regine
12.01.06, 22:25
Wolne w niedzielę to też urlop ??? Nowy projekt w KP.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3109947.html
Projekt nowego kodeksu pracy na finiszu. Szykują się zmiany w obliczaniu
urlopów, w kodeksie znalazłyby się też regulacje dotyczące pracy w domu -
przez telefon i komputer
Od ponad trzech lat złożona z niezależnych ekspertów Komisja Kodyfikacyjna
opracowuje projekt zmian w prawie pracy. Wczoraj ujawniła pierwsze szczegóły.
Co na razie wiadomo? •
Eksperci proponują zupełnie nowy system liczenia urlopów. W okres urlopu
będzie się wliczać także soboty i niedziele, a nie - tak jak teraz - tylko
dni od poniedziałku do piątku. Urlop nie będzie obejmował tylko świąt
ustawowo wolnych od pracy.
Na tej zmianie pracownik ma nie stracić, bo urlopy zostałyby wydłużone: urlop
20-dniowy do 28 dni, a 26-dniowy do 36.
Po co więc taka zmiana?
Bo nie każda firma pracuje od poniedziałku do piątku. Coraz więcej jest
takich, które pracują siedem dni w tygodniu. Dotychczasowy system liczenia
urlopów stał się więc zbyt skomplikowany.
Jak to zmieni nasze życie?
Przykład: pracownik chce wyjechać na majówkę imieć wolne od 1 do 7 maja
Ndz. Pon. Wt. Śr. Czw. Pt. Sob. Ndz.
30.041.05 2.05 3.05 4.05 5.05 6.05 7.05
Zgodnie z obecnymi przepisami we wniosku urlopowym prosi tylko o trzy dni
wolnego - bo 1 i 3 maja to święto, a soboty i niedzieli do urlopu się nie
wlicza. Ale według nowego projektu musiałby wziąć już pięć dni wolnego - bo
do urlopu nie będzie się liczyć tylko święta 1 i 3 Maja.
- Czy zawsze, jeśli weźmiemy urlop w piątek, będzie to oznaczało, że do
wolnego zaliczą nam weekend? - pytamy. -
Nie. To zależy od umowy z pracodawcą. Generalnie chodzi o to, by liczba
wykorzystanych na urlop weekendów była proporcjonalna do całości urlopu
wykorzystanego w ciągu roku - wyjaśnia prof. Ludwik Florek,
wiceprzewodniczący komisji. - Na 36-dniowy urlop przypadałoby mniej więcej
pięć weekendów.
• Zmieniłby się też sposób wyliczania stażu pracy, na podstawie którego
przysługuje urlop. Teraz jest tak: dłuższy, 26-dniowy urlop przysługuje po 10
przepracowanych latach, ale w ten okres wlicza się naukę po podstawówce i
studia (traktowane jako 8 lat). A miałoby być tak: do stażu pracy wliczałoby
się wyłącznie 5 lat studiów. Po skończeniu studiów na dłuższy urlop trzeba by
więc pracować jeszcze pięć lat.
• Z kodeksu zniknęłoby popularne „kacowe”, czyli przysługujące teraz
pracownikom cztery dni urlopu na żądanie. Słowem - jeśli nowy kodeks wejdzie
w życie, koniec z telefonami do szefa i stawianiem go w ostatniej chwili
przed faktem, że dziś w pracy się nie pojawisz.
• Komisja Kodyfikacyjna chciałaby, by umowa na czas nieokreślony
przysługiwała pracownikowi najpóźniej po trzech latach pracy na czas
określony. Teraz zasada jest taka: po dwóch umowach na czas określony trzecia
musi być już bezterminowa.
• Ochronę prawną zyskaliby telepracownicy i osoby pracujące w domu. -
Pracodawca byłby odpowiedzialny za to, by pracowali w warunkach zgodnych z
wymogami przepisów bhp. Musiałby im zapewnić kontakt z firmą, z innymi
pracownikami, ze związkami zawodowymi. I chociaż miałby prawo kontrolowania
telepracowników, to z poszanowaniem ich prywatności - mówi prof. Florek.
• Pojawiłyby się pracownicze umowy przedwstępne. To rodzaj obietnicy
zatrudnienia podpisywanej i przez pracownika, i przez jego przyszłego
pracodawcę. Obie strony składałyby wzajemne zobowiązania. Gdyby ich nie
dotrzymały, umowa byłaby podstawą do żądania odszkodowania. To ważne dla
osób, które np. zwolniły się z pracy, ale wcześniej podpisały kontrakt, że
przez pewien czas od zwolnienia nie będą aktywne w zawodzie. Dzięki umowie
przedwstępnej mogłyby sobie „zaklepać” miejsce u kolejnego pracodawcy i
oczekiwać, aż okresowy zakaz pracy upłynie.
• I jeszcze ważna sprawa dla osób, które zostały niesłusznie zwolnione, ale
sąd przywrócił je do pracy. - Praktyka pokazuje, że najczęściej pracodawca
tylko czeka na kolejny powód do zwolnienia takiej osoby. Chcemy pracodawcy
dać możliwość zamiany przywrócenia do pracy na odszkodowanie, które byłoby
równoważne dziewięciokrotnemu wynagrodzeniu - mówi prof. Ludwik Florek.
Mimo nacisków pełnego projektu nowego kodeksu Komisja Kodyfikacyjna Prawa
Pracy udostępnić nie chce - ani posłom, ani związkom zawodowym, ani żadnym
organizacjom powiązanym z rynkiem pracy. - Na to jeszcze za wcześnie - ucina
profesor Florek. - Gdy ukończymy kodeks, przekażemy go rządowi.
Rząd chce, by posłowie projektem nowego kodeksu pracy zajęli się najpóźniej
we wrześniu. Wcześniej miałby on być konsultowany ze związkami zawodowymi i
organizacjami pracodawców w Komisji Trójstronnej. Kiedy dokładnie - na razie
nie wiadomo.