Dodaj do ulubionych

Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ????

07.12.05, 21:30
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3053521.html
Parlament Izraela zalegalizował eutanazję.

Czy żydowskie prawo religijne dopuszcza eutanazję? Kneset uznał, że tak i
mimo protestów części ortodoksów zdecydował, że nieuleczalnie chorzy
Izraelczycy będą mogli sami decydować o swojej śmierci.
Posłowie pisali ustawę wspólnie z wpływowymi rabinami głoszącymi, że pod
pewnymi warunkami można pogodzić eutanazję z halachą. Te warunki to według
nich nienaruszenie zasady świętości życia oraz pełna sprawność umysłową
chorego.
Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze, ustawa mówi, że można skrócić życie
tylko komuś, kto świadomie i wprost tego żąda. Natomiast jeżeli stan chorego
uniemożliwia mu wyrażenie takiej woli, to tylko wtedy, gdy wcześniej zostawił
wyraźne instrukcje na piśmie albo lekarzowi albo pełnomocnikowi prawnemu.
Po drugie zasada świętości życia ma być zachowana w ten sposób, że eutanazję
można wykonać tylko na osobie, która jest śmiertelnie chora, cierpi i zostało
jej mniej niż sześć miesięcy życia. Wyjątkiem jest chory, u którego nastąpił
już zanik ważnych funkcji życiowych - można go będzie uśmiercić tylko wtedy,
gdy lekarze dają mu najwyżej dwa tygodnie.
Obserwuj wątek
    • regine Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 21:31
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3053521.html
      Podaję aktywny link do artykułu...
      • takanietaka Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 22:04
        Jestem ZA,zawsze byłam ...uwazam że ta decyzja należy do obszaru naszej
        wolnosci .Dla mnie jest tez miara tej wolnosci -wewnętrznej i zewnętrznej!
        <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
        • natla Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 22:23
          Podpisuje się pod Owaką i dodam, że wbrew pozorom ludzie wcale nie sa tak
          skorzy do umierania, nawet jak cierpią. Instynktownie się przed śmiercią
          bronimy. Jednak czasem są takie straszne cierpienia, że.....
          Boję się tylko, czy nie bedzie to wykorzystywane przez takich "pvuloniarzy".
          Jednak z mojego osobistego życia znam przypadek, w którym eutanazja byłaby
          dobrodziejstwem.
          • krista57 Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 22:28
            Równiez jest za eutanazją.
            Tylko,ze łatwo mi wyrazic swoje stanie obecnie,na tym etapie życia
            i świadomości.
            • regine Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 22:59
              Ale Kristo, przychodzi taki okres, kiedy naprawdę, jesteśmy świadomi,że nic nam
              już nie pomoże ,że wykorzystano wszystkie możliwości...
              Wiem, że każdemu ciężko pogodzić się ze śmiercią.
              Eutanazja to nie jest zabijanie, to chęć odejścia z godnością.
              Też jestem za, nie chciałabym się męczyć i być świadomą, że męczę wszystkich
              wokół. Myślę, że mamy do tego prawo.
              • natla Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 23:06
                To co Krista napisała, że jesteśmy *za* na obecnym etapie życia....wcale nie
                jestem pewna, czy instynkt nam na to w razie czego pomzwoli.
                Niemniej chcę mieć prawo, a czy z niego skorzystam, to już moja sprawa. No nie?
                Mam nadzieję, że będę na tyle świadoma.
                • regine Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 23:20
                  Też nie wiem jak to będzie....Czy będę wtedy chciała ???
                  Takie czysto ludzkie rozważania...
                  Ale decyzja powinna należeć do mnie, jeśli będę nieprzytomna, zostawię zapis,że
                  nie chcę sztucznego podtrzymywania życia. To też nie ma sensu.
                  Leżysz pod aparaturą tygodniami i co...Lekarze nie dają żadnych szans na powrót
                  do normalności. Więc nie widzę powodu. Aparatura może uratuje innego
                  człowieka...
        • mira54 Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 22:27
          Ja jestem rowniez za eutanazja. Uwazam, ze kazdy z nas
          powinien miec prawo wyboru, tym bardziej jesli choroba
          sprawia duzo cierpienia i jest nieuleczalna. Po co sie meczyc...
          • dankarol Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 07.12.05, 23:51
            No właśnie prawo wyboru, tylko czy napewno to ja wybiorę, czy może ktoś za mnie
            z góry zadecyduje, że nie jestem już potrzebna na tym świecie, u nas jest
            niestety wszystko możliwe
            • pia.ed Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 08.12.05, 00:18
              Jesli ktos za Ciebie zadecyduje, to znaczy ze bedziesz w takim stanie,
              ze sama nie bedziesz o tym wiedziala...
              A dlaczego obawiasz ze ktos bedzie sie chcial Ciebie pozbyc choc Ty dalej
              chcialabys zyc?
              Czy masz majatek dla ktorego bedzie warto odebrac Ci zycie?



              dankarol napisala:
              ... może ktoś za mnie z góry zadecyduje, że nie jestem już potrzebna na tym
              świecie ...
              • dankarol Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 08.12.05, 11:53
                Pia nie posiadam, żadnego majątku na który mogliby czekać spadkobiercy, ale tu
                właśnie rodzą się moje wątpliwości. Czy ktoś na przykład nie stwierdzi, że
                właściwie jesteś nieuleczalnie chora, nie ma się kto tobą opiekować, nie masz
                pieniędzy na leczenie, więc lepiej by było...
                Rozmawiałam z osobą poddaną takiej psychicznej presji.
    • czarny.humor Zazdroszczę Wam dziewczyny. 08.12.05, 05:26
      Zazdroszczę Wam tego, że macie taką jasność i pewność w tej kwestii. Szczerze zazdroszczę.

      Ja też jeszcze kilka lat temu, z podobną pewnością siebie i tak samo odpowiadałem na to pytanie. Nawiasem mówiąc, z podobną pewnością siebie, bez wątpliwości i bez głębszego zastanowienia odpowiadałem także na temat aborcji, kary śmierci i paru innych spraw, których teraz nie wymienię, ze względu na wagę tematu i żeby nie być posądzonym o to, że mieszam kwestie nieporównywalne i bardzo odległe.

      Potraficie jednym celnym zdaniem, precyzyjnie wyrazić swoje opinie w kwestii tak drażliwej, kontrowersyjnej, strasznej, skomplikowanej i delikatnej. Powołując się przy tym na prawo człowieka do godności, godnej śmierci, prawo decydowania o sobie!!?

      Taktaka napisała:
      „Jestem ZA,zawsze byłam ...uwazam że ta decyzja należy do obszaru naszej
      wolnosci .Dla mnie jest tez miara tej wolnosci -wewnętrznej i zewnętrznej!”

      Ta decyzja jest MIARĄ WOLNOŚCI!!
      Ale która decyzja Taktaka??! Bo w tej kwestii decyzje są co najmniej dwie! Jest decyzja osoby chcącej swojej śmierci i są decyzje osób, które decydują o słuszności tej śmierci! Która jest miarą wolności?? I czy miara ta oznacza, że kto nie zgadza się na taką śmierć innego człowieka, ten nie jest człowiekiem wolnym??!! Wolno myślącym?? Postępowym wreszcie??!!

      Bardzo to mocne, stanowcze stwierdzenie. Bardzo!!
      Czy na pewno uzasadnione??! I nie masz Taktaka - i Wy dziewczyny - wątpliwpści??
      Mogę się zgodzić, że do takiej wolności o jakiej tu wspominacie, należy decyzja samobójcy, który sam od początku do końca przeprowadza swój zamysł!! To jest jego własna, wolna, suwerenna decyzja odebrał sobie życie – tak chciał, tak zrobił. Chociaż - zauważcie, że w chyba żadnym prawodawstwie na świecie nie ma zezwolenia na samobójstwo. Nigdzie chyba, w żadnym kodeksie nie jest zapisne:

      „Każdy obywatel ma niezbywalne prawo do spowodowania swojej śmierci kiedy chce i jak chce.”

      A prawo do uśmiercenia na żądanie jest i się rozszerza, i jest uważane za postępowe!!
      Oczywiście nie ma też raczej (choć nie jestem pewien) kar dla nieskutecznych samobójców, ale w większości cywilizowanych krajów ludzie ci są uznawani za chorych, lub przynajmniej mających problemy psychiczne i otaczani opieką psychologów. Do targnięcia się na życie skłaniają, a nawet nierzadko zmuszają ludzi różne problemy – również fizyczny ból, który jest podstawą uznania prawa do eutanazji. Ale z reguły chyba większy odsetek samobójców to osoby cierpiące psychicznie. Czy ktoś jest w stanie powiedzieć, który ból jest bardziej nie do zniesienia, skoro każdy może prowadzić do takiego - ostatecznego kroku?? Czy zatem – jeśli godzić się mamy na zadanie śmierci z powodu bólu fizycznego, to nie powinniśmy także uznać innych pobudek??! Ktoś zbankrutował i nie potrafi żyć w biedzie. Nie ma też na tyle siły, aby zadać sobie śmierć sam, więc prosi, a nawet żąda aby mu ją zadano w imię prawa do eutanazji, do swoiście rozumianej godności i prawa wyboru. Dlaczego ten powód miałby być mniej ważny??

      A czy eutanazja to decyzja „wolna wewnętrznie i zewnętrznie”??!! Wydaje mi się, że mógłbym (przy jednak ogromnych oporach) zaakceptowć sytuację, że umożliwia się desperatowi odebranie sobie życia poprzez podsunięcie mu, czy podanie do ręki pistoletu, pigułek, guziczka uruchamiającego strzykawkę... W ten sposób, przy poszanowaniu wolnej woli - wolności wewnętrznej tego człowieka, sami też wolni - wolnością zaewnętrzną wobec niego, decydujemy się, czy mu to zadanie ułatwić. Tak można by postąpić, gdyby ten człowiek już był w takiej sytuacji, że sam nie jest w stanie fizycznie dokonać samobójstwa. Można by mu ułatwić i maksymalnie umożliwić wykonanie decyzji. Ale ostateczny ruch musiałby wykonać sam zainteresowany.
      Pozbawienie życia człowieka przez innych ludzi, choć na jego wyraźne żądanie, nie jest i sądzę, że nigdy nie będzie wolną do końca decyzją tego człowieka.
      No bo przecież ów człowiek posługuje się innymi ludźmi. To właśnie ci "inni" będą w pewnym momencie decydować, czy cierpienie zainteresowanego już jest „nie do zniesienia”, czy jeszcze troszeczkę może pocierpieć? czy jest w pełni świadomy i przy zdrowych zmysłach? czy coś mu zakłóca zdolność trzeźwego spojrzenia na swoje życie? czy żądanie jest dostatecznie wyraźne i stanowcze? Czy..., czy..., czy...??? Gdzie zatem widzicie poszanowanie wolności i godności?? A jeśli np. dwóch z wymaganych specjalistów uzna, że należy już dokonać aktu, a trzeci powie :NIE ten człowiek jeszcze nie cierpi dostatecznie mocno – niech jeszcze pożyje.”? Gdzie będzie godność kogokolwiek – również nasza, jeśli ci specjaliści jeszcze się pokłócą z tego powodu??!!
      A co w końcu - jeśli po zastosowaniu śmiertelnego środka, kiedy już nie ma odwrotu, a człowiek, który żądał eutanazji zawoła „NIE CHCĘ UMIERAĆ”??? Czy wtedy jedyną odpowiedzią dla niego będzie – „Za późno! Sam tego chciałeś!!”??? Czy może trzeba będzie uchwalić takie prawo o zastosowaniu eutanazji, żeby już delikwent po zastosowaniu odp. metody uśmiercania nie zipnął??!!

      Opisałem tu pokrótce tylko i trochę chaotycznie moje wątpliwości co do problemu eutanazji, które spowodowały zmianę moich zapatrywań.
      Oczywiście nie wiem jak sam zachowałbym się w przypadku niewyobrażalnego własnego cierpienia. Być może też błagałbym o śmierć. Czy zadałbym ją sobie sam, mając możliwość taką, że zrobi to za mnie ktoś inny, kim mogę się posłużyć, kładąc tę decyzję na jego barki (celowo nie użyłem słowa sumienie”wink?? I czy byłaby to decyzja całkiem wolna? Może nie mając takiego wyboru, nigdy nie pomyślałbym o samobójstwie??!!

      A jak zachowałbym się, gdybym to ja miał decydować o podaniu śmiertelnego środka innemu człowiekowi?? Jak - gdy obcemu? A jak - gdy osobie bliskiej?? Czy miałbym poczucie spełnionego obowiązku wobec człowieka? Poczucie dobrego uczynku? Czy raczej czułbym się jak „wielki sprawiedliwy” mający prawo decydowania o czyimś istnieniu i kat w jednej osobie?? A może do końca życia nie mógłbym sobie tego darować i doprowadziłoby mnie to do...??
      Jeśli nigdy nie będę sam w sytuacji konieczności podjęcia takiej decyzji, to czy moja pochopna zgoda na eutanazję wyrażona choćby w takiej forumowej dyskusji, albo w rozmowie na ulicy, albo – nie daj Boże w głosowaniu, nie jest jednak już konkretną decyzją, ale podjętą łatwo, bo bez głębszego zastanowienia, bo anonimowo, bo dotyczącą anonimowego abstrakcyjnego obcego człowieka, któremu nie trzeba patrzeć w oczy??!! Czy mając przed sobą konkretnego i wciąż żywego człowieka podjąłbym traką samą decyzję??

      Zabijanie zwierząt ze względów „humanitarnych” – żeby się nie męczyły jest uważane za godne i właściwe. Choć w większości przypadków, chodzi wyłącznie o względy ekonomiczne i wygodę. Dlatego zabija się konia, który złamał nogę, psa który jest już stary i nie potrafi pogryźć jedzenia, kota który ma parchy i leczenie się nie opłaca...
      Lepiej i taniej jest zabić, niż utrzymywać i pelęgnować.

      Czy naprawdę teraz przyszedł czas na określenie warunków brzegowych dla człowieka??
      • natla Re: Zazdroszczę Wam dziewczyny. 08.12.05, 09:15
        Masz czarny racje i dlatego mamy wątpliwości. Gdzieś tam na naszym forum już
        była dyskusja na ten temat i wcale tak jednoznacznie eutanazja nie została
        przyjeta. Są wątpliwości. Nie mam pojecia jak w najgorszej sytuacji do tego
        podeszłabym, wydeje mi sie tu i teraz, że chciałabym mieć wybór. Natomiast jak
        już pisałam, boję się decyzji innych ludzi. Prawo może być nadużywane.
        Dobrze, że nie jestem zmuszona jako lekarz decydować o czyjejś śmierci.
        Jednak są sytuacje tak beznadziejne, ze .......zostaje tylko sprawa
        decyzji......czyjejś.
        • axsa Generalnie NIE, Jednak ja nie umiem... 08.12.05, 09:36
          tak całkiem jednoznacznie sie wypowiedzieć, bo wiele jest aspektów sprawy.
          Nigdy nie wiadomo co to jest sytuacja beznadziejna i czy rzeczywiscie taka jest.
          Na sobie doznałam, na szczęscie nie w omawianej tu sprawie, strasznej pomyłki
          lekarzy w ocenie mojego zdrowia.
          To paraddoks - ocena straszna, jednoznaczna, a...życie i rzeczywistość
          pozwoliły sobie tę ocenę podważyć, pokazać figę tym którzy tę ocenę wystawili.
          Ja z tego powodu jestem szczęśliwa.
          Gdyby to dotyczyło życia lub nie...
          • pia.ed JA decyduja o moim zyciu, czarny! 08.12.05, 11:14
            Taktaka napisała:
            „Jestem ZA,zawsze byłam ...uwazam że ta decyzja należy do obszaru naszej
            wolnosci .Dla mnie jest tez miara tej wolnosci -wewnętrznej i zewnętrznej!”



            Takanietaka napisala o WOLNOSCI CZLOWIEKA DO PODEJMOWANIA DECYZJI,
            i oczywiscie WOLNOSCI decyzji dotyczacej SWEGO zycia...

            Czyzbys byl przeciwny temu ze ktos lezac w meczarniach
            ktore sie nigdy nie skoncza, a przeciwnie - beda sie nasilaly az do smierci -
            chce te meczarnie zakonczyc?

            Czyzbys chcial pozbawic czlowieka decydowania o swym zyciu?
            Kto dal Ci to prawo i w imie czego?

            • axsa Re: JA decyduja o moim zyciu, czarny! 08.12.05, 11:19
              Przecież Czarny humor wyraż mnóstwo swoich wątpliwości w tym względzie.
              Nie widzę podstaw do pytania postawionego w taki kategoryczny sposób.
            • czarny.humor Re: JA decyduja o moim zyciu, czarny! 08.12.05, 11:53
              Mam wrażenie Pia, że nie dokładnie przeczytałaś moje rozważania.

              To oczywiste, że człowiek powinien mieć możliwość wyboru. Dlatego pisałem o samobójcach i możliwości ułatwienia śmiertelnie choremu, cierpiącemu człowiekowi tego ostatecznego kroku.
              Ale przecież w obecnie to właśnie w obecnie proponowanych rozwiązaniach o tej ostateczności decydują inni!! Lekarze, komisje, sędziowie... To oni orzekają, czy człowiek wystarczająco cierpi!!

              Wobec Twojego zarzutu wobec mnie, chcę jeszcze raz zapytać:

              "A co w końcu - jeśli po zastosowaniu śmiertelnego środka, kiedy już nie ma odwrotu, a człowiek, który żądał eutanazji zawoła „NIE CHCĘ UMIERAĆ”??? Czy wtedy jedyną odpowiedzią dla niego będzie – „Za późno! Sam tego chciałeś!!”???
              Czy może trzeba będzie uchwalić takie prawo o zastosowaniu eutanazji, żeby już delikwent po zastosowaniu odp. metody uśmiercania nie zipnął??!!"

              Pia.ed przeczytaj proszę uważniej moje rozterki dobrze?

              Pozdrawiam
              • pia.ed Re: JA decyduja o moim zyciu, czarny! 08.12.05, 15:44
                Rzeczywiscie nie przeczytalam wszystkiego bo bylo za dlugie ...
                • axsa Nie podoba mi się 08.12.05, 18:02
                  Pia, nie podoba mi sie Twoje postawienie sprawy.

                  Napisałaś:
                  "Czyzbys chcial pozbawic czlowieka decydowania o swym zyciu?
                  Kto dal Ci to prawo i w imie czego?"

                  Pytasz o bardzo poważną sprawę.
                  Pytasz człowieka, który bardzo poważnie do problemu poszedł, rozważył wiele za
                  i przeciw.
                  Tak postawionym pytaniem sugerujesz, że nie miał prawa tak myśleć, bo w imię
                  czego,
                  a potem
                  ot tak od niechcenia rzucasz lekko:
                  "Rzeczywiscie nie przeczytalam wszystkiego bo bylo za dlugie ..."
                  A "przepraszam" gdzie?

                  No to jak to jest z tymi dobitnymi pytaniami o podstawy prawa.

                  ... "bo było za długie..." - niezły argument.
                  To jakim prawem sie na niego rzucasz i w imię czego?

                  • aaj3 Re:Nie do końca tak.... 08.12.05, 21:30

                    Wiecie co, do niedawna wydawało mi się ze każdy człowiek ma prawo...że to jego
                    życie ...że nikt inny itd....Tak myślałam do chwili kiedy sama nie znalazłam
                    się w sytuacji koszmarnej.W wyniku wypadku samochodowego mam uszkodzony
                    kręgosłup,nie potrafię opisać bólu jaki przechodziłam,do dziś są ślady moich
                    zebów na brzegu łózka.Do wiadomości że nie będę chodziła doszła jeszcze
                    jedna,że mam raka w stadium nieoperacyjnym,bo za późno zdiagnozowany.Pamiętam
                    jak wtedy bardzo chciałam żeby to się wszystko już skończyło,że ja już nie mam
                    więcej siły,już nie moge,nie chcę,że jestem cięzarem ze się męczę.Mija dwa lata
                    od wypadku,nie jestem tą samą osobą co przed wypadkiem,ale żyję, zaczynam
                    chodzić i wierzę że wygram.A gdyby było zezwolenie na eutanazję,gdyby ktoś mnie
                    wtedy posłuchał,to nie miałby kto do Was dzisiaj pisać i ja chyba chyyyyba
                    zmieniłam zdanie.To jest to o czym pisze Czarny Humor,jeśli pacjent się
                    rozmyśli....
                    • regine Re:Nie do końca tak.... 08.12.05, 21:51
                      Aaj3, zakładając ten wątek, był już podobny na tym forum, napisałam,że jestem
                      za....Ale i napisałam, że nie do końca jestem tego pewna. Teraz tak, ale gdyby
                      przyszło co do czego, kto wie czy nie zmieniłabym decyzji.
                      Bo jednak ma się tą iskierkę nadziei, a człowiek "chwyta się jej, jak tonący
                      brzytwy".
                      Więc teraz tak, ale potem... ??? Nie wiem, naprawdę nie wiem.
                      To bardzo trudna decyzja, chyba dla każdego, gdyby zapytano kogoś:" Wyraziłeś
                      zgodę, więc zaraz będzie koniec, na twoje życzenie."
                      Człowiek w pełni władz umysłowych, co na to by odpowiedział...???
                      Takie jest i moje rozdarcie, poprę wypowiedź Czarnego.Humorka.
                      To jest samobójstwo...Brak odwagi, ucieczka ???
                      Chyba tak.
                      • natla Re:Nie do końca tak.... 08.12.05, 22:45
                        Chwilka....eutanazja i samobójstwo to 2 różne sprawy.
                        A czy eutanazja nie dotyczy tylko ludzi tych, którzy są bezsensownie trzymani
                        na "podtrzymaniu życia"? Czy dotyczy ludzi, którzy nie mogą samodzielnie
                        popełnić samobójstwa?
                        A co w takim razie z chorymi umysłowo?
                        Kurcze, zaczynam myśleć....
                        • regine Re:Nie do końca tak.... 08.12.05, 23:21
                          Też myślę i kombinuję, to nie jest takie proste, jakby się zdawało ....
                          • takanietaka też nie wiem... 09.12.05, 00:14
                            ja oczywiscie też nie wiem co bym zrobiła ...co zrobie ,,,ale wazne ze
                            miałabym WYBÓR.To jest ta wolność!
                            <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
                            • aaj3 Re: też nie wiem... 09.12.05, 10:40
                              Tankietko, wybór taaaak ale czy wybór znękanego,przerażonego człowieka to
                              świadomy wybór.
                              • regine Re: też nie wiem... 14.12.05, 14:09
                                Właśnie Humorku podrzuciłam Ci wątek, tu miałeś się jeszcze wykazać,
                                jak dysponujesz czasem, zapraszam...
                              • takanietaka Re: też nie wiem... 14.12.05, 16:48
                                Ale i tak najbardziej nie lubie jak ktos uwaza że wie lepij niz ja czego ja
                                pragnę!I zawsze jest ktos ,kto w poblizu czycha na moja wolnośc...przewaznie
                                uzywajac wielkich słów ....i twierdząc ze to dla mojego dobra!
                                <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
    • czarny.humor Dalsze przemyślenia. 15.12.05, 19:54
      Zgadzam się z Tobą Taktaka. Nikt nie lubi pouczanek, albo i nie daj Boże połajanek za to, że ma swoje własne zdanie. Mam nadzieję, że nie odbierasz moich tu wynurzeń i analiz, jako próby narzucenia Tobie, czy też komukolwiek innemu mojego sposobu rozumienia poruszanych spraw. Daleko mi do zaroaumialstwa oraz samouwielbienia polityków i ich świętego przekonania o swej nieomylności, które każą im wykrzykiwać swoje „mądrości” przed jak największym audytorium i decydować, które z nich mają stać się PRAWEM. Głęboko zgadzam się z Tobą, gdy piszesz:

      „I zawsze jest ktos ,kto w pobliżu czycha na moja wolnośc...przewaznie
      używajac wielkich słów ....i twierdząc ze to dla mojego dobra!”

      Ale czy tak samo rozumiemy to Twoje sformuowanie? Nie wiem i oczywiście nie podejmuję się oceniać Twojego rozumienia tych słów, ale według mnie, to idealnie pasują one do nawoływań o słuszności jakiejś idei, albo do nachalnego , nie znoszącego sprzeciwu nawoływania do przyjęcia za jedynie słuszny aksjomat jakiegoś punktu widzenia, czy światopoglądu przy użyciu właśnie słów wielkich i robiących na słuchaczu wrażenie. WOLNOŚĆ, WOLNOŚĆ WYBORU, PRAWA CZŁOWIEKA, GODNOŚĆ ŻYCIA, ŚMIERCI... Sądzę, że tymi terminami w przypadku prawa do eutanazji jesteśmy - my, czyli opinia publiczna, zwykli ludzie - ostro i bezwzględnie manipulowani. Należałoby zapytać w tym momencie przez kogo i po co?? Odpowiedź na to pytanie pewnie też byłaby długa, więc w tym miejscu odłóżmy ją na bok, przyjmując, że w naszych, tu rozważanych kwestiach nie jest nam akurat w tej chwili niezbędna.

      Poniważ mam duże wątpliwości w tych sprawach, a wydaje mi się, że mam pewną zdolność do krytycznej analizy i patrzenia z dużym dystansem na próby narzucenia czyjegoś światopoglądu, więc dzielę się z Wami swoimi rozterkami, w nadziei na Wasze zastanowienie i przemyślenie moich myśli – nic więcej. Staram się zatem przedstawiać te MOJE myśli, a czy ktoś się z nimi zgadza, czy nie, to jego sprawa. Jeśli ma inne zdanie i chce je wyrazić, to jestem otwarty na dyskusję i argumenty, ale jeśli ktoś uzna, że nie przyjmuje mojej logiki za słuszną bez żadnej dyskusji, to uznaję to jego prawo bez zastrzeżeń i nie domagam się nawet konieczności uzasadnienia jego stanowiska. Uważam nawet, że każdy ma prawo powiedzieć „nie, bo nie!” i odwrócić się na pięcie z przekonaniem o skrajnej głupocie rozmówcy.
      Tyle tytułem może trochę przydługiego wstępu.

      Ale wracajmy do głównego tematu rozważań w tym wątku.
      Aaj3, napisała:

      „...wybór taaaak ale czy wybór znękanego, przerażonego człowieka to świadomy wybór.”

      Dobre, celne pytanie!!
      Odnosi się do człowieka proszącego o śmierć przez eutanazję.
      A w mojej głowie natychmiast rodzi następne pytania. Dlaczego mamy to pytanie ograniczać wyłącznie do osób nieuleczalnie chorych, cierpiących fizycznie i których ewentualną prośbę o eutanazję chcemy rozważać??!! Czy człowiek, który próbuje się zabić, choć jest fizycznie zdrowy mniej cierpi?? Myślę, że jego determinacja nie jest mniejsza, a motywacja dla przekonania o konieczności rozstania się z życiem mniej ważna.
      Więcej – jestem przekonany, że taki człowiek jest nawet bardziej zdeterminowany!!
      Dlaczego? – bo on, decydując się na samounicestwienie, musi jeszcze pokonać strach przed bólem fizycznym!!
      Ten nie do zniesienia, długotrwały ból, który jest w przypadku człowieka śmiertelnie chorego przyczyną błagania o śmierć przez eutanazję, musi powodować u niego znaczne osłabienie, lub wręcz zanik strachu przed tym drugim bólem - tym, z którym musi sobie poradzić samobójca, a który będzie spowodowany próbą samobójczą. Jestem przekonany, że ten strach uchronił tysiące potencjalnych samobójców, którzy stali już o krok od popełnienia ostatecznego ruchu i w ostatniej chwili rezygnowali.
      Człowiek żądający eutanazji, wie, że śmierć zadana przez fachowców, będzie pozbawiona jakiegokolwiek bólu. Będzie komfortowa. Czy zatem taka świadomość nie może być przyczyną łatwiejszeg decydowania się na to rozwiązanie? Czy nie jest to jadnak wpływanie na decyzję cierpiącego i powód łatwiejszego godzenia się na ostateczność?
      A jak wielką presję, jaki ogromny ból psychiczny musieli czuć ci, którzy jednak sami przekroczyli tę barierę?!!

      Często ludzie wygłaszają znany slogan, o tym, że samobójstwo, to akt tchórzostwa, albo bohaterstwa. Czy aby na pewno? Czy skrajna desperacja, zagubienie i nieopanowany, niepojęty dla zdrowych strach przed przyszłością, przed życiem, prowadzące do zamachu na swoje życie może być tchórzostwem?? Albo tym bardziej bohaterstwem?? Jak sytuacja wewnętrznego rozdarcia i paniki wpływa na świadomość i zdolność trzeźwej, bezstronnej i rzeczowej oceny własnej życiowej sytuacji tych osób!!? Czy istotnie – tak, jak pyta Aaj3 - mają one wtedy WOLNY i ŚWIADOMY WYBÓR?? Czy wiedzą, co się z nimi dzieje i potrafią to na zimno zanalizować??
      Na pewno się wszyscy zgodzimy, że nie.

      Jeśli więc według zwolenników eutanazji, należy pomagać (bo to humanitarne) w odebraniu życia osobie cierpiącej fizycznie, to jakie względy przemawiają za tym, żeby za wszelką cenę chronić życie zwykłych samobójców bardziej przecież zmotywowanych?? I dlaczego angażować psychiatrów dla zrozumienia ich motywacji oraz dla ich dalszej ochrony przed sobą samym, a jednocześnie w imę głoszonych idei uśmiercać innych?? Dlaczego i na jakiej podstawie zawolennicy eutanazji uznają, że ból fizyczny i jego znoszenie jest pozbawione GODNOŚCI człowieka, a uśmiercenie go na żądanie, tę GODNOŚĆ zachowuje? Dlatego, że zwykły samobójca nie wyje z bólu, a śmierć leżącego na łożu boleści po prostu go ucisza?? Powoduje, że uciszając w końcu te krzyki i zaklęcia o śmierć, sami sobie, my - wciąż żywi – sprawiamy ulgę? A więc mamy stosować eutanazję nie dla szczytnych, głoszonych na wyrost i obłudnie haseł, ale dla naszego własnego komfortu!! – dla uciszenia cierpienia innych i zagłuszenia własnych sumień!!?

      Smierć przez eutanazję jest śmiercią godną – twierdzą jej zwolennicy. A ja wątpię.
      Oficer, który strzelił sobie w łeb, bo nie chciał dostać się do niewoli w obawie, że nie wytrzyma przesłuchania – umarł godnie – powiemy wszyscy. Ojciec Kolbe, który dobrowolnie poszedł na śmierć za współwięźnia – umarł godnie. Inni więźniowie Auschwitz umierający w skrajnie podłych warunkach na zawszonych pryczach, często z głodu i z powodu okropnych chorób i gnijących ran - też umierali z godnością!!
      Ale oficer, który strzelił sobie w łeb, bo się wydało, że zdradzał swój kraj, albo oprawca hitlerowski, którego nigdy nie złapano, mający wiele istnień na sumieniu, umierający wśród przepychu zrabowanych dóbr – mieli śmierć godną, czy nie??
      Godność człowieka na łożu śmierci nie zależy więc od jej przebiegu, sposobu jej zadania, wymierzenia, czy otaczającego przepychu, lub nędzy. Zależy raczej od motywów, które skłoniły człowieka do jej zadania sobie i od wcześniejszych jego uczynków. Od tego, czy prowadził godne życie!!.
      Jak zatem można z takim ogromnym przekonaniem mówić, że eutanazja pozwala zachować tę godność, albo – tym bardziej, że w jej wyniku tę godność otrzymujemy?!!

      Spójrzmy na problem z jeszcze innej strony. Z punktu widzenia człowieka wierzącego, chrześcijanina, katolika, świadoma decyzja na samobójstwo i jej spełnienie, jest grzechem bezwzględnie skazującym na potępienie.
      Popatrzcie, jak legalna eutanazja ogromnie osłabia chrześcijańskie przykazania i z jaką perfidią pozwala się wszystkim zamieszanym w ten akt wytłumaczyć przed światem i przed sobą samym, zrzucając pozornie odpowiedzialność za swoje czyny na innych.
      Katolik wie, że samobójstwo skazuje go na potępienie. Ale samo pragnienie śmierci, ne jest przecież równoznaczne z jego popełnieniem. A zatem w pojęciu takiego człowieka, śmierć zadana mu przez innych, choć na jego żądanie, nie jest jego decyzją i zwalnia go od odpowiedzialności przed Stwórcą. Przecież samą śmierć spowodowali inni
      • czarny.humor Re: Dalsze przemyślenia. 15.12.05, 19:56
        Przecież samą śmierć spowodowali inni!! Inni, którzy mieli wybór – posłuchać żądania, lub nie. To oni zatem decydują i biorą odpowidzialność - nie ja.
        Tak samo to działa na ludzi stojących po drugiej sronie tego aktu. Oni mogą uspokoić swoje sumienie stwierdzeniem – to nie nasza wina – my tylko spełniamy WOLNĄ wolę cierpiącego człowieka. W imię humanitaryzmu i współczucia. Decyzja jest JEGO!! – własna, suwerenna i nie sugerowana przez nikogo.
        Popatrzcie, jak sprytnie każda strona może sobie wytłumaczyć swoje decyzje zrzucając z siebie odpowiedzialność na innych. Każdy tu posługuje się innym człowiekiem. A nawet się wysługuje nim w przekonaniu, że przechytrzył Pana Boga. To bardzo wygodne. Tak właśnie moim zdaniem, świadomość umocowania eutanazji w naszym ziemskim prawodawstwie, zasadniczo osłabia całą kwestię odpowiedzialności chrześcijanina przed Bogiem oraz poczucie winy i przyszłej kary?!!
        I znakomicie (choć w istocie tylko „na pozór”wink zdejmuje ze wszystkich – również z niewierzących - wszelką odpowiedzialność i pozbawia skrupółów?!!

        A teraz po tych przemyśleniach, proponuję - przeczytajmy z uwgą i zrozumieniem, raz jeszcze, pierwszego posta Aaj3.
        To post napisany zwyczajnie – od serca Zwykła relacja cząsteczki zycia, dla zobrazowania własnymi przeżyciami spraw, nad którymi się tu zastanawiamy. Na mnie ten list robi ogromne wrażenie i myślę, że każde zawarte w nim słowo ma swoją wagę. Zwłaszcza w tym fragmencie:

        „Pamiętam jak wtedy bardzo chciałam żeby to się wszystko już skończyło, że ja już nie mam
        więcej siły, już nie moge, nie chcę, że jestem cięzarem ze się męczę. Mija dwa lata
        od wypadku, nie jestem tą samą osobą co przed wypadkiem, ale żyję, zaczynam
        chodzić i wierzę że wygram. A gdyby było zezwolenie na eutanazję, gdyby ktoś mnie
        wtedy posłuchał, to nie miałby kto do Was dzisiaj pisać...”!!!

        Popatrzcie – tu nie ma ani słowa, ani cienia myśli o samobójstwie!! To rozwiązanie nie było wówczas przez Aaj3 brane pod uwagę!! Widać przejmującą rezygnację, zwątpienie i pragnienie zakończenia cierpień. Jest przekonanie, że gdyby była wówczas taka możliwość, to skorzystanie z „pomocy” innych rozwiązałoby sprawę szybko, bezboleśnie i ostatecznie.
        Byłby to WOLNY wybór? GODNE odejście?

        Ale jest też w tym poście bezgraniczna radość i ogromny optymizm – „...nie jestem tą samą osobą co przed wypadkiem, ale żyję, zaczynam chodzić i wierzę że wygram.”

        „...ALE ŻYJĘ...” – te dwa zwykłe słówka mają tu taką moc i siłę, że wszelkie argumenty za legalizacją eutanazji bledną w moich oczach i stają się czczą gadaniną, pustosłowiem, nic nie wartymi frazesami!!!

        ALE ŻYJĘ!!!!

        Mam więc swoją godność, wolność, świadomość, wybór...
        Małymi literami piszę te słowa, bo nagle zrobiły się zwyczajne – nie trzeba wielkich liter i wielkich słów.

        Przy tamtych dwóch, wszystkie inne są malutkie – odzyskały swój normalny wymiar.



        Pisałem wcześniej, tak:
        „Mogę się zgodzić, że do takiej wolności o jakiej tu wspominasz, należy decyzja samobójcy, który sam od początku do końca przeprowadza swój zamysł!! To jest jego własna, wolna, suwerenna decyzja odebrał sobie życie – tak chciał, tak zrobił.”
        I dalej:
        „Wydaje mi się, że mógłbym zaakceptowć sytuację, że umożliwia się desperatowi odebranie sobie życia poprzez podsunięcie mu, czy podanie do ręki pistoletu, pigułek, guziczka uruchamiającego strzykawkę... W ten sposób, przy poszanowaniu wolnej woli tego człowieka, sami też wolni decydujemy się, czy mu to zadanie ułatwić. Tak można by postąpić, gdyby ten człowiek już był w takiej sytuacji, że sam nie jest w stanie fizycznie dokonać samobójstwa. Można by mu ułatwić i maksymalnie umożliwić wykonanie decyzji. Ale ostateczny ruch musiałby wykonać sam zainteresowany.”

        Dziś, już bym tak nie napisał.


        Dzięki Ci Aaj3 za to, że uświadomiłaś mi coś, co mi pozwoliło zweryfikować moje poglądy i umocnić mój sprzeciw wobec zjawiska eutanazji.
        • natla Re: Dalsze przemyślenia. 15.12.05, 22:55
          Tak, list Aajki też tak na mnie podziałał i mało tego, stwierdziłam, ze sama
          mogłam do tego dojść, ale ona dała dowód.....
          Masz racje, że człowiek "roślina" , prawdopodobnie sam nie cierpiacy
          (prawdopodobnie!), jest utrapieniem dla innych i eutanazja jest wyjsciem.
          A jeżeli ta "roślina" jednak coś czuje, coś odbiera?
          Moim zdaniem istmieje od dawna namiastka eutanazji.....mądry lekarz nie żałuję
          umierającemu na raka człowiekowi morfiny.....i taą postać eutanazji przyjmuję
          całkowicie.
          Bez głębszego zastanowienia byłam za....widziałam przyjaciółke umierającą na
          raka w potwornych bólach, na wysokich dawkach morfiny, która jednak całkiem nie
          tłumiła bólu i widziałam jej upodlenie....była zależna od innych we wszystkim,
          w sprawach fizjologii, higieny, czasem zniecierpliwienia i niegrzecznosci
          pomagajacych jej przetrwać. Miała jasny umysł do końca i cierpiała....zwłaszcza
          psychicznie.....wtedy myślałam, że śmierć dla niej jest wybawieniem........
          jednak nigdy o śmierć nie prosiła.....mimo wszystko chciała żyć.....może była
          za dumna?......
          Dla mnie to było okropne doświadczenie.....nie odczułam ulgi po jej śmierci,
          że "już sie nie męczy".....ona chciała życ.
          Czy gdyby wiedziała, że eutanazja jest możliwa, poprosiłaby? Myśle, że tak,
          i w jej wypadku byłoby to dobrodziejstwo. Ale.........no właśnie......
          • czarny.humor Re: Dalsze przemyślenia. 15.12.05, 23:25
            O tak Natlo!!!

            Medycyna paliatywna - TAK!!!
            Ulżenie w cierpieniu - jestem za!! Całym sercem i każdą moją szarą komóreczką!!!

            Podobnie Ty Przyjaciółkę, ja żegnałem kiedyś moją ciocię. Dawno temu. Byłem wtedy kilkunastolatkiem. Nie miałem wtedy pojęcia o tym, co dzisiaj tu wałkujemy, ale pamiętam do dziś różne sytuacje z tamtych dni. Też świadoma do końca, w ostatnich tygodniach nawet ... NIE!! - oszczędzę Wam szczegółów!!

            Ale nigdy nie miałem cienia wątpliwości, że umierała godnie.
            • emma50 Re: "Umrzeć po szwajcarsku" 20.01.06, 11:57
              czyli "Witamy w świecie komfortowego samobójstwa"

              "Zurych staje się europejską stolicą śmierci. Pomoc w samobójstwie bez zbędnych
              pytań oferują już dwie prywatne organizacje, jedna sprzedaje śmierć także
              obcokrajowcom. Od stycznia wspomagane samobójstwo możliwe jest także w
              szpitalu. Nadchodzi "cywilizacja śmierci"."

              wiadomosci.onet.pl/1307211,2678,1,kioskart.html
              I jak łatwo niektórym takie "usługi" tworzyć?

              • natla Re: "Umrzeć po szwajcarsku" 20.01.06, 12:11
                Pecunia non olet......jest zbyt, jest też podaż.
      • sagittarius954 Re: Dalsze przemyślenia i trochę moich 02.03.07, 13:19
        Piszesz Czarny w swoim poście , że śmierć jest godna lub mniej godna , podajesz
        tu przykład bodajże oficerów jednego zdrajcy drugiego bohatera . A ja Ci powiem
        ,że śmierć jest jednakowa, ich obu, a nawet tego mordercy, który zabił dziecko .
        Śmierć jest chwilą przejścia i pozostawienia wszystkich materialnych spraw i
        czynów i odgrodzenia się od nich . Pozostawia ciało i czyn który doprowadził
        ciało do śmierci . I tu zaczyna się rola społeczeństwa. To społeczeństwo
        narzucając swoje prawa zmusza jednostki do ich przestrzegania. I to
        społeczeństwo dokonuje osądu czynów każdego z osobna , ale może to zrobić
        jedynie po przypatrzeniu się każdemu czynowi z opisanych wcześniej osób . Jednak
        to tylko osąd człowieczy bez możliwości zobaczenia tak naprawdę co dzieje się w
        duszy , psychice człowieka .
        Nie mamy i nigdy nie będziemy mieli takich możliwości odessania z pamięci
        nieżyjącego człowieka i całości faktu dojścia do czynu . I dobrze ,bo po co
        byłby wtedy Bóg . Zapytasz się gdzie tu eutanazja ? A ja widzę podobieństwo .
        Niejednokrotnie na pewno spotkałeś się ze sprawą , gdy człowiek nie zgadza się
        na dalsze ratowanie i podtrzymywanie życia . Mam tu na mysli elektrowstrząsy i
        całą tą otoczkę zmuszania do życia ciała . Jeśli lekarze zgadzają się na
        zaprzestanie reanimacji to dlaczego nie zgadzają się na wyłączenie maszyny
        podtrzymującej życie kogoś , kto już zaznał dobroci życia z nią i jeśli nie
        odpowiada mu ten standard życia a chce zaznać z powrotem naturalnego . Że
        człowiek umrze ? Cóż taka jest kolej rzeczy . Przychodzimy na ten świat po to by
        z niego zejść po jakimś czasie . To całkiem naturalna sprawa . tylko przez media
        nie wyeksponowana w takiej formie by człowiek mogł i chciał zrozumieć zaistniałą
        sytuację śmierci . Pewnie ,że lepiej jest pokazywać młode dziewczyny o pięknych
        kształtach niż pokornego człowieka czekającego na tą ostatnią chwilę. Pewnie ,że
        lepiej jest pokazać dobra materialne, o które walczy przez całe życie człowiek,
        niż starganego bólem i wijącego się w nim zgarbionego człowieka .
        Podałem przykład tego młodego człowieka, w poprzednim poscie, któremu pomaga
        oddychać maszyna , bez niej nie może żyć . Gdy po wypadku , był jeszcze młody ,
        zaznał jej i jej działania , było to dla niego jakimś szczęśćiem . Lecz człowiek
        się starzeje i dochodzi do momentu w którym zaczyna mu przeszkadzać i stawiać
        przykrość i ból takie życie . I moim zdaniem ma do tego prawo . Poprosić kogoś
        by tą maszynę wyłączył i albo naturalną koleją rzeczy , umrze a może zdarzy się
        cud...
        Czy dopuszczam eutanazję u dzieci ? bo też o to pytałeś . Nie, jako nie
        świadomego i nieukształtowanego człowieka . To prawda ,że jesteśmy cywilizacją
        młodą jak młode jest nasze człowieczeństwo . Tylko temu przypisuję te wszystkie
        wynaturzenia, które zdarzają się ludziom , choćby swoją prywatną eutanazję.
        Człowiek jest niedoskonały , ale poprzez zbiór zdarzeń kształtuje swoją
        osobowość . Przez to, z każdym wiekiem staje się lepszy. A że nie odczuwalne
        jest to przez nas , dopóki kres życia przychodzić będzie szybciej niż rozwój
        społeczeństwa . Czyli jestem za eutanazją w pewnych wypadkach . Prośbom o
        eutanazję wszystkich zainteresowanych , nie powinniśmy się dziwić , są jednostki
        silne i mogące zmagać się ze swoim bólem , są jednostki ludzkie słabe , tak
        słabe, że każdy okruch bólu targa ich jestestwem i w pokorze czekają na gest
        tego, który powołał ich na ten najdziwniejszy ze światów .
    • malwina52 Re: Eutanazja 23.05.06, 07:53
      Igranie ze śmiercią
      23.05.2006 06:56
      Pozew o przyznanie prawa do eutanazji złożył w krakowskim sądzie mieszkaniec
      Małopolski. Twierdzi, że chce umrzeć, bo 500 zł renty nie wystarcza mu na
      przeżycie i leczenie - informuje "Dziennik Polski".


      Adam G. przez 25 lat pracował jako drukarz. Teraz mówi, że "jest ekonomicznym
      dziadem" - 500 zł renty nie wystarcza mu na jedzenie, utrzymanie domu i
      leczenie.

      "Jestem zmęczony fizycznie i psychicznie. Z dnia na dzień jest ze mną coraz
      gorzej. Z powodu choroby kręgosłupa już straciłem czucie w rękach. Nasiliły się
      też bóle w klatce piersiowej" - pisze w pozwie Adam G. "Nie mam perspektyw na
      poprawę zdrowia. Nie stać mnie na leczenie. By w przyszłości uniknąć cierpienia
      wynikającego z utraty zdrowia i dalszego poniżania ekonomicznego, wnoszę o
      przyznanie mi prawa do eutanazji (...)".

      Krakowski sąd zwrócił pozew, bo Adam G. nie uzupełnił braków formalnych - nie
      sprecyzował pozwanych i nie podał ich adresów. Adam G. złożył zażalenie -
      zaznacza "DP".

      • malwina52 Re: Eutanazja 23.05.06, 07:54
        zapomnialam o linku,
        ktos uwazny moze mi zmyc glowe
        otoz prosze bardzo link

        fakty.interia.pl/news?inf=751446

        • regine Re: Eutanazja 24.05.06, 19:45
          Czy dziwię się ? Nie, już niczemu się nie dziwię, w tym dziwnym kraju, który
          jest moją Ojczyzną.
          Zdesperowany rencista żąda od sądu prawa do eutanazji.

          Rencista z Krakowa domaga się prawa do eutanazji, bo nie jest w stanie wyżyć za
          550 zł.

          miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3365903.html
          • banitka51 Re: Eutanazja 25.05.06, 02:42
            problem chyba ma swe źródło w schizofrenicznym podejściu do własnej śmierci. Z
            jednej strony człowiek chciałby nie żyć, ale sam tego zrobić nie zamierza. Jeśli
            chcemy być wolni w swoich decyzjach, nie powinniśmy obarczać innych zabijaniem
            (to przecież fakt, z którym nie można dyskutować - tyle, że bez nienawiści),
            oczywiście mam na myśli zdrowego na ciele i duszy, co innego ciężko chorzy,
            skazani na obsługę, całkowicie zależni od otoczenia.
            Sądzę, że zdesperowany rencista chce na siebie zwrócić uwagę, będąc w
            beznadziejnej sytuacji. Ale kto mu pomoże? To nie jest wielodzietna rodzina ani
            ciężko chore dziecko, więc nie znajdzie łatwo grupy wsparcia.
            Z drugiej strony - skoro mamy prawo do wolności, powinniśmy mieć prawo do wyboru
            momentu naszej śmierci - jeśli ktoś chce. Skoro żaden człowiek nie może pomóc w
            zakończeniu życia takiemu desperatowi, to nie ma innego wyjścia, jak wymyśleć
            maszynę, która to za ludzi zrobi. Tylko pozostaje jeden problem - KTO naciśnie
            klawisz 'enter'?
    • malwina52 Mam tylko głowę 28.02.07, 09:08
      "Prosi o śmierć. Nie boi się, prawie już tam był"

      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3944488.html?as=1&ias=2&startsz=x
      co sądzic o prośbie Janusza Świtaja, sparaliżowanego 32-latka z Jastrzębia,
      który zwrócił się do sądu o zgodę na - jak to sam nazwał - "przerwanie
      uporczywego leczenia"
      • sagittarius954 Re: Mam tylko głowę 28.02.07, 09:52
        ?Uważam ,że takim prośbom powinno się wychodzić na przeciw . Przecież faktycznie
        on sam nie może funkcjonować, czyli maszyna pomaga mu żyć .Jego decyzja jest
        swiadoma i to jest jego decyzja , tym bardziej ,że nfz sam go degraduje i spycha
        w objęcia smierci zabierając pielęgniarkę pomagającą mu żyć. Oznacza to dla mnie
        niezrozumiały dyktat państwa i nowe niewolnictwo na wpół żyjacych ludzi .
        • graga211 popieram n/t 28.02.07, 12:47
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a wolność JEDNOSTKI.... 28.02.07, 10:28
      zawsze powinna byc najwyższym dobrem.
      • regine Re: wolność JEDNOSTKI.... 28.02.07, 10:38
        Wolność o decydowaniu o własnej śmierci...Fakt, człowiek ten jest przytomny,
        zdaje sobie sprawę, ze jest tylko i wyłącznie ciężarem dla najbliższych.
        To, ze większość lekarzy wypowiada sie, ze szpitale, czy hospicja są w stanie
        zapewnić temu panu godne życie, to jest bujda. Wiemy jak te jednostki
        funkcjonują w naszym kraju. Na taką opiekę, jaką ma przy rodzicach, na pewno
        nie może liczyć już nigdzie. A gdy ich zabraknie ? Tylko czy znajdzie się taki,
        który odłączy go od tej aparatury, podtrzymującej go przy życiu. Bo jestem
        pewna, że gdyby mógł to sam uczynić, zrobiłby to bez pomocy innych.
        Też nie chciałabym tak żyć. Bo czy to można w pełni tego słowa znaczeniu,
        nazwać jeszcze życiem...? Chodzi mi o stan tego chorego...Fakt, mózg jego
        pracuje jeszcze bez zastrzeżeń....I właśnie, powołując się na decyzję JPII, on
        nie życzył sobie sztucznego podtrzymywania życia. Jego wolę uszanowano...
        • czarny.humor NIE! NIE! NIE! Nie akceptuję takiego rozumowania!! 28.02.07, 17:20
          Krzyczę i protestuję!!!

          W pełni podtrzymuję wszystko, co napisałem we wcześniejszych postach na tym wątku!!!
          Pisałem tam o wolności wyboru, o godności człowieka, o godności śmierci... Część z Was tego pewnie nie czytała, a część zapomniała moje argomenty, więc proszę - przeczytajcie raz jeszcze! Podajcie kontrargumenty i zbijcie mój sposób rozumowania. Obalcie moje racje i przekonajcie mnie!! Ale nie jednozdaniową wypowiedzią emanującą niepojętą w takich kwestiach pewnością siebie. Pewnością, wskazującą jedynie, że wygłaszacie oto kolejny nieprzemyślany, wyświechtany komunał - nic więcej!

          Tamtych moich tez nie chcę powtarzać - choć pewnie nie uniknę tego w tym wpisie - ale odniosę się do konkretnego przywołanego tu przypadku pana Janusza Świtaja.
          Bardzo, bardzo mi żal tego człowieka i jego rodziców!! Przeżywają koszmar od czternastu lat i bez nadziei na poprawę losu. Pan Janusz zachował pełną świadomość, zainteresowania, może - choć z trudem - mówić i porozumiewać się z otoczeniem, ale chciałby nie żyć. Czy nie zastanawia Was, dlaczego? Przecież mógłby jakoś się przystosować, gdyby tylko miał na to pieniądze i pomoc państwa. On nie chce patrzeć na udrękę rodziców - jedynych świadków i uczestników tej tragedii. On nie myśli o sobie, tylko o nich. I o tym co będzie, kiedy jednego z nich zabraknie. Ale przecież rodzice go bardzo kochają i od 14 lat robią wszystko, co mogą, żeby mu pomóc. Pomóc żyć - nie umrzeć! W takim stanie, bardzo łatwo wykonać coś, albo raczej nie wykonać czegoś, żeby doprowadzić do śmierci. Tam nikt tego nie chce!! Ale gdyby się dało zrzucić odpowiedzialność na innych - lekarzy, prawników, zwolenników eutanazji, to pan Janusz się sdecyduje, a rodzice się prawdopodobnie zgodzą. To jest właśnie taka próba zrzucenia odpowiedzialności z siebie i próba oszukania Pana Boga.
          A naprawdę jaka jest przyczyna tych myśli pana Janusza? Wyłącznie ekonomiczna!

          To ma być eutanazja Z BIEDY!!

          I nie ma to nic wspólnego ze szczytnymi hasłami, ani z jakąkolwiek ideologią, ani z pomocą, ani z humanitaryzmem. Bo gdyby były pieniądze, to można by temu choremu dać żyć i rozwijać zainteresowania.

          Zapewne słyszeliście o najsłynniejszym współczesnym uczonym Stephenie Hawkingu.
          Dla tych, co nie słyszeli, pokrótce opiszę jego stan:
          Urodził się w roku 1942. Fizyk teoretyk i kosmolog brytyjski. Profesor uniwersytetu w Cambridge (od 1977 r.). Chory na stwardnienie zanikowe boczne (ALS), w wyniku którego utracił zdolność ruchu i mowy, kontaktuje się z otoczeniem za pomocą specjalnie skonstruowanego komputera. Cały czas aktywny naukowo, uważany jest za jednego z najwybitniejszych fizyków współczesnych.
          W 1969 r. wspólnie z R. Penrose'em dowiódł istnienia osobliwości zgodnej z ogólną teorią względności. W 1974 r. odkrył proces kwantowego promieniowania ("parowania") czarnych dziur (tzw. proces Hawkinga). W 1983 r. wspólnie z J. Hartlem ogłosił teorię, wg której czas i przestrzeń, choć skończone, nie maja granic ani brzegów (odrzucenie tezy o istnieniu osobliwości początkowej).
          Jest autorem wielu fascynujących odkryć i teorii. Zajmuje się budową wszechświata, materii, teorią strun...
          Od kilkudziesięciu lat jest nieruchomy! Nie porusza w ogóle ani głową nai palcem, ani nie mówi! I żyje tak aktywnie.
          Oto jego zdjęcie:
          unia.3lo.lublin.pl/~fizyka/fizycy/hawking.jpg

          Ktoś powie - no tak, ale On ma pieniądze i wszelką pomoc!
          Tak!!
          I to jest argument do mojej tezy, że nie wolno uśmiercać ludzi ze względów ekonomicznych, a jeśli jakikolwiek sąd zgodzi się na odłączenie mu aparatury, to zrówna go z koniem, który złamał nogę w Wielkiej Pardubickiej. Takiego konia nie warto leczyć. Zabija się go jeszcze leżącego na torze, żeby się nie męczył.
          No tak - to bardzo humanitarne i szlachetne postępowanie.
          Czy w stosunku do świadomego, rozumnego człowieka, który ma zajnteresowania, pasję i jednak - wierzę - bardzo chce żyć, takie postępowanie też można obdarzyć wspomnianymi cechami?! Czy on wyrażając wolę odłączenia aparutury i przerwania uporczywego leczenia, na pewno wyraża swoją wolę? Czy jest zmuszony sytuacją do poświęcenia się w imię ulżenia czyjegoś losu?! A czy rodzice mieliby naprawdę lżejszy los, gdyby nadal żyli z taką świadomością i pamięcią o synu?!
          Chciałby ktoś z nas takiej "WOLNOŚCI"??

          Zamiast rozważać i próbować udoskonalać zadawanie śmierci, należy ratować życie i dawać ludziom bezradnym, chorym, niedołężnym cel i możliwości samorealizacji. Nie zawsze musi to być od razu takie cudo, jak wózek i komputer Stephena Hawkinga. W większości przypadków wystarczy znacznie tańsze postępowanie, zrozumienie i współczucie wyzwalające np w urzędnikach odruch potrzeby pomocy.
          To jest zadanie Państwa i jego struktur.

          Pan Janusz jest czującym wartościowym, wrażliwym, kochającym i uczuciowym człowiekiem. Gdyby miał odpowiednie warunki, mógłby jeszcze wiele dać innym.
          Gdyby go zapytać, czy podtrzymałby swoją decyzję, gdyby miał choć trochę znośniejsze warunki i pomoc, to dopiero byśmy zobaczyli, co na ten temat myśli WOLNA JEDNOSTKA!!

          Nie zasłużył na uśmiercenie z biedy.
          • regine Re: NIE! NIE! NIE! Nie akceptuję takiego rozumowa 28.02.07, 18:36
            Humorku, doskonale Ciebie i pana Janusza rozumię. Moze nie tak to ujęłam,
            jakbym chciała. Fakt, nie czytałam Twojego poprzedniego wpisu.
            Ustosunkuję się do niego, ale nie dziś. Nie mam za wiele czasu. Ale temat
            eutanazji jest i będzie nadal aktualny, więc odpiszę innym razem. Może w
            niedzielę. Mam troszkę smutnych, zawirowań rodzinnych i nie za bardzo mogę się
            dziś skupić...sad
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a NIE! Nie akceptuję 28.02.07, 22:33
            czarny.humor napisał:

            > Ale nie jednozdaniową wypowie
            > dzią emanującą niepojętą w takich kwestiach pewnością siebie. Pewnością,
            wskazu
            > jącą jedynie, że wygłaszacie oto kolejny nieprzemyślany, wyświechtany
            komunał -
            > nic więcej!
            Uprzejmie proszę, abyś przestał się czepiać do moich wypowiedzi.
            Moje jedno zdanie oddało w pełni MÓJ pogląd.
            To zdanie jest syntezą, niewymagająca żadnych rozszeżeń i rozopisywania się na
            szpaltę. Zawierało mój sąd w sprawie i mam do swojej opinii prawo, jak też do
            wyrażania jej w takiej formie, jaką uznałam za stosowną.
            Czepnij się lepiej do tych, którzy uważają że samobójstwo może popełnić ktoś,
            kto porusza jedynie głową.
            z poważaniam, Padalcowa
            • czarny.humor Re: NIE! Nie akceptuję 01.03.07, 11:59
              Och Ewo!!

              Najwyraźniej wyobrażasz sobie, że jesteś w centrum mojego zainteresowania.
              Otóz zapewniam Cię - nie jesteś! smile))
              Przejrzałem zresztą nawet najdalsze krańce moich zainteresowań i też nie znalazłem tam śladów Twojej obecności.

              Nie miałem zamiaru ani komentować Twojego wpisu, ani w żaden sposób do niego się ustosunkowywać. Gdybym zaś chciał się do niego odnieść, to napisałbym tylko "Święta racja!" i umieściłbym te słowa pod Twoim postem.
              Nie zadawałbym Ci jednak już pytania - jak wg Ciebie ta "wolność JEDNOSTKI" powinna wyglądć, bo wiem, że odpowiedź na to pytanie po prostu Cię przerasta. Choćbyś nawet miała kilka szpalt do dyspozycji.
              Nie mam wątpliwości, że wyraziłaś tym zdaniem cały swój rozległy, gruntownie przemyślany i nieskomplikowany stosunek do problemu eutanazji. Wybacz, że ja nie znalazłem w tym zdaniu żadnego związku ze sprawą i tym samym nie uznałem za stosowne sie do niego odniaść.
              O wolności, wolności wyboru pisałem na tym wątku przed ponad rokiem, więc jesteś w głębokim błędzie, jeśli sądzisz, że każde użycie tych słów odnosi się do Twojego wpisu. Ponadto, pisałem o rozważaniach! A w Twoim wpisie nie ma ich śladu. Jest tylko jedno proste stwierdzenie z którym nie można dyskutować, bo jest oczywiście słuszne w każdym aspekcie życia!

              Bardzo Cię proszę - nie wyznaczaj mi rozmówców.
              Z osobą do której nawiązujesz, ja nigdy nie podejmowałem polemiki, a co najwyżej jej wpisy obśmiewałem. Już z tego zrezygnowałem, bo stwierdziłem, że nie warto. Ale Ty oczywiście możesz z nią sobie pogadać! To TWÓJ poziom.

              Jedna sprawa w Twoim poście budzi mój podziw.
              Napisałem w tym wątku kilka długich tekstów, a Ty wybrałaś z tego wszystkiego jedno zdanie, które uznałaś za odnoszące się do Ciebie i trafnie Cię charakteryzujące. To dziwne, ale skoro tak uważasz, jeśli to zdanie jest według Ciebie "...syntezą, niewymagająca żadnych rozszeżeń i rozopisywania się..." i jeśli to "...jedno zdanie oddało w pełni MÓJ pogląd" na Twój temat, to w żaden sposób nie odważę się Tobie zaprzeczać! Nie chcę się narażać na Twoją ripostę.

              Lubisz rozdawać kopniaki nie?!
              Ale widzisz - większość ludzi, których usiłujesz kopnąć, ma tyłki wyżej, niż Ty głowę, więc nie jesteś w stanie tak wysoko doskoczyć, żeby Twój kopniak dosięgnął celu.
              Niektórym Te Twoje próby sprawiają przykrość.
              We mnie wzbudzają współczucie!

              Pozdrawiam z poważaniem.

              smile))
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a ciotka Dobra Rada - doradza z dozą życzliwości 01.03.07, 12:18
                1.nie imputuj mi "co i czy " ja sobie WYOBRAŻAM
                2.Przyswój sobie sztukę syntetycznych, lapidarnych wypowiedzi.
                3.Postaraj się, odpisując, bardziej koncentrować na meritum, miast tracic
                potencjał intelektualny na próby obrażenia mnie.
                • czarny.humor ciotka Dobra Rada - niech skieruje rady do siebie 01.03.07, 13:10
                  Ad. 1. Nie będę.

                  Ad. 2. Tam, gdzie można stosuję i z niezłym skutkiem. Tam, gdzie trzeba piszę szeroko. Nigdy nie komentuję czegokolwiek sloganem, który pasuje do każego tematu i nie wnosi nic do meritum.

                  Ad. 3. Na obraźliwe zaczepki reaguję odpowiednio.


                  Mam nadzieję, że odpowiedzi są wystarczająco lapidarne, syntetyczne i zrozumiałe.

                  smile))
    • hanka93 Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 28.02.07, 15:53
      Ci co za eutanazją mogą sami popełnić samobójstwo, prawo tego nie zabrania.
      • graga211 Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 28.02.07, 20:35
        Jesli wyrazam zgode bedac w pelni przytomna i nie bedac pod wplywem ZADNYCH
        czynnikow (bol, leki p/bolowe, halucynogenne itp) to wlasnie popelniam
        samobojstwo.
        Tak wlasnie zrobil Janusz Świtaja i na pewno przemyslal to tysiace razy na
        wszystkie strony oraz sposoby.
        I rozumiem go w pelni.
        • graga211 Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 28.02.07, 20:39
          A teraz skopiuje sobie watek i spokojnie zaznajomie z argumentami Czarnego.
          Moze mnie przekona....?...
          • mania1119 Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 28.02.07, 23:11
            Janusz Switaj wyraźnie powiedzial,ze jego motywacja wynika z czynnikow
            zewnetrznych,sytuacyjnych- i jasno dal do zrozumienia,ze gdyby nie te
            czynniki,to mimo wszystkiego,co wiąże sie z funkcjonowaniem jego organizmu-
            chcialby życ.To jest zupelnie inna motywacja,niz wtedy,gdy czlowiek cierpi lub
            psychicznie nie jest w stanie zniesc własnych ograniczen.Co innego znaczy
            rzeczywiscie nie chciec życ,a co innego,gdy poprzez polityke socjalna ktos
            dokonuje na kims powolnej egzekucji. Dlatego jest to dla mnie wstrzasajace.
            Respektuję fakt,ze ktos moze nie chciec życ,i chce umrzec-bo jego zycie z tych
            czy innych powodow stalo sie dla niego nie do zniesienia.Tu jest miejsce na
            rozwazania o eutanazji.
            Natomiast pod apelem p.Switaja kryje sie,w moim odczuciu,rowniez po prostu
            wolanie o pomoc,wolanie o szanse na danie mu zycia,nawet w tej jakosci,w jakiej
            ono jest.I media po częsci robia nam wode z mózgu,wekslując w kierunku
            ogólnopaństwowej decyzji o eutanazji,boczkiem tylko zahaczając o problem
            podstawowy.Mam na mysli to,ze bardziej nalezy sie skupic na kwestii dalszego
            życia i warunkow ,ktore moga temu sprostac,niz na kwestii umierania (w tym
            przypadku)(patrz:post Czarnego Humora).

            _______________________________________________________
            Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu łamać krzesła?
      • grazyna10 Re: Eutanazja - Jakie jest Wasze zdanie ???? 01.03.07, 01:10
        Hanka 93 napisala:
        > Ci co za eutanazją mogą sami popełnić samobójstwo, prawo tego nie zabrania.

        Sory Haniu ale udalo ci sie napisac niezla glupote. Eutanazja jest dla ludzi,
        ktorzy chocby nie wiem jak bardzo chcieli nie sa w stanie tego samobojstwa
        popelnic. Mieszkam w Holandi, gdzie jak wiecie eutanazja jest legalna, co nie
        znaczy, ze stosuje sie ja na codzien. Pacjent sam musi zadecydowac o eutanazji,
        a wiec musi byc sprawny umyslowo i pozostawac w pelnej swiadomosci, ale to nie
        wszystko, potrzebne jest jeszcze orzeczenie trzech niezaleznych lekarzy, ktorzy
        stwierdza, ze dalsze leczenie nie stwarza nadzieji na poprawe stanu zdrowia. O
        etanazji nie moze zadecydowac sam lekarz bez zgody pacjenta, nie moze
        zadecydowac rodzina bez zgody pacjenta i nie moze zadecydowac pacjent bez zgody
        lekarzy. Jak na razie nie slyszalam o wykorzystywaniu eutanazji w sposob
        niezgodny z prawem.
        Ja osobiscie sie przyznam, ze ciesze sie, ze zyje w kraju gdzie eutanazja jest
        legalna. Nie wiem jak to kiedys bedzie, ale sama swiadomosc, ze jesli bedzie
        koniecznosc moge z niej skorzystac, powoduje ze czuje sie spokojniejsza.
        • czarny.humor Tak Grażyno - znam te prawne ograniczenia 01.03.07, 12:55
          dla zastosowania eutanazji w Holandii.

          Interesuje mnie jak u Was przebiegała publiczna debata, przed wprowadzeniem w życie tego prawa. Jakie były argumenty przeciwników, a jakie zwolenników? Co przeważyło o jego wprowadzeiu?
          A jak rozwiązano kwestie, o których tu pisałem w moich postach sprzed roku i najnowszych?
          W jaki sposób ostatecznie dokonuje się eutanazji?
          Kto w tym akcie uczestniczy?
          Jak rozwiązano sytuację, kiedy po przejściu całej procedury i uzyskaniu wszelkich zgód na eutanazję, pacjent się rozmyśla i zmienia zdanie - chce żyć?
          A co jeśli już po podaniu środka zawoła "nie chcę umierać"?
          A co się dzieje, jeśli w trakcie zbierania opinii, dwóch specjalistów powie, że czas zakończyc męki pacjenta, a trzeci stwierdzi, że jeszcze za mało cierpi i może pożyć? Czy wówczas zatrzymuje się całą procedurę i po jakimś czasie rozpoczyna się wszystko od początku, czy też wywiera się jakąś presję na tego trzeciego, który ma wątpliwości?
          Holendrzy są niewątpliwie awangardą w tej dziedzinie. Ale wyjaśnij - proszę - na czym opieraja swoje przeświadczenie, że akurat takie działania są najwłaściwsze?

          Wiele pytań i rozterek mam w związku z eutanazją - wyraziłem je we wcześniejszych moich wpisach w tym wątku. Nie śmiem Cię prosić, żebyś przeczytała to wszystko, ale jeśli możesz się do tego odnieść, to bardzo proszę.
          Cieszę się, że znalazł się ktoś, kto może niejako od źródła ustosunkować się do prawnego usankcjonowania eutanazji i chociaż część wątpliwości wyjaśnić, lub nawet rozwiać.
          Jeśli możesz, daj choć próbkę tamtej dyskusji.

          smile))
          • czarny.humor Jeszcze jedno. 01.03.07, 17:58
            Dziś, przypadkowo dowiedziałem się, że w Holandii usankcjonowano prawnie również eutanazję niemowląt i dzieci.

            Jeśli to prawda, to jak Holendrzy to komentują?



            Dowiedziałem się również, że orzed kilkonastoma dniami, w Szwajcarii ustanowiono prawo dopuszczenia eutanazji wobec ludzi chorych umysłowo.
            Jak byście to skomentowali?!
            • mania1119 Re: Jeszcze jedno. 02.03.07, 00:03
              www.switaj.eu
              • mania1119 Re: I jeszcze jedno. 02.03.07, 00:24
                www.nico.motocykle.slask.pl/ blog Janusza Switaja
                • grazyna10 Re:Humorku 02.03.07, 01:38
                  Niestety obawiam sie, ze nie potrafie odpowiedzic ci na zadne z postawionych
                  pytan. Kiedy przyjechalam do Holandii to eutanazja juz byla. Nie wiem wiec
                  jakie nastroje i zdania byly w spoleczenstwie. Generalnie holendrzy
                  (przynajmnie w srodowisku w jakim sie obracam - male miasteczko)nie rozmawiaja
                  na temat eutanazji. Wsrod moich znajomych nikt w ich rodzinach nie zdecydowal
                  sie na nia, choc ludzie ciezko chorzy zmagali sie z choroba, bolem i smiercia
                  przez wiele lat. Mysle, ze to jest troche tak jak wczesniej napisalam, ze
                  swiadomosc tego, ze w kazdej chwili mozna swoje cierpienie przerwac, daje sile
                  do walki z tym cierpieniem.
                  Nie wiem czy ustawa o eutanazji noworodkow jest juz zatwierdzona ale faktycznie
                  bylo o tym glosno. Chodzi tu o dzieci, ktore juz w chwili urodzenia nie maja
                  szns na zycie bez aparatury podtrzymujacej. Sami holendrzy tez wypowiadali sie
                  roznie na ten temat, podobnie jak my tutaj. Jedni byli za, inni goraco
                  protestowali. Rowniez zaczyly sie odzywac glosy za zniesieniem prawa do
                  eutanazji i juz jakies rozmowy w rzadzie na ten temat sie odbywaly.
                  To jest bardzo trudny temat. Kazdy z nas ma swoje odczucia z tym zwiazane ale
                  wystarczy, ze w zyciu nastapi jakas drastyczna zmiana to i nastawienie do
                  sprawy czesto sie zmienia. Mloda dziewczyna nie posiadajaca dzieci moze
                  uwazac, ze eutanazja dla noworodkow jest dobrym rozwiazaniem, ta sam dziewczyna
                  jesli za pare lat urodzi dziecko niepelnosprawne, bedzie goraco protestowala
                  przeciw, bo zawsze bedzie miala nadzieje, ze kiedys stan jej dziecka sie
                  poprawi.
                  Z drugiej strony poddajemy euranazji nasze ukochane zwierzeta chcac ukrocic ich
                  cierpienie, dlaczego wiec skazujemy na cierpienie najblizsze nam osoby. Czyz
                  nie dobija sie koni...
                  ********
                  Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
                  ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
                  ********
    • malwina52 bioetyka 02.03.07, 09:19
      Bioetyka określenie, które zrobiło zawrotną karierę
      w ostatnim czasie,
      ale zyskalo rowniez zyskało dwa znaczenia:
      religijne i laickie.
      Dyskusja krąży wprawdzie wokół aborcji, klonowania,
      przeszczepów organów i eutanazji,
      ecz tak naprawdę dotyczy tego,
      czy człowiek może w pewnych sytuacjach zastąpić Pana Boga.
      Być może bardziej katolickie jest pogodzenie się z tym,
      że życie ma kres i sztuczne jego podtrzymywanie,
      często okupione wielkim cierpieniem,
      jest sprzeczne z naturą. I wolą Stwórcy.
      Praktycy nie brną w kwestie etyczne.
      Nawet zakładając, że człowiek na pewno jest istotą myślącą
      to i tak do końca nie wiadomo,
      czy można polegać na jego woli czynienia dobra.
      Stąd dyskusje nad stworzeniem mechanizmów
      mających chronić nas przed chwilową słabością
      i mrocznymi zakamarkami duszy bliźnich,
      przed zastosowaniem rachunku ekonomicznego mówiącego,
      że eutanazja jest tańsza niż opieka.
      Strzykawkę z mającą zabić człowieka substancją o
      prócz lekarza trzymać będzie kilku prawników,
      którzy spytają co najmniej kilkadziesiąt razy,
      czy naprawdę chcesz umrzeć.
      Nawet jeśli powiesz ileś razy tak,
      sprawcy śmierci nie mogą być do końca pewni, że uczynili dobrze.
      W przeciwnym przypadku śmierć może stać się rutyną
      i to jest prawdziwą istotą bioetyki.

      "Jestem szczęśliwy, choć poddenerwowany.
      Jestem na początku cienkiej kładki, niespokojny,
      ale chcę tam iść, stwierdził kilka dni przed eutanazją jeden z pacjentów"

      Ta kladka jest naprawde cienka i niepewna.
      Dopuki mi nic nie dolega to moge tylko teoretyzowac
      jak wyzej smile
      • malwina52 fakty... 02.03.07, 09:49
        Fakty są takie,
        że ilu ludzi, tyle poglądów.
        Nie ma jednej uniwersalnej recepty na życie.
        Prawdziwe pytanie brzmi:
        czy mamy prawo narzucać innym
        swój sposób myślenia jako jedynie słuszny?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka