januar50
02.02.14, 20:52
Mam dylemat
Mam 53 lata wniosłem sprawę o rozwód bez orzekania o winie, żona wyjechała za granicę na roboty i zdradzała ja wychowywałem syna. Od ponad roku jesteśmy po rozwodzie. Ale nie o tym chcę pisać. Weszłam na portal Sympatia poznałem kobietę 50 km. ode mnie. Była to pierwsza kobieta po rozwodzie doszło do spotkania i się zaczęło. Potem drugie spotkanie było już kilka spotkań w weekendy wszystkie u niej , ja mieszkam z synem.
Mam taki dylemat jest cudowna kobietą, dobrze jest nam, inteligentna , bardzo uczuciowa i nie wiem co dalej robić??? Nie ma rozwodu ,z byłym mężem nie żyje od 15 lat. Wyprowadził się od niej 8 lat w spadku otrzymali posiadłość i mieszka tam z synem , mają dwóch synów żonatych. 13 lat była w związku z starszym o 8 lat mężczyzną ale razem nie mieszkali twierdzi ze to była oaza spokoju. Poznała innego była z nim kilka miesięcy zerwali ze sobą, ponieważ chciał się z nią związać. Nie chcę rozwodu i z nikim związać się formalnie, zapytałem ostatnio o zamieszkaniu z kimś odpowiedziała lubi mieć swoją oazę.
Od ponad 3 miesięcy dziennie korespondujemy, teraz już na skype jesteśmy dziennie. Wiem ze jasno powinnam postawić sprawę ale tak się nie stało. Tam gdzie mieszka pracuje , ma swoją rodzinę opiekuje się jeszcze ojcem , matka jej odeszła 2 miesiące temu. Nie ma raczej szans by mogła zamieszkać u mnie. Czy spotkania weekendowe wystarcza. Chciałbym z kimś już tak naprawdę razem zamieszkać i cieszyć się życiem.
Co mam dalej robić, jak jej to powiedzieć.
Nadchodzą Walentynki. Poradźcie!!! i dziękuję.