31.08.14, 12:03
Ileż to wiadomości do człowieka dociera jedna przez następną ważna . Tyle że nic nie zmienia w życiu . Nauczyliśmy się już przyjmować je jak cos bardzo ważnego , choć naprawdę takimi nie są . Czy wymienię je ? Nie , bo i po co , nie ma co zatrzymywać się nad nimi skoro w życiu naszym zbytnio nie zamieszają .
Co innego wydarzenia w Ukrainie . To prawda nie było takiego państwa , choć powstało w wyniku wiosny politycznej na terenach wschodnich . Wszyscy sąsiedzi muszą więc z tym krajem układać sobie jakoś życie . Jedni mieliby je niezbyt kolorowe , innych ten kraj zanadto by nie interesował a trzeci rodzaj państw ciągle by się martwił . Zdaje się że my należelibyśmy do tego trzeciego rodzaju . Zdaje się że zbyt dużo nie mogliśmy zdziałać na scenie międzynarodowej w tej kwestii poza sporadycznymi prywatnymi rozmowami . I próbą ingerowania przez pokazanie swojej historii ostatnich lat , czyli tak naprawdę niezbyt wiele . Jak zwykle scena wydarzeń zdaje się została napisana gdzie indziej . Cóz możemy czekać ,ale to czekanie nie musi być bierne . Wystarczy się zbroić przez zakup systemów rakietowych lub wymyśleniem swoich . Nie wierzę ,aby pomysłowi Polacy nie zadziałali w tym kierunku . Ale w p[rasie taka cisza w tej kwestii panuje że aż to jest podejrzane .
a tak w ogóle czas obiadu się zbliża ...nieprawdaż ? big_grin
Obserwuj wątek
    • super.222 Re: Niedziela 07.09.14, 08:22
      www.tvn24.pl/w-czestochowie-podziekuja-za-plony-prezydent-na-dozynkach-jasnogorskich,465806,s.html
      To najbardziej ludowa uroczystość odbywająca się na Jasnej Górze.
      • sagittarius954 Re: Niedziela 07.09.14, 18:05
        Niedziela z dreszczykiem .
        Co poniektórzy blogerzy zrzucają cała niedzielę bombę na Warszawę . Co prawda Warszawa doświadczona jest w bombardowaniach , tych realistycznych i tych mniej , ale tak naprawdę nie spodziewałem się ,że ludzie mogą nakręcać spiralę strachu . To że dojdzie do wojny jestem przekonany , a Putin nie jest skory do zatrzymania swojej raz nakręconej machiny .tylko czy naprawdę potrzebuje zmieść z powierzchni ziemi ten skrawek lądu po którym jego dziadowie pragnęli przejść na zachód . wyznaję pogląd iż mesie Władymirowicz także będzie go potrzebował do przejścia na zachód . Bo to nie o Polske chodzi , jakkolwiek by się zdawało że racjonalnie powinien tutaj zatrzymać się na dłużej . Pytanie tylko po co ? Ludzi u niego mnożka , fabryki kałachów naprodukują co nie miara więc w te pędy do Berlina i Paryża ma chęć się udać . A rzeczona bomba wymiotła by mu teren na dosyc długi czas . I w tym sęk . Co prawda mógłby wynaleźć sobie drogi południowe i północne ,ale też wie że kiedy dojdzie co do czego to przeciwnicy zajma się najpierw Kaliningradem i obszarami wokół . Tak więc ta niedziela mimo wszystko , nie jest zupełnie świateczna . Po przeleceniu ilus tam komentarzy warto by było wybudować sobie schron , jak to czyniono w uesej w czasie zimnje wojny . Taakie oto cos może się przydac np. na kuchnie kiedy przestanie pełnic funkcje militarne . Grill w ziemiance , raczej w betonce ...ciekawe kiedy ruszą ceny cementu , do góry .
        • super.222 Re: Niedziela 07.09.14, 20:24
          A do następnej niedzieli trwać będzie kadencja obecnego rządu.
          Czy w obliczu takiego zagrożenia zewnętrznego, możemy mieć
          nadzieję, że kobiece ręce chronić będą powierzone jej losy ?
          Tak się porobiło - nagle - że nikt z rządu nie wie, czy pozostanie
          na stanowisku ministerialnym. Mało jest także kandydatów na
          ministrów, którzy już dzisiaj wiedzą, że zostaną powołani.

          To jest kryzys polityczny na niespotykaną dotychczas skalę.
          • super.222 Re: Niedziela 14.09.14, 08:01
            https://ekarteczka.pl/kartki/53/9/d/9705.jpg

            Kryzys polityczny? Jaki kryzys?
            Wiadomo kto będzie premierem i otrzyma misję powołania rządu.
            Ale najbliższy tydzień zapowiada istne *trzęsienie*.
            • super.222 Re: Niedziela 28.09.14, 09:21
              Po trzęsieniu w polityce, następuje spokój.
              Zażegnano kryzys w kopalni - górnicy otrzymali zaległe wypłaty
              i wyjechali na powierzchnię.
              Jak można nie wypłacić należności ludziom pracującym w tak
              trudnych warunkach, jakie mają górnicy. Dymisja to mało ...

              O tym, co nas czeka w najbliższym tygodniu w innym wątku.

              Jak to w niedzielę - dłuższe spanie, długie przebywanie w łazience,
              obiad u dzieci - a to wszystko w otoczeniu wspaniałej pogody.
              Słonecznie, niebieściutkie niebo i ani jeden listek nie drga na
              drzewach. Miłej niedzieli - ostatniej w tym miesiącu.
                    • super.222 Re: Niedziela 12.10.14, 12:27
                      Dzisiejsza niedziela, to już kilkanaście godzin po tym, jak
                      piłkarze polskiej reprezentacji pokonali piłkarzy niemieckich
                      wynikiem 2 : 0. Tę historyczną datę wpisujemy do pamięci
                      jako sukces, nad sukcesami ...


                      www.polityka.pl/galerie/1595713,1,memy-po-historycznym-zwyciestwie-polskiej-reprezentacji.read
                      PS. Nasze pozdrowienia biegną dzisiaj za ocean,
                      gdzie żyje szczęśliwa posiadaczka kotka.
                      A nie zapominaj o nas ... big_grin
    • sagittarius954 Re: Niedziela 19.10.14, 10:14
      Dzisiaj rano napotkałem obrazek na swojej drodze . Na środku jezdni leżała sroka , która nie zdążyła uciec przed jadącym samochodem . Wokół niej zgromadziły się inne sroki , siedząc na gałęziach i skrzecząc głośno jakby próbowały głosem podnieść ją z czarnej nawierzchni . Od czasu do czasu przejeżdżał samochód oświetlając lśniące jeszcze pióra martwego ptaka . Sroki jeszcze bardziej wtedy wrzeszczały a kiedy nie widziały samochodów zlatywały do ptaka i dreptały niezdarnie do momentu kiedy następny pojazd nie zjawił się obok nich oślepiając światłami . Zrywały się pospiesznie i wzlatywały na okoliczne drzewa stamtąd dalej głośno skrzecząc , wreszcie mój autobus nadjechał wsiadłem do niego i pozostawiłem za sobą małą tragedię jaka rozegrała się w przyrodzie . Ot niedziela ..dla jednych szczęśliwa dla drugich mniej .
    • sagittarius954 Re: Niedziela 14.12.14, 13:58
      Kim jestem ? Pytanie które sobie zadajemy stając przed lustrem bo tylko wtedy , możemy siebie zobaczyć w całej okazałości . I nie musimy wyciągać dowodu do okazania żeby sprawdzić podstawowe dane , imię , nazwisko , datę urodzenia pamiętamy , jednak państwo wprowadziły piny i sprowadziło nas do beznamiętnego numeru jedenasto - liczbowego . Zapewne przyjdą czasy kiedy będziemy na pytanie urzędnika odpowiadać ,że zamiast Ireną Kowalską z domu Raciborska jesteśmy 77111967773 . I tak naprawdę nie będziemy już nikomu potrzebni . Tylko państwo zapragnie odebrać swój podatek od tego numeru , chciał nie chciał zapłacić trzeba . Ale nie ma co się martwic o przyszłe losy ludzi skoro nasz został prawie zapisany na linii życia . /?Prawie , to znaczy czegoś mu brakuje , może bardzo ważnego lub błahego ,ale bez czegoś po czym, nie może dopełnić się historia . i nie numer tu będzie najważniejszy a losy ludzi . Tak i ja mam taka historię dwojga ludzi z dalekiego kraju , gdzie tychże jest niemożliwa ilość , może nawet i do spisu powszechnego nie może dojść , gdyż zajdzie pytanie : kto policzy taką ciżbę ludzi w dodatku prawidłowo nie myląc się . Mimo wszystko w tym kraju, była pewna dziewczyna wyznająca katolicyzm . Dlatego też była nietolerowana , gdy więc dorosła i zaczeli odwiedzać ją konkurenci do jej ręki , postanowiła wyjść za mąż za niewierzącego mężczyznę . Zdawało jej się, że swoja miłość do niego urzeczywistni nawracając go na wiarę katolicką . Lecz mijały lata , urodził im się syn a jej mąż dalej trwał w niewierze i czasami jak to mężczyznę bolały go uszy od namowy jego żony . Któregoś roku przeszła rewolucja w ich kraju i zabrała do więzienia jej męża . Urzędnicy namawiali ja by się rozwiodła , ponieważ bycie mężatką z nieprawym mężem jest w tym kraju mało stosowne wręcz niemożliwe . Ale jej upór był ciągle taki sam , wreszcie po kilku latach dano jej spokój z pomysłem rozwodu . Minęły lata syn dorósł, matka trwała w swym uporze czekając na męża . I doczekała się, następna władza wyłoniona przez następną rewolucję ogłosiła amnestię dla pozostających w więzieniu przez pierwszą . Kiedy mąż tej kobiety wysiadał z pociągu na stacji kolejowej zorientował się, że tylko na niego czekała żona . Żeby dopełnić świątecznego przekazu powinniśmy zakończyć tę historię już teraz , dodając ,że mąż pokochał ja miłością żarliwą po której i on się nawrócił . A jesli tego nie zrobił , czyż miłość tej kobiety nie jest swego rodzaju cudem trwania w swym uporze , miłości i wierze tak głęboko, że warto przeciwstawiać się . Ja wierzę że ona go zmieniła a on nie jest już tym samym człowiekiem trwającym obok miłości beznamiętnie . Czy numer przyznany tej kobiecie mógłby coś zmienić ? Nie i tego jestem pewien .
    • sagittarius954 Re: Niedziela 25.01.15, 18:37
      Reasumując . Wyjazd był udany , odwiedziłem Zakopane po przeszło 47 latach . Wtaczając się na stację w Zakopanem , jakby zza mgły wspomnień przypłynęły obrazy , tamtego szarego dworca , niskie perony przez ten czas za nic nie chciały podrosnąć , za to ja zaczynam przychylać się ku ziemi . Stąpając twardo po ziemi , kątem oka sprawdziłem ,że dworzec w istocie nie ma większego powodzenia . Bo i niby dlaczego ma mieć , choć jest wizytówka miasta . Stare podpory drewniane na pół rzeźbione zapewne pamiętają moje mniejsze ręce obejmujące je i obracające całe ciało wokół nich jak te zadry , które weszły mi wtedy pod skórę . Tłum ludzi niczym rzeka wtedy a dziś ledwie kilka osób . Początek ferii nie był przewidziany na dworcu , kilka osób z tabliczkami "noclegi i wolne pokoje" stojąc z brzegu dworca nie zaczepiając, oznajmiało swoja bytność . Ponura niedziela przytłoczona mgłą zalegającą stoki sprawiała niemiłe wrażenie . Przypomniałem sobie, że ten odbiór uczucia przytłoczenia miałem kiedyś , gdy oglądałęm film " Pożegnania " , więc ta melodia - "nigdy nie zapomnę hoteliku" - zagościła mi na ustach i popłynęła w postaci cichego gwizdu . Ciągnąłem za sobą walizkę i rozglądałem się zachłannie . Jest jest ten bar FIS -u kiedyś ekskluzywny dziś przeciętny , resztki śniegu zlodowaciałego garbiły się na chodnikach utrudniając prowadzenie za sobą bagażu . Ilez "wtedy" było świeżo postawionych góralskich chałupek , jaśniejących barwą świerku i pachnących stojącymi obok wysokimi smrekami . Po głowie biegały myśli , czy odnajdę te drzewo, gdzie serce wycinałem w pierwszych miłosnych uniesieniach , czy poczuje ta woń żywicy wyciekającą z drzew okolicznych , turkot dorożek o bruk i śpiewająca mowę uśmiechniętych osób . A im dalej oddalałem się od dworca kierując się pod potok Zakopianki , tym bardziej mina mi zrzedła. Domy pozostawione przez pokolenie ojców i nie odebrane przez dzieci w Ameryce , z tabliczkami do sprzedaży i tak ciasno ustawione , że sąsiedzi mogą sobie przez okno zaglądać co jedzą na śniadanie . Mój gwizd urwał się nagle i to uczucie przybicia nagle wzrosło . Co odnajdę , czy to co pamiętam nagle nie zestarzało się i absolutnie nie wygra z teraźniejszością , nachalna i wszędobylską . Zimny pokój przywitał nas czekając samotnie kilka miesięcy . Moje okna nie wychodziły na żaden stok , na żaden smerk , ani zakopiańska architekturę , stojące pod oknem samochody , były tak samo zimne jak i ten pokój . /Choć właściciele nad ranem wracając z nocnych galopad po Krupówkach dali o sobie znac głośnym śmiechem i śpiewem . Byłem zbyt zmęczony ,aby reagować niezadowoleniem . /zresztą i tak niedługo rozmowy ucichły a ja zapadałem dalej w sen , choć nie śniłem ,że tutaj się pojawię ...
    • sagittarius954 Re: Niedziela 15.02.15, 15:53
      Pożary . Ale od razu wykładam kawe na ławę . oprócz serca nic mi się nie paliło . A w Warszawie spłonął most Łazienkowski . Może i bym nie płakał nad nim za wiele , bo coraz mniej mam okazji przekraczać mosty i wędrować na druga stronę miasta ,ale ten akurat potrzebny jest mi dla sprawnego kursowania dwóch linii 520 i 523 . ?już ze dwa razy wybrzydzałem na kursowanie linii 523 bo przy Wawelskiej musze nieraz naczekać się na autobus i godzinę , co jest wprost niewyobrażalne ,ale takie właśnie sa korki po południu w stronę Woli zaczynające się właśnie w okolicach tamtego spalonego mostu . Cóż mi pozostaje " dymać na piechotę" ostatecznie za ten czas oczekiwania nieraz dwukrotnie bym pokonał trasę do siebie do domu . ale , które jest obecne , po co nam nowoczesność , a poza tym starośc nie radość , nie zawsze mam kondycje do truchtania w dodatku zimą przez miasto . Co ciekawsze niektórzy sa zdziwieni że taki pożar mógł wybuchnąć z przyczyn naturalnych , gdzie za nature bierze się też zwarcie przewodów . Więc już tylko pozostaje sabotaż . Cięzka zdrada za która można winowajcę skrócić o głowę ,albo i dwie gdyby je miał . Jak wszystkie takie wiadomości i tą trzeba wziąć za lekkie nieporozumienie , ponieważ niby kto mógłby dokonać tego niebywałego czynu . Jedynie , wybrane czołówki Putina . Ale taki atak kiedy nie planuje inwazji mija się przecież z celem . Więc ta bzdurę można połozyć swobodnie na półkę . Wiadomo ,że nasze media pracują w formie zapełniaczy newsów na pierwszą stronę gazety . A ostanio mało się dzieje . Miss Ogórek nie spowodowała ogólnonarodowej histerii , Duda nogi nie złamał na nartach , Palikot jakoś przyczaił się i milczy widocznie łeb jakiemuś zwierzakowi odcina ,aby go pokazac na jakimś zebraniu . Coś tam z taśmami kombinują ,ale nikt nie chce podsycić tematu i w ten oto sposób mamy zastój w wiadomościach . A co z pożarem mego serca ? A to m oże następnym razem big_grin kiedy zbierze mi się na wspominanie ...big_grin
      • super.222 Re: Niedziela 22.02.15, 11:59
        ... z Woody Allenem. Film "Poznasz przystojnego bruneta" - właśnie
        się skończył w TVP Kultura. Gwiazdorska obsada, a w zapowiedziach
        film z kategorii: komedia. Niczego komediowego nie było.

        Życzę miłej niedzieli.
      • sagittarius954 Re: Niedziela 01.03.15, 17:29
        Ogórek . Myślicie, że to sezon ogórkowy ? a guzik prawda . Sezon w pełni /Mimo zimy niczym wiosna .co ptaszkami świrgoli i zmusza rolników do zastanowienia co dzisiaj, co tego roku na polu posadzić co będzie interesem życia . Wiadomo . Może nic nie być jak i odwrotnie może być wszystko , nawet nadgniłe jabłka z zeszłego roku dadzą się sprzedawać i to nie po 1,26 jak u mnie w sklepie . A wszystko za sprawa jednego człowieka Putina . Co prawda nasze żarcie stopuje i to nadzwyczaj sprawnie ,ale widocznie u innych krajów wyrobił sobie intratne umowy, które zaopatrzą lud ( nie mylić z lodem) w materię do przerabiania zanim sniegi u niego stajają .
        Ogórek jest jednak niesamowita i to nie za przyczyna jakichś ukrytych zalet , lecz tych jak najbardziej widocznych . Teraz już wiecie że chodzi mi o Ogórek damę SLD która wzięłą na barki ten trud obserwowania żyrandola przez następne kadencje w pałacu prezydenckim .
        Już samo przebywanie w takim pałacu staje się zadaniem dla niektórych ponad siły , bo i nijak im ogłada swoją upodobnić się do marmurów pozłacanych winkli i mebli wzorowanych na ludwiku . I ostarożnie ,żeby ewentualnie jakiegoś nie zawalić siadając na takim nieopatrznie . Nic z tych rzeczy . Ogórek jest sliczną niewiastą o jakiej niejeden a nawet prawie 80 procent chłopa inaczej nie pomyśli zaczynając ja taksować od nóg . Ja zwykle zaczynam od głowy i tez nie mam powodu do wykrzywiania ust . Jest śliczna i powabna i jak mało kto nadaje się na prezydenta . W ogóle zauważyłęm obserwując wszystkich kandydatów ,że mówia madrze jakby dopiero co wpadli zza granicy i nie siedzieli w tym polskim piekiełku politycznym . Po prostu aż strach co to będzie przy wyborze , rozsypią się głosy bo tyle mądrości i to samych wyleje się dla ludu . Jeden Duda nawet pakt podpisał na tablecie . dokładnie to niewiadomo co ale mówi ,że dla niego rodzina , praca i bezpieczeństwo Polski to jest Top zadań na urząd na przyszła kadencję . I jak tu nie wierzyć ?
        Mimo wszystko zapatrzę się na razie w tą sliczność prawie jak z obrazka , przy której Vicemarszałek Sejmu pani N wygląda nieszczególnie niczym nabrzmiały waleń . Oj podobała mi się ta reklama na walentynki w której miś wysyła strzałę a tu ogon spod kołdry wystaje i piękny śpiew walenia dochodzi . Usmiałem się po pachy ,że spodnie same zsunęły mi się o stopień po biodrach i zobaczyłęm tę nienaturalną wyzierająca spod mojej koszuli zwodniczą przestrzeń z jaka przyjdzie mi walczyć do wiosny ,żeby lepiej wyglądac na konwencjach kandydatów . Ach już się sposobię na ten majowy czas . Tylko zastanawiam się co to będzie jeśli każdy z nich wygra i każdy przeprowadzi swój plan wyborczy ? Klęska , banki panie zachodnie uciekną z naszego kraju , Putinowi odejdzie ochota od spacerowania po Krakowskim jak i innym trakcie Polski a co poniektórzy politycy będą musieli wyjechać ze wstydu że do tej pory tak mamili lud . Ech to może i te pomarańcze zaczna kwitnąc , co ? Zaraz po tym lecie rozpocznie się era podzwrotnikowa i żadna tam zima już nam nie będzie straszna ... hmm...suspicious
        • super.222 Re: Niedziela 15.03.15, 11:18
          Jessst! Jest niedziela. Słoneczna, w naturze posprzątane.
          Nawet pod moim blokiem zamiecione i nie zauważyłam,
          że przybyło jakieś sześć krzewów, które pod moja nieobecność
          wkopano, dzięki uprzejmości administracji. Wczoraj zauważyłam
          te krzewy i nawet mi się śniło dzisiaj nad ranem, że miałam
          ogródek, a w nim bardzo zaniedbany klomb - bez trawy i kwiatków.
          Pomyślałam, że trzeba będzie wynająć jakiegoś faceta żeby ten
          ogródek skopał tzn - ziemię w tym ogródku skopał. I nawet już
          zlokalizowałam w myśli takiego jednego, co to za pywko zrobi
          co mu się zleci. Ale w tym momencie - już lekko wybudzona -
          przypomniałam sobie, że ja nie mam ogródka. crying I że to tylko
          sen. Ale myślę, że sen daje mi znak, że wiosna tuż, tuż ...

          Pilnuję rosołku, piję druga kawę i czekam na film *Talianka*
          o godzinie 12.50. Warto ... big_grin
            • super.222 Re: Niedziela 22.03.15, 17:16
              Proszę zwrócić uwagę na tę najmłodszą artystkę.
              Jest ta słodka ... big_grin big_grin. Malutkie nóżki i za długa spódniczka,
              ale wykonuje zadanie rytmicznie ...
              • super.222 Re: Niedziela 12.04.15, 12:39
                Pogodna, data 12 kwietnia, minęło południe.
                Wiaterek zawiewa i jest wówczas zimno.

                Czekałam na przystanku autobusowym prawie 20 minut.
                W obudowanej części przystanku, na ławeczce siedziało
                dwóch *panów*. Co kilka minut z przepastnej podróżnej
                walizki na kółkach wyciągano butelkę większą jak 1/2 l.
                Wiadomo, Polak jak sobie wypije, to lubi także zapalić.
                Smrodliwy dymek stał w zamkniętej przestrzeni.
                I jeszcze ... gdy Polak sobie wypije i zapali, to lubi dyskusje.
                Podczas dyskusji padały słowa powszechnie uważane za
                *brzydkie*, ale przecież są one konieczne gdy chce się
                postawić przecinek lub coś zaakcentować.

                Stałam obok, wiatr rozwiewał mi włosy, wciskał się
                w rękawy, a schronić się nie miałam gdzie ...uncertain
        • sagittarius954 Re: Niedziela 20.04.15, 08:55
          Tęsknota za tym co mija szybko ?a włąśnie lody przemijają jak nagłe wspomnienie . Nie można zbyt długo delektować się lodami . Rozpłyna się . tak i nasze pragnienie pozostawienia niedzieli jest tym samym rozpłynięciem się w dnaich tygodnia . Już inaczej przedstawia się sprawa kiedy lubimy swoja prace , wręcz ja kochamy . /wtedy niedziela staje się przeszkodą w podążaniu drogami innych dni tygodnia . Tylko ilu z nas lubi robic to co robi ? Włąśnie ...ilu ? Dopiero teraz po latach nieróbstwa i społecznym wykluczeniu wielu osób pragniemy dowiedzieć się i zadajemy sobie pytanie dlaczego i co należałoby zrobić aby znów wrócic do pracy . Najbardziej niepożądanym objawem rządów jest wpływanie na ludzi poprzez wchodzenie na ich terytorium życia , prywatnego życia . a to stało się w naszym kraju .
          Oczywiście że w niedzielę nie główkowałem nad tak poważnymi sprawami . Czytając , przeglądając internet i zagłębiając się w filmy odnajdowałem w sobie te obrazy do których pragnąłem dotrzeć . I znalazłem . Spaleni słońcem 2 . Ten fil m wywołał we mnie wielkie wzruszenie , choć złożony z kilku niezupełnie związanych ze sobą kadrów z zycia generała Kotowa ale w plecionych tak umiejętnie że zachwycałem się nie tylko ciagłością filmu , scenariusza ,ale mogłem zastanowić się nad życiem poszczególnych osób i wpływie wojny na nasze życie . Jakie to szczęście że nie musimy żyć w jej otoczeniu , a te odległe pomruki dochodzące do nas z zagranicy mogą być tylko ostrzeżeniem , które wykorzystamy lub nie . Oprócz tak literackich wartości musiałem zając się nauka budowania, wnuczki , brył . I od razu po wżięciu cyrkla do ręki zostałem uderzony tandetą tej produkcji . Jak można wymagać od dzieci nauki i przyswajania sobie dobrych wartości przeznaczając do tego celu szajs cyrklowy . a gdzie podziała się nasza Skala z cyrklami naprawdę dobrymi , które dzisiaj mogłyby zaspokoić nie tylko amatora . I zanim się spostrzegłem , nastąpiła noc i prawie wybiła północ ...
          • super.222 Re: Niedziela 20.04.15, 09:19
            Taaak! Dawniej to były cyrkle big_grinbig_grin
            Pomyśl i porównaj, jakie rączki miałeś wówczas, a jakie ręce masz teraz.
            Cyrkiel do użytku szkolnej młodzieży musi być lekki i pewnie plastikowy,
            żeby jeden drugiemu nie zrobił krzywdy.
            Wcale nie jestem zaskoczona, że w twoich rękach cyrkiel rozpadł się.
            Płakała?
            • sagittarius954 Re: Niedziela 20.04.15, 09:38
              Czemu ty musisz widzeć wszystko w ciemnych barwach . Nie , nie płakała a była zadowolona że i o cyrklu się czegos dowiedziała jak i o niego dbac, żeby w memntach ,kiedy trzeba z niego skorzystać, nie sprawiał psiukusa . chociaż nie dorosłem do tego by oddac jej swój cyrkiel właśnie Skali .
              Dlaczego dzieci miałyby sobie cyrklami robić krzywdę ? Przecież długopisem tez mogą , czyli co przestać ich uczyc pisać ?
    • sagittarius954 Re: Niedziela 03.05.15, 18:14
      Bez . Kto by pomyślał ,że ulica osiedlowa , moja zresztą , przemieni się w aleję bzu . Właśnie o tej porze ten lilak pospolity wysyła wokoło zapach jakiego zabrakło wielu ładnym kwiatom . Posadzone kilkadziesiąt lat temu z niewielkich krzaczków wyrosły na duże drzewa sięgające pierwszego pietra . Białe i lilowe , ogałacane co roku przez spacerujących emerytów wspięły się bezpieczna wysokość i mogą przez jeden miesiąc uszczęśliwiać , no choćby mnie . Ponieważ niektórzy nie znoszą tego zapachu . więc spacerować nie mogą ta trasa . Ja jestrem zachwycony . ale to tez daje mi do myslenia, jak wieloma sprawami człowiek zajmował się idąc tym odcinkiem ulicy . I w zasadzie przez długie lata goniła mnie praca , więc od samego ranka moje myśli krążyły wokół niej . Dzisiaj nagłe olśnienie i zobaczyłem i poczułem bez . I zwalniałem kroku coraz bardziej ,żeby za szybko nie wyjść z tej oazy zapachu . a teraz mam ochotę tam wracac na popołudniowe spacery ,żeby wchłaniać zapachy a może jakies kolejne myśli dopadną mnie podczas tych spacerów . Niby nic , w święto flagi bez flag za to lilowo białym drobnym kwiatem na wspinających się powoli i ociężale na niezbyt grubych ale rozwarstwionych łodygach . Ilez one musiały przejść ,aby dosięgnąć tego dnia . Może szczęście a może nie pomogło im dotrwać i w ten sposób przeżyły . Dla mnie ? Może ...kto wie . To mi przypomniało ,że warto wybrać się teraz do ogrodu botanicznego i spędzić tam kilka godzin , zanurzając się w ferie barw kwiatów na klombach i drzewach .
    • sagittarius954 Re: Niedziela 17.05.15, 09:29
      Coś niebywałego . Ile razy teraz podchodzę do komputera , tyle razy nie odczuwam ,że jestem od niego mniej inteligentny . Co prawda długo to trwało zanim nauczyłem się podstawowych chwytów , nazewnictwa, pisania na klawiaturze w miarę przyzwoicie ,aby nie ślęczyć nad jednym zdaniem godzinami . Alez oczywiście nie wiem wszystkiego w tej dziedzinie i jeszcze uważam się za amatora . Mimo wszystko potrafie rozpoznać kiedy zrobiłem błąd a kiedy komputer takowy robi , lub mogę ten błąd skorygować .
      Ostatnio pisałem a raczej przepisywałem co mi żona podrzuciła do gazetki terytorialnej .
      I pisałem do pewnego moment, kiedy word zaczął podkreślać wszystkie wyrazy na czerwono . Zwykle robi tak jeśli nie może poradzić sobie z nazwami lub kiedy ja robię błąd . Nie wiedziałem co mam zrobić . Uznałem ,że najlepiej będzie zapisac to co już zostało wprowadzone do kompa zamknąć dokument i otworzyć go po pewnym czasie . Okazało się że przy zamykaniu wyświetlił się komunikat . Wystapił błąd w wordzie . Uznałem ,że nie ma co sobie głowy zawracać zamykam i już . ale zaraz po zamknięciu doszły mnie wątpliwości a jeśli utrace to co napisałem . Szkoda trochę trudu i po napisaniu od początku najwyżej dopisze utracone kwestię . Jakie było moje zdziwienie i strach kiedy po otwarciu ukazała się pusta strona , utraciłem nie tylko to co pisałem ,ale wszystko nad czym slęczałem kilka dni . Praca swoją droga ,ale skąd wziąć to co już zostało zapisane wcześniej . O ile zona nie wywaliła już do kosza napisanych kwesti ... Mimo kilkukrotnego wchodzenia na ten dokument i wyświetlenia się komunikatu czy chce odzyskac utracony dokument , nic takiego nie następowało . I w zasadzie pożegnałem się z tym dokumentem . było mi przykro , nie tylko za siebie . Kiedyś na pięćdziesięciolatkach , mówiliśmy że zezłolik działa i ten okrutnik wszystko knoci . tym razem pewnie i ja zostałem ukarany za pyche z jaka podszedłem do sprawy zwykłego pisania w wordzie .
      Pomyslałęm o tym o kim pisałem i mówiłem sobie w myślach : no i widzisz , utraciłem nie tylko o tobie wszystkie wiadomości ale cały dokument i teraz z trudnością ukaże się w dodatku z opóźnieniem , zanim znów odszukam te utracone materiały .
      Zrezygnowany otworzyłem jeszcze raz ten dokument i moim oczom ukazały się kolumny zapisane materiałami utraconymi . Wszystko było w porządku .
      No cóż , jakś tajemnica komputera wyszła na wierzch i tyle, gdyby nie to, że pisałem ten artykuł o pewnej świetlanej postaci św. Michała Archanioła . I tyle .
      • super.222 Re: Niedziela 17.05.15, 09:45
        Pomyślałeś o świetlanej przeszłości na piećdziesięciolatkach.
        To są takie *momenty*, których szlachetność pozwala każdemu
        nickowi przechodzić prawie *anielskie* doznania.
        I nie widzę tutaj działania Michała Anioła, lecz anielskiej natelki.
          • super.222 Re: Niedziela 17.05.15, 11:13
            sagittarius954 napisał:

            > Twoja uszczypliwość jest powszechnie znana . Ale masz prawo do swojego zdania .
            --------------------------
            Jest bowiem eksponowana i wyolbrzymiana.
            Złośliwości innych użytkowników są nie zauważane albo przemilczanie.
            Tak jakby ich nie było.

            Wg. mojej oceny bardziej humanitarnie jest *walić prosto z mostu*
            niż działać na niekorzyść okrężnie, zachowując splendor.
            Powyższa uwaga nie dotyczy Ciebie w żadnym, nawet najmniejszym
            stopniu.
        • super.222 Re: Niedziela 18.05.15, 07:53
          Nawiązując do Twojego wpisu o znikającym tekście:

          - przepraszam - zamiast św. Michała Archanioła,
          cytowałam Michała Anioła (malarza, rzeźbiarza). To jest niewybaczalne,
          ale proszę o wybaczenie ... crying
          Nie wiem skąd takie potknięcie, przecież czytając czułam, że piszesz
          o *cudzie* i o Opatrzności, która pomogła w odzyskaniu napisanego tekstu,
          czego nie mógł dokonać Michał Anioł;

          - Kilka tygodni temu miałam podobny problem z pisaniem na poczcie;
          cały czas tekst pisałam nad czerwoną kreską. Nie reagowałam. Po kilku
          dniach kreska zniknęła i teraz pisze się prawidłowo. Czyli - po jakimś czasie -
          system sam naprawił błąd. Myślę, że tak też było z Twoim tekstem ... to
          żaden cud big_grin

          Kiedy stawiałam pierwsze kroki w opanowaniu czynności komputera,
          po kilku nieudanych próbach, na ekranie przeczytałam uwagę: co ten
          komputer ma zrobić?
          - wówczas uwierzyłam, że nie jest to tak do końca
          bezosobowe, bezmyślne urządzenie.
      • super.222 Re: Niedziela 21.06.15, 07:21
        Wpisanie się pod postem mala200333
        grozi kompromitacją, bo czyż można umieścić w tym wątku
        piękniejszy obrazek ?

        Ale ... w poczuciu obowiązku i z prawdziwą przyjemnością
        mówię witajcie .
          • super.222 Re: Niedziela 05.07.15, 19:29
            Upalna ... no dobrze ... tropikalna.

            Odbyło się referendum w Grecji. Ogromne poruszenie w Europie.
            Już jutro spotkanie kanclerz Merkel w Paryżu z tamtejszym prezydentem.

            U nas zaś dwie damy - nie bacząc na obezwładniający upał - podróżują
            i obiecują.
            • super.222 Re: Niedziela 19.07.15, 09:48
              Po nocnych ulewach, a nawet burzach, wstał poranek niedzielny
              śliczny, wysprzątany, z dzwonami wzywającymi wiernych na msze.
              Tłumów nie ma, bo przecież to czas wakacji - młodzież na obozach,
              na wsi u dziadków i gdzie tam kto może.

              Wszystkim wypoczywającym z dala od miejskiego zgiełku, życzę
              ładnej pogody, leniuchowania aż do znudzenia, zwiedzania - Oooo!
              zwiedzania... żeby zobaczyć jak piękny jest świat.
              Szczęśliwego powrotu do domów. big_grin
              • super.222 Re: Niedziela 09.08.15, 10:07
                Pieśń kościelna podczas suszy

                Boże Abrahamów, wiekuisty Panie,
                oddal tę susze, widoczne karanie
                które za grzechy nasze ponosimy
                zmiłuj się zmiłuj nad nami grzesznymi.

                Królu nad królami, wszechmogący Boże
                Twoja Opatrzność wszystko sprawić może.
                użycz nam deszczu, tej niebieskiej rosy,
                I skrop obficie zwiędłe w polach kłosy.


                Autor: marian7
                  • super.222 Re: Niedziela 09.08.15, 11:25
                    Pieśń usłyszałam dzisiaj i bardzo mnie wzruszyła.
                    Gdy śpiewa około setka gardeł, to robi wrażenie.
                    Poszukałam w internecie, znalazłam i wpisałam tylko 2 zwrotki
                    z większej całości.

                    Ale ponieważ moje forum jest *nudne*, to na zakończeni- dla tych co czytają,
                    a nie pisają - przytoczę na tę okoliczność opowiastkę mojej mamy (a była
                    to kobieta wierząca i bogobojna):

                    Pod kościołem siedzi żebrak i modli się w intencjach gdy mu się
                    coś wrzuci do pudełeczka. Czasy były niespokojne - rok 1939, wojna
                    wisiała na włosku.

                    - Podchodzi paniusia w kapelusiku, wrzuca jakieś kilka groszy i prosi
                    - a pomódl się dobry człowieku żeby nie było wojny;

                    - Podchodzi wytworny pan w kapeluszu, wrzuca kilka złotych i mówi
                    - nie słuchaj tę idiotki, módl się żeby była wojna.


                    Żebrak podrapał się we włosy, jest zmieszany i zdezorientowany,
                    ale modli się:
                    O! Panie! A niechże bydzie:
                    - wojna i
                    - niewojna
                    ale niech bedzie tako tyrpanina.
    • sagittarius954 Re: Niedziela 30.08.15, 09:55
      Kangur , Solidarność i Miłość .
      Tegoroczne lato nie odpuszcza w swojej pożądliwości wysysania wilgoci z zakamarków nie tylko człowieka . Ale im dłużej trwa tym bardziej dowiadujemy się o nim szczegółów, o których do tej pory mało się wiedziało lub uznawano je za mało potrzebne . Już w połowie lata a na początku sierpnia dowiedziałem się, że statystycznie temperatura powyżej 30 stopni w Polsce trwa do 5 dni w roku . To co się stało w tym roku jest przełomem na miarę uznania, że jednak coś jest na rzeczy, kiedy mówi się o przebiegunowaniu ziemskim . Mamy już ten zwrotnik u siebie czy nie ? Lub czy jesteśmy już w jego zasięgu . Czyli na trwale trzeba przyjąć podobne lata w przyszłości i kłopoty związane z latem i stanem wód naziemnych, podziemnych i tych podniebnych. No a jeśli tak , czyli musimy wziąć na poważnie ,że mogą zamieszkać w naszym kraju ,mało przyjazne zwierzęta człowiekowi . Codzienne pianie koguta na wsi budzące gospodarza wraz z świergotem wróbla może ulec zmianie i będziemy musieli zmienić nasze przyzwyczajenia , niemal jak dietę . Ostatecznie nie można pożerać takiej samej ilości jedzenia przez całe życie . W ten sposób panowie chodzą na wciąż w ciąży a panie potrzebują dwóch krzesełek do przysiądnięcia. Wracając jednak do przyrody, ostatnie pojawienie się kangura na południu Polski jest w samo w sobie tak zagadkowe ,że niemal zaczepia o cud . Bo i jak inaczej wytłumaczyć sobie ten osobliwy przypadek pojawienia się torbacza . Już dzieci w szkole zapytane, gdzie żyją kangury , najpierw wskażą Australię ,ale idąc dalej za dociekliwością człowieka trzeba dodać, że są również popularne w tamtym regionie świata na Nowej Zelandii i Nowej Gwinei i okolicznych wyspach . Nawet nazwa jednego z nich Olbrzymi, nie upoważnia do takiego kicnięcia ,aby pojawił się trzask prask , ot tak , gdzieś koło Opola . Oglądałem w tv jego ucieczkę przed domorosłymi hunterami . W każdym bądź razie nie jest za duży ani olbrzymi ,żeby straszył po nocach w snach . Poza tym nie trzeba zwracać się o solidarność w sprawie obławy . Już niedługo pierwsze zimno spowoduje jego przybycie do cieplejszego miejsca , gdzie w raz z krówkami , kozami i drobiem zechce cóś udawać . Ciekawe tylko jakim głosem się posługuje a najciekawsze jak zachowa się w na Wigilię . niedobrze by było ,aby milczał ...udając Australijczyka?
      Koniec sierpnia jest zawsze powrotem do wspomnień .Czasy o których chcę wspomnieć są Ostatecznie moją młodością lub schyłkiem kawalerskiego życia. Nikt wtedy nie myślał o wyjazdach , chociaż nie , już z zona udało nam się wybyć na dowód do Budapesztu i wbrew zapewnieniom o powodzeniu kremu Nivea , ledwo udało nam się go opylić ,ale wykładając go z ręcznika frote , ten ostatni poszedł jak przysłowiowa ciepła bułeczka , za nim i inne z walizki powędrowały do właścicieli zapełniając nasze portfeliki obok używanych wtedy voucherów. I oczywiście mogliśmy się nie myć przez te kilka dni . Jednak zona poszperała w walizce i znalazła lnianą ściereczkę co zauważyła właścicielka mieszkania w którym nocowaliśmy . I ta szmatka zmieniła swoje otoczenie pozostając w kraju równin pusztuńskich . Mimo wszystko to co wydarzyło się później w naszym kraju , musze przyznać było dla mnie zaskoczeniem . Dzisiaj o tamtej Solidarności mówi się różne rzeczy. Powiedziałbym, tworzy się historię na nowo dla potrzeb grup zdobywających władzę . Jak w każdym kraju SA ludzie bardziej i mniej świadomi swojej roli w społeczeństwie . Ale wszyscy odczuwali wtedy pewien wymiar wspólnoty .
      To szczególne doświadczenie którego mogłem dotknąć jeszcze kilka razy . W roku 89, na krótko po śmierci JPII i zaraz po tragedii smoleńskiej . Czy jeszcze poczuje ten szczególny zapach wspólnoty ? To trudne , ponieważ Zycie każdy prowadzi na swój sposób . Ale tak jak wtedy można było każdego wpasować w te same ramy codzienności tak dzisiaj każdy prowadzi je odmienne . To prawda, duża część społeczeństwa stara się zabezpieczyć byt zapominając o wskazaniach sumienia , ideałach człowieczeństwa . Używając tak górnolotnych słów zapewne narażam się wielu ,ale czyż wspólnotowość dzisiejszego społeczeństwa nie jest do podniesienia przynajmniej o kilka stopni . I czy trzeba czekać na następne smutne doświadczenia, aby stać się malutkim trybikiem obracającym swój mechanizm wielkiego narodu .
      Co prawda staram się jak mogę ,aby nie wpaść w megalomańską dziurę . Wspomnienia mają to do siebie ,że zawsze najpierw pamiętać będziemy to co dobre i w wielu wypadkach nie zdajemy sobie sprawy lub zapominamy o tym że jesteśmy unikatowym narodem . A dlatego że wynaleźliśmy szczepionkę na zło totalitaryzmu, komunizmu , tą szczepionką była Solidarność . Można być niezadowolonym lub zadowolonym z przebiegu historii w naszym kraju . Trzeba jednak pamiętać o Solidarności . Więc z końcem sierpnia warto zadbać o solidarność naszą wspólną i wspólnoty jaką stanowi nasz naród .
      A na koniec już z innej beczki . Będzie troszkę o miłości . Wpadł mi w oko , obraz Angelo Bronzino- Alegoria z Venus i Kupidynem z 1545 roku . Czemu własnie ten obraz ? Oto ma w sobie kilka szczegółów na które zwróciłem uwagę a biorąc pod uwagę wiek w którym został namalowany i to co przedstawia lub wyraża musiał zapewne silnie oddziaływać na patrzącego . Na mnie już podziałał . Po prostu tchnie erotyzmem jakby wyprzedzał czasy w których został namalowany . Żeby lepiej zrozumieć malarza odsyłam was do wujka googla , który tłumaczy wszystko wolno i porządnie . Przeczytajcie więc o manieryzmie w malarstwie i o samym malarzu . A ja zajmę się dalej obrazem . Żeby szczegółowo go opisać zacznę najpierw od tego co mnie uderzyło w nim . Tu was zaskoczę, długie palce nóg u Kupidyna i Venus . Oj nierzadko spotyka się tak długie palce u nóg w naturze , co mogłem szczególnie zauważyć tego lata , ponieważ wszyscy chodzili z odkrytymi palcami . Ale oprócz tych palcy szczególnie wpadł mi w oko sposób w jaki Kupidyn uchwycił lewą pierś Venus . Zbliżając swoje wargi do jej ust . To jeszcze nie pocałunek, ale w połączeniu z tym ułożeniem ręki i lekkim uśmiechem samej zainteresowanej , dodałbym tajemniczym , jest nadzwyczaj zmysłowy i pobudzający do wpatrywania się w każdy szczegół namalowanego płótna ( obraz na desce ) . To że ten obraz wyprzedza swój wiek to widać od razu , dlatego też malarz musiał nadgonić ten element i obok pełnej zmysłowości pierwszoplanowych postaci w tle maluje wykrzywione twarze dojrzałych osób . W opisie obrazu znajdziecie wyjaśnienie znaczenia tych postaci . Mnie przyszło na myśl, że niektórym osobom już starszym bardzo ciężko przychodzi pogodzenie się z utratą młodości . Jest to tym bardziej żałosne kiedy schodzimy z roli pierwszoplanowych postaci i żeby być lepiej widocznymi musimy wykrzywiać twarze w zazdrości o piękno pierwszoplanowe .
      Tak jak ten stary mężczyzna zabraniający zasłonić całą scenę kobiecie stojącej z tyłu . I pozostaje gapienie się i wpatrywanie w erotyzm młodych pięknych .
      Obraz ten jest w posiadaniu londyńskiej galerii , więc zobaczenie go oczywiście pozostaje w moim zasięgu , niestety nie wybieram się w tamta stronę . Powiedzmy sobie prawdę nie jestem żadnym znawcą a jedynie amatorem i to niektórych obrazów, które mnie urzekają . Odwrotnie do mojego przyjaciela , który za wybranym kierunkiem w malarstwie podąża po całej Europie za wystawami prezentowanymi w różnych ośrodkach kultury europejskiej . Ostatnio był w Oslo i co prawda to co zobaczył urzekło go ,ale proporcjonalnie odwrotnie do pobytu w tym miejscu . Norwegia jest jednym z najdroższych miejsc na Starym Kontynencie . Najlepiej przemawia do wyobraźni taki przykład . Za pół litra wódki trzeba zapłacić w przeliczeniu na pieniądze polskie 150 PLN. No nie powiecie mi , że to jest tanio ...niestety . I tym dosyć drogim napitkiem pożegnam się , zasłaniając kurtynę na kangura , solidarność i pożądanie z 1545 roku .


      • super.222 Re: Niedziela 06.09.15, 09:53
        Miłej niedzieli wszystkim życzę.
        Polecam tekst z poprzedniej niedzieli, którego autorem jest sagittarius.
        Nawiążę dialog, ale nie dzisiaj. Mam sporo zajęć i niedzielny rosołek,
        na który zaprosiły mnie dzieci.

        Poranek jest chłodny. Niestety.

        https://photos.nasza-klasa.pl/53772086/1475/main/710cac3a87.jpeg
        • super.222 Re: Niedziela 13.09.15, 07:59
          W niedzielę ubiegłą wkleiłam śliczności: ładna dziewczyna, róża,
          piękne życzenia i nikt nie odpowiedział. big_grin big_grin
          A dzisiaj: zaspałam i nie zdążyłam wybrać się do kościoła na 8-mą.
          No to zrobiłam kawę i piszę różności, bo komputer mam.

          Wszystkich chłopców całuję w usta. Gospodyni ... big_grin
    • sagittarius954 Re: Niedziela 15.11.15, 19:25
      Paryż . Jaka jest różnica między tamtym Paryżem z 2012 roku a tym z tego ...jaka....
      Tamten Paryż był wesoły , brudny , miętoszony przez turystów i wyciskany niczym cytryna lub inny rześki owoc . A ten z piątkowego wieczoru , pełen uśmiechów do momentu , kiedy przeszyły serie z karabinów i echo poniosło je do ludzi . Aż zakradł się w ich serca lęk . I co bardzo smutne nikt się nie bał o Paryż . O to miejsce pełne historii , wąskich uliczek z bramami szczelnie zamkniętymi , pełne witryn wystawowych , pachnących słodkościami , towarami ze sklepów i duchem . Duchem , który stracił już swoją tożsamość i szuka cierpliwie nowego ciała w którym mógłby zamieszkać . Ci co spowodowali nieszczęście nie tylko ofiarom mordu widocznie nie mieli w zamyśle niszczenia samego miasta . Może nie do końca to jest prawda . Bo przecież Paryż przede wszystkim to ludzie , poszukujący jutra , lub celu na dalszą lub bliższą przyszłość . Po pierwszej wizycie w tym mieście ciagneło mnie do uroków jego . Tej dobrze zorganizowanej komunikacji , architektury i całej tej wspaniałości wystawionej do zapatrzenia się niemal na smierć i zazdrości ,że czegoś takiego jeszcze u nas nie ma .
      Tak a od wczoraj cały czar prysł .
      Wieża ze strażnikami uzbrojonymi po zęby nie przyciąga już tak samo jak wtedy, kiedy lśniła tysiącem diamencików, rozbłyskujących niczym gwiazdy na niebie . Smutek i żal pozostanie w tym mieście jeszcze długo . Czy rozbłyśnie tętniąc tłumem każdy plac i ulica ? Czy ta zbiorowość ludzka tak pomieszana rasowo odnajdzie się szczerze jeszcze w wagonikach metra . Pal sześć emigrantów . Dla bogatych krajów nie jest to widocznie specjalny problem skoro decydowali się na taki rodzaj doświadczenia . a państwo francuskie jest bogate . To się czuje w powietrzu ,oddycha się tym dając upust swojej biedzie . Może więc dlatego dla jednych to miasto jest przyczynkiem do zdziwienia i podpatrywania go z rozdziawioną gębą a dla drugich staje się zazdrością tak wielką ,która może przerodzić się tylko w nienawiść . i ta nienawiść już drugi raz wybucha w tym samym miejscu . To dziwne skoro mówi się że chrześcijaństwa nie ma już w Paryżu . ale to nieprawda . Ono w dalszym ciągu tam jest . Napuszona laickość wałkowana w mediach non stop niczym w naszych nie zdołała wyplenić jej z serc Paryżan . i choć na zewnątrz jest ukrywana to głęboko w sercach tkwi . Bo jakże może być inaczej . Nie wypędzi się świętości z murów Notre Dame , jakże to Montrmartre bez Boga Syna i Ducha ? To czymże by były te widoki chmur dotykające dachów domu czym byłby czarny graniastosłup Montparnasse i ulica Rue de Bac nasiąknieta tak bardzo radością miłości do serca . Ludzkiego serca .
      Aż mi się nie chce wierzyć że to kiedyś przestanie istnieć . ale czy jest jakakolwiek nadzieja w tej Europie zwiedzionej do granic możliwości , gdzie interesy globalne wyprzedziły wiarę . I ta nierównowaga będzie całkowitym zwieńczeniem czasów . Mamy się bać ? Kto wierzy ten się nie boi , bo tylko wiara może uzdrowić to co sobie wykombinowały tajemne siły . Więc spieszmy się wierzyć , nie ma czasu do stracenia . Paryż uzdrowi wiara lub zginie .
    • sagittarius954 Re: Niedziela 22.11.15, 12:03
      Ho, ho. W mediach polskich odbywa się opłakiwanie utraty władzy . Jakby nie było innych aspektów życia , jakby każdy inny argument położony nie z tej strony władzy był wyblakłym obrazkiem niegodnym obejrzenia i pokolorowania po swojemu .
      A co tam pszczoły w ulach , krowy w oborach i pieski na spacerach , co tam ludzkie odczucia dnia codziennego , moja zona, twój mąż albo wnuczkowie lub ulubieni sąsiedzi . Liczy się władza . Bo bez niej jakież życie jest nudne . Nudne i obłe w którym nic nie smakuje tak jak osądzanie tych, co teraz bawią się kredkami malując strony władzy . Ba, malują nie po naszemu . Bo my to dopiero malowaliśmy ...
      I słyszymy kilka argumentów na rzecz utraty demokracji , ale czy w pełni, przeciętny człowieku, potrafiłeś ją wykorzystać, czy tylko tyle, na ile ci pozwolono . Więc szedłeś do wyborów zagłosowałeś i demokracja wyciszała się dopóki nie wdepnąłeś na wyższy poziom władzy . O tak, wtedy demokracja znów pokazywała swe szaty . Stroiła się odświętnie i wszyscy dyskutanci potrafili mamić nią rozdziawione gęby , które zapomniały dlaczego są głodne . I jak ptakom w gniazdach, rozdawano ją bezpośrednio do gęby, wkładając tam drobniejsze i tłustsze jej kąski . Ale o ile porównuje ten styl uprawiania polityki do przyrody, trzeba wiedzieć ,że w każdym gnieździe znajduje się przynajmniej jedno niedokarmione pisklę , kotre nie ma szans na dorosłość i wzniesienie się do lotu . Czeka je czy tak czy śmak śmierć . I o tym tez trzeba pamiętać . Boleje niestrudzenie nad tymi ludźmi , którzy w porywie dyskusji będąc maluczkimi lub jednymi z najmniejszych , zapalczywie opowiadają się za którąś ze stron . Bo o ile byśmy się spytali, co dla ciebie zrobiła lub robi co dnia ta demokracja , ludzie ci mieli by problemy z odpowiedzią . Nie mam zamiaru ich ośmieszać , lecz zapalczywość ich poparcia, jakiejś strony, nie przekłada się na zyski dnia codziennego . W żadnej mierze nie . I skąd ta potrzeba sięgania po władzę skoro nie zostali do niej zaliczeni . Może z powodu iluzorycznej bliskości wyłaniającej się z ekranu tv . a może z innych powodów bardziej osobistych , bardziej ekonomicznych , bardziej uzależnionych .
      A czy ja chciałbym być uzależniony ? Nie. Może dlatego jestem odmieńcem nie pasującym ani tu ani tam . Potrafię czasami dostrzec niebezpieczeństwa ,ale też wiem że nie po to zdobywa się włądzę , by ja oddawać za każdym razem kiedy ujada sfora ratlerków , ktre boja się o swoje własne korytko . Przy którym i podusia i ciepły kominek i to korytko ciągle napełnione choć memu panu to ho ho ...ciepła woda leci ...jeszcze .
          • super.222 Re: Niedziela 06.12.15, 08:56
            Druga Niedziela Adwentowa w roku 2015

            'Każda ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę.
            My to wiemy. Dlatego dziękuję wam, członkowie Rodziny Radia Maryja,
            ojcu dyrektorowi, ojcom redemptorystom, dziękuję także i nisko się
            kłaniam księżom biskupom. Bo oni są następcami apostołów.
            Oni prowadzą polski Kościół ku temu wszystkiego, co musi być celem
            tego porządku, który mam nadzieję, zbudujemy."

            - Jarosław Kaczyński, prezes partii PiS, na uroczystościach urodzin
            Radia Maryja w Toruniu. -

            Mam żal, że w tym stadzie owieczek nie ma mojej skromnej osoby
            chodzącej do kościoła w każdą niedzielę i święta, przyjmującej księdza
            po kolędzie w każdym roku. Nie ma mnie w Rodzinie Radia Maryja !
            Nie słucham Radia Maryja i nie mam kanału Telewizji "Trwam".
            Zastanawiam się czy iść dzisiaj do kościoła.
            • sagittarius954 Re: Niedziela 06.12.15, 10:09
              Ja mam tv trwam i radio, w internecie i radio i tv, ale też mnie tam nie było choć nie odczuwam żadnego żalu , i uważam że Kaczyński powiedział prawdę . A do kościół chodze dla Boga, bo wierzę i nie zapominam, że kościół jest ludzki a nie nadprzyrodzony . Nie mam więcej nic do powiedzenia, choć już dwie odpowiedzi pisałem ,ale nie chciałem abyś poczuła się obrażona . Każdy może ulec napastliwej propagandzie .
    • sagittarius954 Re: Niedziela 06.03.16, 11:11
      ..... . Nie wiem na jaki temat mam pisać . Może powinienem tak samo jak wielu blogerów odpowiedzieć na chamskie żarty z wypadku Prezydenta . Ale uważam ,że kto się urodził chamem , może bardziej precyzyjnie , kto ma w sobie zaczepki chamskie ten je będzie miał przez całe życie . I nie ma potrzeby ciągle i uporczywie prostować a przy tym nawoływać Larum Panie Larum .... Dosyć . Jest najwyraźniej w internecie wiele miejsca ,aby uporczywie milczeć czym wyraźnie daje się znać ,że nie czyta się tego kogoś . Był sobie taki film fantasy , miniserial trwający ledwie 3godz i 8 minut , jego tytuł Merlin a główne role grali Sam Neill Merlina i Helena Bohnam Carter Morganę . Pod koniec tego filmu , jest scena kiedy lud pozbywa sie wiary w czary i złe moce reprezentowane przez demoniczna Morganę . Merlin jak i stojący ludzie odwracają się od niej i zapominają nie tylko jej wizerunku ,ale i wpływu jaki miała na ich życie . Morgana powoli rozpływała się w niepamięci ,aż całkowicie zniknęła .
      Czy takie doświadczenie można przelać na życie realistyczne . Wydaje się że nie . Nasza pamięc jest nazbyt rozwinięta ,abysmy w jednym momencie mogli zapomnieć o czymś lub o kimś . A i tak po latach nawet wrócimy, chcąc nie chcąc, do danej sprawy lub osoby ,odnajdując ją na kartach zapomnianych kadrów .
      Ile trwa zapomnienie o kimś kogo się kochało ? Zapewne proporcjonalnie do charakteru danej osoby . A przecież nierzadkie sa przypadki wybrania śmierci, kiedy nie mogą te osoby być przy tych jedynych . Stąd moja wątpliwość , ktora znajduje swoje odzwierciedlenia w życiu nie tylko na forach i blogach . Można śmiało zaproponować KODziarzom jak i popierającym PiS podobny sposób zapomnienia o pewnych osobach , ktore ich denerwują wprowadzając w naprawdę feralny nastrój , kiedy się budzą .
      Niestety , to zbyt poważna sprawa by ja lekceważyć . Za to można przestać odwiedzać te strony i już powoli rozbroić swoje emocje . To proste zadanie podobne do jedzenia . Dziś nie zjem ciastka , pozbędę się słodyczy wpływającej na mój nastrój ,ale zdecydowanie źle wpływające na moje zdrowotne samopoczucie .
      Gdybysmy z drugiej strony odwiedzali tylko te strony , na ktorych się nakręcamy , doprowadzimy i tak przez brak porównań i analizy do wejścia na najwyższy punkt , ktory spowodowac musi przesilenie emocjonalne . Przesilenie emocjonalne .... tak do tej pory jedna ze stron stara się nakręcić zainteresowane grupy do wejścia nań . Spadek może odbyc się gwałtownie lub delikatnie . Zwykle odbywa sie raptownie . co to oznacza ? Wszystko co jest najgorsze ... Czy ludzie zrozumieją i zatrzymają się ? Nie sądzę ...
    • sagittarius954 Re: Niedziela 30.10.16, 10:51
      Niedziele zwykle są obojętne . Niedziele zwykle sa bezstronne . Ale za to uroczyście wykwintne . Śmiem twierdzić ,że niedziele ostatnich kilkudziesięciu lat szarzały niebezpiecznie , stając się zwykłym szarym jeszcze jednym dniem tygodnia . Przyczyn po temu było sporo . A jedną z nich była zwyczajna zwykłość coraz częściej pojawiająca się w każdej dziedzinie życia i oblepiająca tak bardzo nasze zwykłe życie ,że weselej nam było w sobotę niż w niedzielę . Ba, świąteczniej nam było nawet w piątek , ktory owocował zwykle całym weekendem zdarzeń . A niedziela ? Niedziela stawała się dniem uspokojenia , nostaligcznym dniem tęsknoty za następnym tygodniem a nie za dniem światecznym . Porzuciwszy pracę fizyczną w związku z brakiem zakładów do tego pracy , nasz strój stał się bardziej wykwintny w tygodniu jak w niedzielę . Pobudowawszy olbrzymie hiper i super markety pojawiliśmy się tam hołdując innemu stylowi życia , robiąc zakupy i omijając dom w ktorym zwykle coś zaczynało skwierczeć w garnkach już zaraz po kościele . Radość z widoku tłumów na pasażach zastąpiła niespodziewane wizyty krewnych w domu .

      Oczywiście mógłbym dalej wymieniać przyczyny takiego stanu rzeczy ,ale namawianie kogokolwiek do zmiany swoich przyzwyczajeń jest dobie źle pojętej demokracji i tolerancji jest jak rzucaniem grochem o ścianę .
      Dlatego wolę zając się domowymi sprawami , a konkretnie kuchnią niedzielną .
      W niedzielę gotujemy zwykle to co lubimy . u mnie w domu królował rosół i pomidorowa .
      To niebywałe ,ale zapach gotującego rosołu ściagał cała rodzinkę w pobliże kuchni . To było tym łatwiejsze ,że architektura pomieszczeń w domach z płyty wczesnych lat 60-tych niejednokrotnie łączyła dwa pomieszczenie . Kuchnię i salon .

      Łatwo więc było zobaczyć gospodynię lub gospodarza kręcącego się przy przygotowaniu posiłku i zarazem można było przy podejmowaniu dyskusji łapać w nozdrza te wszystkie super zapachy . A kiedy na patelni skwierczały już kotlety , było wiadomym że niebawem usiądziemy do stołu . Gwar rozmów był kontynuowany do momentu napełnienia siebie tymi wszystkimi smakołykami i jeszcze przez jakiś czas potem, póki błogie lenistwo zabrało poszczególnych członków rodziny na sjestę .
      Zalegała cisza na godzinę może dwie, kiedy gospodyni znów nie ściągała w pobliże kuchni rodziny , tym razem zapachami ciasta i słodkim podwieczorkiem .

      Czegóż moge wam życzyć w tą dosyć pochmurną niedzielę . Każdemu według ich potrzeby .
      Co zapewne oznacza zupełnie inna niedziele niż jest u mnie . ale żona mówi ,że jestem typem samotnika i gdybym mógł zostawiłbym wszystko , nawet z ukochana niedziela i wybył tam gdzie jeszcze proventowo mało ludzi spaceruje w ziemi . Zdaje się że takich miejsc juz jest niewiele i nasze bieszczady raczej nie zakwalifikują sie do nich . ale taka Alaska , Australia , Nowa Zelandia ... ho ho ...
    • sagittarius954 Re: Niedziela 20.02.17, 11:30

      Zdolności .
      Kiedy przypomnę sobie ile kubków z mlekiem lub innym napojem strąciłem ze stołu, podczas śniadania lub kolacji , ile talerzy z zupą lub drugim daniem zsunęło mi się podczas obiadu, nie tylko na kolana , a ile łyżek idących do moich ust nie dotarło przez nieuwagę , mógłbym przysiąc ,że nie przyszedłem na ten świat z żadnymi zdolnościami . Zresztą nie podejrzewałbym o to wielu istot ludzkich , które obserwowałem nieświadomie nawet , przecież nie chodzi o gagi w stylu Charlie Chaplina , który to ubawił mnie solennie na filmach w okienku tv, podczas seansów „ W Starym Kinie” . Słowa płynące z ust prowadzącego trudno mi było uznać za talent , bardziej już styl w jakim występował , czyli te nieprzeniknione czarne okulary dzięki którym usta wydobywały z siebie słowa z charakterystycznym r .

      Miałem więc bohatera starych filmów za fajtłapę równą sobie , lecz przyszedł moment zrozumienia całej dramaturgii życia i uświadomienia sobie jej skutków . I żeby człowiek nie uczył się historii , nie miał zainteresowania w jej kierunku , przynajmniej okresowego , nie mógłbym zrozumieć tych wszystkich wydarzeń dzisiaj trwających nie tylko w Europie .

      Od kilku dni w Paryżu , który chętnie opisywałem będąc tam jeden jedyny raz , trwają zamieszki a znajomi mówią, aby w tym roku , przynajmniej do lata absolutnie nie odwiedzać tego miejsca . Kto byłby skłonny wdać się w bitwy uliczne zamiast spacerować traktami , odwiedzać place , parki i muzea i choćby od czasu do czasu nie wstąpić na małą czarną z kieliszkiem wody .

      Czy to już ? Zadaję sobie to pytanie , dopowiadając czy Multi Kulti na zachodzie i we Francji zdobyło taką przewagę ,że wraz z poprawnością polityczną stają się zamordyzmem potrafiącym zamknąć usta ludziom szczerym , jednak bez odwagi . Ponieważ za okazanie odwagi i wypowiedzenie jej grozi im infamia i przypięcie łatki nazistów, w dalszym okresie utrata przyjaciół i pracy , wreszcie marginalizacja i getto A czasy kiedy brakuje ludziom odwagi , nie są przecież czasami światłymi potrafiącymi popchnąć ich do dalszej świetlanej przyszłości .

      Ileż to razy na przestrzeni dziejów przerabialiśmy już taki scenariusz ? Naprawdę nie widać skutków tamtych działań ? Może i nie , przecież pokolenia moich dziadków i ojców odeszły. Czy został ktoś z tamtego pokolenia ,aby mógł donośnym głosem dawać świadectwo nie tylko tamtym czasom ,ale i moralności .Według mnie ,cały ten polityczny węzeł zapoczątkowany w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, stał się węzłem gordyjskim , który doprowadzi cały zachód do upadku . Choć może tego jeszcze bardzo wyraźnie nie widać. Ale czy trzeba czekać na rozwiązywanie nie tylko politycznych problemów, całymi latami, patrząc jak zmienia się społeczeństwo zastraszane jedynie wiodącą demokracją i przynależnością do grupy postępowych działaczy politycznych?

      I nie jest też tak ,że my Polacy obroniliśmy się już nie wpuszczając imigrantów do Polski . Nie . Dopiero kroczymy przez równiny przedpiekla , walka dramatyczna o ludzkość w ogóle dopiero się rozpoczęła . Powoli wyłania się zza mgły pozoru i demagogii prawdziwe oblicze tych , którzy chcą doprowadzić człowieczeństwo do upadku . Wydarzenia z grudnia z przed Sejmu były przedsionkiem tego co nas czeka . I choćby z tego trzeba wyciągnąć wnioski . Jak jest odpowiedź ,albo jaka powinna być na obojętność i wpatrywanie się jak sroka w gnat w ekran tv , oglądając upajających się swoimi słowami polityków i grupy idiotów postępujących odwrotnie do założeń demokracji . Jeśli nie chcemy ,aby zamknięto nam usta zaklejając ją tymi samymi hasłami wziętymi z upadającego zachodu , musimy przeciwstawić się czynnie .

      Nie ma rady . Ostatnią myślą jaka mogłaby mi przyjść do głowy jest walka na starość . Więc te ostatnie lata, wcale nie będą spokojne, na to trzeba się przygotować . Czy takiej oczekiwałem starości ? Użalanie się nad sobą nic nie da, wiara w inteligencję elit tym bardziej nie . Ale odbiór rzeczywistości może odbywać się przy czynnym udziale mojej osobowości tkwiącej w jej środku .

      Nawet jak przegram będę mógł przed tronem Najwyższego powiedzieć – Panie próbowałem. Może nie wykorzystałem talentu jakim mnie obdarowałeś , ale widząc kres człowieka postanowiłem walczyć . Może dlatego ,że wierzyłem w Ciebie , ale nie bez przyczyny są też skutki niezdarności z początku mego istnienia .

    • sagittarius954 Re: Niedziela 11.06.17, 09:21
      Suweren .

      Chyba nie muszę tłumaczyć tego wzniosłego słowa - mówiącego że to ode mnie pochodzi legitymizacja władzy nadanej przy wyborach .

      Ale nachodzą mnie wątpliwości . Ten jad zatruwa mnie całkowicie i w rzeczy samej stanąłem w miejscu . Ten jad , który to ja powinienem rozdawać dosięga mnie . Rozkłada mnie całkowicie . Wątpliwości piętrzą się niczym wierzchołek Mont Everestu . W czym rzecz zapytacie .

      Obywatele już dwie tury wyborów wstecz zorientowali się, że to bardzo mały margines demokracji wybrać władzę a później pod jej decyzjami uginać kark . I choćby nie wiem jak człowiek się starał może jedynie zasłużyć na miano warchoła, wichrzyciela , albo innego buraka . Co zrobić ,kiedy jakaś część społeczeństwa , w jej przekonaniu większa , uważa decyzje rządu i partii przewodzącej za szkodliwe dla kraju .

      Nic nie może . Może palcem w bucie sobie pogrzebać , wewnętrznie nastrajać się przez 4 lata, żeby wreszcie w decydującym momencie przekonać się ,że przegrywa . Już widzę te zadowolone miny wielbicieli PO . Ale nic z tego . To jedna z partii , która powinna ulec rozwiązaniu a jej wierzchołek przywódczy na wiele lat powinien pójść do więzienia .

      No to jakim że ja jestem suwerenem, skoro muszę się dostosować do wymogów tego co przedstawi mi elita. Ale ten problem , zagwostka lub niezadowolenie istnieje teraz po obu stronach politycznej bytności . Oni są niezadowoleni , bo się boją o łatwy dobrobyt , który przyspawano im do emerytur. Ja jestem niezadowolony z zupełnie innego powodu . Może nawet przebolałbym te emerytury , ale skoro PiS szuka haka na polityczne ugrupowanie zamiast szukać w prawie możliwości do pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

      Dlaczego tak się nie dzieje ? To jest drugie właściwe pytanie . Według mnie dalej istnieje , niepisane prawo nietykania pseudo elit . Dlaczego tak zachowuje się PiS , dlaczego dalej mimo dwóch lat u steru władzy więzienia świeca pustkami choć nie mogą doczekać się tych , którzy powinni tam przebywać .

      Bo zapewne władza rozleniwia jak i daje pseudo siłę wiary w podejmowane decyzje .Ta zabawa w inteligencję bardzo przypomina popularna grę z dzieciństwa o nazwie głuchy telefon . W której to prędzej czy później ktoś kogoś stara się oszukać i zaczyna się grzmocenie łopatką do piasku .

      A wystarczyłoby zrobić kilka ruchów powodujących jednoznaczny odbiór u obywatela . Tak wyprostować prawo, aby białe znaczyło białe a czarne - czarne , gdzie było by coraz mniej odcieni szarości, zabijającej wszystko w kraju uważającym się za nie tylko chrześcijański, ale mający bliskie i trwałe związki z tradycją . A rzecz idzie nie o zunifikowanie narodu a jego wyodrębnienie . Ale o tym kiedyś ....tam ....

    • sagittarius954 Re: Niedziela 18.06.17, 18:53
      Co byś zrobił ?
      Prawda ,że po latach lepiej widać działania podjęte w jakiejś sprawie i lepiej widać skutki tych działań . Odwieczne pytanie czy swoje życie pokierowałbyś tym samym torem czy tez zmieniłbyś coś w tym konglomeracie różności , pozostaje w dalszym ciągu aktualne

      Lecz prawdopodobnie jako zbiór różnorodności osobliwych i tutaj byśmy się podzielili , na takich którzy by chcieli, ale baliby się dotykać nieznanego , na takich którzy absolutnie nic by nie zmienili, ale tez na takich którzy zdecydowanie weszli by w swoje życie i gruntownie je zmienili .

      A do której grupy sam się zaliczam ? Oczywiście do tych którzy nic by nie zmieniali . Ponieważ wiem ,że nawet najbogatszym , w domyśle szczęśliwym i niezależnym ekonomicznie , życie poza pracą układa się tak sobie . Jeśli ktoś myśli ,że brak człowieka w domu, zrekompensuje się w późniejszym okresie , myli się całkowicie . To czas stracony i nie do odrobienia . Pozostają marzenia, a te właściwie są tylko przyczyną do działania dla ludzi o niższym statucie społecznym .

      Bo niestety demokracja nie ma zamiaru likwidować podziału społeczeństwa , więc tym bardziej wszystkie hasła wypluwane w eter do słuchających są tyle iluzoryczne co nieprawdziwe .

      Proszę zastanówmy się dlaczego tylu ludzi kraje zachodnie pragną przyjąć w swoje granice . I czy ci nowoprzybyli ludzie nie mają swoich marzeń i pragnień.
      I czy naprawdę wielkim marzeniem każdego z nich jest praca po 12 i więcej godzin za grosze pozwalające kilka razy w miesiącu zalać pałkę do tego stopnia by odizolować się od problemów ich przytłaczających .

      Lepiej widać całą obłudę rządów EU w tym KE . Przecież nikt nie ma logarytmu pozwalającego na indywidualny wybór najlepszych i najinteligentniejszych . A przyjmując wielu zawsze można liczyć ,że grono tych na których zależeć będzie najwięcej, wykrystalizuje się samo na etapach życia , które będą chcieli przyjąć i dostosować się .

      A co zresztą ? A chuj z nimi, jak to stwierdził o naszym społeczeństwie jeden z uczestników obozu rządowego . Jedni wyjadą sami nie doczekawszy się niczego tracąc pieniądze , które otrzymywali latami . Inni dalej będą pobierać zasiłki ,aż przesiąkną nieróbstwem do tego stopnia ,że więcej będzie w nich teorii niż praktyki działania w życiu . Część się zapije , innych reumatyzm dłoni od bicia swoich żon doprowadzi do rozpaczy ,ale sił będzie im brakować na męską decyzję .

      Mało to jest przykładów z naszego podwórka ? A zapomnieliśmy już o działaniach Romów na zachodzie europy z przed kilku lat ? I co? Rozwiązano ich problemy ?

      Czasami wydaje mi się ,że to bardzo dobrze iż jestem już stary i z każdym dniem będę jeszcze starszy . Bo to ratuje mnie przed ciągłym zastanawianiem i zadawaniem sobie pytania co dalej ...

      Dalej czeka mnie zapomnienie , więc życia swojego zmieniać nie chciałbym ani zamieniać je z nikim innym , choć ciekawość zawsze pchać mnie będzie do stawiania pytań , póki jaźń jest jeszcze w miarę sprawna .


    • sagittarius954 Re: Niedziela 07.07.18, 22:24
      W zasadzie ...

      Nie, wcale mi nie chodzi o Sobiesława Zasadę ,ani o sporty motorowe , te dla mnie nie sa do oglądania , bzyknie coś pierdnie, mignie i zniknie . I tyle widać . Będąc w wojsku w latach 70 tych w Bydgoszczy chodzilismy na mecze żużlowe . Te jednak też nie sprawiały mi wielkiej przyjemności , oprócz piwa jakiego mogłem się nażłopać zanim trafiłem na stadion . Po drugie , musiałem natyrać się równając tor żuzlowy a wtamtych czasach była to podła robota i jeśli wtedy nie było chętnych to wojsko zawsze się znajdowało .

      Ale i tu można było sie urwać pojedynczo, oczywiście na piwo . Niestety dziewczyn nie było, a one zaraz po piwie były główną atrakcja wyjść na przepustki . Moja przygoda z Bydgoszczą szybko się zakończyła i zostałem przeniesiony do Koronowa . I pacz pan , i piwo było i i dziewczyny . Tyle że dla zasady trzeba było mocno uważać ,aby nie zakotwiczyć na zawsze dla zasady .

      Piłka nożna sprawiała mi najwięcej przyjemności a zaraz po niemieckich fajerwerkach w 74 roku , reprezentacja grała wcale niezgorzej , choć brak sukcesów klubowych martwił i mówił że trzeba było dużo szczęścia aby zgromadzić kilkunastu chłopa pragnących grać na pewnym poziomie.

      Oglądając dzisiejszy mundial dochodzę do wniosku, że wiele drużyn jest słabo przygotowanych do turnieju . A już to ostatnie spotkanie rosja Chorwacja gdzie zawodnicy słaniaja się na nogach , jest naprawdę żenujące i cos z tym trzeba zrobić . I żebym był dobrze zrozumiany , nie winię samych piłkarzy .

      Kto jest winny? oczywiście pieniądze . To dla nich gra się więcej niż trzeba . Jak jest sie młodym nie dba sie o zdrowie . W ogóle . Jakby sprawdzić ile piłkarz mundialowy gra razy w tygodniu i roku wyjdzie naprawdę duzo . Na tyle dużo ,aby nie mieć czasu na piwo i dziewczynę lub liczbie mnogiej . Młodośc nie idzie w rzędzie z dyscypliną lub samodyscyplina. Stad taki a nie inny obraz dochodzący do moich oczu .

      Bo w zasadzie mnie piłka juz mało co obchodzi i dla zasady pozostaje piwo i dziewczyna . juz w liczbie pojedynczej, żebym jak ci piłkarze nie słaniał się na nogach po pierwszej lub drugiej połowie meczu . A tu jeszcze noc przede mną ....no , w zasadzie ....
    • sagittarius954 Re: Niedziela 06.08.18, 12:09
      Madrid City Tour.

      Tak na pierwsze wrażenie. I może niezbyt udane. Stawiam tezę. Madryt jest ładniejszym miastem od Paryża. A dlaczego? Może to jest teza nieuprawnioną , lecz dla oka i jego powieżchowności to miasto staje się milsze, ładniejsze, bardziej wciągające i zachęcające do głębszego poznania. Po prawdzie te same doznania stoją za Paryżem, lecz skałą twardą jest podwalina historii i kultury wpompowywanej we mnie swego czasu.

      Już o Madrycie uczyliśmy się znacznie mniej przez co ma osłabioną pozycję właśnie w pierwszym wrażeniu. A tu place, placyki, uliczki bezkrawężnikowe, pomniki fontanny, parki , wzgórza z widokami i tysiące sklepów z pierdułkami turystycznymi, kawiarni , restauracji, barów i wielu innych miejsc których w krótkim pobycie nie mam szans zobaczyć. Tak jak po Paryżu pozostanie mi tęsknota za tym miejscem i żal , że nie zdołam poznać, zobaczyć, posmakować lub w uczuciach się zagłębić.

      Wreszcie ludzie, oryginały. Tak przez wielkie O. Oto panie niby niedbale ubrane, ale twarze przystrojone. Seniority są proste ze swoją bladością twarzy, włosami na głowie lecz zawsze z wachlarzem w ręku. Wreszcie młodzież panny lubujące się w ciemnym mak upie . Panowie wcięci jakby nie przystało najeść się bardziej niż do syta.
      A ponieważ jestem homofobem , dlaczego mam nie zauważyć panów trzymających się za ręce. On nawet starszy ode mnie w kapelusiku i krótkich spodenkach , ciemnych okularach i bródce w szpic w kolorze seledynowym . Drugi on , wytatuowany nad wyraz z bransoletami pierścieniami na palcach.

      I takich i podobnych indywidualności napotkacie tu co krok. Mieszkamy w bok od Gran VIA może 5-8 minut drogi. Od samego rana ulice okupują panie o najstarszym zawodzie świata. Ładne brzydkie, w spokojnej tonacji ubioru i krzykliwej. Choć wszystkie charakteryzuje jedno. Zmęczenie. Uknuliśmy na poczekaniu teorię bardzo widoczną w ich ciałach starość, przykuwającą je do odpowiednich miejsc. Ot choćby ta europejka od niedawna w zawodzie, z inteligentną twarzą, długimi włosami i takowoż nogami, spokojnie nawet skromnie ubrana stojąca pod kwitnącym na fioletowo drzewem, jakby próbowała znaleźć sobie ten kolorystyczny przyczynek do swego życiowego upadku. Na bank tragiczna postać.

      Upał już od 11.00. Chociaż nie zatrzymuje się w południe . Wzrasta do 18.00 by zatrzymać się na dwie godziny i wreszcie wieczorem zacząć opadać. Potomkowie Inków wykorzystują ten czas do przesiadywania w kawiarniach, restauracjach i barach. Około 22 jesteśmy zmęczeni i szukamy drogi do domu. Jeszcze tylko wdrapać się na trzecie piętro po stromych schodach , co nie jest dla ludzi w moim wieku, złapać oddech i zasnąć w bieli klimatyzowanego pomieszczenia. Assassin's....psik😋


    • sagittarius954 Re: Niedziela 28.10.18, 22:00
      Zagadki życia.

      Nie będę twórczy w swojej tezie , stwierdzając , iż nasze życie składa się z anegdot . Kadrów beletrystycznych , dramatycznych , komediowych , nudnych , cudnych i zwyczajnie jałowych , nie umoczonych w żadnym wątku tak zawrotnym , że dających wrażenie jałowości .

      Stety , czy niestety , w życiu zwykle trafia się jedna zona , lub jeden mąż , , kochanka czy kochanek ,dziecko lub ich mnogość, przyjaciel czy przyjaciółka , i wielu innych ludzi o niezliczonej liczbie , których mijamy zupełnie obojętnie . Od czasu do czasu , trafia nam się gratka w postaci jakiejś sławy . Ale ponieważ my jesteśmy niesławni z otwartymi ustami odprowadzamy wzrokiem znikająca sławę wśród tej mnogości nadbiegającej do nas ludzkiej masy.

      I tak jak są urodziny nasze a dopiero po kilku latach od tego dnia, kiedy rozdziawiamy gębę z powodu zmiany miejsca pobytu , zaczynamy kojarzyć pamięcią owe kadry , choć zapewne po przeżyciu kilkudziesięciu lat życia niewiele z nich zapamiętujemy . A śmiem twierdzić ,że są , te dni może tygodnie , ale już nie lata ani miesiące, wiążące dla całego naszego życia. Skąd u mnie takie rozumowanie ? Zapytacie .

      Ostatnio odprowadziłem na cmentarz ...hm , odprowadziłem na cmentarz , głupie określenie pogrzebu . No niby łagodne , bo niby jak mamy powiedzieć starając się uszanować kogoś kogo znaliśmy . Dobrze, odprowadziłem dzierżąc ostatnią wiązankę a zarazem pierwszą bo przecież następne też chętnie przyniosę wraz ze zniczem . Co do tego znicza większość ludzi traktuje go nawet bardziej poważnie niż modlitwę . A może to już ten czas kiedy modlitwa odchodzi do lamusa , co nie daj Boże , ale ... Ostatecznie nie będę się zapędzał w sformułowania pseudo filozoficzne , bo mi do takiego człowieka brak wiedzy . Wracam na swoje tory . Przecież po coś pisze te słowa .

      Dzierżyłem wiązankę idąc w pierwszej parze zaraz za krzyżem torującym drogę w kierunku cmentarza . Droga była niedługa , dzwony bimboniły , gdzieś za mną szli moi krewni , i żona zmarłego utulona w żalu łzami wylanymi znacznie wcześniej . Ale spodobało mi się w niej ta wielka wiara ,że mogą jeszcze raz oboje zacząć życie i od nowa rejestrować anegdoty .
      Taaa...To Ona jeszcze raz mówiła do niego - L. ( no przecież RODO) nie poddawaj się walcz , dasz radę pokonać chorobę .

      A jemu popłynęły tylko łzy . I to on zapłakał . A ona już nie mogła . Nie miała siły . Choć żal dławił jej gardło patrząc jak odchodził . I sobie poszedł . A ją znów zostawił .

      I właśnie wtedy , kiedy człapałem z tą wiązanką , uświadomiłem sobie ,że teraz po tym moim znajomym zostaną takie anegdoty . Już nie całkiem , tak do końca prawdziwe , bo przecież każdy widział go w inny sposób . Jak w jakimś filmie , tylko z zupełnie innego kadru .Kiedy stałem nad grobem , a mojego znajomego zamknęli w małej szkatułce i czekał aż go pochwycą ręce młodych grabarzy, ta myśl nadbiegła jak błyskawica . Powiązałem fakty , wyszło mi ,że rzeczywiście coś w tym jest . Te pierwsze dni życia mojego determinowały dalsze życie . Może inaczej . To co mnie wtedy spotkało, choć byłem tak mały ,że nic nie pamiętałem skoro moja świadomość dopiero rodziła sie we mnie , było stemplem pieczętującym dalsze życie i choroby .

      Czy czuję się z tego powodu źle ? Nie, właśnie ,że nie . Zwyczajna ludzka kolej rzeczy . Coś sobie uświadomić i czekać . Aż i o mnie ktoś kiedyś napisze kilka anegdot , opowie je przy kieliszku czegoś mocnego . Normalna kolej rzeczy

    • sagittarius954 Re: Niedziela 12.11.18, 08:42
      Pomysł .

      Z tym pomysłem jest jednak najtrudniej . Może dlatego za sam pomysł trzeba słono zapłacić . Płacą politycy , ale ci raczej są znani z tego że dysponują kupką pieniędzy a nie pomysłami . Rozdając je na lewo i prawo przejmują te pomysły i starają się je wprowadzić w życie . Tak że , wiara w nadzwyczajność główek polityków jest niczym nie uzasadniona a już argumenty przytaczane w dyskursie politycznym o rządzeniu zza pleców lub z drugiego rzędu jest śmieszne. Bo zupełnie kto inny rządzi , kto inny dysponuje kasą i tylko jedno się zgadza . I tylko jedno się zgadza - powtórzę , my, ludziki mamy się dostosować lub inaczej podporządkować .

      Dziwicie się ,że okropny temat wybrałem na Dzień Niepodległej , ano co zrobić kiedy niemoc intelektualna i mnie dotknęła . Tyle że ja nie dysponuję forsą ,abym mógł odkupić pomysł . Wiadomo brakuje money . A mój doradca osobisty , który zarazem jest bankierem lubi być jak polityk . Idzie po najmniejszej linii oporu .

      Tyle ,że wierzyłem w swojego anioła stróża , i wiedziałem , pomysł przyjdzie ,ale w ostatniej chwili .

      I tak się stało . I wyszło mi ,że polskim warzywem o barwach narodowych jest rzodkiewka . A kiedy jeszcze nożykiem wystruga się kwiatuszka o zgrozo wychodzi biało czerwona w koronie . No więc zalałem śniadanie daniami ustrojonymi w rzodkiewkę i muszę przyznać ,że mój anioł spisał się znakomicie . Rodzina zachwycona , i tylko chrupało kiedy zanim dobrali się do jedzonka prawdziwego musieli podjąć ze wszystkich dań Niepodległą .

      Ten rok w ogóle zapisze się historycznie . Rodzina od pierwszego śniadania wyposażona w kalorie mogła swobodnie myśleć o maszerowaniu z flagami , śpiewie hymnu i piosenek legionowych . No a kiedy jeszcze poparli obiadem na tyle sytym aby nie myśleć w czasie marszu o jedzeniu , mogli już na tenże ruszać .

      A kucharz został , bo ktoś musi przygotować , ktoś pomyśleć a ktoś maszerować . I wiecie jak zwykle , zapomniałem w ferworze walki o stół, o jednym . Nie ważne co się zje , ważne ,że jest się razem. Co pokazali maszerujący .

      I tu mógłbym zakończyć , tyle że może puenta wypadła mi za szybko . A chwila zadumy nad rzodkiewką , cenna rzecz . No bo czyż nie najsmaczniejsze są te proste dania , najprostsze jakie mogą być , to przecież z nich czerpiemy najwięcej przyjemności . A nie od parady jest dodanie ,że taką rzodkieweczkę można zabrać ze sobą , gdziekolwiek . I schrupać ze smakiem .

      O czym juz w poniedziałkowy poranek melduję i poddaję pod uwagę . Jedzcie rzodkiewkę big_grin

      Ps. NA śniadanie były galarety , , ryba , szynka, jęzor , kurczak i nóżki wieprzowe , poparte kilkoma pastami, wędlinami i carpaccio , wreszcie jajeczka w majonezie . Obiad juz był bardziej tradycyjny , bigos , kotlet schabowy rosół z własnym makaronem . Niby dużo, ale 100 lat Niepodległej jest tylko raz .

    • sagittarius954 Re: Niedziela 17.12.18, 05:59
      Była niedziela.

      Ano była. Może ostatnia już . Ale kogo to obchodzi. Tak jak koniec świata . Każdy z zaciekawieniem czyta o tym jedynym w sobie wydarzeniu które ma nadejść . I co? I nic . Bo nie nadchodzi. Ludziom jakoś trudno wytłumaczyć ,że to co było minęło i nie powróci . Z jednym jedynym wyjątkiem .

      No więc ten koniec świata przez większą część świata uważany jest za kaczkę dziennikarska , bo nic tak nie sprzedaje się dobrze jak i nie ma zabawy lepszej od makabreski . Wielu nawet ze znajomych wydaje się ,że jak nadejdzie ten moment , będzie swoistym filmem panoramicznym. Każdy usiądzie sobie wygodnie przy oknie i będzie się gapił . I jego ten koniec nie będzie dotyczył . W tym miejscu i na tym krześle czy fotelu końca nie będzie .

      No i z tego myślenia wynikło im , że lepiej jednak zadbać o sprawy doczesne , więc trzeba się nie tylko rozepchać łokciami ,aby zrobić sobie troszkę przestrzeni . Powstają ideologie tak głupie i pyszne same w sobie ,że aż mdli od ich głupoty . A że ludzie wolą machac na nie ręką , bo ich to nie dotyczy , tak mówią, to i te głupoty zdobywają coraz większe poparcie . Bo i jak dojść do forsy , i to wielkiej w krótkim czasie . Normalna praca takiej możliwości nie daje . Co c f ansi idą po władzę , bo tam dyktują warunki finansowe( pozostałym) i ustalają dla siebie je największe .

      O i żeby jeszcze nie napracować się . Kiedy przeczytałem kiedyś wzmiankę o ludach pierwotnych i o szczególnej cesze ich wybijającej . Nie pracują dłużej niż 4 godziny dziennie . No to kim są ci którzy robią 8 godzin 12 godzin lub ciągle są w pracy z drobną przerwą na sen . Jak żesz oni są nazywani ? Oj ...no....niewolnicy . O dziś więcej mówi się o niewolnikach seksualnych , a zapewne za jakiś czas powstanie katedra na jakimś tam u skadś , choroba a może już jest i niedługo seksualni niewolnicy będą chodzili w pochodach wrzeszcząc - wolność od seksu przez jeszcze więcej seksu.

      Albo takie gadanie , bo na inne pokolenia spadnie nasze zadłużenie . I pomyśleć do czego nasz ten Ścibor doprowadził . Żarł , pławił się na wylniałych skórach i między udami niewiast nie wiadomo czego szukał i w dodatku pozostawił nam taki debet . I co z tym fantem wypadaa zrobić .

      Tylko zresetować . Jeden jedyny kierunek . A że przy tym utraci się cokolwiek danych , to cóż , im ich mniej tym głowa mniej boli . I w ten sposób znów wracamy do końca świata . A dla każdego jest on osobliwy . Indywidualny . I nie ma co pocieszać się myśleniem o końcu innych . Bo ci inni mają ten koniec też indywidualny , choćby on był w grupie . Na zakupach na przykład najlepiej w Paryżu . Bo czyż nie nosi się krawatów z Paryża ? Z krawatem z Paryża w ostatnią z dróg . Albo torebek od jakiegoś takiego bywalca .

      Konkludując , nie jest ważne kiedy jest brzask istnienia ludzika , ale jego koniec . I nie ma co zazdrościć tym co zostali . Bo właśnie oni mogą dojść do przekonania ,że noworodek może sobie sam wziąć papu z lodówki , dwumetrowej wysokości zresztą. Tym samym ten koniec tak czy siak nastąpi , bo coraz więcej jest głupoty i życie na takim świecie podobne jest bardziej dla niewolnictwa , choćby nie wiem jak wmawiali komukolwiek ,że to wolność .

      Do wolności tramwajem różnorodności. Najlepiej . O ...ciemność widzę , ciemność .
    • sagittarius954 Re: Niedziela 31.05.19, 19:34
      Rozterki i pytania.

      Nie wiem czy są w kraju tacy ludzie i takie instytucje monitorujące wpływ pokoju na nastroje społeczeństwa i jego zachowanie w sytuacji głębokiego konfliktu zbrojnego . Przecież od hm...75 lat nasz kraj nie musi brać udziału w żadnych wojnach na swoim terytorium .

      Społeczeństwo radośnie pracuje ( o ile może) odkładając zarobione grosze, bogacąc się i nawet nie zadaje sobie pytania a co zrobić z nagromadzonym dobrem w sytuacji kiedy wybuchnie wojna ? Jak uczy nas historia to co zabrane ze sobą szybko jest odbierane a to co pozostało też może ulec zamianie z pełnych wdzięku budowli na kupkę gruzu . I w zasadzie tylko ziemia na której stoi budowla jest wartością stałą i nie ulega zmianie ani zamianie .

      Lecz ja pragnę zająć się innym aspektem zachowań ludzkich . A przyjdzie mi do tego powołać zachowania zwierząt Już z własnych obserwacji mogę zauważyć ,że na pewnych terenach zwierzaki inaczej reagują na człowieka . Ot choćby moja działka na której mały stawik zaanektowała kaczka . To znaczy nie przez całe lato ,ale przez sporą cześć wiosny wychowuje swoje małe własnie w nim . Zbyt strachliwa nie jest choć ufność w niej powiedziałbym jest rozsądna . A ponieważ tak dzieje się od kilku lat , choć nie każdego roku , podejrzewam wciąż tą samą dziką kaczuszkę .

      Oczywiście że zadałem sobie pytanie dlaczego tutaj własnie u mnie , choć zaraz za płotem ma wielokilometrowy rów melioracyjny wypełniony wodą . Rów znowu objęły w posiadanie bobry, robiąc tamy i nie pozwalając płynąc wodzie ,ale systematycznie ją gromadzą . Ponieważ bóbr jest zwierzęciem roślinożernym więc konfliktu między nim a kaczką chyba nie ma . tyle że na moim terenie kaczka ma jeden kłopot z głowy . Wałęsające się psy , które mogą być zagrożeniem dla tego małego stadka . Lis już też się nie przedrze, pozostaje kuna i kot . Wydaje się mimo wszystko, że nawet jeśli ja źle dedukuję , to z jej kaczego rozumowania wynika zupełnie coś innego i woli tutaj przebywać , wiedząc ,że człowiek wielkiej krzywdy jej nie uczyni .

      Zresztą przykładów porzucenia strachu przed człowiekiem znajdzie każdy wiele . Wystarczy wejść na You Tube i obejrzeć sobie filmiki wrzucane przez turystów . Lisy , ptaki, niedźwiedzie i wiele innych gatunków żyjąc w parkach i rezerwatach , gdzie zabrania się polowań szybko załapały ,że człowiek jest tą istotą , przed którą nie ma co uciekać a można jak się je sprytnie podejdzie wyżebrać całkiem spory łakomy kąsek . Ostatecznie , głównym zadaniem zwierzaków jest zapełnienie sobie żołądka .

      Powiecie a jaki to ma związek z człowiekiem ? Ano ma . Żyjąc w rezerwatach zwierzęta zmieniają swoje zachowania . A czy człowiek żyjąc w okresie bez wojen , ciągłego bania się o swój i rodziny los , brak upokorzenia , głodu, tułaczki , która teraz wymuszona jest przez pracę i lepsze zarobki. Nie, absolutnie nie pragnę ani nie wyglądam wojny , ale kilkadziesiąt lat pokoju tak samo działa na nas jak ten rezerwat ,albo ZOO .

      A co by się stało , gdyby wybuchła pierwsza bomba w mieście ? Przecież wielu by poleciało oglądać te sceny ze swoimi telefonami , aby zrobić film . Inni przez pierwsze godziny konfliktu
      wypatrywali by scen niczym na wspaniałym filmie . Obawiam się ,że ludzie stracili też swój instynkt zachowania się . Patriotyzmu , poświęcenia zbyt wiele w naszym narodzie teraz nie ma , ale niechże się mylę

      To jednak piękne że 75 lat było tego pokoju w Europie, było..., nie on nadal jest choć może teraz widać jego kruchość . I to że gdy jedno supermocarstwo (USA) rozciąga swoja rękę nad innymi krajami ( Niemcy) cały ten teren zaczyna po latach pachnieć niczym innym jak rezerwatem . Sztucznością, która kiedyś się skończy . I ból wtedy będzie wielki i żal ogromny
      Z drugiej strony czy ta baza amerykańska nie zdegeneruje do reszty elit naszego kraju wierzących bardziej w układy międzynarodowe niż zajęcie się bezpieczeństwem samemu .

      Pytań rodzących się z przypatrywania zwierzakom i ich zachowania jest wiele . A jeszcze więcej z zachowania człowieka ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka