Dodaj do ulubionych

Recepta na życie

20.01.20, 19:47
Mniemany wrócił od lekarza, ma złe wyniki. Przynoszę z apteki worek leków, zabieram się za obiad, ale on nie będzie jadł, bo mięsa mu nie wolno. To może ryba? też nie. Lekarz stwierdził, że musi zmienić dietę. Radykalnie. Czyli - pytam - co właściwie nie zaszkodzi? A on na to - woda i powietrze. OK, ale nie sprecyzował, czy może być smażonesmile


--
od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: Recepta na życie 20.01.20, 21:40
      No coz ja mam ograniczone zaufanie do lekarzy poniewaz oni robi to co mafia farmaceutyczna im kaze...
      Zalezy jakie ma problemy i wyniki czego... Bo jak cholesterol to to psu o D rozbic ale jak cukrzyca to juz co innego...
        • came_lia Re: Recepta na życie 21.01.20, 07:31
          engine ma ograniczone zaufanie do lekarzy?A dlaczego ,przecież zachwala sobie słuzbę zdrowia.Co innego w Polsce.U nas najczęściej leczy wujek google smile
          Banitko ludzie już chyba przywykli do tych tabletek na cholestelor bo ciągle je używaja,a każdy ma swój rozum i nie można brac na siebie opowiedzialności aby kogoś przekonywać żeby nie brał.Lekarz przepisuje u nas nawet jak ktoś ma 240. Zmienić dietę radykalnie nie każdy potrafi.Ale spróbować trzeba .Najgorzej ma ten który przygotowuje posiłki. Ja nie jestem oporna na żadne diety, lubię wymyślać stosownie do choroby.
          • banitka51 Re: Recepta na życie 21.01.20, 12:43
            Ja nie wnikam w uzależnienie od tabletek na cholesterol (a mam w rodzinie lekarzy), a tylko wyraziłam swoje stopniowanie pt "złe wyniki", bo mniemany ma wyniki na dializy, więc cieszylibyśmy się z cholesterolu. Najgorsze dla niego jest pożegnanie się z mięsem.

            --
            od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
            • came_lia Re: Recepta na życie 21.01.20, 13:10
              Domyśliłem się że nie chodzi o cholesterol bo jak tylko powietrze i woda sprawa jest poważniejsza. Na pewno masz wykaz co wolno ,chude mięso chyba moze.Więc zmiel mu mięso zamroz w małe porcje i rób kotlety ..ale czy smażone z panierką i jajkiem ?Ziemniaki pire i warzywa

                    • came_lia Re: Recepta na życie 21.01.20, 15:29
                      Kotlety z czymś tam np.soja dodajesz przyprawy i jak kotlety smazysz.W necie jest dużo przepisów.Z tych kostek można robić smaczne sosy zupy itp.Mrozisz je w foremkach do kostek lodu.
                      • banitka51 Re: Recepta na życie 21.01.20, 16:22
                        Jak tak piszesz o przygotowanie jedzenia, to się zastanawiam, czy się nie oświadczyć - taka żona by mi się zdałasmilesmilesmile

                        --
                        od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
                        • sagittarius954 Re: Recepta na życie 21.01.20, 18:42
                          O rany soja to przeżytek . Pasztety z soczewicy i ciecierzycy , pomidor czosnek , fasola , tego multum jest przepisów na you tubie .
                          Mój nefrolog mówi , panie nie jedz pan pasztetowej jeśli pan musi to upiecz pan sobie boczku , ale to musisz pan zrobić od a do zet.big_grin
                              • engine8 Re: Recepta na życie 21.01.20, 19:47
                                hahahahahaa smieje sie d rozpuku kiedy ludzi jedza produkty warzywne i porownuja je do smaku miesa....... Kurde jak mam jesc cos co si enazywwa vegggie burger i smakuje jak miesny hamburger to bede po prostu jadl mieso - hamburgera a nie podrobke....
                                  • engine8 Re: Recepta na życie 21.01.20, 22:00
                                    To bym jadl mieso raz w miesiacu a przez reszte czasu jdl jak najsmaczniejsze i najpozywniejsze portwy nie-miesne ---
                                    Ja nie protestuje przeciwko niejedzenieu miesa al eprzeciwko jedzeniu podrobek...
                                    P co sie wysilac na to aby podrobic hamburgera i dodawac bog wie co zeby to smakowalo jak hamburger?
                                    Mozna jesc zdrowo i nie koneicznie ma to smakowac jak mieso...
                                    My mieso jemy raz moze 2x w tygodniu ale jemy porawy niemiesne ktore maj to co potreba no ale ni ejem wegetrianskigo steka.. Jak chce stek to jem steka ,,,,
                                    • came_lia Re: Recepta na życie 21.01.20, 22:28
                                      Również tak uważam jak weganie nazywają burgerem, potrawe która jest z warzyw.Ludzie którzy przestaja jeść mięso ze wzgledów na ochronę zwierząt i środowiska właśnie tak cudują z tymi nazwami.Tym bardziej powinni nazywać swoje potrawy tak aby nie kojarzyły się w żaden sposób z mięsem.Ale jak ktos bardzo lubi mięso i nie może zrezygnować to można w ten sposób oszukać ...tylko co?mózg ,kubki smakowe?
                                      • banitka51 Re: Recepta na życie 21.01.20, 23:37
                                        Analogicznie alkoholik 'cisowiankę' może nazywać 'żubrówką odwykową', a 'pepsi' - 'koniakiem bezalkoholowym'. Objaw przywiązania do nazw, a nie do treści. Znajomy opowiadał, jak nad morzem wybrał się z kolegami do lokalu, bo widział poprzedniego wieczoru przejeżdżając ( z samochodu), że reklamowali golonkę - no który facet by się nie skusił, jak zgłodniał po moczeniu ciała w słonej wodzie, no który? Ich było trzech. No i znaleźli ten pawilon, ale był zamknięty już. A na szybie wielkimi literami, manierycznie zdrobniale; Golonko, Strzyżonko.

                                        --
                                        od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
                                        • engine8 Re: Recepta na życie 21.01.20, 23:45
                                          No u nas popularne staj sie na Swieta Dziekczynienia "Tofurky" Indyki (turkey zrobone z Tofu. A ze ja nie bardzo przepadam za Indykiem wiec kupuje piekna duza szynke wieprzowa a koscia - wedzona z miodem czy w miodzie... a ze rodzna miedzynarodowa wiec jemy tez mase dan azjackich.
                                          A ze mamy za co dziekowac to reszta to detaly zalezne od mozliwosci i checi.... Wtedy mieli tylko indyki - teraz mamy wiecej opcji...

                                      • engine8 Re: Recepta na życie 21.01.20, 23:38
                                        Ja nie rezygnuje z miesa ze wzgledu na ochrone srodowiska czy zwierzat - ale dlatego ze organizm mniej potrzebuje i czuje sie lepije jak jem mieso rzadziej ...
                                        Nie oszukuje ani siebie ani innych - moeso tez dobre i potrzebne dla ludzi smile
                                        Czy mzona si ebez niego obejsc? Oczywiscie ze mozna - pytanie tylko po co?
                                        Podobnie z piwem czy whisky.... Niczego sobie nie odmawiam , z niczego co libie nie rezygnuje ale wszytko w rozsadnych ilosciach i nie ma kompromisu na jakosci.
                                        Ale od czasu do czasu nic nie zastapi dobrego kawalka miesa
                                        A i bez pizzy przeciez tez za dlgo zyc nie mozna...
                                        • banitka51 Re: Recepta na życie 21.01.20, 23:50
                                          Pizze u mnie je mniemany, może się da namówić - to sporo ułatwi, można zamówić do domu, dzięki za podpowiedź. A kurczaki zamawiam u pani, u której kupuję spore i pyszne jajka na placu (nam urzędnicy zlikwidowali targowiska i teraz ostatnie nazywamy placem). Pychotka.
                                          A ja sobie odmawiam - alkoholu "na mieście", skoku ze spadochronem i jazdy konnej. Opiekun musi być trzeźwy, zdrowy i żywy.


                                          --
                                          od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
                                          • engine8 Re: Recepta na życie 22.01.20, 00:28
                                            A ja nigdy pizzy nie zamawiam do domu... powody?
                                            - dostarczna do domu ma co najmnije 0.5 godziny a wiec nie jest swieza.
                                            - pizza jedzona w domu smrodzi do i trzeba po tym sprzatac, zmywac etc...

                                            Ja ide na pizze tylko to miejsc gdzie moge usiasc przys toliku i zjesc,,,, ktos mi poda i ktos posprzata...
                        • sagittarius954 Re: Recepta na życie 21.01.20, 21:52
                          Acha banitko przypomniałem sobie , jest taki blog Dorota Smakuje , facetka ma naprawdę świetne przepisy a jeden jak zrobiłem to był strzał w dziesiątkę : zupa z dyni z pierożkami z soczewicy . Smaczne naprawdę dobre tyle że trzeba troszkę przy tym się nadłubać jak to przy pierożkach .
                          Przejżyj może coś wykombinujesz dla Mniemanego . Pozdrówka big_grin
                          • banitka51 Re: Recepta na życie 21.01.20, 23:30
                            Dzięki Sagi, ale ja mam robotę stolarską i jem w biegu. Albo łóżko i półki, albo pierożki. Nie dam rady ogarnąć wiertarki, szlifierki, imadeł itp itd, przytargać zakupy i kuchennie się realizować. Pierogi robię hurtem, nabijam zamrażarkę, dzisiaj były ruskie i z kapustą. Dla mnie to nie problem obiad bezmięsny, ale przy dnie moczanowej to i nabiał trzeba ograniczyć, więc mniemany boi się naleśników. Problem więc dla niego, a nie dla sewisantki w mojej osobie. Ale akurat spadasz mi z nieba, bo przyjaciółka ma mi przynieść dynię, a ja w życiu nic z dyni nie robiłam, więc zupę spróbuję.

                            --
                            od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
                            • sagittarius954 Re: Recepta na życie 22.01.20, 20:10
                              placuszki też wyborne choć smazone .Przetestowane . Dunia z cukinią bez w te i nazad . tylko tyle ,że nie zawsze jest bardzo smaczna . Nie na każdej ziemi się udaje i z umiarem trzeba podlewać . Weż jakąś dużą donicę ustaw na balkonie ( a mieszkasz w blokach) i niech ci rośnie . Sądząc po przedwiośniu latosim w czerwcu masz do zerwania .big_grin
                              • engine8 Re: Recepta na życie 22.01.20, 20:45
                                Ja to do jedzenia potrafie i robie jedynie dwie rezczy - to co mozna zrobic na grilu plus rezerwacje.
                                Tak ze jak slysze "dzis robimy "cos" na grilu" to wiem co to znaczy opcja #1 - zapalnie czas zaczac...
                                A jak slysze "dzis Ty gotujesz" to opcja #2
            • engine8 Re: Recepta na życie 21.01.20, 18:09
              Ja tez mam w rodzinie lekarzy co nie znaczy ze nie widze ze lekarze przepisuje za duzo i niepotrzebnie - no ale za recepty sa punkty a za punkty sponsorowane wyjazdy...i inne ..
              U nas dodatkowo lekarze boja sie panicznie sadzenie przez pacjentow wiec przpisuja to i tak jak zaleca American medical Association" bo zawsze siemozna na nia powolac - a w tej komisji wikoszosc ma udzilay w firmach farmacetycznych...
              No i co tu ukrywac - lekarze ucza sie w wiekoszsci na seminariach i konferencjach oraz poprzez studiwanie i analizy badan a te sa w 90% robione przez przemysl farmaceutyczny... a wyniki tak manipulowane aby bylo dla nich i ich inwestorow dobrze
              A to ze opieka lekarska u nas - dostep i techniczna jakosc uslug jest dobra to chwale ale etyke lekarska? W zdecydowanej wiekszasci lekarz to zawod jak razdy inny - oni nawet nawet razliczaj sie z "dzinnej produkcji" . Tak ja od dawna kontroluje lekarzy - zadaje mase pytan, nie zgadzam sie z receptami i zabiegami etc... i jak wyboeralem sobie lekarz rodzinnego - to piewrsza wizyto byla dyskusja i poznanie wzajmenych stosunkow do sposobow leczenia... Wlasnie zmienilem lekarza bo mnie ignorowal i pisal w dokumentach bzdury (ja mam wglda do calej mojej dokumentacji medycznej i po kazdej wizycie wide notatki lekarz i podsumowanie problemu) . PAre razy zwrocilem mu uwage ze zapisal nie to co dydkutowalismy i do jakich wnioskow doszlismy... za kazdym razem porawila ale ilez mozna... Zoabczymy jak sie nowy spisze smile

              Przepisywali tu np przez lata tony opioids - bo dosatwali premie a wiedzilei ze to narkotyk i to bardzo uzalezniajacy......to mamy tu epidemie uzaleznien spowodowanych przez lekarzy i wyglada ze ani tym co produkowali i reklamowali i tym co prepisywali wls z glwy nie spadnie... bo maja kase i lobby i wplywy..

              O wlasnie czytam ze najpopularniejszy srodek przeciwbolowy - w Europie znany jak Paracetamol jest rakotowroczy i pomimo ze to nie nowina u nas maja przoblem bo formy farmkologiczne protestuja aby go wpisac na takowa liste,,,,no bo ile to kasy... ludzie? eh ludzie i tak umieraja... a lekarze ciagle zalecja bo tak nakazuje "AMA"
              Ale lekarze sa potrzebni..... JEdnak sam im mowie ze niedlugo ich rola spadnie prawie do zera.. Wystarczy ze zbiora wszytko co wiemy o chorbach i polacze te dane to wystarczy zrobic badania i porownac i ogronna baza danych ui bedziemy miec najlepsza diagnze pod sloncem.... Bo teraz kazdy z tychg samych wynukow wyciaga inne wnioski.. a to nie zawsze prawda
    • sagittarius954 Re: Recepta na życie 21.01.20, 09:05
      Moja recepta na życie? Radziłbym... ale to śmisznie brzmi skoro w zasadzie życie poza mną, mimo wszytko...

      1. W wieku 20-35 lat życie spędzać z rówieśnikami
      2. W wieku 35-45 lat szukać swojego miejsca na ziemi i czytaj w świecie.
      3 . W wieku45-do końca żyć polegając tylko na sobie, swoich siłach i umiejętnościach i wymazać z siebie strach przed śmiercią traktować naturalnie jak coś co każdemu się przytrafi i od tego się nie ucieknie.
      • chris.w5 Re: Recepta na życie 21.01.20, 19:59
        sagittarius954 napisał:
        > W wieku45-do końca żyć polegając tylko na sobie

        było i jest to moją dewizą życiową 'umiesz liczyć, licz na siebie'. Gdy ktoś obiecywał, że pomoże,
        przyjmowałem to pozytywnie, ale nie czekałem na pomoc, radziłem sobie samemu.

        Niewątpliwą satysfakcją jest, że co osiągnąłem, osiągnąłem samemu, a udało się mi zrealizować
        wszystko to, co zaplanowałem czy co sobie wymarzyłem.

        Szczęściarz ze mnie? urodziłem się w niedzielę, a mówią, iż urodzeni w tym dniu maja szczęście
        • engine8 Re: Recepta na życie 21.01.20, 23:31
          Ja od czasu wyjscia z domu zawsze i liczylem na siebie. Tzn MY zawsze liczylismy na siebie.
          W wieku 25 - 35 musielismy "budowac" rodzine i "dom". Wtedy znalezlismy sobie nasze miejsce na swiecie - niestety poza granicami. Co na dluzsza mete okazal sie bardzo dobra decyzja. Na wlasna reke wg wlasnych decyzji i wlasnymi reakami...
          W wieku 35- 55 musielismy wychwac dziecko aby mu dac narzedzia i wyprowadzic na prosta, wspolnie musilismy "dojrzec" i zarobic na emryture (dlatego ze nocna wierzylismy ze takije doczekamy i ze tez bedziemhy musili liczyc jedynie na siebie) .
          Caly czas zylismy rozsadnie, wygodnie i za to oraz tak jak nas bylo stac ale rowniez tak jakby kazdy dzien byl ostatnim dniem zycia...
          Nie odkladalismy niczego na pozniej (oprocz nadwyzek kasy oczywiscie) i zawsze mielismy opcje gdyby sie "zrobilo gorej albo calkiem zle"...a wiec podrozowalismy, wydawalismy kase na rozrywki i "zabawki" oraz pomoc bliskim.
          W wieku 55- 60 juz na ochotnika przygotowywalismy sie na "miekkie ladowanie" na emeryture - wyprowadzilismy sie z miejsca gdzie sie zarabia tam gdzie ludzi spedzaja urlopy a jednoczesnie blisko (na "bezpieczna" odleglosc ) dzieci i ich pociech.
          Od od 60 -ki juz nieczego nie musimy a jeszcze duzo mozemy i chcemy...
          Nauczylismy sie przez te lata pracy jak zyc wygodnie i rozsadnie - nie wyrzucamy kasy w bloto ale jednoczesnie nie oszczedzamy praktycznie na niczym co chcemy czy potrzebujemy poniewaz nie musimy. Przejscie na emeryture niewiele wiec w naszym zyciu zmienilo - mamy wiecej czasu, poprawil siie nasz komfort zycia bez potrzeby komromisow...
          Rowniez moge powiedziec ze mielismy duzo szczescia i klocki sie poukladaly prawi tak jak mogly najlepiej.
          Oczywiscie zadne zycie nie jest idealne i bez problemowe...ale po to ciagle zyjemy aby te problemy "brac na klatke" i rozwiazywac najlepeiej jak mozemy.
          Ja sie urodzilem we Wtorek a wiec nie ma tlumaczenia to dzien zwykle bardzo intensywnej pracy bo do weekendu ciagle daleko smile
          Byle zdrowie dopisywalo.
          • sagittarius954 Re: Recepta na życie 22.01.20, 16:06
            No tak, tylko zachodzi pytanie czy bez emerytury żyć nie można ? Naprawdę nie można ?
            A jesli nie można czy nie jest to system taki półniewolniczy , oddajesz swoje życie pracy i co w zamian dostajesz .Pytanie oczywiście bez odpowiedzi , bo już znam twoja odpowiedź engine big_grin

            • engine8 Re: Recepta na życie 22.01.20, 19:05
              Ok.. Najhpierw musimy zdefiniawac emryture...
              Wiele osob uwaza ze merytira to kasa ktora dostajmey od panstwa i jak przechdzimy na emrytire tzn zamiast od pracodawcy zaczynamy brac od Rzadu zasilek?
              U nas przejscie na emrytire i pobieranie zasiku to dwie rozne i niekoniecznie zwiazane ze soba sprawy..
              Wiec mozna zyc bez poberania zasilku i mozna zyc bez emrytury (tzn nie przestac nigdy pracowac)
              Pytanie - Po co?
              Ci ktorzy zyja aby pracowac i ci ktorzy pracuja aby zyc maja na to dwie rozne odpwiedzi..

              A masz racje zyci to sytem polniewolniczy... a mozoe wiece niz pol..

              Ale o wiele latwiej sie zyje jak sie spojrzy na to optymistycznie....
              Wychodzsz z domu zeby sie z zona nie klocic i zeby mogal sie zajac swoimi sprawami - tzn sobi eposprzeatc, sobie wyprac i ugotowac smile
              Idziezs zdo miejsca gdzie masz kolego i robisz to co lubisz i jak co do tego jeszcze plca to co chciec wiecej..
              A jak z tej placy zaspokoisz swoje, dzieci i zony potrzeby i jeszcze ci zostanie to tez niezle?

              No i mozna do tego wszytkigo podchdzic "bo musisz" albo "bo chcesz"

              Ja nie oddalem zycia pracy.. Pracowalem "swoje" godziny i nic wiecej i czulem sie jak maly chlopak w sklei z zabawkami.... Podorzowalem i ja i zona w duzej czesci na koszt firmy - im to nie przeszkadalo i nie kosztowalo wiecej niz wydalbym sam.... a w drobne sie nikt nie bawil.
              A wiec robilem to co lubilem i za to mi placili, Zwiedzilismy obje pol swiata bez wielkich poswiecen.. poznalismy wiele stron i wielu ludzi na roznych pozycjacch... od najwiekszej boedoty chinskiej to szefow wilekich korporacji...
              I za to mi placili tyle ze mi troszke zostalo...
              I oczywiscie to ni ejest regula - to absolutnie wyjatek - mialem szczescie - bylem we wlasciwym miejscu we wlasiwym czasie...

              No i jest duzo prawdy w tym co powiedzial kiedys Dalaj Lama zapytany, co najbardziej zaskoczyło go w ludzkości, powiedział:

              "Czlowiek.
              Ponieważ poświęca swoje zdrowie, aby zarabiać pieniądze.
              Następnie poświęca pieniądze, aby odzyskać zdrowie.
              A potem tak bardzo martwi się przyszłością, że nie cieszy się teraźniejszością;
              w wyniku tego nie żyje on w teraźniejszości ani w przyszłości;
              żyje tak, jakby nigdy nie umrze, a następnie umiera, nigdy tak naprawdę nie żyjąc."


        • banitka51 Re: Recepta na życie 22.01.20, 17:08
          Z pewnością masz szczęście, nawet nie byłabym taka pewna, czy to nie ono odegrało najważniejszą rolę w Twoim życiu. A w sumie najważniejsze, by je docenić, bo to prawdziwe szczęście mieć szczęściesmilesmilesmile

          --
          od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
          • engine8 Re: Recepta na życie 22.01.20, 19:10
            Ale zwykle na szczescie tez sobie trzeba zarobic....
            Hindusi mowi ze w zyciu 5 raz przjezdza kolo kazdego z nas zlota kareta ktora niewile sie rozni na wyglad od innych - i jedynie co trzeba to rozpoznac ja i wsiasc..
            • banitka51 Re: Recepta na życie 22.01.20, 22:01
              Karet aż tyle nie masmilesmile Co po Indiach widać. Tam taki tłok w miastach, że każda kareta, jak pociąg, byłaby niewidoczna przez obsiadłych nią ludzi.
              Szczęście ma różne wymiary i nie dla wszystkich oznacza przede wszystkim status materialny i zdrowie. Dla niektórych satysfakcją jest dążenie, a nie realizacja. Jeszcze innym brakuje szczęścia, by spotkać partnera/przyjaciół. A sporej grupie brakuje do szczęścia posiadania - majątku, rodziny, dobrej pracy, perspektyw. Wg norm zachodniej cywilizacji - a może raczej tendencji do gromadzenia dóbr - dzieciaki z chińskich, biednych wsi czy państw, w których jest wojna nie mają żadnych szans, choćby i codziennie kursowała tuż koło nich złota kareta. Moim zdaniem - nasze pokolenie to szczęściarze, żyliśmy w latach pokoju, za to w epoce rewolucji technicznej, dorastając biegaliśmy po dworze i jedliśmy naturalne produkty, chodziliśmy w ubraniach z naturalnych surowców i bezpiecznie podróżowaliśmy auto-stopem. Mieliśmy spory kawał życia, gdy ani tv ani komputer nie kradł nam choćby godziny z naszego życia, a życie towarzyskie tak nas, jak i naszych rodziców było bogate i samotność ani depresja nie były powszechne. Mnie to bardzo cieszy, że wyrosłam na takich zdrowych fundamentach. Nie żałuję, że ten świat już nie istnieje, ale mam satysfakcję, że jest w mojej pamięci. Chyba nie wyszło sentymentalnie?smilesmile

              --
              od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
              • came_lia Re: Recepta na życie 23.01.20, 13:02
                Banitko,może trochę sentymentalnie smile

                ,,Z punktu widzenia ezoterycznego, człowiek wybiera sobie najważniejsze lekcje, których ma nauczyć się w tym życiu, a także wybiera sobie partnerów, rodziców, przyjaciół i wrogów. A potem całkowicie o tym zapomina i przeżywa to życie jakby było ono zupełnie przypadkowe lub, wręcz przeciwnie, jakby wszystko było całkowicie zależne od jego woli.....

                Wszystko trzeba rozumieć we właściwej perspektywie:
                nie wyrok tylko brama do wolności
                ""

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka