nie trzeba sprzatac,gotowac,nalewac,ale nie w weekends,
                                                    szkoda czasu,
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 04.09.13, 19:22
                                                    Myślący i niepracujący nie wychodzi z domu w weekend. No chyba, że na ryby big_grin
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 04.09.13, 20:00
                                                    ....myslacy I pracujacy tez,......na ryby,
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 04.09.13, 23:13
                                                    Pracujący, to jakby trochę bez wyjścia jest, bo nie wybierze sie nigdzie od pn do pi.
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 06.09.13, 17:05
                                                    ....nie przesadzaj natlo,czasy chlopow panszczyznianych
                                                    pracujacych od switu do nocy minely,choc ponoc czasami
                                                    znowu sie pojawiaja,ale nie ze mna te numery,
                                                    ....za pare godzin mazury do mnie przyjezdzaja,wyjechac
                                                    po nich na lotnisko czy niech od poczatku poznaja uroki
                                                    zycia w NYC,
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 06.09.13, 23:49
                                                    No to masz dylemat wink
                                                    Powiem Ci, że czasy niewolnictwa wcale nie minęły. Ono istnieje w świetle bezprawia. Ludziska pracują od świtu do nocy. Ale ja też tak pracowałam, tyle że z zadowoleniem, jednak czasu w tygodniu na bumelki nie miałam, a często i w weekendy też. No to teraz sobie odbijam. Choć nawet teraz nie zawsze mi sie udaje smile
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 08.09.13, 05:05
                                                    .....jestes herosem ale takich niewiwlu,ja tez w zyciu pracowalem
                                                    po 100 + godzin w tygodniu,podstawowa i dodatkowa praca,
                                                    ale okresowo,nigdy na dluzsza mete,powiedzmy kilka miesiecy
                                                    w roku,nie non stop,ale to byl moj wybor,dla kasy,niewolnikiem
                                                    sie nie czulem,
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 08.09.13, 05:32
                                                    .....a po mazury wyjechalem,za bardzo je kocham aby sie
                                                    tulaly po obcym miescie,rano im pokazalem kawalek
                                                    pieknej najblizszej okolicy,potem ich przywiozlem(w zasadzie
                                                    zona) w gory,od poniedzialku przez tydzien maja czas
                                                    na poznanie miasta,zajmie im to srednio z 15 godzin
                                                    dziennie potem tu wracamy i zaczynaja podboj
                                                    "prawdziwej" ameryki,wytrzymaja?????,
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 08.09.13, 08:50
                                                    Ja bym wytrzymała, więc oni też big_grin
                                                    No to sie będzie działo, tylko nie zapomnij o nas wink
                                                  • filip505 Re: ....a w gorach..... 14.09.13, 00:47
                                                    ....z ta wytrzymaloscia to u nich nie najlepiej,po pary godzinach
                                                    zazwyczaj maja dosc,ale od rana znowu chetni,a miasto zyje cala
                                                    noc,ale beznich,
                                                  • natla Re: ....a w gorach..... 14.09.13, 22:51
                                                    Dziwne! Przejechali pół świata przecież. Chyba że kondycyjnie nie wytrzymują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka