malwina52
27.05.05, 11:05
Samotność z wyboru
,,Nadchodzi czas chłodu" pod takim tytułem w grudniu ukazał się na
łamach ,,Der Spiegla" wywiad z prof. Hansem Peterem Duerrem. Mieszkający w
Heidelbergu etnolog, historyk kultury i pisarz wśród poważnych zagrożeń dla
cywilizacji widzi załamanie się porządku społecznego.
Społeczeństwo argumentuje naukowiec nie może się obejść bez minimum poczucia
przynależności do wspólnoty. Które w rozpoczętym właśnie wieku zanika i jest
najbardziej zagrożone.
Dlaczego?
Profesor obwinia o to kapitalizm. Który nade wszystko wymaga od człowieka
coraz większej mobilności i elastyczności, zwłaszcza w życiu zawodowym.
,,Idealnymi członkami społeczeństwa przyszłości twierdzi pisarz będą single,
osoby żyjące samotnie z własnego wyboru, oraz tzw. dinks (double income, no
kids) pary bezdzietne, z podwójnym dochodem".
Wizja zbioru indywiduów, ,,odseparowanych od siebie zarówno fizycznie, jak i
psychicznie, kierujących się w swych kontaktach tylko krótkoterminowym
rachunkiem strat i zysków" jako obraz społeczeństwa XXI wieku zrazu robi
szokujące wrażenie. Ale kiedy profesor mówi o ludziach, zadających sobie na
każdym kroku pytanie ,,A co mi to da", rozpoznajemy krajobraz nie całkiem nam
obcy. I bliski wizji Wieży Babel.
Wśród różnych prognoz na rozpoczynający się właśnie nowy wiek nie brak i
optymistycznych: że syty, sprawny technicznie, technologicznie i
intelektualnie profesjonalista przypomni sobie o intuicji, sercu i uczuciach.
Bo ani bogactwo, ani coraz nowocześniejsze maszyny, skracające dystans do
człowieka, który mieszka po drugiej stronie globu, nie zastąpią autentycznych
więzi. Alternatywą jest życie w Wieży Babel w tłumie ludzi, którzy mówią tym
samym językiem, ale są sobie zupełnie obcy.